Branie w d. nie wpływa pozytywnie na morale? Uprzedzałem!

Prześlij dalej:

Jaki by nie był rozmiar porażki, zaczerpnięte ze sportowych relacji frazesy tupu: „mieliśmy optyczną przewagę”, „panowaliśmy na boisku”, „piłka po raz kolejny okazała się okrutna”, brzmią żałośnie. Wszystkie razem i każdy frazes z osobna jest pozbawiony sensu, no może poza jednym nie wymienionym – „wynik poszedł w świat”. Gdy marudzący i maruderzy snuli się po Internecie ze swoją kontestacją Unii Europejskiej i nakręcali się ruskimi serwerami, uprzedzałem, że na końcu zobaczą uśmiechniętą facjatę Tuska i Michnika, a wtedy już nie będzie marudzenia, tylko lament. Niestety nie pomyliłem się, zabrakło 0,36%, żeby powyborcze morale nie przypominało tego, co zawsze, ale szlochanie w rękaw proponuję złożyć na ołtarzu własnego lenistwa i nieudolności. Z buńczucznych zapowiedzi „alternatywnego liczenia głosów” wyszedł taki blamaż, że żal d. ściska. W dobie Internetu i telefonów komórkowych najpierw mężowie PiS liczyli głosy siedem razy dłużej niż PKW, potem doliczyli się głosów z 80% komisji. Żenada, która może wpędzić w alergię nie tylko wyborcę, ale prezesa PiS. Leninowskie przekleństwo ciągnie się za Kaczyńskim – kadry, przede wszystkim liczą się kadry. Nieudacznicy w lokalnych strukturach, plus tandetni komplemenciarze w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego budują kolejne porażki. Prawdę powiedziawszy i tak cudem jest, że w tych warunkach porażka otarła się o zwycięstwo. Cudem albo niesamowitym zaangażowaniem ludzi spoza struktur partyjnych. W efekcie to właśnie Ci ludzie zaczynają sobie głośno zadawać pytanie, jak to właściwie jest z tą opozycją i czy aby na pewno nie mamy do czynienia z koncesją? Pytanie uważam za w pełni uprawnione, bo nie sposób pominąć jedną z hipotez, która w zastanych okolicznościach sama się narzuca. Niemniej moim zdaniem odpowiedź na pytanie wywołane słynną frustracją brzmi NIE, co nie znaczy, że prawidłowa odpowiedź jest pocieszająca.

Mamy do czynienia z pewnym dramatem, oto lider partii niemal idealnie definiuje rzeczywistość społeczno-polityczną w Polsce, w mniejszym lub większym zakresie ma gotową receptę na poprawę sytuacji, ale… kadry. Prawie osamotniony pisałem, że szukanie przyczyn porażki w PKW jest usprawiedliwieniem dla spieprzonej roboty przy liczeniu głosów. Minął tydzień z hakiem i już nie ma wątpliwości, ze postawiona diagnoza okazała się trafna, ale dalej nie ma chętnych do wyciągania wniosków. Wygodniej chlipać sobie trzy po trzy, że „oni robią, co chcą”. Ano robią, bo widzą, że z amatorami można sobie pogrywać do woli. Gdybym ja był prezesem PiS, co się nigdy nie ziści, to chwilę po raporcie z „alternatywnego liczenia głosów”, Pani Anna Sikora byłaby w Solidarnej Polsce albo w PJN. Identyczny los powinien spotkać szefów lokalnych struktur, w których nie policzono głosów. Ale szefem PiS jest Jarosław Kaczyński o miękkim sercu i twardej d., co z cała pewnością zakończy się stypą, na której Hofman, Macierewicz i Sikora zgodnie zajęczą, że „układ” zrobił wszystko, aby PiS przegrał. Te rytualne seanse psychodeliczne powodują, że sprawy stoją w miejscu i nie chcę dopisać czym się podpierają. Mam ochotę stwierdzić, że nic się nie zmieni i ciągle się będziemy budzić niczym bohater „Dnia Świstaka”, ale widzę pewien pomysł na podniesienie morale.

Strony

21039 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

28 (liczba komentarzy)

  1. Lenin wiecznie żywy :), ale co mówić o kadrach, gdy tylu niezłych ludzi odeszło z PiS. I trwa już to trochę.

  2.  Po aferze z naprutym siusiakiem byłem święcie przekonany, że prezes skasuje Hofmana lub przynajmniej odstawi go na boczny tor. Srodze się zawiodłem. Adaś jako rzecznik i spin doktor to murowane 5% w plecy w każdych wyborczych igrzyskach. To,że niegrzeszny treścią to jeszcze pół biedy - forma jest nie do przyjęcia nawet dla takiego zatwardziałego PiSiora jak ja.

  3. Możliwa jes też opcja trzecia. Polecą głowy kozłów ofiarnych, na ich miejsce przyjdą bierni ale wierni a wybory i tak zostaną przechlapane. Vide - mój komentarz do wczorajszego bloga „Fotoszop” Tuska bije na łeb retusze Stalina, ale to nasze zdjęcie.

  4. wygrane wybory to pikus wypchany pustymi obietnicami... schody zaczynaja sie potem, kiedy trzeba wrocic do realiow zycia, kiedy, niestety po raz kolejny, okazuje sie, ze przydupasy wodza, i sam wodz, nie maja pojecia o niczym oraz, ze brak im woli zeby zajac sie kierowaniem 40 ml krajem z jego gminnymi samorzadami utytlanymi w peerelu...

    obywatele, nic sie nie stanie... bez was

  5. avatar

    stypy będzie jakieś Pyrrusowe zwycięstwo ;)

  6. aż Kaczor będzie miał spotkanie z wyborcami w moim regionie i powiem Mu co myślę o tzw. "alternatywnym liczeniu głosów". Do tej pory nie czułem takiej potrzeby, ale inaczej chyba się nie da.

  7. godziny mówi swoje (dobrze mówi) a potem jakiś miejscowy notabl odczytuje pytania z kartki (czy wszystkie? komu i kiedy je podać?), a Kaczyński odpowiada (naprzemiennie - pytanie-odpowiedź). Nie masz szans pogadać.

  8. siłę przebicia? Z doświadczenia wiem, że ludzie maja problemy z odezwaniem się, zwłaszcza w obecności oficjeli. 

  9. nie miałem na myśli konkretnych pytań.

  10. Wydaje się, że Kaczor jest dokładnie otoczony.
    Czy taki np. Hofman może w przyszłości  okazać się miśkiem Kamińskim? Wizualne zadatki ma.
    Cóż, pozostaje czekać na następną ostatnią szansę.

  11. Strony