Donald pojechał między ludzi i od razu się wyróżnił, a ja się umordowałem jak grabarz w styczniu

Prześlij dalej:

Oczy bolą i przypominają się człowiekowi najgorsze sceny z własnego życia, gdy wypełnia sumiennie swoje obowiązki codziennego obserwatora życia politycznego w Polsce. Dlatego popatrzyłem sobie na niepoliczalną już błazenadę Tuska, który pije z gwinta soki owocowe i odwiedza rodzinne domy dziecka, pod zupełnie innym kątem. Posadzili Donalda przy stole i nagle wiecznie wytrzeszczone oczy gdzieś się schowały, przy tym zjechały w dół, w okolice obrusu, a nawet dywanu. Ów osobnik polityczny między ludźmi wygląda niczym bohater hollywoodzkich filmów z elementami fantastyki i powrotów do przeszłości. Wykopana z jakiegoś lodowca pierwotna forma życia, która nie potrafi powstrzymać instynktów. Boi się takich nieznanych wynalazków, jak stół rodzinny, uśmiechnięci ludzie, obiad, przy którym nie wypada kłamać na ważne tematy. Osoba chciałaby powiedzieć coś groźnego albo rzucić garścią durnych statystyk, tymczasem znalazła się w fatalnym dla siebie miejscu, bo w normalnej ludzkiej rodzinie. Co robić? Pozostaje zwiesić łeb i przetrwać, takiego też Donalda dało się zauważyć między dziećmi, kobietami i mężczyznami. Potem wyszedł na ulicę i chyba chciał spróbować, czy jeszcze potrafi rozmawiać z „Paprykarzami”. Porażka goniła porażkę, babcie i bezrobotni zakrzyczeli umiłowanego przywódcę narodu, aż żal było patrzeć. I posmutniał Donald po zderzeniu z rzeczywistością, znów zwiesił łeb, wsiadł do limuzyny i dojechał do żony, która przyprawia mu rogi. Powoli zaczyna to wszystko przypominać sadyzm, paleta możliwych zachowań kurczy się nieubłaganie, a Tusk nie tyle nie ma szans na przetrwanie, ale wyraźnie ma dość umierania. Jestem dziwnie przekonany, że gdyby ktoś Donaldowi powiedział masz kapsułkę, przegryź i możesz odejść, on nie wahałby się jednej chwili. Niestety nikt nie okazuje litości, Bronek i Grzesiek cierpliwie czekają na pierwszą porażką w wyborach, Miller stoi z boku i pozwala się wykrwawiać, wreszcie media, zawsze do dyspozycji, zupełnie nie mają pomysłu jak dalej ciągnąć temat, sześć lat pozostawiło wyjałowioną ziemię, widzowie wychodzą milionami i sześć trupów naraz nie pomaga jako „temat zastępczy”.

Będziemy się katować podobnymi obrazkami co najmniej kilka, a najpewniej kilkanaście miesięcy, bo z całą pewnością z tej próżni niczego innego się nie naleje. Na zmianę gospodarska wizyta i przerobiony na psychopatę Macierewicz, którego łatwiej bić niż Kaczyńskiego. Mnie też warto spytać ile można i co tak męczę, skoro się sam męczę. Od razu chętnie odpowiem, że to nie diagnoza Tuska, ale coś znacznie gorszego – zapowiedź kampanii wyborczej. Proszę mnie nie pytać ile można, proszę raczej pytać ile da się wytrzymać. Staram się hartować oczy i zmysły, bo nic nowego nie zobaczymy przez rok wyborczy 2014, tego jednego można być pewnym. Zresztą jaka to tajemnica, każda kampania PO i Tuska wyglądała identycznie, z tym, że te pierwsze były robione z wygodnej pozycji, czyli partii aspirującej do władzy. Ostanie wybory, jakie zaliczy Tusk nie zmienią się w formie i treści, ale dojdzie potworne znużenie, zarówno odbiorców, jak i wykonawców.

Strony

11352 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    to po każdej takiej wycieczce Donalda w teren, urządziłbym prasówkę i merytorycznie, popierając słowa faktami, oraz statystykami, waliłbym z grubej rury jak to naprawdę jest w Polsce: z dziećmi, rodziną, dochodami, bezrobociem itd. I kto jest za to odpowiedzialny personalnie. Każdy temat podjęty przez Tuska w terenie, byłby natychmiast prostowany rzeczywistymi danymi.
    To jest ostatnie rozdanie, finałowa rozgrywka i jeżeli Kaczor spieprzy, to nic tylko zawiesić tobołek na kij i zmiatac stąd jak najdalej. To ostatnia szansa dla tego umęczonego kraju, tych wyborów przegrać nie można. Aż strach pytać, czy pisowcy przypilnują "ruskich serwerów", aż strach.

  2. tyle, że gromada podłaczona do matriksa dostałaby przekaz, że "to śmieszne", że "kaczor jątrzy".
    A całość poszłaby na portalach dla przekonanych i w wywrotowych gazetach.
    Ja po świętowaniu w zachwytach wujków nad cudem w postaci Mirosławy Danuty Wałęsowej (bo jeden przeczytał to dzieło) i nad naszym "dobrem narodowym" jestem raczej podłamana ...
    Żaden mój argument z Semki, Cenckiewicza, Zyzaka nie przeszedł.
    Jak tak patrzyłam przez stół na tych starszych ode mnie ludzi to mi przyszło do głowy jedynie pusta ale to naprawdę pusta miska mogła by ich nieco nauczyć rozumu ... A że jakoś dociągają do emerytury, dzieciom tez się udało wskoczyć na posady, co ich obchodzi jakaś babcia i bezrobotny? Oni przeciez sami sobie winni ... mało przedsiębiorczy byli ...

  3. avatar

    Wiadomo leming, lemingiem ale...

    PIS przez 7 lat opozycjonuje, opozycjonuje i nic, kompletne nic, figa z makiem, niechaj chociaż na koniec ruszą d...y. Pozdrawiam.

  4. nie ma kto ruszać ... Kto nie pagibł to POszedł robić karierę. Naprawdę te wuje to nie typowe lemingi, nie żadne wykształcone z wielkiego miasta. To propaganda działa.

  5. Nawet jeśli niewiele jest mediów, gdzie mógłby się przebijać do świadomości społecznej, to tym bardziej powinien nawet wisieć tam na klamkach (wPolityce, TVR, niezależna, Niewygodne.info, inne mniejsze) i tłoczyć non stop do głów (każda głowa ma inne głowy w rodzinie, wśród znajomych i nieznajomych) i ripostować pokazówki rządowe, przedstawiać swoje wizje, itd. Jeśli tak się nie dzieje, to albo właśnie lubią spać, albo myślą po rolniczemu (zboże się zasieje, a ono samo wyrośnie), albo programu do przedstawienia na dziś nie ma (wiem, ma być w lutym). Może być też tak, że co poniektóre media (lub indywidualnie autorzy) to owszem - Tuska by się chcieli pozbyć, ale nie koniecznie chcieli przywitać Kaczyńskiego. Może byc też tak, że nie ma kto tego PiS-owi dobrze zorganizować (od strony kontaktów z mediami). Bo najgorsze jest to, że byłoby czym łoić w PO sp. z o.o. - dostarczają argumentów codziennie.

  6. avatar

    :)^:)

  7. PiS to przez 6 lat i 3 miesiące po oddaniu władzy nie pisnął nawet, że obejmując Polskę po Belce GUS pokazywał 17,3 proc. bezrobocia, równo dwa lata potem dali platformie bezrobocie na poziomie 11,3. Teraz zresztą nie mówią nic o tym, że w listopadzie 2013 bezrobocie było wyższe niż w listopadzie 2012. Im się wydaje, że ludzie to wiedzą to po co mówić.
    PS. "Genialny" pomysł PiS to konwencja programowa w lutym w czasie IO - jeśli w Soczi sypnie medalami (jest takie prawdopodobieństwo) to będziemy mieć w głównym nurcie tylko śmiech, że Kaczor obiecuje bilion z księżyca.
    PS. 2 Jestem przerażony tragiczną taktyką PiS od ok. półtora miesiąca. Nie wykorzystują okazji, a życie dostarcza amunicji codziennie. W najnowszych sondażach będzie blisko remisu.

  8. i o różnicach między listopadem tego roku i poprzedniego również pisnął ...
    Tylko znowu gdzie? Tam gdzie rezydują przekonani ...
    Jest pewna nadzieja w TVR no i może Trwam wreszcie wpuszczą na multipleks i ktoś przypadkiem przełączy na wiadomości z innej beczki ...

  9. Ten tytuł przychodzi mi na myśl gdy widzę wygibasy Tuska. Dziś w tv oglądałem odcinek "Apocalipsa now", a w nim Hitlera uwiecznionego w kronikach z  ostatnich dni wojny, jak przeglądał ostatnie rezerwy złożone z dzieci przed rzuceniem ich na ruskie tanki.

  10. To co się dzieje to nie jest już nawet szopka. To nie jest śmieszne. Kiedy oglądam to haratanie Tuska, czuję potworne zmęczenie już tym wszystkim. Może to wynika z tego że widzę i czuję to co się dzieje. To już można nazwać cierpieniem. Człowiek czuje się bezsilny na to wszystko. 
    Całe te medialne papki poruszające się po pianie wzburzonej wody, nie zachaczające o głębie przekazu. To koszmar, koszmar celowy. To poniżanie inteligencji człowieka. Myślę że tylko nieliczni nadal to zauważają, i tak jak koleżanka tutaj zauważyła, nie przebija się prawda. Przykro to pisać. 

  11. Strony