W tytule jedno w treści drugie, ale wbrew pozorom spójnie. Debatę wygrała zmiana, bo tego co jest nie da się już słuchać. Spójrzcie przez okno, wyjdźcie na zakupy, a zobaczycie kto „wygrał debatę. Przez pierwsze pół godziny śledziłem zjawisko na Twitterze i dłużej nie dałem rady. Armie fachowców wyległy na forum i pisały; „uważaj na tego z tyłu, on ma nóż”. Wyłączyłem Twittera i zacząłem intensywnie przyglądać się temu, co tak naprawdę się dzieje na ekranie i w realnym świecie. W między czasie, około 40 minuty, moja lepsza połowa wyszła do łazienki, zrobiła sobie herbatę i z miną obojętną usiadła w fotelu. Tak odbiera cały ten spektakl telewizyjny większość Polaków, o ile w ogóle to oglądało. Podniecenie wśród napalonych i pochłoniętych życiem politycznym ma się nijak do codziennego życia ludzi. Wczoraj napisałem, że debatę obejrzy 5/7 milionów ludzi, z tego 400 tysięcy błąkających się po kanałach, a reszta to równy podział elektoratów kibicujących kandydatom. Nic ta debata nie zmieniała, kompletnie nic. Kto chce widzieć to co chce widzieć będzie to widział. Ciągle wątpiącym dodam komunikat z pokoju dziecka: „ściszcie to”. Z kolei nieobecnym i niezalogowanym przytoczę kilka cytatów, jak bardzo “analitycy” odlecieli w kosmos i żeby nie było zacznę od oceny krytycznej wobec Komorowskiego: „Błąd Komorowskiego -ton głosu. Zaczął zupełnie inaczej, dobrze się go słuchało. Ale teraz znów brzmi jak stary znany Pan Bronisław”. I druga strona: „AD mówi, że jest ojcem w pytaniu o in vitro gdy sam swoimi decyzjami chce uniemożliwić ludziom posiadanie dziecka. Nokaut”.

Mantra! Debatę wygrała zmiana i czas najwyższy przyjąć tę prostą prawdę do wiadomości. Na miejscu Dudy mogłaby być Doda i tak Komorowski nie przekona większości, bo najzwyczajniej w świecie po 8 latach nie ma tyle wina, żeby dostrzec piękno. Spotkanie Kaczyńskiego z Tuskiem miało decydujący wpływ na wybory, ale to dzisiejsze gadanie i oceny na siłę nie mają żadnego znaczenia. Podobnie sprawy się przedstawiały 5 lat temu, gdy Komorowski ścierał się z Kaczyńskim. Zostało 5 dni do końca kampanijnego nawalania i jeśli nic się nie zmieni w takiej skali, że odpalą kolubryny na miarę „kur i jabłek”, to Bronek może się pakować. Wszelkie pieprzenie kto i w jakim był krawacie, kto wygrał I rundę, kto zremisował w trzeciej już zostały posłane na Berdyczów. Pękła mydlana bania i nie da się w ciągu tygodnia przekonać społeczeństwa, że w przychodniach nie siedzi się 3 godziny, że w robocie nie zarabia się 1500 złotych, że dzieci nie przesyłają maili z Anglii. Jedno mnie tylko cholernie niepokoi. Po stronie „niepokornej” panuje jakieś niewytłumaczalne poczucie niższości i ciche popierdywanie po każdym słowie. O Jezus Maria! Oni nakręcili spot z rodziną! No to pozamiatane, Bronek posłał ripostę. Puknijcie się w łby histerycy. Taką armię, która dostaje sraczki w okopach na widok pierwszego czołgu dowódca powinien posłać do kuchni i tam was posyłam. Debatę wygrało znudzenie ludu i to miażdżącą różnicą 100:0. Kto reprezentuje zmianę, a kto się zasiedział wie każda gosposia, kierowca i menadżer.

70 KOMENTARZE

  1. Duda.
    Prawda jest taka, ze większość polityków prawicy to faceci robieni miękkim penisem. Kto ma jaj to by odwalił temu bucowi tak, że by mu w pięty poszło. Jak Duda nie daje rady z takim prymitywem to co będzie jak odwiedzi go jako prezydenta np. seryjny morderca Nathaniachu i zażąda 65 mld$? Da mu bo nie wypada odmawiać gościowi?

  2. Duda.
    Prawda jest taka, ze większość polityków prawicy to faceci robieni miękkim penisem. Kto ma jaj to by odwalił temu bucowi tak, że by mu w pięty poszło. Jak Duda nie daje rady z takim prymitywem to co będzie jak odwiedzi go jako prezydenta np. seryjny morderca Nathaniachu i zażąda 65 mld$? Da mu bo nie wypada odmawiać gościowi?