Reklama

No właśnie co jakiś czas pojawiają się nowe analizy dotyczące starego tematu. Od dawna twierdzę, że na zbudowanie „trzeciej siły” dobrym kandydatem byłby Bronek Komorowski. Po pierwszych prztyczkach medialnych, gdy z Komorowskiego śmiał się cały TVN i pokazywał prawie tak samo, jak śp. Lecha Kaczyńskiego, w mediach wszystko się uspokoiło. Bronek zgolił wąsy i poznaliśmy nowego męża stanu, chociaż gafy wcale się nie zagubiły, a prostota w mowie, piśmie i obyczaju pozostała ta sama. Nie ma lepszego sygnału od czynników sprawczych, niż medialne wyciszenie wad i wyostrzenie rzekomych zalet namaszczonego polityka. Drugim poważnym sygnałem jest widok upokorzonego Donalda, któremu Bronisław z sejmowej trybuny dał jasno do zrozumienia, że teraz to on się weźmie za rządzenie, przyspieszanie reform i prowadzenie kraju we właściwym kierunku. Wlazła koza na pochyłe drzewo i sobie bryka? Tak się wydaje, przecież Komorowski nie jest samobójcą politycznym, on doskonale wie, że bez poparcia PO miałby ciężko o ile w ogóle coś by ugrał w zbliżających się wyborach. Z drugiej strony etap dziejowy jest taki, że to PO miałaby ciężej bez Komorowskiego niż Komorowski bez PO. Istnieją bardzo małe szanse, że nawet w przypadku cichego poparcia dla jakiegoś nowego potworka „centrum”, PO zrezygnuje ze wspierania kandydatury Komorowskiego. Takich sygnałów, jak wystąpienie nowego lidera medialnego, który upokarza starego bożka nie wolno lekceważyć. Nic się nie dzieje przypadkiem w RPIII, Komorowski musiał dobrze policzyć głosy, no i oczywiście otrzymał błogosławieństwo opiekunów. Po pierwszym ciosie trudno jeszcze powiedzieć, co Bronisław chciał ugrać i jakie zadania wypełniał. Skala możliwości i potrzeb jest olbrzymia i równie dobrze może dotyczyć porządkowania struktur wewnątrz PO, jak i przygotowania gruntu pod kolejną zbieraninę znanych twarzy, które będą firmować „nowy” szyld.

Gdyby to chodziło o samego Schetynę jego ekscelencja prezydent nie zdzierałby sobie gardła, ale najwyraźniej plany Tuska sięgają wycięcia całej frakcji, z Grupińskim, Halickim i resztą. Wcale bym się też nie zdziwił świeżym wrogiem Tuska, nie związanym ze Schetyną, ale powiązanym z ostatnim wynikiem wyborczym. W PO zebrała nam się niezła grupa „frustratów”, jedni maja serdecznie dość i stają na głowie, żeby się dostać na stołek europejski, na przykład Sikorski. Inni zostali upodleni do imentu i tutaj zdecydowanym liderem jest Rostowski, a zaraz po nim Protasiewicz. W Lublinie na Tusku wieszają psy za „Miśka”, który w dobie kryzysu odbiera ostatnie mandaty i stanowiska. To tylko dla telewizji posyła się ten optymistyczny komunikat „8 wygrana z rzędu”, w środku kołderka coraz krótsza i zagrożenie utratą immunitetu coraz większe. Tusk nie ma wyjścia musi powtarzać manewr Kaczyńskiego, czyli konsolidować partię wokół siebie i swoich ślepych wyznawców. Takie manewry partyjne w sposób jednoznaczny szkodzą Komorowskiemu, który po pierwsze traci wpływy w PO, po drugie traci siły słabością PO. Rozwiązania dla Komorowskiego wydają się dość naturalne. Musi mieć swoją frakcję w PO albo musi mieć dodatkowe zaplecze polityczne w postaci „nowej siły”. Prawdopodobnie sam Tusk nie ma pojęcia, co jest grane i o to właśnie chodzi.

Reklama

Komorowski wykonał odważny ruch i czeka na reakcję Tuska, bo to najłatwiejszy sposób na weryfikacje siły przeciwnika. Jeśli Tusk się odgryzie usunięciem Schetyny i pójdzie dalej tym tropem wycinając kolejnych ludzi budujących frakcję, Komorowski będzie musiał odpowiedzieć lub uznać siłę przeciwnika. Ten drugi wariant wydaje się jednak mało prawdopodobny, bo Bronek jest na fali, w przeciwieństwie do Donalda notuje rekordową popularność, ma pełne wsparcie medialne i banalne obowiązki sprowadzające się nomen omen do pilnowania żyrandola. Zresztą widać po pierwszej reakcji Tuska, że Donald raczej fikać nie zamierza, przeciwnie próbuje się zorientować kto i dlaczego majdruje wajchą? Wiem, że takich hipotetycznych rozważań mamy całe zatrzęsienie i rzadko profetyczne wizje spotykają się z późniejszymi realiami, ale tym razem stało się coś więcej niż zwykła uszczypliwość. Komorowski brzmiał jakby wygłaszał expose i teraz Tusk mocno główkuje w czyim imieniu. Pożyjemy zobaczymy, jak mawiają „Amerykanie”, w każdym razie poruszyło się, na moje oko w kierunku przetasowania jeśli nie całej sceny politycznej, to wnętrza PO.

Reklama

38 KOMENTARZE

  1. poruszyło się, na moje oko w kierunku przetasowania
    jeśli nie całej sceny politycznej , to wnętrza PO

    i to jest całe SEDNO rządów PO.Koryto, koryto, koryto a nie jakieś plany i ruchy z wyciąganiem Polski z bagna i poprawiania bytu Polaków.
    Typowe Towarzystwo Wzajemnej Adoracji
    Nigdy więcej PO u władzy a Tusk do Barczewa.

  2. poruszyło się, na moje oko w kierunku przetasowania
    jeśli nie całej sceny politycznej , to wnętrza PO

    i to jest całe SEDNO rządów PO.Koryto, koryto, koryto a nie jakieś plany i ruchy z wyciąganiem Polski z bagna i poprawiania bytu Polaków.
    Typowe Towarzystwo Wzajemnej Adoracji
    Nigdy więcej PO u władzy a Tusk do Barczewa.

  3. Zastanawiam się kogo PiS
    wysunie jako kandydata w wyborach prezydenckich pzeciwko aktualnemu rezydentowi w pałacu?
    Prof. Glińskiego? Moim zdaniem Gliński nie jest medialny, chyba nie skradnie serc Polakom. Kaczor? Myślę, że miałby szansę, ale sam powiedział, że nie interesuje go prezydentura. Ostatnie wybory wykazały, że ma szanse, ale…? Czy jest w naszym Kraju ktoś neutralny, ktoś kogo mogliby zaakceptować pisowcy i niezdecydowani? 

    • wybory Wuja Narodu
      Utarło się że w Polsce prezydent musi być poczciwy, średnio bystry, dość tłusty i w miarę wysoki. Ma pełnić rolę Wuja Narodu ktory czasem pokrzyczy, ale czasem da cukierka.
      Najlepszy byłby jakiś Wuj z Ameryki.
      Nie wiem czy PiS ma kogoś takiego.

      • Ja pytam poważnie,
        zatroskany o los żyrandoli, a Waść sobie jaselka robisz. Jak do tej pory, to żaden prezydent wzrostem nie porażał. Jak również nie grzeszył, za wyjątkiem Lecha Kaczyńskiego, intelektem i rozumem. Jak nie pijak i kłamca, to ćwierć inteligent lub czerep rubaszny.
        Wydaje mi się, że PiS ma nie lada zagwozdkę, bo przecież nie może sobie odpuścić tych wyborów. Media by tego nie darowały, już widzę te gorące dyskusje, że PiS sie kończy, że to partia jednego człowieka i temu podobne. Wuj już rozpoczął kampanię z przytupem i poświstem, tu Obama, tam expose w Sejmie. Od razu zaczęło się pompowanie wuja – liczą się z nami, jesteśmy dla USA najważniejszym partnerem i takie tam wąsy. Szkoda, że Marysia Sokołowska jest taka młoda. 
        😛

        • może ktoś się objawi
          Bardzo trudno pokonać w wyborach już urzędującego Wuja, gdy po pierwszej kadencji posiwieje,  utyje i ludzie się do niego przyzwyczają.  Przestanie drażnić i pokazuje się nie za często.
          Tylko pomacha łapką i powie ludowi coś miłego od święta.
          Na tej zasadzie Kwaśniewski wysiedział dwie kadencje.
          Trudno, ale nie jest niewykonalne. Trzeba szukać kogoś zdatnego.

          • Patrząc wstecz
            na historię II RP, to dwóch prezydentów było naukowcami z międzynarodowym dorobkiem naukowym. Może kandydata należy szukać wg tego klucza: bezpartyjny, niezaangażowany w polską politykę, "cudzioziemiec"?

          • PiS w wyborach prezydenckich
            PiS w wyborach prezydenckich dostanie w dupę, aż zahuczy. Dlatego doradzam opcję “soft”. Kandydat znikąd poparty przez PiS. Każda inna opcja skończy się blamażem. Nie ma, po prostu nie ma kandydata w PiS na prezydenta i to wbrew pozorom dobrze świadczy o PiS. Gdyby nie zarżnęli Glińskiego byłby idealny. Swoją drogą jeśli za coś urwałbym Kaczyńskiemu jaja, to właśnie za Glińskiego. Facet jest genialny medialnie, intelektualnie i retorycznie – niesamowity rodzynek.

          • Glinskiego
            można by puścić. Obojętnie- kogo się wystawi, zostanie w mediach zarżnięty. Kaczor – tu ani winny ani może coś poradzić. Jedynie co, to można faktycznie poszukać kogoś bezpartyjnego, niech się lemingostwo cieszy, ze wybiera "trzecia drogę"

          • Przyjmijmy, że
            na dzień dobry prof. Gliński miałby elektorat PiS-owski. To dużo. "Zarżnięty" został przez media, nikogo nie interesowało co ma do powiedzenia, wystarczyło, że skojarzono go z PiS-em. Na tej zasadzie każdy, kogo wesprze PiS, będzie miał w plecy. Załóżmy czysto teoretycznie, że będzie druga tura wyborów, zalóżmy że będzie debata… Wiem, wiem, trochę za dużo tych "załóżmy", ale pogłówkować można, to przecież nic nie kosztuje.

          • Z twardymi faktami nie ma co
            Z twardymi faktami nie ma co dyskutować, ale prócz tego Gliński był traktowany przez PiS jako kandydat do wszystkiego. Słowem łatwiej było obśmiać.

          • pamiec ludu
            aż tak dobra nie jest, czego dowody widzim raz po raz. 
            Glińskiemu brakuje rzeczywiście – trochę charyzmy, ale i to nie musi być przeszkoda. Dobrze się prezentuje i to powinno wystarczyć.
            Lud chce mieć ładnego prezydenta.
            Więcej mu nie potrzeba. Dlatego – na pewno nie Kaczyński. Atak mediów- będzie tak i tak. Ktoś z zewnątrz- może być dlatego – ale tylko dlatego – lepszym kandydatem. 

            Myślę jednak , ze Gliński jest ok. Plusem- jest jego profesura. Łatwo będzie go przeciwstawić Bulowi. 

          • Pewnie masz na myśli
            niedwuznaczne ruchy związane z odwołaniem HGW? Była pewna szansa na odwołanie baby z urzędu, PO (i nie tylko PO) dużo zrobiło żeby ją obronić. Gliński jako prezydent Stolicy, to mogło być pociągające i pewnie dlatego Kaczor w to wszedł. Przyklejenie mu etykietki "kandydat do wszystkiego" jest jednak, mimo wszystko, na wyrost.

  4. Zastanawiam się kogo PiS
    wysunie jako kandydata w wyborach prezydenckich pzeciwko aktualnemu rezydentowi w pałacu?
    Prof. Glińskiego? Moim zdaniem Gliński nie jest medialny, chyba nie skradnie serc Polakom. Kaczor? Myślę, że miałby szansę, ale sam powiedział, że nie interesuje go prezydentura. Ostatnie wybory wykazały, że ma szanse, ale…? Czy jest w naszym Kraju ktoś neutralny, ktoś kogo mogliby zaakceptować pisowcy i niezdecydowani? 

    • wybory Wuja Narodu
      Utarło się że w Polsce prezydent musi być poczciwy, średnio bystry, dość tłusty i w miarę wysoki. Ma pełnić rolę Wuja Narodu ktory czasem pokrzyczy, ale czasem da cukierka.
      Najlepszy byłby jakiś Wuj z Ameryki.
      Nie wiem czy PiS ma kogoś takiego.

      • Ja pytam poważnie,
        zatroskany o los żyrandoli, a Waść sobie jaselka robisz. Jak do tej pory, to żaden prezydent wzrostem nie porażał. Jak również nie grzeszył, za wyjątkiem Lecha Kaczyńskiego, intelektem i rozumem. Jak nie pijak i kłamca, to ćwierć inteligent lub czerep rubaszny.
        Wydaje mi się, że PiS ma nie lada zagwozdkę, bo przecież nie może sobie odpuścić tych wyborów. Media by tego nie darowały, już widzę te gorące dyskusje, że PiS sie kończy, że to partia jednego człowieka i temu podobne. Wuj już rozpoczął kampanię z przytupem i poświstem, tu Obama, tam expose w Sejmie. Od razu zaczęło się pompowanie wuja – liczą się z nami, jesteśmy dla USA najważniejszym partnerem i takie tam wąsy. Szkoda, że Marysia Sokołowska jest taka młoda. 
        😛

        • może ktoś się objawi
          Bardzo trudno pokonać w wyborach już urzędującego Wuja, gdy po pierwszej kadencji posiwieje,  utyje i ludzie się do niego przyzwyczają.  Przestanie drażnić i pokazuje się nie za często.
          Tylko pomacha łapką i powie ludowi coś miłego od święta.
          Na tej zasadzie Kwaśniewski wysiedział dwie kadencje.
          Trudno, ale nie jest niewykonalne. Trzeba szukać kogoś zdatnego.

          • Patrząc wstecz
            na historię II RP, to dwóch prezydentów było naukowcami z międzynarodowym dorobkiem naukowym. Może kandydata należy szukać wg tego klucza: bezpartyjny, niezaangażowany w polską politykę, "cudzioziemiec"?

          • PiS w wyborach prezydenckich
            PiS w wyborach prezydenckich dostanie w dupę, aż zahuczy. Dlatego doradzam opcję “soft”. Kandydat znikąd poparty przez PiS. Każda inna opcja skończy się blamażem. Nie ma, po prostu nie ma kandydata w PiS na prezydenta i to wbrew pozorom dobrze świadczy o PiS. Gdyby nie zarżnęli Glińskiego byłby idealny. Swoją drogą jeśli za coś urwałbym Kaczyńskiemu jaja, to właśnie za Glińskiego. Facet jest genialny medialnie, intelektualnie i retorycznie – niesamowity rodzynek.

          • Glinskiego
            można by puścić. Obojętnie- kogo się wystawi, zostanie w mediach zarżnięty. Kaczor – tu ani winny ani może coś poradzić. Jedynie co, to można faktycznie poszukać kogoś bezpartyjnego, niech się lemingostwo cieszy, ze wybiera "trzecia drogę"

          • Przyjmijmy, że
            na dzień dobry prof. Gliński miałby elektorat PiS-owski. To dużo. "Zarżnięty" został przez media, nikogo nie interesowało co ma do powiedzenia, wystarczyło, że skojarzono go z PiS-em. Na tej zasadzie każdy, kogo wesprze PiS, będzie miał w plecy. Załóżmy czysto teoretycznie, że będzie druga tura wyborów, zalóżmy że będzie debata… Wiem, wiem, trochę za dużo tych "załóżmy", ale pogłówkować można, to przecież nic nie kosztuje.

          • Z twardymi faktami nie ma co
            Z twardymi faktami nie ma co dyskutować, ale prócz tego Gliński był traktowany przez PiS jako kandydat do wszystkiego. Słowem łatwiej było obśmiać.

          • pamiec ludu
            aż tak dobra nie jest, czego dowody widzim raz po raz. 
            Glińskiemu brakuje rzeczywiście – trochę charyzmy, ale i to nie musi być przeszkoda. Dobrze się prezentuje i to powinno wystarczyć.
            Lud chce mieć ładnego prezydenta.
            Więcej mu nie potrzeba. Dlatego – na pewno nie Kaczyński. Atak mediów- będzie tak i tak. Ktoś z zewnątrz- może być dlatego – ale tylko dlatego – lepszym kandydatem. 

            Myślę jednak , ze Gliński jest ok. Plusem- jest jego profesura. Łatwo będzie go przeciwstawić Bulowi. 

          • Pewnie masz na myśli
            niedwuznaczne ruchy związane z odwołaniem HGW? Była pewna szansa na odwołanie baby z urzędu, PO (i nie tylko PO) dużo zrobiło żeby ją obronić. Gliński jako prezydent Stolicy, to mogło być pociągające i pewnie dlatego Kaczor w to wszedł. Przyklejenie mu etykietki "kandydat do wszystkiego" jest jednak, mimo wszystko, na wyrost.