Reklama

Kampania prezydencka Komorowskiego z całą pewnością przejdzie do klasyki najgorszych kampanii w historii III RP. Nie ma takiego analityka, który by nie stwierdził, że wszystko, co ludzie Komorowskiego i on sam mógł spieprzyć, zostało spektakularnie spieprzone. Swoją drogą ciekawi mnie niezmiernie, czy najprostszy zabieg na świecie, polegający na tym, że Bronek siedzi cicho i ludziom się nie pokazuje, nie przyniósłby lepszego rezultatu. Zastanawiam się jak najbardziej poważnie, chociaż tak ekscentryczny pomysł należałoby oczywiście czymś podeprzeć i wytłumaczyć. Nie wiem, na przykład złamaną nogą, czy jakimś podobnym alibi. Tak czy siak, pierwsze sondaże Komorowskiego były napompowane do granic absurdu, jednak jestem więcej niż pewien, że gdy Andrzej Duda zaczynał swój długi marsz do Pałacu Prezydenckiego, rzeczywista przewaga Bronka mieściła się gdzieś na granicy 50 i 60%. Co było dalej wszyscy widzieliśmy każdy dzień przynosił kompromitację zarówno walczącego o reelekcję, jak i jego otoczenia. Trudno wskazać jedną osobę, która zachowywałaby się profesjonalnie i nie wywoływała ludzkiego śmiechu, natomiast jeśli chodzi o jedno rozsądne posunięcie, to rzeczywiście spot z rodziną wypadł najlepiej. Cóż z tego, gdy szogun, krzesła i tekturowe Bronki żywcem wzięte z komedii absurdu pogrążały kandydata PO. Prócz totalnego bałaganiarstwa, amatorki i chaosu, rzucała się też w oczy przedziwna, bo nieuzasadniona pewność siebie. Dopiero po I turze Komorowski spanikował na dobre, ale wcześniej był przekonany, że ma drugą kadencję w kieszeni. Tak było, widziałem to na własne oczy i słyszałem na własne uszy, nie przyszło by mi jednak do głowy, że po takim blamażu PO może pójść za ciosem.

Wiele mnie to kosztuje i czas mało odpowiedni, ale powiem szczerze, że bałem się trochę kampanii PO, a gdy się rozniosły plotki, że Ostachowicz z Tuskiem ma tym kierować, spodziewałem się co najmniej 2 razy lepiej zorganizowanej propagandy. Pomyliłem się sromotnie, do wszystkich błędów Komorowskiego, Ewka Kopacz dołożyła własne i na koniec podkreśliła żenadę (bez) osobowością. W schemat kampanii Komorowskiego wpisuje się też zaplecze Kopacz. O ile Nałęcz i Koziej byli nudni i obciachowi, o tyle Al Kamiński zachowuje obie cechy i dodaje pod każdym względem swoją obleśną osobę. Wszystko to razem prowadzi do jedynej analogii. Jeśli Komorowski startując z bezpiecznej pozycji, nie potrafił utrzymać przewagi, bo był karykaturą samego siebie, to nie ma mowy o tym, aby PO podniosła swój stan posiadania, popełniając te same błędy i dodając coś od siebie. Roztrząsam kolejny raz ten nieprawdopodobnie pocieszający obraz nędzy i rozpaczy PO, ponieważ coś mi nadal nie daje spokoju. Komorowski w 2010 roku wcale nie wypadł jak idiota, inteligencją i obyciem nie powalał, jednak takiej wiochy też nie robił. Podobnie jest z Kopacz. Pamiętam ją w roli ministra zdrowia i marszałek sejmu. Wiele śmiechu, rozdygotania, a także nijakość była, ale nie przypominam sobie dyskwalifikacji na poziomie: „nie mam z tyłu głowy kopalni atomowej” albo „wyglądam tak jak wyglądam, ale moja córka taka stara nie jest”.

Reklama

Skąd u Komorowskiego i Kopacz taki nagły zjazd z poziomu marnego do poziomu beznadziejnego? Nic tylko pozostaje zgadywać i tak sobie myślę, że powód jest jeden. Najpierw Kopacz, potem Komorowskiego, PO zostawiła na lodzie, nie dała im żadnego wsparcia, bo i niemotę można wytresować, aby te 15 minut przed kamerą wytrzymał i przynajmniej nie nagadał głupot. Zostawiła albo, co bardziej prawdopodobne ktoś jej nakazał zostawić i się nie wtrącać (taśmy). Nikt mi nie powie, że w PO jest jakakolwiek jedność i determinacja, aby zwyciężyć w kolejnych wyborach. Przeciwnie, tam widać zachowania o charakterze sabotującym i co najmniej połowa chce przegranej. W podobnych warunkach, bieda umysłowa i mentalna Komarowskiego i Kopacz wyszła z niebywałą siłą. Zbrakło osłony, zabrakło drużyny i samotni „liderzy” pokazali się narodowi tak, jak się pokazali. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć tego, co się dzieje, przecież przysłowiowa paprotka dałby by PO spokojnie 25-30%, tymczasem Ewka Kopacz dzielnie walczy, żeby partia matka zeszła poniżej 20% i prawdopodobnie jej się uda. Obecna kampania partii rządzącej to kopia z Komorowskiego, plus „wartość odjęta”. 30% Bronka było notą zawyżoną o głosy ZLEW i Petru, prostym rachunkiem najmniej 10% wróci do tych dwóch partii, a to oznacza, że botoxowa Ewa z PO zaliczy większy zgon, niż tekturowe Bronki w I turze.

Reklama

54 KOMENTARZE

  1. Sprzedarz dokonana.
    Spot z Wałęsą i Bronkiem promującymi firmę Cinkciarz która to radośnie ubiła dill z amerykanami wydaje się nieco rozjaśniać sytuację.Swoją drogą warto byłoby bilżej spojrzeć na firemkę wyskakującą jak królik z kapelusza Danie dupska w wyborach,zmiana u steru i naraz "tych dwoje"(Wałęsa i Bronek) to pachnie nie tylko politycznym dilem.

  2. Sprzedarz dokonana.
    Spot z Wałęsą i Bronkiem promującymi firmę Cinkciarz która to radośnie ubiła dill z amerykanami wydaje się nieco rozjaśniać sytuację.Swoją drogą warto byłoby bilżej spojrzeć na firemkę wyskakującą jak królik z kapelusza Danie dupska w wyborach,zmiana u steru i naraz "tych dwoje"(Wałęsa i Bronek) to pachnie nie tylko politycznym dilem.