Reklama


Opozycja zgodnym głosem, a od dłuższego czasu również tabun komentatorów ubolewa nad nieudacznikiem Donaldem Tuskiem. Wprawdzie przyznają, że to nie on wzburzył ocean, ale na mostku kapitańskim się nie sprawdza. Czekają więc z zapartym tchem aż statek osiądzie na mieliźnie lub niebezpiecznie nabierze wody. Co prawda nie podejrzewam, aby marzyli o wywrotce czy spotkaniu z górą lodową i pójściu na dno, ale zmycie z pokładu załogi dostarczyłoby im dużo uciechy. Trudno na razie ocenić, czy kurs obrany przez załogę okaże się dla łajby zbawienny. Czy lepiej rokowałyby pomysły serwowane przez ekipę alternatywną, wspomaganą przez chór doradców. Porady życzliwych i nieżyczliwych zostały już rozebrane na czynniki pierwsze, więc nie będę się nimi tu zajmować. Także nie mam zamiaru po raz sto pięćdziesiąty siódmy analizować parametrów kursu wachty dzierżącej ster. Interesuje mnie natomiast zbadanie podłoża braku zaufania do kapitana.
 

Otóż wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi premier Donald Tusk nie jest spolegliwym kapitanem z samej natury rzeczy. Radykalni przeciwnicy twierdzą, że po prostu Bozia nie wyposażyła go w odpowiednie przymioty i w ogóle porywając się na kierowanie polską łajbą minął się z powołaniem. Ci życzliwi, którzy kiedyś ster mu powierzyli, czują się z kolei zawiedzeni, że nie tylko horyzont wiecznej szczęśliwości sie oddala, ale na dodatek z niesprzyjającą aurą jakoś kapitan poradzić sobie nie potrafi. Okręt co prawda wody jeszcze nie nabiera, głodu ani pomoru na pokładzie nie widać, nawet żadnego majtka czy pasażera fala w zburzone nurty nie zmyła, ale cudownej i spokojnej przystani nie widać. A to wszystko dlatego – doszli do wniosku niegdysiejsi akolici – że kapitan bardziej niż konsekwentnym trzymaniem się wybranego kursu, dopracowaniem szczegółów i nie wypuszczaniem steru z rąk, troszczy się o nieskazitelność swojego munduru. Bo uważa, że tylko wtedy – tak z niego drwią – miałby szansę dorzucić kolejną gwiazdkę do swoich kapitańskich epoletów.

Reklama

Prawdę powiedziawszy rozumowaniu przeciwników, szczeremu czy tylko wywodzącemu się z żądzy przejęcia władzy, nie można przynajmniej odmówić logiki. Za to życzliwi albo grzeszą hipokryzją, nie chcąc przed sobą się przyznać, że postawili na złego konia. Albo zdolność logicznego myślenia nieco u nich szwankuje. Albowiem z dodatkową gwiazdką czy bez niej, na mostku kapitańskim, na bocianim gnieździe czy tylko w maszynowni, Tusk łajby opuścić nie zamierza i w razie czego pójdzie na dno wraz z nią.

Istota rzeczy tkwi w dwóch pytaniach: Czy myśl o prezydenturze rzeczywiście przeszkadza premierowi w dobrym rządzeniu? Dlaczego tej myśli nie porzuca, skoro wie – bo różni mu to powtarzają – że gdyby to zrobił, wytrąciłby przeciwnikom z rąk ważny argument?
 

Można, oczywiście, upór Tuska tłumaczyć jego obsesją, wrodzonym lub nabytym uczuleniem na inteligentów z Żoliborza, pogłębionym traumą po przegranym wyścigu o prezydenturę w 2005. Rzeczywiście, trudno obsesji na punkcie strasznych bliźniaków nie mieć, skoro oni, najłagodniej powiedziawszy, dokładają wszelkich starań, aby ją w swych przeciwnikach podtrzymywać. Załóżmy jednak, że owa obsesja nie ciąży nad każdą minutą dnia i nocy Donalda, że jeśli nie na pierwszym to przynajmniej na drugim planie ma on na względzie także tzw. dobro Polski. I że sam lub przy pomocy mądrych podpowiadaczy doszedł do wniosku, że o owo dobro będzie można lepiej zadbać, gdy (prawie) nikt nie będzie mu i jego partii rzucał kłód pod nogi. Kohabitacja z bliźniakami nikomu na dobro nie wyjdzie – to już widać czarno na białym. Trzeciego czy czwartego kandydata na prezydenta, z którym premier Tusk mógłby (w miarę) zgodnie współrządzić na horyzoncie nie widać. Cimoszewicz czy Dutkiewicz raczej odbiorą głosy kandydatowi PO niż Kaczyńskiemu. No i tu jest dylemat. Jeśli tym kandydatem PO nie będzie Tusk, to ani wynik pierwszej, ani drugiej tury nie jest przesądzony. Czy jest szansa na wypromowanie innego silnego kandydata popieranego przez PO? Osobiście chciałabym, żeby był to Komorowski. Ale ani specjalnego parcia na pałac u niego nie zauważyłam, ani przekonania jego partyjnych towarzyszy, że mógłby pokonać Kaczyńskiego. Nie mowiąc o tym, że pisowscy pijarowcy stanęliby na głowie, aby marszałka zgnoić do imentu. Próbkę, nie jedną, już mieliśmy. Tusk jest chyba pod tym względem "bezpieczniejszy". Co złego miał o sobie usłyszeć, już usłyszał. W zasadzie dotyczy to każdej innej osoby, która przychodzi mi do głowy. Owszem, parę miesięcy temu miałam nadzieję na cud. Mianowicie na dogadanie się z PolakamiXXI i wspólne wypromowanie Dutkiewicza. Ale, jak wiadomo, pulę cudów już w tym pokoleniu wyczerpaliśmy.
 

Ważniejsza dziś jest odpowiedź na pytanie, czy myśl o prezydenturze rzeczywiście przeszkadza Tuskowi kierować rządem. Widać jak na dłoni, że nie tylko ze sztandarowych projektów PO na Polskę, także z rozmaitych, czasami skromnie zakrojonych, reform niewiele wychodzi. Mimo że każdy z dotychczasowych niewypałów da sie usprawiedlić okolicznościami pt. koalicjant, opozycja, prezydent czy związki zawodowe, jest oczywiste, że co najmniej taktyka rządzenia wyraźnie szwankuje. Jeśli już nie było szuflad pełnych oryginalnych projektów ustaw, to niebotyczną naiwnością było przekonanie, że wystarczy projekty poprzedników podrasować i załatwione. Pierwszy raz taka wtopa jest jeszcze wybaczalna. No bo rzeczywiście, kto mógł przypuszczać, że rzekomo państwowotwórcza opozycja będzie robić z gęby cholewę i odrzucać, przy pomocy prezydenta, to co wcześniej sama przygotowywała. Ale rząd długo z niepojętym masochizmem postanowił testować "wiarygodność PiS". W służbie zdrowia, szkolnictwie, pomostówkach, traktacie lizbońskim… Co z tego, że ową wiarygodność raz po raz udaje się obalić, jeśli sprawy stoją w miejscu. Taka technika rządzenia tylko w najwierniejszych może wzbudzać sympatię, połączoną z narastającą niechęcią do przeszkadzaczy. Przeciętny wyborca ma powoli tego dosyć. Jeszcze bardziej denerwują efektowne pomysły rzucane ku uciesze gawiedzi, które wcześniej czy później trafiają na nieprzezwyciężalny opór materii. I to w najróżniejszych dziedzinach, od pedofilii po euro.

Prawda jednak jest taka, że poza rządami Mazowieckiego i Buzka, żaden inny rząd nie różni się pod względem osiągnięć od rządu Tuska. Owszem, niektóre próbowały, raczej średnio skutecznie, dokończyć dobre reformy rozpoczęte przez te dwa wymienione, albo naprawić co popsuli poprzednicy. Chełpią się wprowadzeniem nas do NATO i UE. Ale główną zasługą większości z nich była naturalna kontynuacja priorytetów i dokonywanie się koniecznych procesów wynikających ze zmian ustrojowych. Przy czym pechem wszystkich dotychczasowych ekip było, że nawet jeśli coś dobrego zaczynali, mieli znakomite pomysły warunki polityczne nie pozwoliły im tego wcielić w życie. Teraz istnieje szansa, że możliwość drugiej kadencji dla rządów PO-PSL i współpracy prezydenta doprowadzi wreszcie do jakościowej zmiany tej sytuacji.
 

Naturalnie nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Kryzys jest kolosalnym zagrożeniem, nie tylko dla rządu, przede wszystkim dla nas wszystkich. Ale jeśli uda nam się przez to przebrnąć lepiej niż niektórym innym krajom, Tusk będzie mógł powiedzieć, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Jeśli natomiast tsunami do nas dotrze, bezrobocie boleśnie się rozleje, dojdzie do masowych protestów … No cóż, sytuacja jest taka, że powinniśmy trzymać kciuki. Za Tuska, Rostowskiego i Boniego. Acha, jeszcze za Grabarczyka i Bieńkowską. Na szczęście przygotowanie igrzysk pt. Euro 2012 z walką z kryzysem nie koliduje. Przynajmniej jeśli o budowę autostrad chodzi. Z innymi wielkimi reformami na razie, podejrzewam, będziemy musieli znowu wziąć na wstrzymanie. Niech sobie pozostali coś tam po cichutku ścibolą. Najlepiej z daleka od kamer i mikrofonów.

Reklama

181 KOMENTARZE

  1. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  2. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  3. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  4. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  5. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  6. nie na wszystko odpowiem, Sawo
    Ale: nie zgadzam się, że świat nie zna partii "od Palikota do Gowina". W Ameryce prawie tak jest. MK propaguje rozpad, powstawanie nowych. Ja już jestem partyjnym pączkowaniem zmęczona. W systemie anglosaskim, który znam najlepiej, partie jakoś tam swoją tożsamość zachowują, chociaż wewnętrznie się zmieniają. I to jak. Między labourzystami Kinnocka a Blaira jest przepaść. A teraz, pod wpływem kryzysu, wewnętrzne ewolucje partii mogą naprawdę pójść bardzo daleko. Mam nadzieję, że nie w stronę socjalizmu z jednej, nacjonalizmu z drugiej strony. PO – PiS to dla mnie całkiem udany model, taki jak Demokraci – Republikanie. Oczywiście zakładając, że każda z nich wewnętrznie ulegnie koniecznym przemianom (PiS w stronę "dornizacji"?)
    Oczywiście nie ma nic złego w wyciąganiu projektow poprzedników. Ale po pierwszej wpadce (służba zdrowia?) należało następne lepiej głosowania lepiej taktycznie przygotować (dogadać się z SLD?). To samo dotyczy rzucania propozycji, a potem zastanawianie się nad szczegółami i realnością. Dziś ws pożyczek dla zadłużonych bezrobotnych świetnie to ujął w Kropce Balcerowicz. I nie dziwię sie, że ludzie (w tym MK) się wściekają, że najpierw się gada, a potem myśli. I że uważają, że jest to populistyczny pijar.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

    • z jednym się nie zgodzę…
      Nie bardzo się da “lepiej taktycznie przygotować’ poprzez “dogadywanie z SLD?”. SLD jest w fazie chaotycznych, agonalnych drgawek i przestało być przewidywalnym organizmem. Napieralski uznał, że jego stracony elektorat jest dziś w PO i odzyskać go może tylko waląc na oślep w PO i dla pozorów w PiS. Ten gość nie ma żadnych oporów – jednego dnia może się dogadać z PiSdentem w sprawie medialnej, drugiego walczyć jak lew o uwalenie pomostówek. A ustawy zdrowotne opatrzone przez PiSiaków metką “prywatyzacja”, nie mogły zyskać poparcia partii pragnącej nieustająco dobra Polski i zwykłych obywateli.

      • dałam pytajnik, Andalfie
        Toteż dałam znak zapytania (powinien być większy). Napierdalski to prawdziwy wrzód. Oni przecież akurat ws komercjalizacji szpitali byli prawie dogadani. PO odpusciła teren, grunty i coś tam jeszcze. A potem ten idiota się wtrącił. A było tak, że szeregowi (co tydzień mam wątpliwą przyjemność z takimi dyskutować) już się cieszyli, że utrą PiS-owi nosa. Tyle, że oni wszyscy niewiele warci. Znam takich, którzy się odgrażali, że jak Olejniczak przegra to powiedzą adieu, a potem wszyscy ogon pod siebie podkulili. Może klęska w eurowyborach by ich otrzeźwiła? Wiele zależy od tego, czy się grupa Rosatiego przebije. Choć przy 13 okręgach (tyle ma być) to podobno prawie niemożliwe.

        • sorki, wzrok już nie ten 🙂
          SLD miało szansę zaraz po wyborach:
          – być bardziej antypisowskie od PO
          – akcentować liberalizm światopoglądowy bardziej niż PO (nie mylić z ustawą antyaborcyjną)
          Jak na dziś, to wolałbym mieć akcje amerykańskiego banku niż postawić na SLD.

      • Nie wiem, andalfie, czy
        Nie wiem, andalfie, czy Napiralski w ogóle dobrze zdefiniował swój elektorat. On, jak piszesz, uwierzył, że jego elektorat siedzi w PO a w rzeczywistości, jak lewica zrobiła jakiś czas temu badania, to wyszło że dawny elektorat SLD jest konserwatywny i roszczeniowy, który bezproblemu poparł Pis. Coś mi się zdaje, że Napieralski zanadto chyba uwierzył w diagnozy polityczne Gadzinowskiego.

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

      • to by była rzeczywiście bomba, quackie
        aż się wierzyć nie chce; co prawda RE (nie mylić z UE) ma raczej znaczenie w kwestii praw człowieka i innych obecnie drugoplanowych spraw, ale zawsze; ciekawe tylko jakie miałby szanse no i jak to wpłynie na nastroje na lewicy

          • GW na portalu potwierdza
            na portalu GW wiadomość jest bez znaku zapytania; termin zgłaszania uplynął wczoraj, Cimoszewicz się zgodził; jeszcze nigdy nikt spoza Europy Zach nie przewodniczył; w GW to jest przedstawiane jako trzech silnych kandydatów na różnych frontach, Cimoszka, Sikorski, Buzek – może z którymś się uda

  7. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  8. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  9. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  10. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  11. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  12. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

  13. Walczę od trzech dni z wirusam oraz systemem
    niejakiego Gates’a, które wspólnie (i podejrzewam, że w porozumieniu) pozbawiły mnie mojego okna na świat i chyba sporej ilości plików, więc z lekkim opóźnieniem (przepraszam) w tej chwili jedynie pogratuluję blogowej wygranej (brawo!!!), bo nie wiem kiedy będę miał następną okazję.
    Pozdrawiam Nino:)

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

      • Miejmy nadzieję, że przy ONZ-ecie
        nie będzie miała okazji wykazać się w negatywnym sensie. Na mszę w intencji "oby nie było z ONZ-u żadnych hardcorowych sensacji" bym dał gdybym wierzył, że to coś pomoże. 🙁

        Tusk mnie załamuje twierdząc , że nie możemy sobie pozwolić na marnowanie CENNYCH ZASOBÓW KADROWYCH (?) . Nie dopisuję mu za to minusa, bo nie wiem czy byli lepsi kontrkandydaci na to stanowisko.

        • ambasador przy ONZ
          Ambasador przy ONZ to stanowisko o małym znaczeniu, zgoda. Ale jednak jest to reprezentant Polski przy największej organizacj międzynarodowej. Wstyd. Kandydaci inni na pewno by byli. Tusk uznał widocznie, że musi się podlizać kaczorom. Tylko za co? Za poparcie kandydatury Sikorskiego do NATO? Na moje wyczucie to takie "poparcie" może poważnie osłabić szanse kandydata (złośliwa jestem). A w niczym innym pan prezydent nie ustępuje: ordynacja do TK, weto ustawy o emeryturach komercyjnych (nie jestem pewna, czy dokładnie tak to się nazywa), euro za 50 lat itd itp

  14. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  15. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  16. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  17. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  18. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  19. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  20. do Rady Europy, fm
    Cimoszka nie wybiera się do europarlamentu, ani do żadnej innej instytucji unijnej. Rada Europy, zrzeszająca wszystkie europejskie kraje oprócz Białorusi, nie ma nic wspólnego z UE. Zajmuje się głównie prawami człowieka.

  21. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  22. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  23. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  24. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  25. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  26. Mam gdzies pawilon na targi w Szanghaju.
    Nie masz innych problemów?
    Żaden kraj nie zaniechał zbrojeniówki?
    A Tarcza to co niby jest?
    Skąd masz takie informacje?
    Wg Ciebie wszyscy zbroja sie obecnie na potęgę?
    Tusk powinien zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli i emerytur i powinien produkować naboje?

    Pierniczysz fM jak potłuczona.

  27. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  28. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  29. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  30. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  31. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  32. Nino
    Zgodziłbym się ze wszystkim, gdybyś zaproponowała sposób, w jaki ma Tusk przeprowadzić swoją wolę przez procedurę ustawodawczą wbrew prezydentowi i lewicom. Nie da się.

    Poza tym, zmiany w takiej sytuacji wymagają natężenia, którego by mogło braknąć do bieżącego administrowania. A to wychodzi nieźle.

    A alternatywy dla Tuska, jako kandydata Platformy na prezydenta, naprawdę nie ma. Jego zaś przeciwnicy już chyba nadzieję o reelekcji Lecha Kaczyńskiego odpuścili. I próbują się, póki jeszcze mogą, odegrać za to na wstrętnych im platformersach.

    • podstępem, Godziembo
      Podstępem! Oczywiście jaja sobie robię. Tekst, przyznaję, średnio mi wyszedł – za dużo wątków i za dużo spraw pominiętych. Ale ogólnie chodzi mi o taktykę. Czyli najpierw negocjować, dopracować szczegóły, a dopiero potem zgłaszać i bić się przed otwartą kurtyną. Mniej więcej tak jak się dzieje z obecną ustawą medialną. Oczywiście efekt materialny mógłby być podobny, czyli zero. Ale przynajmniej mniej zarzutów, że chodzi tylko o pijar, a nie o skuteczne działanie.

      • Nino
        W podstępach chyba by z Kaczyńskimi się nikomu nie udało. Ale masz rację, pijar ma ten rząd kiepski. I przegrywa wizerunkowo w tym, co wyszczególniłaś. Taktyka szwankuje. Chociaż? Przy takim przeciwniku szkoda może na taktykę czasu. Ale to powinni dopracować.

        Teks jest niezły. Nie widzę powodu do tego aby go krytykować. Jeszcze jako autorka? A kompleksowo atakuje wszystkie problemy jakie ekipa Tuska stwarza. Dobrze by było, żeby to sobie poczytali.

  33. Daję sześć za dobrze napisany
    Daję sześć za dobrze napisany tekst i za najlepszy fotoblog. Gratuluję. Natomiast na pytanie "czy jest alternatywa dla prezydenta Tuska?" odpowiadam: jest. Prezydent to urząd raczej średnio ważny, prezydent nie ma zbyt wielkiej władzy, pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Nie musi więc mieć też szczególnych przymiotów i kompetencji, wystarczy, że będzie potrafił ubrać się i wypowiedzieć się, wypowiedzieć poprawną polszczyzną i na każdy ważniejszy temat. Wypowiedź na każdy temat nie musi być "ekspercka", nikt tego od prezydenta nie oczekuje, powinna być za to krótka i wyważona. Poza tym prezydent mógłby umieć powiedzieć parę zdań w obcym języku, nie zaszkodziłoby, ale to już wymaganie dodatkowe. Mówiąc krótko, dobry prezydent powinien być lepszy od obecnego. Wymagania niewielkie i nie sądzę, aby Tusk był jedyną osobą, która może im sprostać, są lepsi od Tuska, choćby Olechowski i chyba nawet Cimoszewicz nie byłby taki zły.

    • gdyby wyborcy ich chcieli, Ja
      Problem w tym jakie szanse ma inny iż Tusk kandydat. Owszem, na Cimoszewicza można by zmontować antypisowski front, pod warunkiem, że PO nie wystawia swojego kandydata. Olechowskiego chyba ludzie już postrzegają jako zgranego cwaniaka. I nie wiem, czy wygrałby nawet z Kaczyńskim. No, ale za dwa lata wszystko może wyglądać inaczej. Glapiński, np, prorokuje, że rząd Tuska padnie jesienią.

  34. Daję sześć za dobrze napisany
    Daję sześć za dobrze napisany tekst i za najlepszy fotoblog. Gratuluję. Natomiast na pytanie "czy jest alternatywa dla prezydenta Tuska?" odpowiadam: jest. Prezydent to urząd raczej średnio ważny, prezydent nie ma zbyt wielkiej władzy, pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Nie musi więc mieć też szczególnych przymiotów i kompetencji, wystarczy, że będzie potrafił ubrać się i wypowiedzieć się, wypowiedzieć poprawną polszczyzną i na każdy ważniejszy temat. Wypowiedź na każdy temat nie musi być "ekspercka", nikt tego od prezydenta nie oczekuje, powinna być za to krótka i wyważona. Poza tym prezydent mógłby umieć powiedzieć parę zdań w obcym języku, nie zaszkodziłoby, ale to już wymaganie dodatkowe. Mówiąc krótko, dobry prezydent powinien być lepszy od obecnego. Wymagania niewielkie i nie sądzę, aby Tusk był jedyną osobą, która może im sprostać, są lepsi od Tuska, choćby Olechowski i chyba nawet Cimoszewicz nie byłby taki zły.

    • gdyby wyborcy ich chcieli, Ja
      Problem w tym jakie szanse ma inny iż Tusk kandydat. Owszem, na Cimoszewicza można by zmontować antypisowski front, pod warunkiem, że PO nie wystawia swojego kandydata. Olechowskiego chyba ludzie już postrzegają jako zgranego cwaniaka. I nie wiem, czy wygrałby nawet z Kaczyńskim. No, ale za dwa lata wszystko może wyglądać inaczej. Glapiński, np, prorokuje, że rząd Tuska padnie jesienią.

  35. Daję sześć za dobrze napisany
    Daję sześć za dobrze napisany tekst i za najlepszy fotoblog. Gratuluję. Natomiast na pytanie "czy jest alternatywa dla prezydenta Tuska?" odpowiadam: jest. Prezydent to urząd raczej średnio ważny, prezydent nie ma zbyt wielkiej władzy, pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Nie musi więc mieć też szczególnych przymiotów i kompetencji, wystarczy, że będzie potrafił ubrać się i wypowiedzieć się, wypowiedzieć poprawną polszczyzną i na każdy ważniejszy temat. Wypowiedź na każdy temat nie musi być "ekspercka", nikt tego od prezydenta nie oczekuje, powinna być za to krótka i wyważona. Poza tym prezydent mógłby umieć powiedzieć parę zdań w obcym języku, nie zaszkodziłoby, ale to już wymaganie dodatkowe. Mówiąc krótko, dobry prezydent powinien być lepszy od obecnego. Wymagania niewielkie i nie sądzę, aby Tusk był jedyną osobą, która może im sprostać, są lepsi od Tuska, choćby Olechowski i chyba nawet Cimoszewicz nie byłby taki zły.

    • gdyby wyborcy ich chcieli, Ja
      Problem w tym jakie szanse ma inny iż Tusk kandydat. Owszem, na Cimoszewicza można by zmontować antypisowski front, pod warunkiem, że PO nie wystawia swojego kandydata. Olechowskiego chyba ludzie już postrzegają jako zgranego cwaniaka. I nie wiem, czy wygrałby nawet z Kaczyńskim. No, ale za dwa lata wszystko może wyglądać inaczej. Glapiński, np, prorokuje, że rząd Tuska padnie jesienią.

  36. Daję sześć za dobrze napisany
    Daję sześć za dobrze napisany tekst i za najlepszy fotoblog. Gratuluję. Natomiast na pytanie "czy jest alternatywa dla prezydenta Tuska?" odpowiadam: jest. Prezydent to urząd raczej średnio ważny, prezydent nie ma zbyt wielkiej władzy, pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Nie musi więc mieć też szczególnych przymiotów i kompetencji, wystarczy, że będzie potrafił ubrać się i wypowiedzieć się, wypowiedzieć poprawną polszczyzną i na każdy ważniejszy temat. Wypowiedź na każdy temat nie musi być "ekspercka", nikt tego od prezydenta nie oczekuje, powinna być za to krótka i wyważona. Poza tym prezydent mógłby umieć powiedzieć parę zdań w obcym języku, nie zaszkodziłoby, ale to już wymaganie dodatkowe. Mówiąc krótko, dobry prezydent powinien być lepszy od obecnego. Wymagania niewielkie i nie sądzę, aby Tusk był jedyną osobą, która może im sprostać, są lepsi od Tuska, choćby Olechowski i chyba nawet Cimoszewicz nie byłby taki zły.

    • gdyby wyborcy ich chcieli, Ja
      Problem w tym jakie szanse ma inny iż Tusk kandydat. Owszem, na Cimoszewicza można by zmontować antypisowski front, pod warunkiem, że PO nie wystawia swojego kandydata. Olechowskiego chyba ludzie już postrzegają jako zgranego cwaniaka. I nie wiem, czy wygrałby nawet z Kaczyńskim. No, ale za dwa lata wszystko może wyglądać inaczej. Glapiński, np, prorokuje, że rząd Tuska padnie jesienią.

  37. Daję sześć za dobrze napisany
    Daję sześć za dobrze napisany tekst i za najlepszy fotoblog. Gratuluję. Natomiast na pytanie "czy jest alternatywa dla prezydenta Tuska?" odpowiadam: jest. Prezydent to urząd raczej średnio ważny, prezydent nie ma zbyt wielkiej władzy, pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Nie musi więc mieć też szczególnych przymiotów i kompetencji, wystarczy, że będzie potrafił ubrać się i wypowiedzieć się, wypowiedzieć poprawną polszczyzną i na każdy ważniejszy temat. Wypowiedź na każdy temat nie musi być "ekspercka", nikt tego od prezydenta nie oczekuje, powinna być za to krótka i wyważona. Poza tym prezydent mógłby umieć powiedzieć parę zdań w obcym języku, nie zaszkodziłoby, ale to już wymaganie dodatkowe. Mówiąc krótko, dobry prezydent powinien być lepszy od obecnego. Wymagania niewielkie i nie sądzę, aby Tusk był jedyną osobą, która może im sprostać, są lepsi od Tuska, choćby Olechowski i chyba nawet Cimoszewicz nie byłby taki zły.

    • gdyby wyborcy ich chcieli, Ja
      Problem w tym jakie szanse ma inny iż Tusk kandydat. Owszem, na Cimoszewicza można by zmontować antypisowski front, pod warunkiem, że PO nie wystawia swojego kandydata. Olechowskiego chyba ludzie już postrzegają jako zgranego cwaniaka. I nie wiem, czy wygrałby nawet z Kaczyńskim. No, ale za dwa lata wszystko może wyglądać inaczej. Glapiński, np, prorokuje, że rząd Tuska padnie jesienią.