Reklama

Wstałem rano przeczesałem wskazującym palcem grzywkę i liczyłem na fajrant, bo taką przyjąłem zasadę, że jak nie ma weny, to lepiej podłubać w nosie.

Wstałem rano przeczesałem wskazującym palcem grzywkę i liczyłem na fajrant, bo taką przyjąłem zasadę, że jak nie ma weny, to lepiej podłubać w nosie. Na szczęście wena jak licho nie śpi i wyrywa z letargu w najmniej spodziewanym momencie. Już sobie drzemałem nad klawiaturą z palcem w nosie, kiedy coś mnie skusiło cichym, ale wyraźnym głosem: ?zajrzyj na Onet?. Posłuchałem i poszedłem w stronę światła i oślepił mnie nagłówek na topie: ?Kaczyński goni Tuska?. Przy takich numerach to trzeba z 10 Brunerów, żebym się złapał na dziennikarski lep budowania głupich tytułów do nieistotnej treści. Mimo wszystko kilknałem i nie żałuje, tam gdzie mnie poniosło znalazłem wenę. Tytuł oczywiście odnosił się do tego, ze Kaczyński miał 12%, a teraz ma 15% i w związku z tym cała gonitwa, tu się sensacji nie spodziewałem. Natomiast w treści znalazłem co prawda starą jak świat prawdę, którą poszczególne barykady na przemian epatują, albo obśmiewają. Stara prawda ma złożony i wiecznie kontrowersyjny tytuł: ?Na PO głosują młodzi i wykształceni, na PiS starzy po podstawówce?. I co, nikt mi nie pogratuluje? Jak to czego? A spróbujcie sami w tym zamęczonym na śmierć sloganie znaleźć wenę.

Wena była, stała sobie trochę z boku i takie oto nasunęła skojarzenia. Jakiż to paradoks, że starsi po podstawówce głosują na profesora prawa i jakie niemniejsze cudactwo, że młodzi wykształceni wybierają magistra historii. Dalej to już łatwo, jeśli ktoś nie ma ochoty komplikować rzeczy prostych, no to zadaje podstawowe pytanie. O czym stan rzeczy świadczy? O kondycji intelektualnej wyborców, czy wybieranych? Na proste pytania najczęściej udziela się politycznych dopowiedzi, a więc takich, które wykluczają analizę i posługują się transparentem. Staram się w takich przypadkach patrzeć z pozycji tego drugiego, nie że taki koncyliacyjny jestem, taki cwany jestem. Patrząc z pozycji tego drugiego można dość łatwo zobaczyć co drugi kombinuję. Jako ten pierwszy i nie drugi, przyznaję się proforma, że głosowałem na magistra i od razu z pozycji drugiego powiem, że rozumu w żaden sposób mi to nie dodało. Sam akt zwany głosem oddanym, z moją inteligencją, młodością, czy wykształceniem nie miał nic wspólnego. Trudno się nie zgodzić z partyjnym transparentem tych drugich, że głos oddany na tych pierwszych nie jest żadnym stygmatem intelektu.

Natomiast nie ma już zgody z drugimi, kiedy mowa o procesie wiodącym do oddania głosu. Absolutnie i oczywiście jest tak, że to jakich wyborów dokonujemy, życiowych, czy politycznych jest jak nic efektem tego co mamy lub czego nam brak w głowie. W tym miejscu wracam do podstawowego pytania. Co mną kierowało przy wyborze. Kierowała mną wiedza i inteligencja. Z inteligencją się rodzi lub da się nabyć, ja w nabycie wierzę i wcale nie traktuję ironicznie. Wiedza to inna bajka, tu już trzeba orać. Tak się składa, że moja wiedza to kompilacja formalności jaką jest wykształcenie i nie uznałbym tej formalności za gruntowną, raczej się leniłem, czego szczerze żałuję i tak zwanego samouctwa, do którego też mam stosunek ambiwalentny. Nie ma pewności, że dyplom daje coś więcej niż dyplom, znam wielu analfabetów z dyplomem i jeszcze mniejszą gwarancja jest, że samouctwo zastąpi wykształcenie formalne. Przez oba procesy przeszedłem jak umiałem i od kilku lat oddaje efekty do publicznej oceny. Oddany głos niczego z gatunku intelektu i pochodnych mi nie dodał, ani nie ujął, niemniej zanim do tego doszedłem użyłem tego czym dysponowałem. Według mojej wiedzy i intelektu, odpowiedź na proste pytanie jest oczywista. Poziom intelektualny profesora jest grubo poniżej magistra. Nie wnikam w poziom magistra, ponieważ na poziomie magistra kończył się wybór, jeśli gdzieś kiedyś znajdę na boku siedzącą wenę to i o poziomie magistra napiszę oddzielne zdanie.

Wypadałoby podać uzasadnienie do wyboru, problem jednak polega na tym, że czyniłem to tak wiele razy i na tak wiele sposobów, że już sam siebie nie chciałbym zanudzać. Zarysuje tylko parę zjawisk, na które mój intelekt nie dał zgody i wystawił bezlitosną notę intelektowi profesora. Nie pomieściło mi się w głowie, że uczciwy znaczy biedny, o niczym tak nie marzę jak o tym, żeby Rodacy pływali w dostatkach i naddatkach, szczęścia niby nie daje, ale jakoś pewni jutra dłużej i ciekawiej żyją, nie przeszkadzając żyć innym. Wyrzuciłem z głowy synonim złodzieja jako podsumowanie przedsiębiorcy, bardzo bym sobie życzył aby Polacy nie bali się wziąć sprawy w swoje ręce i zanim krzykną złodziej, posmakowali jak ten chleb biznesmena smakuje, a jest to naprawdę ciężki kawałek chleba. Nie przyswoiłem wciskanej mi nowej wiedzy, że prawo znaczy lincz, a sprawiedliwość TKM. No i w końcu najważniejsze i powiem jak handlowiec, ?nie ukrawam, że będę szczery?. Założenia oraz diagnozy profesora i brata w wielu obszarach nie były takie złe, w każdym razie ja się z nimi w dużej mierze zgadzałem, natomiast wykonanie i dobór ludzi był fatalny. Ludzie byli beznadziejni, a działania zostały zagadane na śmierć, to ostatecznie zdyskwalifikowało profesora i wybrałem magistra.

Wyciskam z tej analizy cudzych wad i zalet również naukę dla siebie. Z osobistego doświadczenia i perspektywy własnej produkcji zaczynam patrzeć na pewne mechanizmy społeczne i tak zwane polskie piekło okiem tego, co być może nieudolnie, ale buduje. Kiedy się robi coś pierwszy raz w życiu, coś poważnego, czy to będzie budowanie IVRP, II Irlandii, czy portalu kontrowersje.net, nie ma takiej możliwości, aby rzecz się odbyła w ciszy i żeby nie uzyskać 1000 złotych, błyskawicznych i niepowtarzalnych patentów na sukces. Nie ma też najmniejszej szansy, aby się w trakcie budowania nie pomylić, zbłaźnić nawet, czy zaprzeczyć części swoich złożeń. Wiem to z perspektywy budującego i krytykującego, a tę wiedzę uważam za bezcenną. Dzisiejszy stan wiedzy pozwala mi wyciągnąć następujące wnioski i taką swoją własną receptę na sukces, żeby nie skończyć jak profesor. Słuchaj co mówią inni i ucz się tam gdzie płyną nauki, z nieco mniejszym nastawieniem ucha słuchaj pouczeń, ale nie lekceważ bywa, że wśród nich też zdarza się odszukać naukę. Wypuszczaj uchem wszelkie gadanie ja wiem lepiej, ale mi się nie chce pokazać, bo ty za głupi jesteś. Jeśli popełniłeś błąd nazwij go i popraw zamiast dorabiać do błędu kolejne ideały.

Ale wszystko to na nic, jeśli nie będziesz robił, jeśli będziesz gadał pięknie i zajmująco jak nikt inny, a nie będziesz robił swojego, w swoim najgłębszym przekonaniu dobrego i słusznego, zginiesz jak profesor. Pośród wielu spektakularnych sukcesów nie znam takiego, który cieszyłby się powszechną i jednorodną oceną. Małysz skacze za nisko, Balcerowicz nie zna się na inflacji, Suzin ma fatalną dykcję. Tak było zawsze i tylko ci co robili swoje i wiedzieli czego chcą dochodzili do celu. Wiem czego chcę i będę konsekwentnie dążył do celu, jeszcze tysiąc błędów i śmieszności przede mną i wszystko da się naprawić, ponieważ wiem czego chcę i wiem dokąd idę. Co się nasłucham, że można lepiej to moje, trudno, zawsze można skakać wyżej niż Małysz i zdusić inflacje szybciej niż Balcerowicz, tylko tak się głupio składa, że Małysz jest jeden i Balcerowiczów też nie ma dwóch. Tym bardziej i więcej trzeba robić swojego im mniej się jest Balcerowiczem i Małyszem, tacy się rodzą raz na wiek. A wybór młodego i wykształconego, czy starego po podstawówce zawsze odnosi się do tego co widać, co się udało zrobić, nie tego co się udało zagadać. Profesor Kaczyński przegrał z magistrem Tuskiem, bo się z bratem i towarzyszami zagadał na śmierć.

Tusk wygrał bo miał Schetynę co wziął towarzyszy za twarz kiedy zaczęli gadać przez dwa lata jak wygrać z PiS, zamiast to po prostu robić. Trzeba było takich brzydkich rzeczy, jak wykoszenie Rokity z partii, jak przyciśnięcie do muru pozostałych zbuntowanych i trzeba było tak szaleńczego pomysłu, żeby iść na wybory z PiS, które trzymało służby i TV w garści, a wszystko po to by odetchnąć z ulgą po wyborach w 2007. Mnie na szczęście, to nie dotyczy, Bogu dziękować nie wybieram się na wybory, nikogo nie musze kosić i cisnąć do mury, jedyne co muszę, to robić swoje i nie pozwolić, żeby to co się udało zbudować zastało zagadane lub storpedowane przez tych co za cel postawili sobie ?zburzyć?. I tak od weny, przez politykę do osobistej refleksji zobaczyłem dziś dlaczego profesor prawa jest obstawiany przez starych po podstawówce, a magister historii przez młodych i wykształconych. Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym. Profesor przegrał z magistrem, bo gadał, tylko gadał co inni powinni robić lepiej, nigdy nie pokazał co sam potrafi. Gadać można, ale robić swoje trzeba.

Reklama

471 KOMENTARZE

  1. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  2. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  3. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  4. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  5. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  6. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  7. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  8. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  9. Ciekawy tekst.
    Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.

  10. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  11. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  12. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  13. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  14. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  15. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  16. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  17. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  18. to jest taka polska gadana tradycja
    Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.

    To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.

    pozdrawiam

  19. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  20. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  21. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  22. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  23. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  24. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  25. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  26. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  27. Weź się za pisanie tekstów
    Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.

    PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej “odhaczasz”.

  28. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

  29. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

  30. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

  31. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

  32. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

  33. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

  34. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

  35. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

  36. Prawo i Sprawiedliwość

    Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało nową jakość w polityce i odnowę moralną. Jeżeli odnową była akcja z dziadkiem Tuska, operacja przeciw Lepperowi, Sawickiej, Blidzie i inne aresztowania o 6-tej rano, no to większość Polaków dało wyraz, by takie enkawuedowskie odrodzenie przepadło precz i wróciło stare.

    Platforma wygrała bo obiecywała normalność. Słowa dotrzymuje. Stąd ciągle wysokie sondaże.

    Jeżeli słowa nie grają z czynami, niedobrze to wróży głoszącemu je. Gdy mówię żonie, że idę na ryby, to idę na ryby a nie do kochanki. Trzeba robić to co się mówi. Jasne i proste jak drut. Przynajmniej dla większości, która z tego powodu zmasakrowała prezesa i tę jego partię.

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

      • Ten drobny brak wyobraźni e_k, to dowód wierności żonie.
        Rzeczywiście, lepiej powiedzieć żonie, że się idzie na ryby, niż że się idzie do kochanki. Zastanawiające jest jednak to, że e_krakowski o tym nie pomyślał.
        Dla mnie z tego wynika, że e_krakowski nie ma kochanki, a nawet, że nigdy nie miał.
        Po prostu nigdy nie musiał kłamać i stąd jego
        instynktowne niemal przeświadczenie, że można całe życie mówić prawdę.
        Szczęśliwy człowiek !

  37. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  38. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  39. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  40. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  41. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  42. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  43. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  44. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  45. Gadanie
    ?Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym?.
    To do mnie trafia, chociaż młodym nie jestem. A gadanie o życiu jest dobre przy okazjonalnej wódce lub piwie i wśród starych pierników ? chyba, że obok gadającego ?stoi wena? , a młodzi chcą słuchać, bo nie potrafią nie słuchać. Też kibicuję młodym.

  46. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  47. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  48. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  49. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  50. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  51. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  52. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  53. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  54. Dobra krytyka, siadaj 3.
    No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.

  55. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  56. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  57. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  58. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  59. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  60. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  61. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  62. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  63. Ciebie to ja nie lubię
    jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.

  64. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

  65. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  66. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  67. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  68. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  69. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  70. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  71. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  72. O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
    Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj “twórcy i tworzywa”, żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.

    • Rozmawiacie o tobie.
      Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
      Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.

      • A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
        A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.

        • A gdzie ja mówię, że masz
          A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.

  73. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  74. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  75. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  76. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  77. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  78. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  79. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  80. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  81. Sawo !!!

    Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".

    Pewnie mi kiedyś przejdzie.

    Pozdrawiam

  82. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  83. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  84. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  85. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  86. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  87. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  88. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  89. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  90. hmmmm
    wpisze to tu, choć mógłbym w paru innych miejscach, pod kilkoma innymi wpisami.
    magiel, kurwa, magiel, jeszcze dzień lub dwa takiego pieprzenia i można będzie spokojnie zwijać portal. Co wpis to albo dyskusja o tym czy lustro ma mózg albo czy Kurka ma ego wielkości galaktyki. Minimum odniesień do tekstu maksimum pierdolenia kota za pomocą młota.
    Jeśli to jest coś to właśnie jest to ten mityczny onet, ze wszystkimi jego najgorszymi cechami. Meritum się nie liczy, ważne jest tylko dokopanie.
    Tedy żegnam jak na tymczasem, uczestniczenie w pyskówkach i ambicjonalnych przepychankach jakoś mnie nie rajcuje

  91. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  92. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  93. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  94. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  95. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  96. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  97. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  98. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  99. Traktuję cię jak pełnosprawnego człowieka
    Zasłużyłeś to ci odpowiem, szanuję trud człowieczy. Miki potraktował cię jak downa, dziecko specjalnej troski, które wymaga szczególnego traktowania i nie wolno się z takiego dziecka śmiać, bo pewnie dzieciństwo było trudne i molestowanie w sierocińcu. To ci się spodobało, z prostej przyczyny, ponieważ najwyższe uczucie jakim może cię obdarzyć ktoś po drugiej stronie monitora, to litość. Generalnie ludzie chcieliby ci wyrwać łeb i nasikać do szyi, albo po prostu zabanować, żeby się przedzierać przez kał, który tu zostawiasz i obwąchujasz w samotności. To cię rajcuje, jak każdego trolla, a cała reszta to ideologia żebraka.

    Miki ma swoje zajoby, ten z tobą w roli głównej nawet mi się podobał. Miki obciął ci łapki, obciął giczołki, wsadził starą skarpetę w usta i każdemu użytkownikowi dał bat. Uważam, ze słusznie, na nic innego nie zasługiwałeś. I pamiętaj, że pierwsze banowanie zafundował ci Miki, ja wtedy się nie wtrącałem, to był jeszcze nieszkodliwy dla portalu etap, a takich ?fajterami? jak ty, to Onet jest wytapetowany. Żeby było humanitarnie, do obciętych łapek i skarpety w grdyce, Miki zbudował ci złotą klatkę i co dzień coś ci tam podrzucał, żebyś nie padł z głodu. Od czasu do czasu opatrzył ci rany, napoił, nakarmił i obserwował, jak odbierasz kolejne bodźce. Liczył na resocjalizację. Mnie ta zabawa kręciła dzień, chociaż nie wiem, czy na miejscu Mikiego nie wciągnąłbym się tak samo jak on w hodowanie zwierzątka, z którym się człowiek z czasem i siłą rzeczy oswaja. Miki zrobił z ciebie trolla do zabawy, każdy mógł ci przyłożyć jak chciał i kiedy chciał, a niewtajemniczeni (niezalogowani) w ogóle cię nie widzieli.

    To ci się zaczęło podobać, a i Mikrego wciągnęła fascynacja, od strony psychologicznej i technicznej. Natomiast mnie zaczęło to nużyć, po 15 mailu do redakcji, sekundy się nie zastanawiałem co z tobą dalej będzie. Wtedy zaczął się lament i twój i Mikiego. Jak to w takich razach bywa, wspólny wróg jednoczy. Mikiego rozumiem, włożył sporo pracy w budowę klatki i nawet zaczął czuć jakąś wieź emocjonalną z ofiarą, również klasyka psychologii. Coraz częściej widziałem Mikiego, który rugał użytkowników i epatował twoją chorobą nieełnosprawnego dziecka. Sprawy zaszły za daleko, obaj się pogubiliście w tej zabawie, ty mi wisisz i powiewasz, ale gdy zobaczyłem, że troll jest tu gwiazdą admina, a użytkownik ma uważać, żeby nie urazić ?chorego? obaj straciliście swoje zabawki, nastąpił lament. Tyle diagnozy.

    To co ty tam sobie piszesz za fasadą bluzgów jest gówno warte, odebrać ci brzydkie wyrazy i nie ma w tej breji słów żadnej sensacji, o myśli w ogóle można zapomnieć. Mnie nie nienawidzisz z paru powodów. Po pierwsze ja nie traktowałem cię jak downa, na mnie tacy jak ty wrażenia nie robią, ja potraktowałem cię jak pełnosprawnego cieniasa, któremu daję szansę. Miki chciał cię wychować, ja chciałem ci dać prawdziwą wolność i to na głównej stronie. Nie wszedłeś na ubitą ziemię, bo doskonale wiesz, że nie masz szans z otwartą przyłbicą. W komentarzach możesz sobie pyskować, na ubitej ziemi pisząc teksty nie miałbyś szans, zjedliby cię użytkownicy, o ile byłbyś w ogóle w stanie spłodzić cokolwiek. Wtuliłeś się w Mikiego, jak w mamusię, bo tam miałeś azyl. Nie byłbyś w stanie podskoczyć na moim ringu, rundy byś nie wytrzymał, dlatego tarzasz się w kisielu i kto chce to się czasem dołączy. Mnie ten sport nie kręci.

    Jakie są tu twoje cele, to jest dla mnie jasne od początku. Jesteś jednym z tych zajobów, którzy biegali za mną po Onecie i takie głodne kawałki jak twoja misja udowodnienia mi, że wolność słowa i pierdu, pierdu, ja ci pokażę, że tylko ban cię ratuje, możesz sprzedawać głupszym od siebie. Coś tam pisałeś, że wygrasz gdy dostaniesz bana i tylko po tu przylazłeś i zaraz po tym wyjdziesz, bo nie ma co z świńskim ryjem gadać. Otóż informuję cię, że ty już wygrałeś w chwili gdy ci dałem pierwszego bana. Wygrałeś. I co tu jeszcze robisz? To po co tu przylazłeś nazywa się zajob, masz zajoba na moim punkcie i będziesz tu zawsze, dopóki ja tu będę. Masz więcej zajobów, dlatego spamujesz. Ani ty jesteś chory, ani profesjonalista od ideologii, jak cię tu niektórzy podejrzewają. Cienias jesteś wbity w pancerz taniej prowokacji. Zdjąć ci tę zbroję i ukazuje się cherlawe ciałko, nie kaleki organizm, ale sfatygowane żebra drobnego pijaczka.

    Typowy z ciebie przypadek antyfa, nie zadnego psychopaty, to za mocne słowo na ciebie. Jesteś jak zdradzona nastolatka, którą zawiódł idol i która śni po nocach o zemście. Twoja psychika nie jest rzadną zagadką, jesteś klasycznym przypadkiem, człowieka-misji. Coś pomiędzy tym co widział UFO, Świadkiem Jehowy i Milicją Obywatelską. Lustro zobaczył UFO, oczywiście normalni nie wierzą, dlatego trzeba chodzić z nową biblią po domach i głosić słowo boże, a jak kto odmówi to milicjant pałuje świńskimi ryjami. Cała twoja tajemnica cieniasie. Dlatego będziesz tu tkwił, ale na moich zasadach, ponieważ łamiesz wszelkie zasady, albo cię tu nie będzie w ogóle. Drogi masz trzy:

    a) piszesz blog i będziesz traktowany z szacunkiem
    b) czytasz swoją biblię dla ubogich i pałujesz się sam, bo chętnych poza Mikim do zabawy nie widzę
    c) spamujesz i wylatujesz.

    I pamiętaj, że to ja ci daję wolność, że ja cię nie chcę wychowywać, że ja traktuję cię jak dorosłego i zdrowego na głowę. Możesz skorzystać z mojej wolności, albo się wypłakać w klatce Mikiego.

  100. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  101. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  102. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  103. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  104. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  105. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  106. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  107. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  108. Poziom mojego tytułu jest
    Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
    A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.

  109. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  110. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  111. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  112. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  113. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  114. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  115. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  116. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  117. Dla mnie perła
    tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta “kurwa” w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z “kkurwą”. Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.

  118. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  119. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  120. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  121. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  122. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  123. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  124. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  125. Ach, rozumiem.
    W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.

  126. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  127. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  128. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  129. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  130. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  131. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  132. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  133. Rozumiem więc, że samo
    Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.

  134. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  135. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  136. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  137. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  138. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  139. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  140. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  141. Jeśli mam być szczery, to
    Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.

  142. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  143. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  144. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  145. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  146. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  147. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  148. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  149. Poziom rośnie
    Zaczynasz rokować. Pozamieniałeś świńskie ryje na Szeherezady, Tuska zamieniłeś w faraona, szambo w Nil i od razu nie Lustrem, tylko Rodziewiczówną zapachniało. Tylko skąd ta wada genetyczna u ciebie, że dopiero jak ci przypieprzyć to czujesz szacunek i zaczynasz myśleć. Jak się przekonałeś mieszać z błotem trzeba umieć, bez większego wysiłku mogę cię rozjechać i sfilcować w twojej norze, dla zwykłej zabawy. Ale mnie to nie interesuje. Mogę ci dokopać jeśli to lubisz, ale wyleź z nory na blog, bo ja się schylał więcej do ciebie nie będę.

  150. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  151. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  152. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  153. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  154. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  155. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  156. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

  157. O powagę i wyjście z nor proszę.
    Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:

    1) Koniec z guru Kurakiem
    2) Tekst ponad wszystko.

    Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do “wartości”, czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

    • Masz uparwnienia
      Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.

      • Po kolei
        1. Co oprócz banowania – ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
        2. Mam pomoc – zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma 😉
        3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
        4. Rozumiem, że po technikalia do Miki’ego. Tak zrobię.

        • Trzeba radzić sobie z pijakami
          Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak “blog roku” i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.

  158. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  159. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  160. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  161. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  162. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  163. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  164. Słyszysz,
    Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.

    Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.

  165. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  166. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  167. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  168. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  169. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  170. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  171. natemat, chociaż “niezakoniecznie”
    …czy tekst dobry – to jednak zdecydowanie rzecz gustu. Jest komentarzem do rzuconego gdzieś hasła, komentarzem gospodarza, jego punktem widzenia i tyle. Można się upierać, że argumentacja nie taka – ale chyba wypadałoby podać własną? (ja się nie piszę na to). Zastanawia mnie trochę jednak coś innego: czy jeżeli idziemy “w gości” ( a takimi tu jesteśmy) to po to, żeby pogadać z zapraszającym, czy po to, żeby totalnie zgnoić wyposażenie domu, charakter gospodarza i jakość poczęstunku? …bo jeżeli to drugie, to dosyć marnie wpisuje się w hasło “kontrowersje” – może zmiana tytułu na “obrabianie cudzych dup” – przepraszam nadwrażliwych 🙂

  172. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  173. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  174. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  175. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  176. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  177. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  178. Mniejsze zło
    Temat już był tutaj podejmowany. Nie wybraliśmy lepszego, wybraliśmy takie same dziadostwo. Różnica polega tylko na tym, że Tusk umiał sie lepiej sprzedać. Miarą człowieka jest to, czego wcześniej dokonał. Ani Kaczyński, ani Tusk nie mają nic na swoim koncie. Twierdzę wręcz, że to polityka im “życie” uratowała, jak wielu innym miernotom. Dla mnie właściwym wyborem byłoby, gdyby na czele rządu pojawił sie człowiek pokroju Wilczka, który zanim przyszedł do polityki miał już na koncie zawodowym, jak i bankowym osiągnięcia. Jego ustawa zrewolucjonizowała życie gospodarcze, a coś o tym wiem, bo sam w tamtym czasie zaczynałem. Ja nie chce cały czas jeść czerstwej bułki, tłumacząc sobie, ze to mimo wszystko bułka?.

    • Brawo KONINEK!
      Jestem dokładnie takiego samego zdania. Głosowałem na Tuska wcale nie dlatego, że uważam go za mądrego człowieka, ale wyłącznie dlatego, żeby ten zawistny i w gruncie rzeczy prymitywny profesor nie został prezydentem. I pewnie znów tak trzeba będzie zrobić za 2 lata, jeżeli nie pojawi sie ktoś naprawdę mądry i jak go znowu jakichś dwóch szubrawców nie zaszczuje jakąś Jarucką. Mając taką nadzieję, życzę wszystkim P.T. Kontrowersyjnym wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2009.

  179. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  180. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  181. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  182. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  183. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  184. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  185. Sawo,
    ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką “kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku”. Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy “kompetentnych” wydawców.

    Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.

    Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w “New Yorkerze” z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.

    “Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.

    (And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn’t half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.’s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn’t really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)

    The Fabulist
    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    by Jonathan Rosen June 7, 2004

    Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.

    ?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.

    Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.

    tutaj cały artykuł

    http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books

    pozdrawiam

  186. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  187. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  188. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  189. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  190. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  191. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  192. Markisz de Mumia….
    Masz rację, celem nie może być tylko pisanie, a już napewno nie użalanie się, taka Ściana Płaczu, jak napisałeś. Niemniej jednak na początku jakiegoś przedsięwzięcia nie da się inaczej. Coś musi się wykrastylizować, uporządkować. To, jak z piwem lub dobrym winem. Na początku chcemy go tylko spróbować, ale za jakiś czas chcemy je wypić w dobrym towarzystwie, w ładnym miejscu, może z ciastkiem. Za jakiś czas przyjdzie kolej na jakąś inicjatywę, może jakiś wspólny mailing do biura prezydenta, premiera, może jakiś protest podpisany – Społeczność Kontrowersji.

  193. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  194. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  195. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  196. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  197. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  198. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  199. Profesór ma w sobie “cóś”
    Takie “cóś” m.in. mieli: tow. Wiesław vel Gomułka i tow. Gierek vel I sztygar PRL. Wielu wciąż czeka na jakąś odnowę: socjalistyczną, moralną “cy cóś”. Dodatkowym atutem jest fakt, że profesór jest dość bliskim krewnym karykatury Janosika.

  200. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam

  201. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam

  202. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam

  203. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam

  204. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam

  205. Sawo,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.

    Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy – tłumaczeniem się właśnie. Qui s’excuse, s’accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że “Faust” jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy “Fausta” nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę – moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.

    A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji “zasłużonego bywalca blogosfery”. Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis “Swiatło na święta i Nowy Rok” Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz – ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach – ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.

    Nie daje Ci to do myślenia?

    pozdrawiam