Reklama



Po lewej Paweł Artymowicz, po prawej Andrzej Artymowicz (brat)

W sieci, bo w mediach podobnych rzeczy się nie mówi, krąży coś, co można by nazwać plotką, gdyby nie potwierdzenie informacji przez bezpośrednio zainteresowanego, cytuję za Nowym Ekranem: 

Reklama

Czy to nie Pan, przypadkiem, na forum GW, rozpowszechniał kilka miesięcy temu plotki,co to Panu znajomi (świetnie poinformowani) powiedzieli, co, rzekomo, ci nieszczęśni piloci mieli mówić?

Czy może powiedzieli Panu – "Tak lądują debeściaki"?
SCEPTYCZNY WIERZYCIEL 107 4457 | 14.09.2011 22:27link
*********************************************************

tak, to ja. …dla tych, co nie wiedza o co chodzi, pewnien doskonaly. wieloletni pilot LOT powiedzial mi o ‘debesciakach’ w zapisie dzwieku ze smolenska (nie precyzujac czy to byl dzwiek w #101 czy w jaku-42).
spytalem "slyszales te tasme?". potwierdzil. byc moze nie wszystkie zapisy dzwiekowe sa upublicznione …
YOU-KNOW-WHO 14 220 | 14.09.2011 23:09.
link

********************************************************** 

W pierwszym zamiarze chciałem zrobić dokładnie to samo, co zrobił „bohater” salonów drugiego obiegu, ale tak nisko nie uda mi się zejść. Przygotowałem małe resume dotyczące Pawła Artymowicza vel „profesor” You know who. Zająłem się tym panem, ponieważ on, od ponad roku, zajmuje się ludźmi, którzy zginęli tragicznie i przed rozprowadzaniem paszkwili w intrnecie nie mogą bronić siebie, ani swoich rodzin. Pan anonimowy you-know-who, od wielu miesięcy rzuca g..m nie tylko w pilotów TU-154M nr 101, ale we wszystkich ludzi, którzy usiłują dojść do prawdziwych przyczyn tej tragedii. Korzystał przy tym z dobrodziejstwa Internetu, gdzie mógł się schować i za nic nie odpowiadać. Zapomniał profesor, że ten kij ma dwa końce, a Internet to broń obosieczna. 

Paweł Artymowicz to charakterystyczny przedstawiciel gatunku, najkrócej rzecz ujmując błazen salonowy, który ciska „spiskami”, „oszołomami”, „typową polskością”, „paranoją agenturalną” i tym podobnym fasonem. Przy całej pogardzie dla domysłów, przypuszczeń, niepotwierdzonych źródeł i domorosłych analiz, profesor you know who, jest dokładnie tym, czym gardzi. Domorosły analityk, bez kompetencji, bo trudno astrofizyka, z licencją na awionetkę uznać za fachowca od katastrof lotniczych, chyba, że jego pilotaż właśnie tak wygląda. Z tej pozycji atakuje Biniendę, człowieka, który jest specjalistą w swojej dziedzinie i zajmuje się badaniem wypadków lotniczych od wielu lat, badał również przyczyny katastrofy promu Columbia. W atakach Atrymowicza nie znajdziemy cienia podstaw nauki, operuje takimi argumentami jak dowcip szkolny, żargon „naukowy”, filmiki z crash testów, co jest kompromitujące, ale jeszcze nie prymitywne. Najbardziej prymitywną metodą Artymowicza jest zwykłe pomówienie, innymi słowy obrabianie dupy wszystkim, którzy nie pasują Artymowiczowi i tu uwaga… politycznie, nie naukowo. Artymowicz jest klasycznym wychowankiem biuletynu żydowskich komunistów, redagowanego przez Michnika i Blumsztajna. Skóra mu cierpnie, gdy słyszy Polska, antykomunizm, lustracja, SB, ruscy agenci. Z pomarszczoną skórą sypie „dowcipami”, ze szpalt żydowskiego biuletynu. Tyle jeśli chodzi o sylwetkę Artymowicza, bo niczego więcej w tej klasycznej „osobowości” nie znajdziemy. 

Dużo ważniejsza jest działalność Pawła Artymowicza, która sprowadza się do dyskredytowania i ośmieszania społecznego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Paweł Artymowicz zaśmieca swoimi paszkwilami i pseudonaukowymi analizami wszystkie możliwe polskie fora. Nigdy nie odpowiedział na konkretne pytania, kolejno kasował swoje „tezy”, po tym jak blogerzy demaskowali jego ignorancję. W polemice zawsze posługuje się tępym dowcipem i argumentacją polityczną, chociaż przysięga się na swoją apolityczność. Jego wpisy byłyby zwykłym intrentowym śmietnikiem jakich multum, gdyby nie to, że śmieci i paszkwile, jakie rozprowadza, są powielane przez biuletyn żydowskich komunistów, z którym Artymowicz nawiasem mówiąc współpracuje, a co najmniej udziela wywiadów. Historia jednego z najpodlejszych paszkwili, jakie robiły wodę z mózgu tak zwanej opinii publicznej, jest wręcz modelowa. Modelowy jest paszkwil, modelowy ciąg powiązań towarzyskich i modelowa spuścizna genetyczna, samego autora. Zacznijmy od tej ostatniej, jak zwykle będę się grzebał  w życiorysie tych, którzy z powodu ideologicznych fobii grzebią po cmentarzach i opluwają żyjących. Ten sam Internet, który pozwala Artymowiczowi obsrywać do woli i kogo popadnie, obsrał samego Artymowicza. 

Na stronie http://planets.utsc.utoronto.ca/~pawel/antares/index.htm znajdziemy interesujący fragment, dotyczący rodziny Artymowicza:

Acknowledgments: Funding for Antares (earmarked 200 kSEK research grant) and Fire Ant extension (202 kSEK from a general-purpose research grant) was generously provided by Vetenskapsradet (Swedish Science Board). We also acknowledge Iouri Belokopytov, Sergio Gelato, and Uno Wänn from the Stockholm Center for Physics, Astronomy and Biotechnology for their interest and help in building this system: the racks provided by Iouri, system work by Sergio, help with the rails on Antares by Uno. Adam Peplinski spent much time and effort brillintly running Antares as a sysadmin. Recently, a grandfather-father-son team of Artymowicz’s contributed the rack-mounting for FireAnt: Mikolaj (purchasing, drilling holes), Pawel (design, installation), Adam (installation, simulation of a percussion set using aluminum L-beams and cardboard packaging of servers). Many thanks to all. 

Mój angielski jest mniej więcej taki, jak polski Artymowicza, ale pozwala mi z tego tekstu wyciągnąć najistotniejsze informacje, czyli trzech Artymowiczów na gałęzi genealogicznej. Łatwo się tu pomylić, przyjmując, że Mikołaj to dziadek, natomiast Adam, to ojciec Pawła Artymowicza. Na szczęście Adam, syn Pawła Artymowicza, ma większe jaja niż „kolorowy niepodległy” tatuś i swoje wpisy w Internecie sygnuje jak na mężczyznę przystało: 

wyprawa do baltimore

pewnego dnia, okolo jedenastej wieczorem, tata spytal mnie czy nie chcialbym poleciec jutro rano do baltimore. zaledwie 700 km na wschod, blahostka. po dlugim (15 min) wahaniu, postanowilem poleciec…

tata wygladal w swietle poranka nieco dziwnie

pogoda byla ok, chociaz nad toronto nie swiecilo slonce.


Posted by Adam Artymowicz at 4:44 PM  

Zatem na gałęzi Artymowiczów siedzi dziadek Mikołaj, ojciec Paweł i syn Adam, którego zostawiam w spokoju, chociaż tatuś dzieciom kapitana Protasiuka spokoju nie daje. Do Mikołaja Artymowicza wrócę na sam koniec i obiecuję, że niespodzianek tu nie będzie. Wcześniej zaczepimy o jeszcze jednego Artymowicza, mianowicie Andrzeja, który jest filmowcem, zasłynął między innymi w M jak Miłość, gratuluję, ale ważniejsze, że produkuje filmy pod własnym szyldem: Artymowicz Aviation Art. http://pl-pl.facebook.com/pages/Artymowicz-Aviation-Art-the-finest-in-aviation-cinematography/286619388016194 Profesor you know who ten fakt może sobie poczytać jako kolejną kompetencję dla specjalisty od wypadków lotniczych, ale mnie brat Artymowicza interesuje z zupełnie innych powodów. Przytoczę jeszcze raz paszkwil Pawła Artymowicza:


tak, to ja. …dla tych, co nie wiedza o co chodzi, pewnien doskonaly. wieloletni pilot LOT powiedzial mi o ‘debesciakach’ w zapisie dzwieku ze smolenska (nie precyzujac czy to byl dzwiek w #101 czy w jaku-42).
spytalem "slyszales te tasme?". potwierdzil. byc moze nie wszystkie zapisy dzwiekowe sa upublicznione …
YOU-KNOW-WHO 14 220 | 14.09.2011 23:09.
link

Zwracam uwagę na ten fragment: wieloletni pilot LOT powiedzial mi o ‘debesciakach’ w zapisie dzwieku ze smolenska (nie precyzujac czy to byl dzwiek w #101 czy w jaku-42). 

Ci, którzy już odwiedzili stronę na „fejsie”, gdzie swoje produkcje wkleja Andrzej Artymowicz, brat Pawła i syn Mikołaja, wiedzą, że Artymowicz Aviation Art współpracuje z Grupą Akrobacyjną "Żelazny". I to już właściwie koniec faktografii, dalej, żeby nie zejść do poziomu Pawła Artymowicza, nie rozsiewam plotek, tylko uprzejmie pytam: 

1)      Czy Paweł Artymowicz, sam lub przy pomocy brata Andrzeja, czerpał informacje na temat „debeściaków” od pilotów grupy Żelazny i na podstawie tej „wiedzy”, jedna baba drugiej babie, rozpowszechniał paszkwil oczerniający pilotów TU-154M nr 101?

2)      Czy nienawiść do ludzi dochodzących prawdy o ludziach kłamiących, bierze się stąd, że Artymowicz Mikołaj, ojciec Pawła i Andrzeja, to ten sam Mikołaj Artymowicz, który jest zarejestrowany w IPN pod numerem IPN BU 01703/91 jako sługus komuny?

3)      Czy bezgraniczna wiara w raport MAK i podważanie każdej niezależnej oceny bierze się u Pawła Artymowicza stąd, że dziadek/pradziadek, stryj ojca lub w jakiejkolwiek innej koligacji Paweł Artymowicz jest powiązany z Jefimem Artymowiczem, nr akt IPN BU 0329/4, który przybył do Polski z ZSRR i przez wiele lat pełnił wysokie esbeckie funkcje, po czym do ZSRR powrócił?

 

Tylko pytał Piotr Wielgucki (Matka Kurka)

Reklama

42 KOMENTARZE

    • Nerwowy?
      Ja bym powiedział, że bajkopisarz eseista. Z relatywnie typowej ścieżki kariery: mgr – dr – staż podoktorancki – samodzielny pracownik – profesura, Who(i)-knows stworzył przejmującą historię o wszechzdolnym człowieku, który pchany ambicją i uporem pnie się na wyżyny, by w końcu zasłużenie spocząć na Parnasie nauki… w samym sercu kanadyjskiego Ontario :-))) Fakt, pilotowanie awionetki + recenzowanie grantów i publikacji z astrofizyki + umiejętność podzielenia się opinią kto zasługuje na Nobla w bieżącym roku + chęć zrozumienia procesu narodzin układów planetarnych + parę innych kwiatków to zaiste wystarczające kwalifikacje do dyskusji o tym czy w 00:47 słychać strzały.

    • Nerwowy?
      Ja bym powiedział, że bajkopisarz eseista. Z relatywnie typowej ścieżki kariery: mgr – dr – staż podoktorancki – samodzielny pracownik – profesura, Who(i)-knows stworzył przejmującą historię o wszechzdolnym człowieku, który pchany ambicją i uporem pnie się na wyżyny, by w końcu zasłużenie spocząć na Parnasie nauki… w samym sercu kanadyjskiego Ontario :-))) Fakt, pilotowanie awionetki + recenzowanie grantów i publikacji z astrofizyki + umiejętność podzielenia się opinią kto zasługuje na Nobla w bieżącym roku + chęć zrozumienia procesu narodzin układów planetarnych + parę innych kwiatków to zaiste wystarczające kwalifikacje do dyskusji o tym czy w 00:47 słychać strzały.

    • Nerwowy?
      Ja bym powiedział, że bajkopisarz eseista. Z relatywnie typowej ścieżki kariery: mgr – dr – staż podoktorancki – samodzielny pracownik – profesura, Who(i)-knows stworzył przejmującą historię o wszechzdolnym człowieku, który pchany ambicją i uporem pnie się na wyżyny, by w końcu zasłużenie spocząć na Parnasie nauki… w samym sercu kanadyjskiego Ontario :-))) Fakt, pilotowanie awionetki + recenzowanie grantów i publikacji z astrofizyki + umiejętność podzielenia się opinią kto zasługuje na Nobla w bieżącym roku + chęć zrozumienia procesu narodzin układów planetarnych + parę innych kwiatków to zaiste wystarczające kwalifikacje do dyskusji o tym czy w 00:47 słychać strzały.

  1. A mnie ciekawi
    Ile astrofizyk dostał kanadyjskich dolarów za te ekspertyzy, czy to było tak z serca uczynione?

    Rozważania dotyczą różnicy między prostytutką a kurwą (pardon my French: to są pojęcia, a nie przekleństwa).

    Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni, co się zdarza ludziom nieświadomym propagandy?
    Szkoda faceta, bo jak się ma wiedzę, to ma się wybór i można wybrać przyzwoitość. I jeśli nie w Kanadzie, to gdzie?

    • Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni…?
      Miał pełną świadomość co robił. Pisze o tym otwartym tekstem:

      “(…)podzielilem sie nia ze znajomymi na forum gw. nie widze w tym nic zlego(…)
      YOU-KNOW-WHO 16 391 | 30.11.2011 09:01”
      http://januszwojciechowski.salon24.pl/368696,nie-drwijcie-z-macierewicza-pokazcie-ekspertyzy#comment_5368540

      Więcej, Artymowicz kpił z tych którzy mieli jakiekolwiek uwagi na ten temat. Oto jego odpowiedź na wątpliwości jednego z blogerów (sceptycznego wierzyciela).

      Cytat:

      “Wie Pan, są ścisłe procedury taktowania zapisów CVR. Jeśli Pana znajomy je złamał, to popełnił wykroczenie.”

      Nooo – to musi pan przestrzec znajomego, bo na pańskim blogu są osoby wyjątkowo dobrze obeznane ze stawianiem przed sądem swoich bliskich kolegów, a co dopiero obcych.

      – nazwisko?
      – nazywam si sceptyczny wierzyciel, panie prokuratorze.
      – prosze, w jakiej pan sprawie?
      – chcialbnym zlozyc zawiadomienie o przestepstwie.
      – slucham.
      – slyszalem na forum internetowym, ze znajomy ykw powiedzial cos o cvr, a przeciez sa okreslone reguly..
      – chwileczke, kto to jest ykw?
      – to taki blogger.
      – acha, a kim jest jego znajomy?
      – ktoryms z pilotow LOT.
      – a czy moze pan podac mi dane osobowe i adres ktoregos z nich?
      – nie, myslalem..
      – no dobrze, czy groza panu smiercia?
      – no nie, wlasciwie nie moge tego powiedziec.
      – a rozpowszechniaja pornografie dziecieca?
      – nie wiem, nie. mowilem ze chodzi o glos zapisany w smolensku w dniu katastrofy.
      – rozumiem, rozumiem. a… czy czesto pan slyszy te glosy?
      YOU-KNOW-WHO 16 373 | 15.09.2011 07:59| |

      http://fizyka-smolenska.salon24.pl/342232,6-bajka-o-brzozie-patyczku-i-niezlomnym-skrzydle#comment_4990050

  2. A mnie ciekawi
    Ile astrofizyk dostał kanadyjskich dolarów za te ekspertyzy, czy to było tak z serca uczynione?

    Rozważania dotyczą różnicy między prostytutką a kurwą (pardon my French: to są pojęcia, a nie przekleństwa).

    Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni, co się zdarza ludziom nieświadomym propagandy?
    Szkoda faceta, bo jak się ma wiedzę, to ma się wybór i można wybrać przyzwoitość. I jeśli nie w Kanadzie, to gdzie?

    • Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni…?
      Miał pełną świadomość co robił. Pisze o tym otwartym tekstem:

      “(…)podzielilem sie nia ze znajomymi na forum gw. nie widze w tym nic zlego(…)
      YOU-KNOW-WHO 16 391 | 30.11.2011 09:01”
      http://januszwojciechowski.salon24.pl/368696,nie-drwijcie-z-macierewicza-pokazcie-ekspertyzy#comment_5368540

      Więcej, Artymowicz kpił z tych którzy mieli jakiekolwiek uwagi na ten temat. Oto jego odpowiedź na wątpliwości jednego z blogerów (sceptycznego wierzyciela).

      Cytat:

      “Wie Pan, są ścisłe procedury taktowania zapisów CVR. Jeśli Pana znajomy je złamał, to popełnił wykroczenie.”

      Nooo – to musi pan przestrzec znajomego, bo na pańskim blogu są osoby wyjątkowo dobrze obeznane ze stawianiem przed sądem swoich bliskich kolegów, a co dopiero obcych.

      – nazwisko?
      – nazywam si sceptyczny wierzyciel, panie prokuratorze.
      – prosze, w jakiej pan sprawie?
      – chcialbnym zlozyc zawiadomienie o przestepstwie.
      – slucham.
      – slyszalem na forum internetowym, ze znajomy ykw powiedzial cos o cvr, a przeciez sa okreslone reguly..
      – chwileczke, kto to jest ykw?
      – to taki blogger.
      – acha, a kim jest jego znajomy?
      – ktoryms z pilotow LOT.
      – a czy moze pan podac mi dane osobowe i adres ktoregos z nich?
      – nie, myslalem..
      – no dobrze, czy groza panu smiercia?
      – no nie, wlasciwie nie moge tego powiedziec.
      – a rozpowszechniaja pornografie dziecieca?
      – nie wiem, nie. mowilem ze chodzi o glos zapisany w smolensku w dniu katastrofy.
      – rozumiem, rozumiem. a… czy czesto pan slyszy te glosy?
      YOU-KNOW-WHO 16 373 | 15.09.2011 07:59| |

      http://fizyka-smolenska.salon24.pl/342232,6-bajka-o-brzozie-patyczku-i-niezlomnym-skrzydle#comment_4990050

  3. A mnie ciekawi
    Ile astrofizyk dostał kanadyjskich dolarów za te ekspertyzy, czy to było tak z serca uczynione?

    Rozważania dotyczą różnicy między prostytutką a kurwą (pardon my French: to są pojęcia, a nie przekleństwa).

    Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni, co się zdarza ludziom nieświadomym propagandy?
    Szkoda faceta, bo jak się ma wiedzę, to ma się wybór i można wybrać przyzwoitość. I jeśli nie w Kanadzie, to gdzie?

    • Czy może jest szansa, że nie wiedział, co czyni…?
      Miał pełną świadomość co robił. Pisze o tym otwartym tekstem:

      “(…)podzielilem sie nia ze znajomymi na forum gw. nie widze w tym nic zlego(…)
      YOU-KNOW-WHO 16 391 | 30.11.2011 09:01”
      http://januszwojciechowski.salon24.pl/368696,nie-drwijcie-z-macierewicza-pokazcie-ekspertyzy#comment_5368540

      Więcej, Artymowicz kpił z tych którzy mieli jakiekolwiek uwagi na ten temat. Oto jego odpowiedź na wątpliwości jednego z blogerów (sceptycznego wierzyciela).

      Cytat:

      “Wie Pan, są ścisłe procedury taktowania zapisów CVR. Jeśli Pana znajomy je złamał, to popełnił wykroczenie.”

      Nooo – to musi pan przestrzec znajomego, bo na pańskim blogu są osoby wyjątkowo dobrze obeznane ze stawianiem przed sądem swoich bliskich kolegów, a co dopiero obcych.

      – nazwisko?
      – nazywam si sceptyczny wierzyciel, panie prokuratorze.
      – prosze, w jakiej pan sprawie?
      – chcialbnym zlozyc zawiadomienie o przestepstwie.
      – slucham.
      – slyszalem na forum internetowym, ze znajomy ykw powiedzial cos o cvr, a przeciez sa okreslone reguly..
      – chwileczke, kto to jest ykw?
      – to taki blogger.
      – acha, a kim jest jego znajomy?
      – ktoryms z pilotow LOT.
      – a czy moze pan podac mi dane osobowe i adres ktoregos z nich?
      – nie, myslalem..
      – no dobrze, czy groza panu smiercia?
      – no nie, wlasciwie nie moge tego powiedziec.
      – a rozpowszechniaja pornografie dziecieca?
      – nie wiem, nie. mowilem ze chodzi o glos zapisany w smolensku w dniu katastrofy.
      – rozumiem, rozumiem. a… czy czesto pan slyszy te glosy?
      YOU-KNOW-WHO 16 373 | 15.09.2011 07:59| |

      http://fizyka-smolenska.salon24.pl/342232,6-bajka-o-brzozie-patyczku-i-niezlomnym-skrzydle#comment_4990050

  4. Bardzo uważnie przeczytałem kilka notek
    pana profesora ykw. Niezwykła pewność przebija z każdego niemal słowa. Wyrocznia w kazdym calu.
    A jakie rewelacje:
    martwa brzoza (wilgotnosc 12%) jest prawie dokladnie tak samo odporna na rozciaganie i lamanie, jak duraluminium Tupolewa

    Nie, nie zapytam dlaczego praktyczni Amerykanie nie budują, choćby częściowo, brzozowych samolotów. Ale rosyjska biedota???
    W innym jednak miejscu, wzywa pan you know, do wycieczki radzieckimi kolejami, celem ogarnięcia brzozy. Małym polskim rozumem.
    Odebrałem to jako wołanie o empirical experience.
    Więc zamiast ślęczenia – pośród 16 mln książek – w uniwersyteckiej bibliotece, polecam wyprawę do stolarza. Takiego prawdziwego, starego fachury. Nie żeby gadać o strukturze, ani o ,,koaksjalnych przewodach” w brzozowym pniu. Tylko o tym, co zawodowiec, z drewnem obcujący na codzień, sądzi o brzozie jako MATERIALE.
    Poszukałbym też, na miejscu upartego tropiciela ,,prawdy”, kawałka choćby ruskiego duraluminium, najlepiej kawałek skrzydła, niekoniecznie z tupolewa, leżą ich setki po całym ZSRS, więc za parę baksów dostarczą pod drzwi.
    Będę się upierał przy takim eksperymencie, bo mam przed oczami, tylko MiG-19, samolot w locie koszącym las 40-50 letni, świerkowo-sosnowy,zanim się wbił w zbocze góry. Z CAŁYMI obydwoma skrzydłami. Na ,,pamiątkę” tamtego zdarzenia zachowałem kawałek samolotu, i stąd moje przekonanie o niezwykłości materiału z którego był wykonany.
    Bo wklejanie filmików z youtube o ,,testach” Boeinga na telegraficznych słupach nie przystoi gimnazjaliście.
    Żyją gdzieś w ,,kraju wierzb płaczących” świadkowie podobnych zdarzeń. Nikt ich nie szuka, ani nie pyta z tych samych przyczyn, dla których umarło dziennikarstwo śledcze, i dla których milczą wojskowi piloci, lotniczy konstruktorzy z Milelca i Rzeszowa. Z tych samych przyczyn milczy całe nasze ,,środowisko naukowe”. To są te same przyczyny, dla których opuścił swoją ukochaną ojczyznę pan profesor you now who.

  5. Bardzo uważnie przeczytałem kilka notek
    pana profesora ykw. Niezwykła pewność przebija z każdego niemal słowa. Wyrocznia w kazdym calu.
    A jakie rewelacje:
    martwa brzoza (wilgotnosc 12%) jest prawie dokladnie tak samo odporna na rozciaganie i lamanie, jak duraluminium Tupolewa

    Nie, nie zapytam dlaczego praktyczni Amerykanie nie budują, choćby częściowo, brzozowych samolotów. Ale rosyjska biedota???
    W innym jednak miejscu, wzywa pan you know, do wycieczki radzieckimi kolejami, celem ogarnięcia brzozy. Małym polskim rozumem.
    Odebrałem to jako wołanie o empirical experience.
    Więc zamiast ślęczenia – pośród 16 mln książek – w uniwersyteckiej bibliotece, polecam wyprawę do stolarza. Takiego prawdziwego, starego fachury. Nie żeby gadać o strukturze, ani o ,,koaksjalnych przewodach” w brzozowym pniu. Tylko o tym, co zawodowiec, z drewnem obcujący na codzień, sądzi o brzozie jako MATERIALE.
    Poszukałbym też, na miejscu upartego tropiciela ,,prawdy”, kawałka choćby ruskiego duraluminium, najlepiej kawałek skrzydła, niekoniecznie z tupolewa, leżą ich setki po całym ZSRS, więc za parę baksów dostarczą pod drzwi.
    Będę się upierał przy takim eksperymencie, bo mam przed oczami, tylko MiG-19, samolot w locie koszącym las 40-50 letni, świerkowo-sosnowy,zanim się wbił w zbocze góry. Z CAŁYMI obydwoma skrzydłami. Na ,,pamiątkę” tamtego zdarzenia zachowałem kawałek samolotu, i stąd moje przekonanie o niezwykłości materiału z którego był wykonany.
    Bo wklejanie filmików z youtube o ,,testach” Boeinga na telegraficznych słupach nie przystoi gimnazjaliście.
    Żyją gdzieś w ,,kraju wierzb płaczących” świadkowie podobnych zdarzeń. Nikt ich nie szuka, ani nie pyta z tych samych przyczyn, dla których umarło dziennikarstwo śledcze, i dla których milczą wojskowi piloci, lotniczy konstruktorzy z Milelca i Rzeszowa. Z tych samych przyczyn milczy całe nasze ,,środowisko naukowe”. To są te same przyczyny, dla których opuścił swoją ukochaną ojczyznę pan profesor you now who.

  6. Bardzo uważnie przeczytałem kilka notek
    pana profesora ykw. Niezwykła pewność przebija z każdego niemal słowa. Wyrocznia w kazdym calu.
    A jakie rewelacje:
    martwa brzoza (wilgotnosc 12%) jest prawie dokladnie tak samo odporna na rozciaganie i lamanie, jak duraluminium Tupolewa

    Nie, nie zapytam dlaczego praktyczni Amerykanie nie budują, choćby częściowo, brzozowych samolotów. Ale rosyjska biedota???
    W innym jednak miejscu, wzywa pan you know, do wycieczki radzieckimi kolejami, celem ogarnięcia brzozy. Małym polskim rozumem.
    Odebrałem to jako wołanie o empirical experience.
    Więc zamiast ślęczenia – pośród 16 mln książek – w uniwersyteckiej bibliotece, polecam wyprawę do stolarza. Takiego prawdziwego, starego fachury. Nie żeby gadać o strukturze, ani o ,,koaksjalnych przewodach” w brzozowym pniu. Tylko o tym, co zawodowiec, z drewnem obcujący na codzień, sądzi o brzozie jako MATERIALE.
    Poszukałbym też, na miejscu upartego tropiciela ,,prawdy”, kawałka choćby ruskiego duraluminium, najlepiej kawałek skrzydła, niekoniecznie z tupolewa, leżą ich setki po całym ZSRS, więc za parę baksów dostarczą pod drzwi.
    Będę się upierał przy takim eksperymencie, bo mam przed oczami, tylko MiG-19, samolot w locie koszącym las 40-50 letni, świerkowo-sosnowy,zanim się wbił w zbocze góry. Z CAŁYMI obydwoma skrzydłami. Na ,,pamiątkę” tamtego zdarzenia zachowałem kawałek samolotu, i stąd moje przekonanie o niezwykłości materiału z którego był wykonany.
    Bo wklejanie filmików z youtube o ,,testach” Boeinga na telegraficznych słupach nie przystoi gimnazjaliście.
    Żyją gdzieś w ,,kraju wierzb płaczących” świadkowie podobnych zdarzeń. Nikt ich nie szuka, ani nie pyta z tych samych przyczyn, dla których umarło dziennikarstwo śledcze, i dla których milczą wojskowi piloci, lotniczy konstruktorzy z Milelca i Rzeszowa. Z tych samych przyczyn milczy całe nasze ,,środowisko naukowe”. To są te same przyczyny, dla których opuścił swoją ukochaną ojczyznę pan profesor you now who.

      • Parę najnowszych faktów:
        1)

        Parę najnowszych faktów:

        1) Artymowicz łże i to w tylu miejscach, że nie sposób tego policzyć, chociażby nalot Protasiuka, nawet Miller podaje znacznie większy.
        2) Artymowicz wyszczekany jak na ten model przystało, nie tylko przeczytał mój tekst, ale siedział nad nim ponad 3 godziny, od 3.15 naszego czasu. Przymierzał się nawet do napisania odpowiedzi, ale uszedł. To mogę udowodnić jednym screenem logów.
        3) Otrzymałem maila z pogróżkami, od niejakiego Adama Zielińskiego (adam.zielinski11@wp.pl), nie podpisał się, ale był na tyle głupi, że zostawił dane w źródle wiadomości i nawet w stopce Outlook:

        “Czytać to, panie Wielgucki

        Formą pomówienia mogą być nie tylko wypowiedzi oznajmujące, ale też pytania, jeśli zawierają w sobie zniesławiające fakty. Chodzi o sytuacje, w których rozsądna interpretacja słów pozwala na stwierdzenie, że pytania są w istocie stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 maja 2006r., II AKa 448/05, OSA 12/2007, poz.64).

        Nie, Paweł Artymowicz nie “generował” plotek, jego ( wciąż istniejąca – dowód zostanie przedłożony w sądzie ) wypowiedź na forum GW miała miejsce w listopadzie 2010, po informacjach o debeściakach, które były w tv i mediach 3 miesiące wcześniej, w lipcu 2010.

        Nie, nie mówił o żadnym pilocie grupy Żelazny, ale LOT-u.

        Pomówienie – art. 212 KK, zniesławienie – art. 216 K.K.

        Za głupotę się płaci, mam nadzieję, że P. Artymowicz i grupa Żelazny za ten paszkwil dobiorą się Panu tam, gdzie trzeba :-)”

        4) Jest niemal pewne, że Paweł Artymowicz, to syn esbeka Mikołaja Artymowicza, niestety jak to w Polsce bywa – teczka zaginęła, ale nadal usiłuję dotrzeć do dokumentów.

        • Potwierdzam, że you-know-who
          Był zalogowany w czasie polskiej nocy.

          Jakie to by było proste odpowiedzieć na pytania: Uprzejmie informuję, że zgodnie z moją najlepszą wiedzą, odpowiedzi na wszystkie pytania są przeczące.

          Zamiast: Za te pytania dobiorą się panu tam, gdzie trzeba.

          W przysłowiach mądrość narodu. Na złodzieju czapka gore. W bardzo widoczny sposób.

        • zarzut pomówienia/zniesławienia art. 212,216K.K. dla Artymowicza
          Mail z pogróżkami sygnowany nazwiskiem Zielińskiego może być dobrą wskazówką dla prawnika jak postępować z prof. Pawłem Artymowiczem. Przecież to prof. Artymowicz postawił pytanie (cyt. “kiedy ktoś mówi mi że … to ja jest moja reakcja?”) zawierające w sobie informacje zniesławiające i godzące w dobre imię kapitana Protasiuka. To jemu należy postawić zarzut pomówienia – art. 212 KK i zniesławienia – art. 216 K.K.

          Prof. Artymowicz w swoim wpisie na forum Gazety Wyborczej zawarł informację zniesławiającą kapitana A. Protasiuka. Napisał o rzekomych 340 godzinach nalotu na tu-154 (wg. raportu Millera kapitan Protasiuk miał ich 2906.55) .

          Rozsądna interpretacja dalszych słów (“jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: ‘tak laduja debesciaki'”), (“nie byla to awaria ani pomylka”) pozwala na stwierdzenie, że prof. Artymowicz pomówił kapitana Protasiuka o niewłaściwe postępowanie.

          Cytat:
          *************************
          “kiedy ktos mowi mi ze:

          (i) kapitan protasiuk, dowodca samolotu nabitego po brzegi jakimi by tam nie byli, ale oficjelami panstwa polskiego, ma ok. 340 godzin nalotu na b. wymagajacym tupolewie-154,

          (ii) ze jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: “tak laduja debesciaki”
          (*laduja*, z premedytacja).

          (iii) ze nie byla to awaria ani pomylka, wstukanie do komputera pokladowego zlej wspolrzednej, bo “takich rzeczy sie w ogole nie robi”, tj. nie mozna tam wstukac dobrej ani zlej wspolrzednej.

          — to jaka jest moja reakcja? nie wierze. to nieporozumienie, zla interpretacja!

          niestety, to wszystko powyzej, (i)-(iii), to prawda.”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak
          ********************************************

          Co więcej, prof. Artymowicz w licznych komentarzach pod swoim wpisem dalej zniesławiał i pomawiał kapitana Protasiuka. Ot, choćby w ostatnim, 194-tym komentarzu:

          Cytat:
          *********************************************
          “gdyby protasiuk zrobil to na 50m (pal licho przepisowe 120m,
          pal licho podnoszacy sie teren!) to nie byloby sprawy. zobaczcie i posluchajcie sami, *co on robil* kontynuujac bez reakcji do wys. 20-30m, nic za oknem nie widzac. ”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak2
          ********************************************

      • Parę najnowszych faktów:
        1)

        Parę najnowszych faktów:

        1) Artymowicz łże i to w tylu miejscach, że nie sposób tego policzyć, chociażby nalot Protasiuka, nawet Miller podaje znacznie większy.
        2) Artymowicz wyszczekany jak na ten model przystało, nie tylko przeczytał mój tekst, ale siedział nad nim ponad 3 godziny, od 3.15 naszego czasu. Przymierzał się nawet do napisania odpowiedzi, ale uszedł. To mogę udowodnić jednym screenem logów.
        3) Otrzymałem maila z pogróżkami, od niejakiego Adama Zielińskiego (adam.zielinski11@wp.pl), nie podpisał się, ale był na tyle głupi, że zostawił dane w źródle wiadomości i nawet w stopce Outlook:

        “Czytać to, panie Wielgucki

        Formą pomówienia mogą być nie tylko wypowiedzi oznajmujące, ale też pytania, jeśli zawierają w sobie zniesławiające fakty. Chodzi o sytuacje, w których rozsądna interpretacja słów pozwala na stwierdzenie, że pytania są w istocie stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 maja 2006r., II AKa 448/05, OSA 12/2007, poz.64).

        Nie, Paweł Artymowicz nie “generował” plotek, jego ( wciąż istniejąca – dowód zostanie przedłożony w sądzie ) wypowiedź na forum GW miała miejsce w listopadzie 2010, po informacjach o debeściakach, które były w tv i mediach 3 miesiące wcześniej, w lipcu 2010.

        Nie, nie mówił o żadnym pilocie grupy Żelazny, ale LOT-u.

        Pomówienie – art. 212 KK, zniesławienie – art. 216 K.K.

        Za głupotę się płaci, mam nadzieję, że P. Artymowicz i grupa Żelazny za ten paszkwil dobiorą się Panu tam, gdzie trzeba :-)”

        4) Jest niemal pewne, że Paweł Artymowicz, to syn esbeka Mikołaja Artymowicza, niestety jak to w Polsce bywa – teczka zaginęła, ale nadal usiłuję dotrzeć do dokumentów.

        • Potwierdzam, że you-know-who
          Był zalogowany w czasie polskiej nocy.

          Jakie to by było proste odpowiedzieć na pytania: Uprzejmie informuję, że zgodnie z moją najlepszą wiedzą, odpowiedzi na wszystkie pytania są przeczące.

          Zamiast: Za te pytania dobiorą się panu tam, gdzie trzeba.

          W przysłowiach mądrość narodu. Na złodzieju czapka gore. W bardzo widoczny sposób.

        • zarzut pomówienia/zniesławienia art. 212,216K.K. dla Artymowicza
          Mail z pogróżkami sygnowany nazwiskiem Zielińskiego może być dobrą wskazówką dla prawnika jak postępować z prof. Pawłem Artymowiczem. Przecież to prof. Artymowicz postawił pytanie (cyt. “kiedy ktoś mówi mi że … to ja jest moja reakcja?”) zawierające w sobie informacje zniesławiające i godzące w dobre imię kapitana Protasiuka. To jemu należy postawić zarzut pomówienia – art. 212 KK i zniesławienia – art. 216 K.K.

          Prof. Artymowicz w swoim wpisie na forum Gazety Wyborczej zawarł informację zniesławiającą kapitana A. Protasiuka. Napisał o rzekomych 340 godzinach nalotu na tu-154 (wg. raportu Millera kapitan Protasiuk miał ich 2906.55) .

          Rozsądna interpretacja dalszych słów (“jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: ‘tak laduja debesciaki'”), (“nie byla to awaria ani pomylka”) pozwala na stwierdzenie, że prof. Artymowicz pomówił kapitana Protasiuka o niewłaściwe postępowanie.

          Cytat:
          *************************
          “kiedy ktos mowi mi ze:

          (i) kapitan protasiuk, dowodca samolotu nabitego po brzegi jakimi by tam nie byli, ale oficjelami panstwa polskiego, ma ok. 340 godzin nalotu na b. wymagajacym tupolewie-154,

          (ii) ze jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: “tak laduja debesciaki”
          (*laduja*, z premedytacja).

          (iii) ze nie byla to awaria ani pomylka, wstukanie do komputera pokladowego zlej wspolrzednej, bo “takich rzeczy sie w ogole nie robi”, tj. nie mozna tam wstukac dobrej ani zlej wspolrzednej.

          — to jaka jest moja reakcja? nie wierze. to nieporozumienie, zla interpretacja!

          niestety, to wszystko powyzej, (i)-(iii), to prawda.”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak
          ********************************************

          Co więcej, prof. Artymowicz w licznych komentarzach pod swoim wpisem dalej zniesławiał i pomawiał kapitana Protasiuka. Ot, choćby w ostatnim, 194-tym komentarzu:

          Cytat:
          *********************************************
          “gdyby protasiuk zrobil to na 50m (pal licho przepisowe 120m,
          pal licho podnoszacy sie teren!) to nie byloby sprawy. zobaczcie i posluchajcie sami, *co on robil* kontynuujac bez reakcji do wys. 20-30m, nic za oknem nie widzac. ”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak2
          ********************************************

      • Parę najnowszych faktów:
        1)

        Parę najnowszych faktów:

        1) Artymowicz łże i to w tylu miejscach, że nie sposób tego policzyć, chociażby nalot Protasiuka, nawet Miller podaje znacznie większy.
        2) Artymowicz wyszczekany jak na ten model przystało, nie tylko przeczytał mój tekst, ale siedział nad nim ponad 3 godziny, od 3.15 naszego czasu. Przymierzał się nawet do napisania odpowiedzi, ale uszedł. To mogę udowodnić jednym screenem logów.
        3) Otrzymałem maila z pogróżkami, od niejakiego Adama Zielińskiego (adam.zielinski11@wp.pl), nie podpisał się, ale był na tyle głupi, że zostawił dane w źródle wiadomości i nawet w stopce Outlook:

        “Czytać to, panie Wielgucki

        Formą pomówienia mogą być nie tylko wypowiedzi oznajmujące, ale też pytania, jeśli zawierają w sobie zniesławiające fakty. Chodzi o sytuacje, w których rozsądna interpretacja słów pozwala na stwierdzenie, że pytania są w istocie stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 maja 2006r., II AKa 448/05, OSA 12/2007, poz.64).

        Nie, Paweł Artymowicz nie “generował” plotek, jego ( wciąż istniejąca – dowód zostanie przedłożony w sądzie ) wypowiedź na forum GW miała miejsce w listopadzie 2010, po informacjach o debeściakach, które były w tv i mediach 3 miesiące wcześniej, w lipcu 2010.

        Nie, nie mówił o żadnym pilocie grupy Żelazny, ale LOT-u.

        Pomówienie – art. 212 KK, zniesławienie – art. 216 K.K.

        Za głupotę się płaci, mam nadzieję, że P. Artymowicz i grupa Żelazny za ten paszkwil dobiorą się Panu tam, gdzie trzeba :-)”

        4) Jest niemal pewne, że Paweł Artymowicz, to syn esbeka Mikołaja Artymowicza, niestety jak to w Polsce bywa – teczka zaginęła, ale nadal usiłuję dotrzeć do dokumentów.

        • Potwierdzam, że you-know-who
          Był zalogowany w czasie polskiej nocy.

          Jakie to by było proste odpowiedzieć na pytania: Uprzejmie informuję, że zgodnie z moją najlepszą wiedzą, odpowiedzi na wszystkie pytania są przeczące.

          Zamiast: Za te pytania dobiorą się panu tam, gdzie trzeba.

          W przysłowiach mądrość narodu. Na złodzieju czapka gore. W bardzo widoczny sposób.

        • zarzut pomówienia/zniesławienia art. 212,216K.K. dla Artymowicza
          Mail z pogróżkami sygnowany nazwiskiem Zielińskiego może być dobrą wskazówką dla prawnika jak postępować z prof. Pawłem Artymowiczem. Przecież to prof. Artymowicz postawił pytanie (cyt. “kiedy ktoś mówi mi że … to ja jest moja reakcja?”) zawierające w sobie informacje zniesławiające i godzące w dobre imię kapitana Protasiuka. To jemu należy postawić zarzut pomówienia – art. 212 KK i zniesławienia – art. 216 K.K.

          Prof. Artymowicz w swoim wpisie na forum Gazety Wyborczej zawarł informację zniesławiającą kapitana A. Protasiuka. Napisał o rzekomych 340 godzinach nalotu na tu-154 (wg. raportu Millera kapitan Protasiuk miał ich 2906.55) .

          Rozsądna interpretacja dalszych słów (“jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: ‘tak laduja debesciaki'”), (“nie byla to awaria ani pomylka”) pozwala na stwierdzenie, że prof. Artymowicz pomówił kapitana Protasiuka o niewłaściwe postępowanie.

          Cytat:
          *************************
          “kiedy ktos mowi mi ze:

          (i) kapitan protasiuk, dowodca samolotu nabitego po brzegi jakimi by tam nie byli, ale oficjelami panstwa polskiego, ma ok. 340 godzin nalotu na b. wymagajacym tupolewie-154,

          (ii) ze jest po prostu lekkomyslnym mlodziakiem, mowiacym do swojego jeszcze bardziej bezmyslnego kolegi pilota jaka-40 artura wosztyla: “tak laduja debesciaki”
          (*laduja*, z premedytacja).

          (iii) ze nie byla to awaria ani pomylka, wstukanie do komputera pokladowego zlej wspolrzednej, bo “takich rzeczy sie w ogole nie robi”, tj. nie mozna tam wstukac dobrej ani zlej wspolrzednej.

          — to jaka jest moja reakcja? nie wierze. to nieporozumienie, zla interpretacja!

          niestety, to wszystko powyzej, (i)-(iii), to prawda.”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak
          ********************************************

          Co więcej, prof. Artymowicz w licznych komentarzach pod swoim wpisem dalej zniesławiał i pomawiał kapitana Protasiuka. Ot, choćby w ostatnim, 194-tym komentarzu:

          Cytat:
          *********************************************
          “gdyby protasiuk zrobil to na 50m (pal licho przepisowe 120m,
          pal licho podnoszacy sie teren!) to nie byloby sprawy. zobaczcie i posluchajcie sami, *co on robil* kontynuujac bez reakcji do wys. 20-30m, nic za oknem nie widzac. ”
          http://tinyurl.com/artymowicz-debesciak2
          ********************************************