„Do Rzeczy”, czyli lokowanie produktu „zdroworozsądkowym Smoleńskiem”?

Prześlij dalej:

Stratedzy „Do Rzeczy” zamiast robić uczciwe intelektualnie pismo, pisać o tym co widać i co się ukrywa, uwierzyli w magię swoich nazwisk oraz siłę „świeżego” intelektualnego przekazu. Teoretycznie prosiło się o podobne wypełnienie luki rynkowej, w prawie każdej branży produkt środka się sprzedaje, w dodatku bardzo często sprzedaje się najlepiej. Niestety tuzy redakcyjne zapomniały o kilku istotnych elementach, które nijak nie pasują do środka oferty w segmencie tygodników opinii. Przede wszystkim „Do Rzeczy” od początku ulokował się po prawej stronie, nie w żadnym mdłym środku. Po wtóre „Do Rzeczy” jest tygodnikiem politycznym, z tego żyje i gdyby redakcja myślała, to by wymyśliła, że marketingowe przesuwanie się w stronę środka da dokładnie taki sam efekt, jak budowanie PJN i partii Gowina. Nie ma czytelników politycznej prasy, którzy byliby zainteresowani „gazetą środka”, czyli PJN-em w formie papierowej. Jeśli istnieje jakakolwiek rynkowa luka, to jest nią deficyt gazet prawicowych, konserwatywnych, czy jak je tam zwał, w każdym razie mowa o przeciwwadze dla głównego nurtu. Karnowscy zrozumieli o co w tej zabawie chodzi i zamiast szukać wiatru w polu, po prostu konsekwentnie robili swoje. Dla Karnowskich konkurencją od początku było „Do Rzeczy”, nie „Wprost”, nie „Polityka”, nie „Newsweek” i o swój konserwatywny kawałek podłogi walczyli. Myślenie, praca i strategia przyniosła pożądany efekt, tygodnik Karnowskich stał się numerem jeden po prawej stronie i w tej chwili, w przeciwieństwie do Lisickiego, bliźniacy w ogóle nie muszą, a wręcz nie powinni kombinować.

Prawicowy czytelnik, który od gazety oczekuje jasnej, czytelnej, deklaracji ideowej, nie żadnych manipulacji treścią docelową i wolt lokujących produkt, ma swój liczbowy potencjał. Mówiąc brzydko do zagospodarowania jest około 200 tysięcy kupujących konserwatyzm i prawicę w formie drukowanej i o to się toczyła równa walka między wydawcami „Gazety Polskiej” „W Sieci”, „Do Rzeczy”. Aż tu nagle genialna redakcja pod wodzą Lisickiego postanowiła sobie odpuścić pojedynek o istniejącego czytelnika i wymyślić nowego odbiorcę prawicowej prasy. Tak, prawdopodobnie, narodziła się idea „zdroworozsądkowego Smoleńska”, która nie była wynikiem intelektualnej pracy, czy nawet przekonań, ale efektem paniki wywołanej spadkiem sprzedaży. Pomysł w złożeniu wydawał się prosty do zrealizowania, skoro prawie cała prawica prześciga się kto w kwestii Smoleńska ustali nowe fakty i mocniej je zinterpretuje, to przecież można zrobić fantastyczny unik, pozwalający zbudować zupełnie nową świadomość czytelniczą. Z jednej strony czytamy „ląduj dziadu”, z drugiej „był zamach”. Wniosek? Czas najwyższy by trochę zajść w ciążę. No może i był zamach, ale to najmniej prawdopodobna hipoteza.

Strony

18979 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. A to: " książka jest zła, piszący ją to ludzie źli." Kto im pisze te teksty, Juras?
    Pęknięcie? Czas najwyższy!!!

  2. "Cieszę się, że powstała TV Republika, potrzebne jest inne spojrzenie, niż zglajszachtowany mainstream, ale dziś wołam, opamiętajcie się !  Ukazała się książka „Resortowe dzieci”.  Czytam ją. Jestem w połowie. Dużo zebranych nowych faktów, ważnych dla poznania naszej transformacji. Tylko wszystko podlane obrzydliwie  tendencyjnym sosem . Doświadczyłam tego uczestnicząc w piątkowym, wieczornym programie TV Republika. Młodzi dziennikarze, nie znający realiów epoki,  piją ten sos. Dla nich liczą się tylko nazwiska w tej cieczy  unurzane. Nie potrafią odczytać sensu  zawartych w książce, ważnych  dokumentów, a może nie maja na to czasu, wiedzy ?"

    Jedyna Janina zna prawdę i jako jedyna ma na nią monopol.
    Całość tutaj:
    http://janinajankowska.salon24.pl/556305,jak-rozmawiac

  3. Całkiem jasne - w "Do Rzeczy" oprócz redaktorów jest jeszcze rozkazo- i pieniądzodawca. Warunkiem pisywania jest rytualny samobój. I to wykonują kolejno wszyscy autorzy, czasem musi i naczelny. Może z wyjątkiem Semki, ten ostrożnie wycofał się na pozycje kulinarne.
    Pozdrawiam, gratuluję sukcesu wydawniczego. To z "Resortowymi dziecmi" może da początek rewolucji. Nareszcie.

  4. avatar

    Właśnie się skończył na TVN7. Sponsorem były Militaria.pl
    Dobrze się oglądało.

  5. Strony