„Do Rzeczy”, czyli lokowanie produktu „zdroworozsądkowym Smoleńskiem”?

Prześlij dalej:

Nie wiadomo o co chodzi? Eee tam, wiadomo, że o nakład. Do wiadomości publicznej trafiły najnowsze wyniki sprzedaży tygodników i pierwsze, co się rzuca w oczy to dwa spadki po prawej stronie. Traci „Gazeta Polska”, co mnie nie zaskakuje, traci „Do Rzeczy”, co mnie nie zaskakuje jeszcze bardziej. Tygodnik Sakiewicza musiał polecieć w dół odkąd na rynku, w tym samym czasie, pojawiły się dwa nowe tytuły, w dużym stopniu konkurujące z „Gazetą Polską”. Chodzi rzecz jasna o „W Sieci” i „Do Rzeczy”. Na stracie świeżości wydawnicze szły w łeb w łeb, potem zyski z nakładów zaczęły się delikatnie rozjeżdżać i wreszcie można mówić o zdecydowanej przewadze tygodnika Karnowskich. Pewnie nad takim mało korzystnym stanem rzeczy od wielu tygodni zastanawiają się największe tuzy redakcyjne, z redaktorem Lisickim na czele. Dobrze robią, trzeba się zastanawiać, ale wiele wskazuje na to, że zastanowili się chwilę zamiast solidnie i tak prawdopodobnie powstał pomysł na „musimy się wyróżniać”. „Gazeta Polska” i „W Sieci” mają radykalne stanowisko w sprawie Smoleńska, po drugiej stronie same tygodniki domalowujące turban Macierewiczowi, no to my, „Do Rzeczy”, będziemy o Smoleńsku pisać „zdroworozsądkowo” – wydumała redakcja. Gdyby mnie ktoś poprosił o konkretne wskazanie autorów tej mało rozsądnej i z góry skazanej na porażkę strategii, jako pierwszego wymieniłbym Ziemkiewicza, dopiero później Lisickiego. Ziemkiewicz od dawna starał się pozycjonować w kierunku dawnego sentymentu, to jest „oryginalności” UPR i coraz gorzej na tym wychodzi. Zapewne podświadomie potrzebował towarzystwa, bo człowiek jednak się starzeje i pierwszy do towarzystwa znalazł się podenerwowany spadkiem sprzedaży Lisicki. Codzie głowy to nie jedna i dalej poszło gładko, najpierw artykuł o zamachu jako najmniej prawdopodobnej hipotezie, potem Gowin miał pogodzić sektę z mafią. Jedna głupota goni drugą, bo przecież nie o żadne nowe odkrycia i nowe horyzonty intelektualne chodzi, ale o zwyczajną i nieudaną sztuczkę marketingową.

Strony

18969 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    A może panowie L i R tak prozaicznie szukają tylko miejsca do całowania?
    Bo "jak żyć panie premierze"

  2. Przeczytałem ten zalinkowany przez Ciebie tekst RAZa, bardzo dobry! Nie znałem go wcześniej.
    No dziwny ten świat. 

  3. avatar

    Jako ciekawostkę dodam, że dorzecze, jest wyłożone w hotelach, jako gratis, dla gości.

  4. Wg mnie to w minimalnym stopniu sprawa Ziemkiewicza czy Lisickiego. Sondażowe bęcki PiS w grudniu to wina samej niereagującej partii w grudniu. Obawiałem się tego grudnia, oni w Adwencie czy Wielkim Poście autentycznie  odpuszczają i kontemplują.
    Banda uchwala budżet przy 48 mld defictu z względnieniem zabranego OFE - czy ktoś widział, aby wyszedł Prezes i powiedział, że bez OFE deficyt na 2014 wynosiłby 70 miliardów plus jeszcze parę? W grudniu oni myślą o obchodach stanu wojennego i o świętach.
    Spadki PiS w grudniu są autentyczne. Pogadałem z ludźmi, których nastawiałem pozytywnie do PiS, niektórzy byli nawet skłonni, ale teraz słyszę: no ten Hofman, no ten agent Tomek, ta cholerna Pawłowicz,  ten Macierewicz. Panowie - to działa, akcja z wymienionymi osobami działa i sam to stwierdzam. W kampanii Pawłowicz walnie ze dwa zdania i szlag trafi kampanię.
    PS. Wpływu gazet (URZ czy jakiekolwiek) na sondaże w ogóle nie przeceniałbym. Liczy się tylko to jak celnie trafi Sobieniowski o 19 czy przygłup Kraśko o 19.30. Nawet to co na żółtych paskach leci to śledzi średnio 250 tys. ludzi czyli tyle co nic. Nie liczy się pisanina Michnika i Lisa - liczy się Sobieniowski o 19.

  5. avatar

    deficyt na 2014 wynosiłby 70 miliardów plus...

    Otóż to, Prezes powinien walić smeczami spraw gospodarczych a do tematu smoleńskiego "nabrać wody w usta" i nie tylko On. To nie jest odpowiedni czas.
    Jak pisał MK tych wyznawców "sekta" już ma, innych nie dokooptuje a raczej odstręczy.
    Niech się uczą od Grasia, dziennikarze mu "o niebie" a on im o "chlebie" i gadają "jak gęś z prosięciem".

  6. Hm, przypomnę że Smoleńsk był już taktycznie przemilczany przed wyborami prezydenckimi... I gucio.

  7. Nie stracił czasem miliona widzów?
    Co do taktyki Grasia, to nie jestem pewna czy w drugą stronę ma rację bytu ... W drugą stronę w ogóle mało co ma rację bytu, ten niedobry, ta pyskata, tamten ma penisa, inny znowu go nie ma, jeszcze inny ma oczy. Szalone.
     A z miłych rzeczy "Resortowe dzieci" świetnie się sprzedają a Lis kwiczy zabawnie "Czy jakiś ksiądz zabrał głos w tej sprawie? Czy dalej się zajmują szatanem genderyzmu? Przepraszam bardzo, powiem teraz głośno. Czy opluwanie kilkunastu, a może kilkudziesięciu dziennikarzy opluwanie, obrzygiwanie ich w ohydnym stylu jest czymś co zasługuje na jakąkolwiek reakcję jakiegokolwiek kapłana w tym kraju, czy jest to coś, co jakikolwiek kapłan w tym kraju z radością przeczyta ugruntowując swoje wyobrażenie o świecie, Polsce i mediach."
    Bomba. Czas na Lemańskiego.

  8. avatar

    a może by jakiś koszerny,
    rabin zabrał?
    Potrafią zabierać ...
    Nie słyszałem opini rabina na temat szatana genderyzmu.
    Co tam u "nas" w Izrael (Ustawa o współpracy itd) w tych szkołach wyznaniowych mówią na ten temat.
    Coś w temacie opluwania i obrzygiwania w ohydnym stylu Lis się zrobił uczulony.
    Zmieniła by Pani Kania ten styl opluwania, jest nie do przyjęcia.

  9. w sprawie Smoleńska mówi: "to był Panie, k....a zamach". To tylko nasze wyższe wykształcenie i wdrukowane nam podczas jego zdobywania przekonanie że umiarkowanie w sądach to niezbędna cecha "inteligencji" powoduje że wiele ludzi ucieka właśnie w taki wygibas: "uważam że raport Millera nie jest do końca prawdziwy, ale nie wiemy i się pewnie nie dowiemy co się tam zdarzyło". I nazywają to zdroworozsądkowym podejściem. Natomiast zdrowy rozsądek podpowiada, że jeśli coś wygląda jak zamach, pachnie jak zamach i brzmi jak zamach, to najpewniej jest to zamach.
    Do Rzeczy momentami pośmiardywało, ale kładłem to na karb wypadków przy pracy. Od czasu wprowadzenie "zdrowego rozsądku" śmierdzi całkiem mocno. Nie wiem tylko co tam wciąż robi Walemar Łysiak, mój ukochany pisarz z dawnych czasów, któremu ostatnio popsuła się nieco polszczyzna - dawnej genialna, a teraz taka sobie.

  10. to kolejny przykład osoby odcinającej kupony od swojej "chlubnej" przeszłości. Wpadłem wczoraj na TV Republika na jej dyskusję z dwoma młodymi ludźmi o książce "Resortowe dzieci" (zamówiłem). Trzeba to zobaczyć na własne oczy, ta kobieta albo oszalała, albo jej przeszłość to stek kłamstw. Chwilami głos jej odejmowało z oburzenia, że można wydać taką książkę. Nie przyjmowała argumentów, że to skutek kwerendy archiwów IPN - książka jest zła, piszący ją to ludzie źli. Ona chce zwołać jakis kongres czy konferencję, na której dziennikarze mieliby szukać przyczyny "pęknięcia". W TVN często się ją obsadza jako prawą stronę sceny dziennikarstwa politycznego. Zwolenniczka Gowina, wcześniej PJN.

  11. Strony