Reklama

W polityce pewne schematy się powtarzają, o czym wiedzą zainteresowani polityką i pomimo zapewnień ze strony partyjnych rzeczników, sprawy zwykle mają się tak, jak się można domyślać, a nie tak, jak się sprawy zaciemnia. Dziś z PO odszedł Godson, a mnie od razu zapaliła się lampka schematu, która nazywa się „rozpisanie ról na osoby i odcinki”. Obojętnie co powstawało, zawsze powstawało w pozornych bólach. PJN odchodził od PiS po sztuce, po dwie sztuki i jeszcze po stworzeniu klubu symulowano jakieś ruchy. Tak samo się działo z Solidarną Polską, ostatnio z Europą +, chociaż w tym przypadku skala była niewielka. Nie przyjmuję do widomości takiej bajki, że Godson odszedł sobie sam, bez porozumienia za Gowinem, bo gdzie niby sam miałby odejść? Jeśli miał dość polityki, mógł się oswajać z powrotem do normalnego życia i złożyć mandat, ale Godson polityki nie ma dość, wręcz przeciwnie, on ma dość partii, która przestała mu gwarantować miejsce w polityce. Chyba najbardziej oryginalni analitycy nie pokuszą się o tak karkołomną diagnozę, jak zakładanie nowej partii przez Godsona, a skoro tak, to wniosek może być tylko jeden. Z faktu, ze Godson nie ucieka z polityki, tylko z PO i przy tym nie myśli zakładać własnego ugrupowania wprost wynika, że Godson musi się do kogoś podczepić. Z kolei by się podczepić trzeba coś zaoferować, działać w porozumieniu z potencjalnym pryncypałem. Dopiero w tym momencie można się zastanawiać czy Godson działa z Gowinem, czy też porozumiał się z inną alternatywą. Solidarna Polska raczej odpada, na placu boju pozostaje PiS i znów jest łatwiej zgadywać. Nic PiS nie zyskuje przygarnięciem Godsona i również Godson na uroczyste powitanie nie ma co liczyć, bo zabiera miejsce na liście.

Z powyższej układanki wychodzi tylko jeden wzór – partia Gowina, być może w porozumieniu z Wiplerem. Godson odegrał pierwszą rolę, teraz zacznie się możliwe długie odliczanie, prawdopodobnie do pierwszych odcinków wyjdą aktorzy drugoplanowi, a skończy się na Gowinie. Tak w Polsce dotąd przebiegały podobne porody partyjne i chyba odstępstwa nie należy się spodziewać. Jednak nie partia Gowina mnie zajmuje, tym bardziej, że nie podzialam obaw, jakoby Wipler i Gowin mieli storpedować PiS, przeciwnie więcej szkód zrobią w PO, dla mnie to tak oczywiste, że nie będę się zatapiał w szczegóły. Mnie interesuje proces, jaki się zaczął w PO, bo to jest dla partii Tuska zupełnie nowy rozdział. Wyjąwszy bimbrownika z Biłgoraja i jego zbieraninę, co ciągle jest dla mnie niejasnym manewrem politycznym, z PO nie wydobyła się jeszcze żadna konkurencyjna partyjka. Teraz trzeba się będzie zmierzyć z tym, co dla PiS, ale i SLD było chlebem powszednim – kanapy partyjne. Siła PO polegała między innymi i na tym, że wrogów Tuska pochłaniało zapomnienie, a przecież nie byli to ludzie mniej znani niż Borowski, Ziobro, Migalski. Partyjny komunikat, aż dawał po oczach i uszach, możesz sobie być Olechowskim, Płażyńskim, Gilowską, Rokitą, Olechowskim, ale po odejściu z PO nie istniejesz. I nagle taki zwykły, medialnie linczowany, Gowin pokazuje pazurki, co natychmiast pozbawia odzieży króla Tuska.

Reklama

Odejście Godsona i cały zbliżający się scenariusz jest dla Tuska dlatego zabójczy, że znosi kolejny mit o potędze. Co działało przez lata, przede wszystkim dzięki autorytarnej pozycji Tuska w PO, przestaje działać. Jednak najważniejsze są okoliczności zepsucia, budowa nowej formacji przez posła, który zdecydowanie odstaje sławą i potencjałem od swoich wielkich poprzedników, jak nic pokazuje słabość dogorywającego lidera. Za czasów wielkości po Tusku spływały wielkie nazwiska, w czasie upadku jeden Godson, bo nawet nie Gowin, spowodował, że mówi się o procesie rozkładu PO. Nieważne, czy taki proces rzeczywiście ma miejsce i co jest jego ewentualnym powodem. Skalę agonii lidera pokazuje sama dyskusja, sama rozmowa, która wydaje się czymś nieprawdopodobnym, bo kto mówił o rozkładzie po odejściu Gilowskiej, czy Rokity? Czytając partyjne sms-y miedzy wierszami da się odczytać wszystkie, wielokrotnie powtarzane domysły, że w PO dzieje się tak, jak nie działo się nigdy dotąd. Skończyło się co dobre i niepodważalne, przestały działać mocarne mechanizmy medialne i „czar lidera”. Godson przecież nie od dziś widzi, że jego partia to patologia, ale dopiero od paru miesięcy nagle zaczął mu przeszkadzać zapach cygar i bukiet whisky.

Zmianę nastroju i postawy Godsona oraz wielu innych członków PO, wywołała słabość partii, która przestała być pewnym, dużym pracodawcą. Kto tak naprawdę słyszał o Godsonie, gdy ten zaczynał karierę w klubie PO? Jeśli trafiał do mediów, to tylko na zasadzie „czarnoskóry poseł” – egzotyka. Godson uaktywnił się, gdy zaczął walczyć o życie, a zaczął walczyć, bo w kuluarach od dawna się głośno mówi o limitowanej liczbie miejsc w parlamencie i samorządach. PO musi się rozpaść, ponieważ PO nie jest w stanie zagwarantować ponad 200 mandatów i synekur w lokalnych władzach. Tuskowi pozwalano prawie na wszystko, gdy ten rozdawał stołki. Niejeden, choć upokorzony, trzymał dziób na kłódkę za cenę mandatu poselskiego lub stanowiska w gabinecie wojewody. Okoliczności się zmieniły, ale nie zmienił się Tusk, on pomimo słabości partii nadal usiłuje upokarzać i poniżać, jak za dobrych czasów, a na takie gesty zdesperowani, niepewni własnego losu, posłowie z wojewodami godzić się nie będą. Zniesione gwarancje na uzyskanie stanowisk i utrzymanie arogancji lidera na poziomie, który udaje, że nadal jest szefem giganta, to dwa największe katalizatory rozpadu PO. Jaki rozpad czeka PO? Nie wiem, obawiam się, że bardziej będzie to wersja SLD niż AWS, ale samego rozpadu jestem pewien.

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. Trzeba jeszcze trochę wytrzymać
    Wybory do euro parlamentu zweryfikują siłę PO. Jeżeli będzie niska frekwencja, ostatnio w 2009 wyniosła 24%, to tym razem PO może dostać po majtkach, że hey.
    13 października zdecydują się losy HGW, to też może być dla PO niestrawne.
    Godson to platformerska pała, głosował za 67, nie przeszkadzali mu Palikot i Niesiołowski. Mam nadzieję, że Prezes jeszcze nie upadł na głowę, żeby przygarniać odpady z PO.
    Hemletyzujący Gowin dobry jest w PO, i niech tam miesza.

  2. Trzeba jeszcze trochę wytrzymać
    Wybory do euro parlamentu zweryfikują siłę PO. Jeżeli będzie niska frekwencja, ostatnio w 2009 wyniosła 24%, to tym razem PO może dostać po majtkach, że hey.
    13 października zdecydują się losy HGW, to też może być dla PO niestrawne.
    Godson to platformerska pała, głosował za 67, nie przeszkadzali mu Palikot i Niesiołowski. Mam nadzieję, że Prezes jeszcze nie upadł na głowę, żeby przygarniać odpady z PO.
    Hemletyzujący Gowin dobry jest w PO, i niech tam miesza.

  3. ostatnia nadzieja białych
    Godson to zwykły cwaniak z kółkiem w nosie jakich pełno w sejmie. Ten akurat wszedł do polityki na podobnej zasadzie fascynacji ludu jak pani Grodzka.
    Dla prostego podatnika jest zupełnie bezużyteczny, pilnuje swojego biznesu i nic więcej go nie interesuje.
    Jest pożytecznym szkodnikiem w PO, i niech tam zostanie.

  4. ostatnia nadzieja białych
    Godson to zwykły cwaniak z kółkiem w nosie jakich pełno w sejmie. Ten akurat wszedł do polityki na podobnej zasadzie fascynacji ludu jak pani Grodzka.
    Dla prostego podatnika jest zupełnie bezużyteczny, pilnuje swojego biznesu i nic więcej go nie interesuje.
    Jest pożytecznym szkodnikiem w PO, i niech tam zostanie.