„Dwóch kumpli”, czyli bohaterstwo Witolda Kieżuna TW „Tamizy”

Prześlij dalej:

Tytuł w sposób oczywisty nawiązuje do słynnych „Trzech kumpli” Ewy Stankiewicz, ale przed ostatecznym porównaniem Witolda Kieżuna do Lesława Maleszki jeszcze się wstrzymam. Kilka tygodni temu pisałem o przykrych doświadczeniach po lekturze komentarzy z prawej strony barykady, gdzie usłyszałem, że kariera zrobiona w PAN i doradzanie Kiszczakowi, to jest piękny fragment życiorysu bohaterskiego Powstańca. Dziś przeczytałem obszerny artykuł Cenckiewicza i Wojciechowskiego, jak zawsze opatrzony mozolną analizą faktów z przytoczeniem szeregu dokumentów. Żałuję swojej opinii sprzed kilku tygodni, bo teraz nie bardzo wiem, co napisać. Po pierwszych artykułach dotyczących Kieżuna stwierdziłem, że czuję się przygnębiony, z biegiem czasu muszę stwierdzić, że sprawa wygląda nie tylko na przygnębiającą, ale obrzydliwą. W „Trzech kumplach” pojawia się taka scena, której przekaz niemal wbija w fotel. Esbek prowadzący TW „Ketmana” opowiada w jaki sposób SB szkoliło swoich kapusiów i jedną z żelaznych zasad była wyćwiczona reakcja na wypadek wpadki. „Zawsze i wszędzie wszystkiego się wypieraj, bo co ci mogą zrobić, kłam, kłam i jeszcze raz kłam, nie masz nic do stracenia”. Witold Kieżun swoimi kabotyńskimi i sprzecznymi logicznie zachowaniami, jako żywo przypomina ucznia SB, doskonale dającego sobie radę w sytuacjach kryzysowych, to znaczy na tyle dobrze, że jest w stanie wzruszyć i wywołać sympatię niczego nieświadomych obrońców. Nie ze mną te zabiegi, na mnie nie działają socjotechniczne szantaże emocjonalne, zbyt długo zajmuje się analizowaniem zachowań przeróżnych cwaniaków, żeby uwierzyć w tanie spektakle przygotowane dla naiwnych. Po pierwszych dwóch reakcjach, gdy Kieżun raz pisał, że powystrzelałby „skury…w”, ale nie ma już pistoletu, a drugim razem sam chciał się zastrzelić, tylko córka pistolet mu wyrwała, wiedziałem, że ten człowiek kłamie i to wyjątkowo perfidnie.

Strony

41766 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

42 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Jest już zapis wideo ze spotkania we Wrocławiu. Moim nieskromnym zdaniem jest to najlepszy materiał ze wszystkich, które się do tej pory ukazały.

  2. byla taka sprawa w usa... wiadomosc znikla szybka...
    w chicago byla sprawa o molestownie kilkuset chlopcow (zyd, nie rabin)...

    jest tego sporo... ale 

  3. umarl jakis zly polak - tak bylo w berku...

  4. Roman Kafel - "Spotwarzona przeszłość" (można znaleźć w sieci pdf-a)
    Tam jest odpowiedź na pytanie tej Pani czy wcześniej również były takie akcje ze strony środowisk żydowskich przeciw Polsce.
    Owszem były. To się właśnie zaczęło w 20 - leciu międzywojennym. Gdy Żydzi, ich warstwy przywódcze, liczyli na powstanie judeopolonii - to jest wprost powiedziane.
    A potem już poleciało z górki.
    Każde działanie było odbierane jako antysemityzm. Jak zakładano spółdzielnie mleczarskie w Polsce, to był to antysemityzm, bo przy okazji traciło źródło zarobkowania kilku, czy nawet kilkuset żydowskich pośredników.
    Działalność nowojorskich gazet też była identyczna. Bo jak się dwóch chłopaków na wiejskiej zabawie potrzaskało i ten co więcej zębów stracił był Żydem, to następnego dnia w NY szły pochody symbolicznych pogrzebów ofiar pogromów w Polsce.

  5. Czym różnią się od siebie Ścibor-Rylski i Kieżun, tylko tym po której dziś stoją stronie. Jak widać dla niektórych jest to fundamentalna sprawa, nieważne czy zdrajca, ważne czyj, jak nasz to ok.

    Moralność Kalego kwitnie po obu stronach, Ziemkiewicz nawał kiedyś Karnowskich dwugłowym Michnikiem, coś w tym jest...

  6. padło tu zasadne pytanie: kto lansował prof. Kieżuna? To wcale nie jest trudne wklepać w google nazwisko i sprawdzić kto pierwszy wziął Go na sztandary.
    Nie podoba mi się też pisanie per "Kieżun", bo to ani nasz brat, ani swat, ani świder. Byłem raz w takim gronie, gdzie wieszano psy na gen. L. Okulickim ps. "Niedźwiadek" i czułem się nieswojo. Jacyś ludzie piszą takie, a nie inne rzeczy, wieszają psy, wydają wyroki, dokonują dzikiej lustracji. Mnie się to nie podoba.
    W podobny sposób "lustrowano" Mojego Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, dorabiano Mu gębę, a to rozporek, a to reklamówka, a to wylla na Żoliborzu. Nie wiem czemu, ale tak mi się akurat kojarzą te "lustracje", zalatuje od nich ruskim samogononem, czosnkiem i widzę cień pejsów na ścianie.
    To nie jest dobry czas na pisanie historii. Prawda się nie liczy, liczy się "logika etapu". Na takiej lub podobnej zasadzie można z Twojej Mamy zrobić ubecką szuję, pomyślałeś o tym? Powtarzam: to nie jest dobry czas dla historii.

  7. lansował Kieżuna Nowy Ekran - ubecki desant na prawicę, szczegóły u Seawolfa.
    Nie chce mi się odpowiadać merytorycznie Galluxowi,bo wszystko jest w komentowanym txcie Matki.

    Tylko co do tytułomanii. Poza Krakowem, pisząc o kimś po nazwisku, nie musimy dodawać jego tytułów ani nawet "pan". A w Krakowie to nie jest polski zwyczaj.W Czechach i Niemczech są żenujące dla Polaka tabliczki na drzwiach "Ing. Hans Schmid".
    Wyjątek stanowi "ks.", ale też nie ze względu na tytułomanię, tylko to określenie sytuuje opisywaną osobę.
    Inaczej wychodzą kretynizmy, jak ten, który się zdażył nawet TV Republika: "zgodnie z konstytucją ustawę musi jeszcze podpisać pan prezydent Bronisław Komorowski", czyli Komorowski jest wpisany do konstytucji.

    Podobnie nie ma powodu, żeby zawsze wymieniać imie, jeśli wiadomo o kogo chodzi. Np. nie ma nic niegrzecznego w zdaniu: "Z Polski uciekli Tusk i Bieńkowska".

  8. Co jest niby złego w używaniu nazwiska, piszę Piłsudski, Sobieski, Maczek, a z drugie strony Lis czy Michnik, niby jak mam pisac o Kieżunie? Klęcząc i uzywając wszystkich tytułów i imion przodków? Jak się koledze to nie podoba to nic na to nie poradzę, to nie mój problem, ja tam nie widzę nieczego obraźliwego w używaniu nazwisk.
    Czas na pisanie historii jest zawsze, jedni ją cały  pisują inni tworzą, o logice etapu to chyba już było, i nie sądzę żeby to była recepta na sukces. Z mojej matki ubekcą szuję? Wybacz ale nie pomyślałem o tym, z tego co wiem nie przekroczyła w życiu progu budynku UB, nie wyjeżdżała za granicę, nie ma tytułów, własciwie poza ciężką pracą fizyczną niczego nie doświadczyła. Więc jakoś mi nawet do głowy nie przyszło żeby tak pomysleć.

    PS Jesteś generalne przeciewnikiem lustracji, czy też uważasz że lustrować należy tylko tych których wymaga prawda etapu?

  9. Można mieć wiele wątów do Karnowskich ale przynajmniej nie bywają na grillu u konia i nie wiążą swojego biznesu z szemranym kapitałem.

  10. Ależ jakie ma znaczenie kto komu przyganiał, faktem jest podobne u Karnowskich podejście do swej pracy: tylko wygodne fakty przedstawiamy, wydaje się że ani ich ani Michnika nie interesuje prawda. 

    PS I nie chodzi teraz o kto działa w dobrej sprawie, a o tym iż cel uświęca środki. 

  11. Strony