Prześlij dalej:

Zostawmy to jednak, bo teraz mamy zupełnie inną sytuację, zamiast błyskawicznego postanowienia, o czym trąbiły media i opozycja, a także wnioskowała KE, mamy wręcz ślimacze tempo i asekuracyjne zachowanie TSUE. Polska dostała dłuższy termin na odpowiedź, po złożeniu odpowiedzi w dniu 13 lutego, TSUE postanowił, że dopiero 9 marca odbędzie się dodatkowe wysłuchanie stron. Arcyciekawe zachowanie biurokracji europejskiej, pamiętamy przecież, że wcześniej mieliśmy serię debat w PE i łajanie Polski połączone z wygrażaniem, że KE nie zawaha się użyć swoich kompetencji. Póki co skończyło się na paplaninie i takiej trochę śmiesznej grze w dobrego i złego policjanta. Naiwni będą opowiadać głupoty, że TSUE to niezależny i niezawisły sąd, mądrzy ludzie wiedzą jak wygląda cały skład tego sądu, to są po prostu ulubieńcy poszczególnych rządów europejskich. Każdy sędzia dostaje się do TSUE z nominacji rządu kraju członkowskiego. W prostej linii oznacza to tyle, że zwłaszcza tak poważne orzeczenie będzie w 100% decyzją polityczną.

Kwestionowane przez KE artykuły ustawy o SN dotyczą najprostszego na świecie zapisu, który mówi, że polski Sąd Najwyższy składa się z 5 izb, w tym Izby Dyscyplinarnej. O ile TSUE zawiesiłby organ jakiegoś państwa, to by oznaczało, że może zawiesić wszystko na przykład Bundestag. Takiego precedensu muszą się obawiać same Niemcy i dlatego wyrok zapadnie nie w TSUE tylko w Berlinie i Paryżu. Rzeczywiście KE poszła najostrzej jak się da, problem polega na tym, że oczekiwane przez KE orzeczenie biłoby we wszystkie kraje, szczególnie w Niemcy i Francję, gdzie ustrój sądowniczy jest daleko bardziej upolityczniony niż w Polsce. Biorąc to wszystko pod uwagę stawiam ostrożną tezę, że TSUE chce się prześliznąć po temacie i czeka na kolejne ruchy po stronie Polski. Do 9 marca zapadną w TK najważniejsze wyroki, w sprawie sporu kompetencyjnego i statusu sędziów, co pozwoli przeprowadzić wybór prezesa SN według nowych zasad. Słabą stroną mojej tezy jest data posiedzenia TSUE wyznaczonego na 9 marca, bo wybory na prezesa SN odbędą się 17 marca.

Istnieje zagrożenie, że TSUE wyda postanowienie na kilka dni przed zgromadzeniem SN i to co najmniej wywoła chaos. Zgoda, to jest słaby punkt, ale powstaje pytanie po co TSUE miałby to robić, w dodatku po wyrokach TK? Zabezpieczenie „zawieszające” Izbę Dyscyplinarną działa od dnia wydania postanowienia do dnia wydania ostatecznego wyroku, co potrwa pewnie rok. W tej sytuacji data nie ma znaczenia, byłe postanowienie zapadło przez 17 marca, reszta zależy wyłącznie od tego, czy Polska uzna, czy nie uzna orzeczenia TSUE. Jedynie wyjątkową złośliwością dałoby się wyjaśnić wydanie postanowienia 15, czy 16 marca, prawnie i proceduralnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Intuicja podpowiada, że TSUE chce uciec poza 17 marca i jeśli w ogóle zapadnie jakieś postanowienie to raczej będzie dotyczyć jednego artykułu związanego z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej, a nie z podważania samej Izby. Tak to widzę tu i teraz, ale jak to mówią: „sytuacja jest dynamiczna”.

Strony

Źródło foto: 
37232 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. mocny_napis_na_poznanskim_nagrobku "tez_wolelibysmy_lezec_na_plazy"

    https://epoznan...

    tak apropo "(...) to napiszcie mi na mogile ..."

  2. Wyroki  i ich tryb wydawania przez TSUE

    mogą być podporządkowane kalendarzowi wyborczemu w Polsce.

    Im bliżej wyborów tym dla nich lepiej.

  3. Jeżeli chodzi o wyroki to sędziowie w TSUE mogą udowodnić i uzasadnić absolutnie wszystko " co potrzeba".Zadaniem TSUE jest realizowanie celów politycznych przy pomocy tzw. narzędzi prawnych. To dokładnie zalecił  obecny patron Brukselii komunista Spinelli. Jedyną kwestią nad, którą zastanawiają się w TSUE jest jak najbardziej zaszkodzić rządzącej w Polsce prawicy, która inaczej definiuje suwerenność narodową niż przewiduje to plan stworzenia superpanstwa i " nowego człowieka "..."Europejczyka" .

    To musi być bolesna lekcja dla całej europejskiej prawicy.

    The Economist pisał o tym wprost:

    "Jeżeli PiS postawi na swoim...to może być koniec wielkiego planu i nie można  pod żadnym pozorem do tego dopuścić "

  4. Strony