Był sobie Giertych, a Macierewicz też podejrzewa Komorowskiego o wycinanie Tuska

Prześlij dalej:

O zmarłych nie mówi się źle, ale o martwych politycznie i cywilnie chyba można sobie odrobinę pożartować. Giertych przestał istnieć i przy okazji pocieszył swoim blamażem klienta Sikorskiego, który zbłaźnił się do imentu nie tylko taśmami, ale i prywatnym rachunkiem za wino do służbowej kolacji. Dalej się upieram, że te wszystkie podsłuchy zabijają rozmówców nie skalą przekrętów, tylko prymitywizmem postaci. Okazuje się, że wzięty mecenas rozmawia i zachowuje się poniżej poziomu peerelowskiego cinkciarza, czy innego „biznesmena” z bazaru, który otwiera poły marynarki i oferuje zegarki z bransoletą. Dokładnie takie te typy są, prostactwo wymuskane światłem kamer, wytresowani do składania kilku zdań, które zrobią „łaskę” komu wypada i przyłożą gazrurką komu trzeba. Giertychem w zasadzie nie ma się co zajmować, bo jego już zwyczajnie nie ma, ale z drugiej strony to doskonały przykład na karierę w stylu RP III. Nieważne jak bardzo jesteś „obciachowy”, narodowy, katolicki i faszystowski, po odmówieniu odpowiedniego paciorka natychmiast dostaniesz dostęp do żłobu i póki grzecznie skubiesz, to będziesz miał za nic rachunki na 1400 złotych. Ludzie zobaczyli i usłyszeli zwykłych buraków i to właśnie, a nie przekręty zabiło nagranych, co do sztuki. Nawet w takich podłych warunkach da się jeszcze delikwenta wyciągnąć odpowiednią ofensywą moralną, że to brzydko podsłuchiwać i śmierdzi państwem policyjnym. Niestety dla mecenasa Romana do takich numerów trzeba mieć większe zasługi i nazwisko albo potężny szmal. Gdyby padło na Kwaśniewskiego, czy Cimoszewicza, sprawa zostałaby rozegrana szczegółowo, po Giertychu nikt płakał nie będzie. Owszem Czerska dla zasady puściła parę gniotów, żeby urabiać propagandowo szare masy, jakie to podłe, że są nagrania niszczące zawód dziennikarza i życie publiczne, ale podobny przekaz nie przemówił do najwierniejszych z wiernych.

Giertychowi ciągle wyrzuca się „pięć piw” i koalicję z PiS, chociaż tutaj dochodzi do komicznych zachowań. GW wrzuciła na pierwszą stronę zdjęcie Romana z Jarosławem opisane wyjątkowo drętwą mową. O dziwo gniot się utrzymał na stronie parę chwil, bo chyba i Czerska zauważyła jak bardzo desperacko usiłuje sprzedać Giertycha Kaczyńskiemu. Z drugiej strony taki sygnał świadczy jednoznacznie, że „Długi” ewentualnie „Koń” wypadł z baru. Nie potrzeba wyroku, wystarczy paszkwil z Czerskiej, który sprzedaje mecenasa PiS, żeby Giertych się dowiedział o wykluczeniu z lepszego towarzycha. Był Giertych i nie ma Giertycha. Tymczasem Antoni Macierewicz buduje identyczny „spisek”, jaki popełniłem na samym początku afery taśmowej. Zdaniem Macierewicza nagrania to wojna Komorowskiego z Tuskiem o prezydenturę i dokładnie tak to widziałem parę tygodni temu. Dziś też nie porzucam tej hipotezy, ale wydaje mi się, że sprawy wymknęły się spod kontroli i starcie Komorowskiego z Tuskiem stało się jednym z wielu wątków. Na pewno Tusk nie ma szans załapać się na nic lepszego od prezydentury, to wręcz idealna fucha dla niego, ale rzecz jasna wiąże się z ustąpieniem miejsca przez stróża żyrandola. Wczoraj Piński w TVP Info mówił dość ciekawie o podsłuchach, niemniej wskazanie, że to PSL rozkręciło biznes taśmowy wydaje się bezsensowny.

Strony

18096 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. MK: "Nieważne jak bardzo jesteś „obciachowy”, narodowy, katolicki i faszystowski, po odmówieniu odpowiedniego paciorka natychmiast dostaniesz dostęp do żłobu i póki grzecznie skubiesz, to będziesz miał za nic rachunki na 1400 złotych"

    Oczywiście chodzi głównie o wirtualny świat teatrzyku medialnego. Tymczasem za kulisami, w świecie realnym "MY (Giertych i ktoś tam jeszcze z LPR - przyp.) się przyjaźniliśmy z Donaldem Tuskiem, Rokitą, Schetyną itd., grywaliśmy z nimi po cichu w piłkę, w koszykówkę. Gdyby wówczas się o tym dowiedział nasz elektorat, toby nas rozszarpał. Ale taka była rzeczywistość. Jestem z Donaldem Tuskiem na „ty” od lat, a w rządzie PiS nie byłem z nikim na „ty”."

  2. Bronek może i powiększył dystans między sobą samym, a Tuskiem, który jest półżywym trupem rozkładającym się na żywo przed publicznoscią. Natomiast żadnego, ale to absolutnie żadnego realnego zysku Bronkom nie odnosi. Nawet gówno Lisowe podało, że prezydent bywa w lokalach, gdzie grasują niebezpieczni kelnerzy. Umiejętne rozegranie sprawy przez opozycję w wyborach prezydenckich powinno być takie:
    Pytanie: Bronek czy to prawda, że jadłeś u Sowy/w Amber Room?
    Bronek: Nie jadłem.
    Pytający: Bronku no przecież nawet twój pluszak podał, że jadłeś.
    Podkreślam, że taka rozmowa może być za ok. 11 miesięcy, a będziemy wówczas po większej porcji "afery podsłuchowej".
    Pytający: Panie prezydencie jak pan mógł chodzić do nory, w której w sposób mafijny dobijano deale w tym państwie? Czy nawety w tak skromnyjm stopniu nie potrafi pan reprezentować dostojnej funkcji jaką pana obdarzyli wyborcy? Pan ryzykuje powagą instytucji i funkcji.
    Pytanie: Panie Bronku, jak odniesie się pan do szajki Tuska, Sikorskiego, Sienkiewicza, Bieńkowskiej, Grasia, Karpińskiego, Krawca, Gawłowskiego, itd?
    Pytanie: Komor, czy dobrze usłyszałem? Odcinasz się od tych aferzystów, którzy w 2010 roku wystawili cie na strażnika żyrandola? No jak, odcinasz się czy nie?
    Widzą Państwo, że pan prezydent nie potragfi nawet odpowiedzieć na najprostsze pytanie.

    Ja tu widzę, że jeśli Kaczyńskiego posłuchają Ziobro czy Gowin to określenie wspólnego, nie wywodzącego sie z żadnej partii kandydata na prezydenta w 2015 jest zadaniem łatwym. Najlepiej wziąć kogoś z profesorów (ale nie zgranego i "zamordowanego" już Glińskiego), który ma na papierach rodzinę w porządku, przeszedł lustrację, ma medialny talent, nie ma na koncie żadnego przekrętu, w nic nie był zamieszany, nic się do niego nie przykleiło, który wygląda lepiej od Bronkoma i lepiej mówi w języku polskim - bardzo łatwy wymóg w porównaniu z BK).
    Komorowskiemu może nie wystarczyć medialna ochrona, a na chwilę zdjął ją nawet funkcjonariusz Lis. Nie można zmarnować takiej szansy - za chwilę Bronkom będzie musiał wzywać do dymisji poszczególnych ministrów, a tymczasem wiemy, że tego nie zrobi, bo zamknie się w szafie.
    Wyciągać w kampanii i epatować Komora a to o ślepym snajperze, a to śmiechy na lotniksu, gdy ofiary smoleńskie wracały, a to klapę z czekoladowym orłem, a to błędy ortograficzne, a to dziesiątki ciepłych wypowiedzi o demokratycznej Rosji - i zestawić to z człowiekiem - najlepiej profesorem wystawionym na kandydata.

  3. prof. Witold J. Kieżun

    http://www.wito...

    http://pl.wikip...

  4. Wszystko pięknie, tylko że kontrkandydat bronka musiałby mieć choćby przeciętne wsparcie ze strony "niepokornych" dziennikarzy. A jakoś trudno mi sobie to wyobrazić, po tym jak ci "niepokorni" nie łomoczą Tuska przy każdej okazji "Dlaczego Pan kłamał w/s Amber Gold. Profesor Belka wszak powiedział że Pan wiedział od niego o tym że to piramida dużo wcześniej?"
    To jest bardzo proste. Przeciętny polski pierdziel nie wie nic o wielkiej polityce, ale o Amber Gold słyszał, a może nawet umoczył tam kasę on sam lub jego "śfagier". Nie pozostaje nic innego jak tylko Tuskowi w kółko zadawać to pytanie przy każdej okazji. A tu jakoś "niepokorni" nie chcą tego wykorzystywać. Więc czy pomogą patriotycznemu kandydatowi na prezydenta? Czy może dalej będą w TV republika puszczać pierdy mogące uśpić każdego, nawet zainteresowanego polityką widza??

  5. zostal oslem na wlasne zyczenie - nie bede plakal po koniu, posmieje sie z osla,,. albo, lepiej, oleje konio-osla i reszte tej bandy glupcow 

  6. Nie wierzę w ani jedno jego słowo. Piński to człowiek Hajdarowicza i Grasia, to on objął "Uważam Rze", po przejęciu tygodnika przez Hajdarowicza.  Piński sugeruje, że Nisztor jest człowiekiem PSL-u, byłoby dobrze gdyby powiedział czyim człowiekiem jest on sam. Na pewno był powiązany z "Nowym Ekranem" (zarzuty o związki z WSI), gdzie miał stałą rubrykę (wklejał njusy z innych mediów), na pewno powiązany jest z Hajdarowiczem i Ziemkiewiczem. Przypominam, że Ziemkiewicz był na grillu u Giertycha, razem z Marcinkiewiczem. 
    Tak to wygląda na dzień dzisiejszy. 

  7. Czego na razie niema w nagraniach?
    Nie ma nic na Tuska. Obiecane haki na oligarchów też się gdzieś zmyły.
    Najgrubsze przewały na linii gangsterzy biznesowi-rząd, te za które płacimy codzienną polską nędzą, nadal pod dywanem.

  8. wcześniej konferencja prokuratury, sugerowano że poznamy więcej faktów, bo sprawa jest "rozwojowa i dynamiczna". Oprócz tego, że poszerzył sie krąg "poszkodowanych" i pozyskano szereg zniszczonych nośników z innymi nagraniami, nie powiedziano nic więcej. Krótko mówiąc: prokuratura nie wie nic czego byśmy już nie wiedzieli. 
    Od początku twierdziłem, że prawdziwie nagrania są w "chmurze" i dostęp do nich ma grupa kilku osób. Te nagrania wypłyną, to kwestia czasu.

    A czy ktoś pamięta jeszcze, że Giertych chciał dopaść Kulczyka już w 2004 roku? Bo ja tak:-)
    http://fakty.interia.pl/polska/news-grozby-giertycha,nId,801299

  9. Faktycznie. Pamiętam że kiedyś było jakieś tajemnicze spotkanie Giertycha z Kulczykiem na Jasnej Górze (ciekawy wybór miejsca), ale wówczas nic nie wyciekło.

  10. Ukraińcy zrobili zrzutkę hełmy niczym Polacy na karabiny w 39, ale państwo plskie nie wie czy przepisy,które same wymyśliło,pozwalają na wywiezienie czy nie, szukają po wioskach jakiegoś biegłego który powie czy wolno czy nie.

    I które państwo jest bardziej upadłe.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/helmy-i-kamizelki-zatrzymane-na-granicy-polski-z-ukraina/rsd52

  11. Strony