Reklama

Kto to wszystko zje? 7.5 kilograma orzeszków ziemnych z przelicznika: ?jak kupisz 3 paczki dwie dostaniesz gratis. Mandarynki w promocyjnej cenie, 4,5 kilogrma jak za 3 kilogramy ? opłaca się.

Kto to wszystko zje? 7.5 kilograma orzeszków ziemnych z przelicznika: ?jak kupisz 3 paczki dwie dostaniesz gratis. Mandarynki w promocyjnej cenie, 4,5 kilogrma jak za 3 kilogramy ? opłaca się. Karp żywy bez łuski i ości, przy zakupie 4 sztuk, piata sztuka gratis, oferta ważna do wyczerpania tlenu. Po wyczerpaniu tlenu promocja karpia po żydowsku, przyrządzonego w Chinach. Talon dla rodzin. Jeśli przyprowadzisz do kasy ciotkę, wujka szwagra, dostaniesz gratis, albo i dwa gratisy, jak nie masz kasy na gratis, dostaniesz kartę lub pożyczkę 0%. Coś Wam powiem, tylko nie powtarzajcie tego nikomu, bo trochę wstyd. Jednego mi brakuje z czasów słusznie minionych, brakuje mi atmosfery wigilijnej. Nie wiem z czego to wynikało, ale święta sprzed lat to były święta. Te święta sprzed lat pachniały, smakowały i były odświętne, dziś mamy folię i pakiety gratis. Kiedy coś się dostaje za darmo, to przestajemy mówić o święcie i zaczynamy myśleć o powszechności. Świat nie da się przynieść w reklamówce, na święta trzeba zasłużyć, kto dostaje świta gratis, ten kupuje kota w worku. Nie kupuje się świąt w pakietach, święta trzeba samemu zrobić i ozdobić ręcznie. Na święta można coś kupić, ale to musi być odświętne kupowane i temu co się kupi należy oddać szacunek. Takie wystane pomarańcze pakowane do szarych papierowych torebek wyglądały jak z telewizji wzięte. Nie daj Bóg odświętny owoc oskalpować brutalnie ze skórki. Kwiatki się z pomarańczy wycinało i jak tylko pierwszy sok strzelił w oko zapach niezwykły, świąteczny zapach się poniósł po całej izbie.

Na choinkę ukradzioną z lasu musiały trafić gordyjsko splątane lampki i kiedy już były rozplatane, oczywiście jedna z nich połączona szeregowo nie dała ognia. Nie ma rady lecimy po kolei i zwykle kilka razy. Na choince wisiały dostępne modele bombek i wyszczerbiony ?czubek?, ale to detale. Treścią choinki były cukierki powieszone na gałązkach, orzechy włoskie zawinięte w sreberka, zimne ognie, które można było palić tylko w obecności taty. Jeśli ktoś miał przerywacz od jarzeniówki, był magik. Wystarczyło przeciąć przewód i przymocować drucik do biegunów przerywacza, dla bezpieczeństwa owinąć ohydną płócienną izolacją, albo nieco ładniejszym plastrem i lampki zamieniały się w iskierki. Od rana wielkie podniecenie, życie toczy się w kuchni i wszyscy mają tu coś do załatwienia, dzieci nie pamiętają co znaczy ?iść do swojego pokoju?. Trzeba było uważać nie na prąd zmienny, to betka, trzeba było uważać, aby nie dostać od rodziców, dostaniesz ? Twój los marny – przez cały rok będziesz zbierał manto. Łzy kucharki, której papier śniadaniowy udający pergamin, jak zwykle przykleił się do biszkopta. Ostrożne wyjmowanie uroczystej zastawy, z pełnym poświęceniem i namaszczeniem, aby nie uronić ani okruszka ślubnej porcelany

Przez cały dzień trwały próby ratowania karpia, podrzucanie okruchów chleba, dolewanie wody i oczywiście czułe głaskanie po oślizłym grzbiecie. Uroczyste złożenie przysięgi, że zabitego karpia nie dotknie się widelcem. Nikt nie odważył się usiąść przy stole zanim nie ściemniało i nie zaświeciło na niebie pierwszą gwiazdą. Kto pomylił gwiazdę z ruskim sputnikiem, dostawał w ucho. Na stole śnieżnobiały krochmalony obrus, pod nim pachnące siano. Wszyscy w ubraniu ?na niedzielę?, wymyci, wyprasowani uczesani. ?Gasimy? telewizor, zapalamy świece, Ojcze Nasz i pierwsze życzenia od seniora trzypokoleniowej rodziny?.trzask opłatka i wszystko co zdrowe, szczęśliwe, niech się spełni. Siadamy do stołu. Pierwszy zapach jeszcze ciepłego karpia i pierwsze wyrzuty sumienia, po pierwszym wbiciu widelca ? krzywoprzysięstwo. Barszcz czerwony nie jest blady i jest z siatki pełnej buraków, nie z torebki wypełnionej proszkiem. Uszka pachną grzybobraniem, kapusta grzybami, makowiec makiem, tylko kutia wyglądała okropnie.

Jemy jak najszybciej, na obrus padają pierwsze krwawe plamy barszczu, mama się uśmiecha jak nigdy ?to się wypierze?. Połykamy szybko, bo w drugim pokoju pod choinką jeszcze było pusto, ale zaraz się stanie cud. Ktoś ze starszych wyjdzie z pokoju i zabraknie go na średnią chwilę, gdy wróci, można w ciemno obstawiać, że Święty Mikołaj zrobił swoje. Z pełną buzią ciasta, ostatniej z 12 potraw, rozpoczynamy frontalny atak na ?pod choinką?. Pod choinką jest tak jakby się nam w domu przelewało, wszystko kolorowe i we wstążkach, podpisane co dla kogo, a dla żartu ku przestrodze i niepewności anonimowa rózga. Rutynowe pytanie. Byłeś grzeczny? I naprzód do boju, przerzucanie pakunków, kurz bitewny, ?to moja, czytać nie umiesz?. Paczki trafiają do adresatów i nie pamiętam, aby kiedykolwiek robiły inne wrażenie niż ?o jacie?, ?ale super?. Czas na zabawę i pierwsze kontuzje zabawek, nie ma obowiązku siedzieć przy stole, czas wolny aż do wyjścia. Ten jeden raz w roku do kościoła chciało się wychodzić i szło się po skrzypiącym śniegu, w jasną, świecącą choinkami w oknach.

Kościół w tym dniu był jak pałac z bajki. Była szopka, a w szopce cuda, w głównej nawie potężna choinka. O miejscach siedzących można zapomnieć i nagle z góry tam gdzie siedzi pan organista padają pierwsze dźwięki piszczałek, ale to nie może tak brzmieć, już po chwili strażacka orkiestra dołącza się z trąbami. ?Wśród nocnej ciszy? rozlegał się taki głos, że mury starego ?dużego kościoła? trzeszczały. Masza trwała krótko, jak nie msza, co się zawsze dłużyła, tyle atrakcji jak z bicza strzelił. Takie to były święta i Bóg mi świadkiem, że wiary ojca pewnie bym nie zatracił, gdyby dziś święta kojarzyły mi się ze świętością rzeczy prostych. Zapach pomarańczy i dymu zimnych ogni, karp karmionym okruchami, choinka i pod choinką, babcia zaczynająca pacierz i kościół brzmiącym pasterką, to są święta. Święto to zaprzeczenie powszechności, w święto wszystko staje się uroczyste, rzeczy materialne stają się odświętne, ludzie starają się jak nigdy. Dziś nic mi nie pachnie i nie gra świętami, chociaż nie da się porównać ilości wielorakości produktów ze stanem na czas wspomnień. Pachnie emulgulatorem, brzmi codziennością, zamiast Mikołaja z nieba przyjdzie sales manager z hipermarketu. Ktoś mi może niesłusznie zarzucie, że świto kojarzę z konsumpcją i materią. Nic podobnego, gdyby tak było świętowałbym w hipermarkecie, przy wigilijnie promocyjnym stole, a mnie na myśl wzdryga. Dziś już chyba nie ma świąt, dziś chyba pozostał rytuał i dlatego tym bardziej życzę Wam Wszystkim Zdrowych, Pachnących, Brzmiących, Wesołych i przede wszystkim ŚWIĄT.

Reklama
Poprzedni artykułProśba świąteczna.
Następny artykułIDĄ ŚWIĘTA
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

115 KOMENTARZE

  1. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  2. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  3. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  4. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  5. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  6. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  7. Nigdy nie zapomnę serowca

    Nigdy nie zapomnę serowca świątecznego. Całego w brązie, z rodzynkami na wierzchu. Wyjęty z pieca, leżał w kuchni na stole, przygotowany do pokrojenia. Mama na chwilę gdzieś znikła ale wystarczyło czasu, bym zeżarł wszystkie rodzynki. Serowiec stracił jednolity kolor, ukazując setkę żółtych małych wulkaników. Nie będę pisał, co potem nastąpiło, bo mi się jeszcze dzisiaj na płacz zbiera, jak sobie przypomnę kolor mojej dupy po tym wydarzeniu.

  8. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  9. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  10. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  11. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  12. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  13. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  14. Ja Hrabini
    A jaby kciała nim pujdy na sputkani z EUstachim , jeszczy raz powoniać zapacha prawdziwegu pomarańcza ,i gruboskórnyj podróby ,grenpfruta ,choćby z Kuby.I czokulady, Kuraku moj złoty, co na zabawi kupowli mnie kawliry ,sztuka po dziewitnaści złoty .Zapaszka świrkowej gaciny,po prawdzi ,z tyj kradzionej choiny . Karpia dzikiegu z głębiny ,a nie z mułu. Byli taki kiedyś ,mówi tu do Młodegu ogółu.Długich cukierków w pozłótce ,co tata ze względu na kolur pilnowała bez lata. I jakby ja wiedziała dzie nabyć takowy specjały ,ta stała by ja ,choć chroma,nie dwa czy czy gudziny ,a Dzień cały .

    A jeszczy jak by mnie świerszcze ,acz pasikoniki za kominem grali ,krakowiaki polskością skocznie tańcowali, mądre audycje na fm ,nadawalili. Yo la by po Polsku ku mnie przegadała ,a Ji si angliczanska mgieła z bagietku (F)zmnieszałła. Wieli jeszczy Znkomych by wyminić było ,gorzyj z rymami ,miast przybyć ubyłło. Gryzoniu ,pozdrawiam, rośnij w siły byś był zawsze jak Ten ,były. Wesołych i spokojnych .

  15. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  16. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  17. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  18. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  19. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  20. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  21. Pewnie troche w tym racji Matko, a troche nie.
    Market z promocja swoje robia. To juz inna swiatynia.
    A druga rzecz, moze nie mniej wazaca, ze mlodsi bylismy, to i wrazenia mielismy swiezsze.

    Tobie Matko i Wszystkim tutaj dobrych Swiat zycze, wielu swiezych wrazen i rownie swiezego spojrzenia, i mnostwa dobrych powodow do usmiechu nawzajem.


  22. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  23. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  24. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  25. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  26. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  27. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  28. Uniżenie proszę o zgodę na
    Uniżenie proszę o zgodę na świąteczne zakupy w Lidlu i na pomalowanie paznokci przy mafijnej muzyce Franka Sinatry. Wiem, że to zabija ducha Świąt, więc dlatego zwracam się z błagalnym pytaniem o pozwolenie do autorytetu.

    W ogóle autorytetów nam się namnożyło. Każdy wie najlepiej jak powinienem świętować. Kilka dni przed świętami czytałem pana Agnosiewicza, który oświadczył, że porządny ateista to nie żadne kolędy, czy opłatki, tylko oddolna świecka tradycja łamania się ciasteczkiem w kształcie rybki Darwina. I że w ogóle jako ateista nie powinienem się bawić w jakieś chrześcijańskie gusła, tylko powinienem, jak największa część ateistów, fetować Dzień Darwina i Dzień Tolerancji. Ja tam pierwsze słyszę o takich świętach, pierwsze też słyszę, by ktoś je i się nimi obchodził, ale w końcu pan Agnosiewicz to autorytet, jakich mało, więc pewnie ma rację. Choć z drugiej strony "katolicy" również mają wiele do powiedzenia na temat Świąt ateisty, więc głoszą, że powinienem zapierniczać w kamieniołomach, bo to nie moje święto.

    A ja bezczelnie sobie święto przywłaszczam, łamię się z katolicką rodziną opłatkiem, składam sobie życzenia z katolickimi i ateistycznymi znajomymi, darwinowskie rybki mnie nie obchodzą. Jak to możliwe? Ano zwyczajnie, po prostu zadaję się z normalnymi katolikami i z normalnymi ateistami, a mówiąc krócej z normalnymi ludźmi. Aktywiści, zarówno z jednej jak i z drugiej strony barykady, usiłujący mnie nawracać i mówić mi co powinienem robić, służą mi głównie za pośmiewisko, naukową ciekawostkę. Najważniejsze, by nie dać się zwariować i by nie popadać w misjonarski fanatyzm, czego i Wam życzę.
    Wesołych Świąt.

  29. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  30. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  31. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  32. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  33. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  34. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  35. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  36. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  37. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.

  38. smutne święta
    te święta z dzieciństwa pachniały inaczej bo były rodzinne. rodzice uśmiechali się do siebie, konflikty zostawiano za drzwiami a mikołaj wpadał i wypadał nie dając się złapać. teraz już wiem czym jest moja rodzina, więc bez hipokryzji podchodzę do tego smutnego święta, świętując minimum, bo co tu świętować? rozwody i konflikty? i że nie ma świętego mikołaja?

    • Smutkom precz !
      Nie smuć się, Madziu!
      Życie niesie nam smutki i kłopoty, ale też uśmiechy i chwile wytchnienia, przeplatane ze sobą chyba po to, żebyśmy je rozróżniać potrafili. Może już jutro da ci większy uśmiech? Albo objawi ci sie nieznana dotąd inkarnacja Mikołaja ?
      Młodzi jesteśmy i życie przed nami – ja, Tetryk ci to powiadam !
      Pozdrawiam – T.