Reklama

Kto miałby jeszcze jakiekolwiek

Kto miałby jeszcze jakiekolwiek wątpliwości albo złudzenia, jak będzie wyglądać polska prezydencja, a cyrk ten się zacznie lada dzień, po wizycie pani kanclerz Angeli Merkel powinien się uspokoić. Będzie nie tylko światowo, będzie po amerykańsku, przede wszystkim zniknie ta sztywność dyplomatyczna. Nie ma już pani kanclerz Angeli Merkel, teraz jest „droga Angela”. Nie będzie już szanowna pani, jaśnie wielmożna, jej ekscelencja, czy kanclerz, będzie ona. Taka zwykła ona z sopockiego podwórka, co się okazało podczas tej luźnej, amerykańskiej wizyty na ty. Należę do tych nieszczęśników, którzy mieli okazję obejrzeć rozgrzewkę polskiej prezydencji. Jakaś godzina gadki szmatki między fajowymi kumplami, hersztami z podwórka o podobnej sławie w mieście. Tak całą prezentację rozpoczął ten magik z biedniejszego podwórka, bo nawet jeśli „drogą Angelę” uznać za biedniejszą wersję niemiecką, czyli enerdowską, no to i tak gdzie PRL do NRD? Czy coś wam to szanowni rodacy przypomina? Mnie parę scen z polskich komedii, ot choćby jak Rysio Ochódzki rozmawiał z Romeczkiem Polańskim. Druga jak Pawlak przed chałupą postawił małego Fiata od sołtysa i telewizor Ani wystawił w oknie. Tak mi się kojarzy, ale mało ważne, ponieważ ważne jest coś innego. Mianowicie niezwykle ważne jest, że temu zakompleksionemu chłopczynie z sopockiego trzepaka do szczęście w zupełności wystarczy kilka takich konferencji, aby zabudować sobie słomiankę nad łóżkiem, plakatami z Bravo. Jemu i jego zwolennikom wystarczy, gorzej z nami, co to się już opatrzyliśmy z kolorowymi opakowaniami i serialami z udziałem Chucka Norrisa. Z taką wioską w wykonaniu chłopaczyny z trzepaka, beędzie ciężko estetycznie, ale też finansowo. Ta słodziutka wizyta koleżanki z Niemiec, drogiej Angeli, kosztowała nas 250 milionów euro, tyle zapłaciliśmy za leasing Trabanta przed sopocką posesją obok Biedronki. Donald, kumpel Angeli, wyjaśnił swoim fanom, którzy się bawili przy trzepakach w wielkich miastach, że jako równy kumpel, nie może zostawić niemieckiego podwórka w potrzebie. Ale, żeby nam nie było żal i w ogóle nieswojo musimy wiedzieć, że będąc potęgą wspieramy słabe Niemcy we własnym interesie. Jakim to rad sposobem? Bardzo prostym. Donald wyjaśnił, że jak nie odpalimy niemieckim bankom 250 milionów euro, to Niemcy popadną w wielkie kłopoty finansowe i pociągną za sobą nasze raty we frankach. Poważnie tak powiedział, przecież sam by tego nie wymyślił. Wziął Donald 250 milionów euro, najprawdopodobniej kredytu, sam mówił, że to nie z budżetu i oddał niemieckim bankom, żeby te znów pożyczyły niewydolnej Grecji, a Polacy spłacali niższe raty, dzięki utrzymaniu kursu euro, który to kurs winduje franka. Wszystko jasne? Też średnio się orientuję, ze wsi jestem, ale w skrócie chyba chodzi o ten obieg gospodarczy. Obieg gospodarczy polega na tym, że Polacy biorą kredyty w europejskich bankach, za sprawą kolegów Donalda, którzy polskie sprzedali i teraz muszą się modlić, żeby Greccy zadłużeni w tych samych bankach przestali dymić na ulicach jak jacyś „kibole”, a wzięli się do roboty, bo jak nie to Europa spałuje Polaków. Znów mi się przypomina polska komedia, wychodzi na to, że jak oni zabiorą nam furę, to my im musimy oddać samolot, taka tradycja od tysiącleci ta sama.

Byłoby to może i zabawne, można by na to przymknąć oko, w końcu nie na takie głupoty wydawano duże bańki, ale jest mały problem. Problem polega na tym, że niemieckie i francuskie banki, pożyczały również: Włochom, Portugalii, Hiszpanii, Irlandii, Belgii. Pięć państw, powiązanych z gospodarką niemiecką, które mogą roznieść potęgę naszego głównego partnera gospodarczego. Jeśli ma być solidarnie, mamy przed sobą czek na 1,25 miliarda euro. Powinno robić wrażenie na sopockich i pozostałych wielkomiejskich gołodupcach, bo za takie „zastaw się”, można to i owo do jedzenia sobie kupić, na ciężkie, nieuniknione czasy. 5 miliardów w perspektywie ratowania niemieckich banków i potęgi gospodarczej Niemiec, kroi nam się jak w pysk strzelił. 5 miliardów razy Donald Tusk będzie musiał paść na kolana przed niemieckimi bankierami i ewangelickimi duchownymi. W zamian będzie sobie mógł powiedzieć do kamery: „witaj Silvio”, „kopę lat José Luis Rodríguez”. A jak będzie grzeczny, to kto wie, może za limit CO2 i po wstawiennictwie Angeli, dostąpi zaszczytu wpisania „na fejsie” nowych znajomych: „pozdro Nicolas”, „szacun Carla”. Dzięki temu Polska będzie miała najlepsze stosunki i stanie się wzorem dla całej Europy, na całym świecie nie znajdziesz drugiej takiej grupie jak Donald, wykona usługę, zapłaci za wykonanie i będzie żebrał o więcej lasek do zrobienia. Prosty chłopak z Sopotu za brudzia i misia z kolesiami od lepszych podwórek wyprowadzi ostatnie ciele z obory, a pozostałe otumanione barany przestaną beczeć i będą piać z zachwytu.

PS I tylko na Władimira nie ma co liczyć, tego zaszczytu nawet Bronek nie dostąpił.

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. Kto, kiedy i co obiecuje?
    Po wykonanym I odwiercie w Polsce, łupka gazonośniego przez Brytyjczyków, z efektami lepszymi od oczekiwań (źródło: RP), nie dziwi fakt obietnicy przebudowywania (zagłębiania) przez Niemców w razie potrzeby, gazociągu w okolicy Szczecina. Angela odetchnęła z ulgą i zrelaksowana mogła obiecać to, co najprawdopodobniej nie będzie potrzebne, bo gaz będziemy dostarczali z lądu, a nie gazoportem szczecińskim.

    … A Tusk (wykorzystując kanały medialne) zabłysnął jako nadzwyczajny negocjator. To mi się kojarzy nie z filmem, a bajką:

    "Mnie to kadzą" – rzekł hardzie do swego rodzeństwa
    Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

    Mam, jednak nadzieję, że ciąg dalszy bajki też będzie można porównać do realiów.

  2. Kto, kiedy i co obiecuje?
    Po wykonanym I odwiercie w Polsce, łupka gazonośniego przez Brytyjczyków, z efektami lepszymi od oczekiwań (źródło: RP), nie dziwi fakt obietnicy przebudowywania (zagłębiania) przez Niemców w razie potrzeby, gazociągu w okolicy Szczecina. Angela odetchnęła z ulgą i zrelaksowana mogła obiecać to, co najprawdopodobniej nie będzie potrzebne, bo gaz będziemy dostarczali z lądu, a nie gazoportem szczecińskim.

    … A Tusk (wykorzystując kanały medialne) zabłysnął jako nadzwyczajny negocjator. To mi się kojarzy nie z filmem, a bajką:

    "Mnie to kadzą" – rzekł hardzie do swego rodzeństwa
    Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

    Mam, jednak nadzieję, że ciąg dalszy bajki też będzie można porównać do realiów.

  3. Kto, kiedy i co obiecuje?
    Po wykonanym I odwiercie w Polsce, łupka gazonośniego przez Brytyjczyków, z efektami lepszymi od oczekiwań (źródło: RP), nie dziwi fakt obietnicy przebudowywania (zagłębiania) przez Niemców w razie potrzeby, gazociągu w okolicy Szczecina. Angela odetchnęła z ulgą i zrelaksowana mogła obiecać to, co najprawdopodobniej nie będzie potrzebne, bo gaz będziemy dostarczali z lądu, a nie gazoportem szczecińskim.

    … A Tusk (wykorzystując kanały medialne) zabłysnął jako nadzwyczajny negocjator. To mi się kojarzy nie z filmem, a bajką:

    "Mnie to kadzą" – rzekł hardzie do swego rodzeństwa
    Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

    Mam, jednak nadzieję, że ciąg dalszy bajki też będzie można porównać do realiów.

  4. C.D. kto, kiedy i co podpisuje?
    Swoją drogą, to fachowcy od podpisywania umowy na 35 lat o dostarczanie gazu z Rosji, wiedząc o własnych złożach (bo nie wierzę, że nie wiedziano o nich co najmniej kilka lat wczesniej), powinni stanąć przed TS.

    … ale to taka luźniejsza uwaga, ad hoc.

  5. C.D. kto, kiedy i co podpisuje?
    Swoją drogą, to fachowcy od podpisywania umowy na 35 lat o dostarczanie gazu z Rosji, wiedząc o własnych złożach (bo nie wierzę, że nie wiedziano o nich co najmniej kilka lat wczesniej), powinni stanąć przed TS.

    … ale to taka luźniejsza uwaga, ad hoc.

  6. C.D. kto, kiedy i co podpisuje?
    Swoją drogą, to fachowcy od podpisywania umowy na 35 lat o dostarczanie gazu z Rosji, wiedząc o własnych złożach (bo nie wierzę, że nie wiedziano o nich co najmniej kilka lat wczesniej), powinni stanąć przed TS.

    … ale to taka luźniejsza uwaga, ad hoc.

  7. A tymczasem Eurostat zmierzył
    A tymczasem Eurostat zmierzył siłę nabywczą Europejczyka i donosi, że po najbogatszym Luksemburgu:
    "Drugim najbogatszym krajem Unii według Eurostatu jest Holandia (PPS 134 proc.). Na trzecim miejscu znalazły się Dania, Irlandia i Austria (PPS 125 proc.). Grecja, której we wtorek udało się ocalić rząd, obniżyła parytet siły nabywczej z 94 proc. w latach 2008 i 2009 do 89 proc. w minionym roku. Europa Środkowa i Wschodnia – jak zwraca uwagę agencja Reuters – nadal zajmuje dół tabeli, Najbiedniejsze kraje to obok Bułgarii Rumunia (PPS 45 proc.), a także Łotwa (PPS 52 proc.) i Litwa (PPS 58 proc.). Polska jest piątym z najuboższych krajów wspólnoty, z parytetem na poziomie 62 proc. PPS na mieszkańca." Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,9827948,Luksemburg_najbogatszym_krajem_UE__Polska_nadal_wsrod.html#ixzz1Pzp2TTNd

    Na szczęście Donald wypił bruderszaft z Angelą i zaraz będziemy się mieć jakby lepiej. Bo pośród braci-wiadomo. Brat bratu nie da zginąć, a nawet rurę zakopie w ziemi, jak będzie trzeba, żeby sobie bez przeszkód wpłynął. Z szerokich wód oceanu.

  8. A tymczasem Eurostat zmierzył
    A tymczasem Eurostat zmierzył siłę nabywczą Europejczyka i donosi, że po najbogatszym Luksemburgu:
    "Drugim najbogatszym krajem Unii według Eurostatu jest Holandia (PPS 134 proc.). Na trzecim miejscu znalazły się Dania, Irlandia i Austria (PPS 125 proc.). Grecja, której we wtorek udało się ocalić rząd, obniżyła parytet siły nabywczej z 94 proc. w latach 2008 i 2009 do 89 proc. w minionym roku. Europa Środkowa i Wschodnia – jak zwraca uwagę agencja Reuters – nadal zajmuje dół tabeli, Najbiedniejsze kraje to obok Bułgarii Rumunia (PPS 45 proc.), a także Łotwa (PPS 52 proc.) i Litwa (PPS 58 proc.). Polska jest piątym z najuboższych krajów wspólnoty, z parytetem na poziomie 62 proc. PPS na mieszkańca." Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,9827948,Luksemburg_najbogatszym_krajem_UE__Polska_nadal_wsrod.html#ixzz1Pzp2TTNd

    Na szczęście Donald wypił bruderszaft z Angelą i zaraz będziemy się mieć jakby lepiej. Bo pośród braci-wiadomo. Brat bratu nie da zginąć, a nawet rurę zakopie w ziemi, jak będzie trzeba, żeby sobie bez przeszkód wpłynął. Z szerokich wód oceanu.

  9. A tymczasem Eurostat zmierzył
    A tymczasem Eurostat zmierzył siłę nabywczą Europejczyka i donosi, że po najbogatszym Luksemburgu:
    "Drugim najbogatszym krajem Unii według Eurostatu jest Holandia (PPS 134 proc.). Na trzecim miejscu znalazły się Dania, Irlandia i Austria (PPS 125 proc.). Grecja, której we wtorek udało się ocalić rząd, obniżyła parytet siły nabywczej z 94 proc. w latach 2008 i 2009 do 89 proc. w minionym roku. Europa Środkowa i Wschodnia – jak zwraca uwagę agencja Reuters – nadal zajmuje dół tabeli, Najbiedniejsze kraje to obok Bułgarii Rumunia (PPS 45 proc.), a także Łotwa (PPS 52 proc.) i Litwa (PPS 58 proc.). Polska jest piątym z najuboższych krajów wspólnoty, z parytetem na poziomie 62 proc. PPS na mieszkańca." Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,9827948,Luksemburg_najbogatszym_krajem_UE__Polska_nadal_wsrod.html#ixzz1Pzp2TTNd

    Na szczęście Donald wypił bruderszaft z Angelą i zaraz będziemy się mieć jakby lepiej. Bo pośród braci-wiadomo. Brat bratu nie da zginąć, a nawet rurę zakopie w ziemi, jak będzie trzeba, żeby sobie bez przeszkód wpłynął. Z szerokich wód oceanu.