Prześlij dalej:

Połączenie polityki i rodziny daje podobne efekty, jak połączenie biznesów i polityki, robi się gorąco przy krótkim loncie. Zasada ta zaczęła działać w przypadku najbardziej znanej obecnie rodziny politycznej. Ojciec Kornel Morawiecki i syn Mateusz Morawiecki, czy chcą, czy nie chcą, to jadą na tym samym wózku. Każde słowo i tym bardziej działanie jednego z nich pójdzie na konto drugiego. Można się z tym nie zgadzać, można narzekać i nawet rozpaczliwie szukać antidotum, ale i tak nic nie zadziała, bo nie ma prawa zadziałać. Jeśli tylko trzeźwo patrzymy na politykę, to ostatnia wypowiedź Kornela Morawieckiego na temat „uchodźców” jest katastrofą dla Mateusza Morawieckiego.

Ludzie odbierają rozbudowane wywody w formie skrótowych komunikatów i zwłaszcza w przypadku drażliwych kwestii, rozpalających opinię publiczną do czerwoności, nie ma miejsca na didaskalia. Mimo wszystko i dla przyzwoitości przytoczę najważniejsze fragmenty wypowiedzi Kornela Morawieckiego, ojca Mateusza Morawieckiego:

Te 7 tysięcy na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Tylko powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które "ich" przerobią na "nas". Rząd Morawieckiego powinien uruchomić korytarze humanitarne. Nie ma powodów do zwlekania.

Wczytując się uważnie w te słowa, da się wyciągnąć inny sens i rozwiązanie, niż proponowała koalicja PO-PSL. Mamy tu próbę „przerobienia” islamistów na „nas”, czyli Polaków katolików. Oczywiście jest to z jednej strony skrajnie naiwne, z drugiej utopijne, z trzeciej rodzi niebezpieczeństwo i to na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim Kornel Morawiecki narobił biedy politycznej, bo obecna koalicja rządząca ponad dwa lata budowała swoją wiarygodność na stanowczym i jednoznacznym oświadczeniu, że żadnych „uchodźców” do Polski nie wpuścimy. Dla każdego wyborcy było jasne, że PiS mówi nie i zdecydowana większość się z tym zgadzała, natomiast mniejszość nie stanowiła politycznego problemu. Teraz mamy początek wątpliwości i to nie na byle jakim poziomie.

Skoro ojciec premiera Mateusza Morawieckiego nie widzi problemu, to wyborca ma prawa i już zaczął się zastanawiać, czy PiS przypadkiem nie upadł na głowę. Co gorsze prostowanie takich wypowiedzi samo w sobie jest kosztowne. Nikt mi nie powie, że syn podważający opinię ojca ma komfortowe położenie i łatwo zyska wiarygodność. Jest dokładnie odwrotnie, choćby Mateusz Morawiecki głośno i wyraźnie zaprzeczył, to i tak część wyborców pomyśli swoje. A co innego miał powiedzieć, niby zaprzeczył, ale coś dziwnego zaczyna się w tym rządzie dziać po zmianie premiera. Nie uniknie się podobnych reakcji, one są po prostu naturalne i niosą określone skutki. PiS może bardzo szybko wpaść w syndrom PO, czyli groteskową sprzeczność w przekazie dnia. Rano będzie PiS się wahał, w południe przeczył, wieczorem jeszcze raz przemyśli sprawę.

Strony

Źródło foto: 
20102 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

20 (liczba komentarzy)

  1. Dlatego Merkel będzie mocniej atakować Polskę, bo widzi że Kaczyński mięknie. przyjmie 70.000 uchodźców nad granicę z Niemcami żeby zaraz uciekli do Berlina, a wtym czasie przeprowadzi reformę sądów. To jest fantastyka, rodem z głowy Premiera Morawiec kiego który zakiwa na śmierć kanclerz Merkel. Że też sam na to nie wpadłem. PiS odpuścił sobie wygrana z Merkel zaraz po pierwszym gwizdku.

    Chcecie pomóc Syryjczykom z Aleppo, z głową? proszę bardzo, pomóżcie w Aleppo ludziom, którzy sami większą jak działać. Można zrobić polski fundusz dla Syrii, w Aleppo jest duży szpital uniwersytecki. Wyremontujcie go do standardów europejskich, kupcie za 40 milionów dobry zachodni sprzęt, który nadal będzie własnością polskiego funduszu. Wybierzcie z tego szpitala 20 lekarzy, którzy będą przyjeżdżać na staże do najlepszych polskich szpitali. Przy głównym wejściu powiesic polską flagę, białego orła tablicę z Janem Pawłem II i duży napis, że szpital wyremontowano i wyposażono z polskiego funduszu. Pół Syrii będzie wiedziało, że polski szpital jest najlepszy.

     

     

     

  2. To jest całkiem sensowny pomysł. Może pomoc dla szpitala w Aleppo zorganizować na zasadzie państwowo-społecznej. Jakąś kwotę wyasygnuje rząd, a druga część była by naszą społeczną zbiórką.

  3. @Knock.out.4 

    Pomysł przedni! A w zasadzie, chciałoby się rzec, że to elementarz polityki, dyplomacji i budowania wizerunku kraju zagranicą. Niestety w PiS nie widać odważnego, który przedstawiłby plan PROAKTYWNEGO podejścia do polityki zagranicznej, zamiast reaktywnego. Zamiast jedynie rozpaczliwie - oczywiście "dumnie i z honorem" - reagować na grę, którą narzucają nam inni (np. Niemcy), sami powinniśmy narzucać tempo wydarzeń i narrację, wyprzedzać przeciwników, tworzyć fakty dokonane. Jak dotąd nasza dyplomacja ogranicza się jedynie do szukania odpowiedzi na akty woli obcych ośrodków władzy. Tłumaczymy się, próbujemy szukać u nich zrozumienia - którego nigdy nie znajdziemy. Pora, aby w Pis wreszcie to zrozumieli: porozumienia z elitami Europy nie ma i NIGDY NIE BĘDZIE! Nie dlatego, że my nie chcemy - oni nie chą. Oni chcą Europy w wersji tego pana, którego imieniem nazwali jeden z głównych budynków w siedzibie Unii w Brukseli: Antonio Gramsciego. Dla tych elit my nie jesteśmy w Unii żadnym partnerem, jesteśmy dla nich ideologicznym wrogiem. Ich plan jest prosty: złamać nas. Jeżeli brukselscy neomarksiści podejmują jakiekolwiek negocjacje z Polską, to tylko dlatego, że wierzą, iż Polska się ugnie. Ale oni sami nie mają najmniejszego zamiaru odstąpić od swoich celów. To fanatycy, jak pierwsi bolszewicy. W dodatku gardzą nami. Uważają, że jesteśmy za słabi i zbyt mali, aby wiecznie się opierać, myślą, że kiedyś pękniemy. Pora, aby PiS wreszcie zrozumiał, co jest motorem szaleństwa neomarksistowskich elit Europy. Jest nim wizja Antonio Gramsciego.

    Nasza obronna narracja (atak najlepszą obroną) powinna być skierowana nie do elit Europy, bo z nimi nic już nie da się zrobić, tylko do społeczeńst Europy. To długa i benedyktyńska praca, ale przemiana świadomość społeczeństw Europy przyniesie owoce przy następnych wyborach parlamentarnych w tamtych krajach. Oczywiście do tego trzeba mieć narzędzia medialne - to osobne zagadnienie. Niemniej, w naszej sytuacji geopolitycznej pasywność to zbrodnia. Nie bójmy się własnej odwagi! Oni nie boją się, brutalnie wpływają na naszą opinię publiczną, podburzają ją przeciwko rządowi. My róbmy to samo! Niszczmy wizerunek władz Niemiec, Francji, Holandii, itd., w oczach ich własnych społeczeństw! Nie łudźmy się, że da się coś wynegocjować - z gardzącymi nami fanatykami nie da się negocjować. Zamiast szukać modus vivendi z neomarksistowskimi elitami Europy, należy tak zagęścić akcję, żeby oni propagandowo za nami nie nadążali, żeby to oni musieli swojej opinii publicznej odpowiadać na niewygodne pytania. I nie, Merkel nie jest przyjacielem Polski większym niż niemiecka AfD. I jedni i drudzy mają swoje ideologiczne plany wobec nas, i żaden z tych planów nam się nie podoba. Najlepszy dla nas jest chaos w niemieckich elitach władzy, tak jak to ma miejsce obecnie.

    To co zaproponował powyżej @Knock.out.4, to jedno z takich pozornie prostych działań propagandowych, ale właśnie nakierowanych na zachodnią opinię publiczną, a nie na elity - choć elity będą musiały się z tymi faktami liczyć. Wyposażając syryjski szpital w sprzęt i nagłaśniając to w Europie zadamy cios w samo serce narracji, która stoi za polityką imigracyjną. Przeciętny Niemiec zada sobie pytanie: a my, Niemcy, ile szpitali w Syrii wyremontowaliśmy...? Zero... Ten Niemiec zrozumie coś, co dla nas jest oczywiste: narracja Merkel jest fałszywa, można pomagać w prosty i bezpieczny sposób, na miejscu, w Syrii, Merkel kłamie twierdząc, że Europa koniecznie musi przyjmować miliony islamskich imigrantów. 

    Pokażmy elitom Zachodu, że świetnie umiemy robić to co oni: niszczyć autorytet obcej władzy w oczach jej narodu. My borykamy się z tym na co dzień, 

  4. Balon próbny wypuszczony w jak najgorszym momencie. Oznacza, że w dotychczasowym monolicie coś pęka. Przypomniała mi się scena z "Ojca Chrzestnego" gdzie jeden z synów wyraził inne zdanie niż Don Corleone, co później było przyczyną zamachu na tego ostatniego. Tam przeciwnik też wyczuł, że monolit pęka.

    Co do meritum sprawy, starszy Morawiecki ma rację. Problemem dla Polski nie są uchodźcy, ale armia inwazyjna islamu podszywająca się pod nich. Czy ktokolwiek z forumowiczów miałby coś przeciwko 10 000 uchodźców dajmy na to z Peru ?  

    Może najweselszym rozwiązaniem bylaby deklaracja że przyjmiemy te 7 tysięcy uchodźców ze strefy wojny domowej, która wkrótce rozgorzeje w Niemczech, Francji i Szwecji. Ale zdecydowanie odmówimy pomocy Junckerom, Timmermansom, Verhofstadtom i innym podobnym. Niech mają to, na co zasłużyli.

  5. Opcja "zero uchodźców islamskich" powinna nadal obowiązywać.

    Poza tym samo mówienie o uchodźcach jest w tej chwili naciągane jak guma od niewymownych. ISIS pokonane. Żaden kraj arabski nie napadł na swojego arabskiego sąsiada. Jeśli nawet w jakimś zakątku któregoś kraju toczą się walki wewnętrzne, to inna część kraju jest od nich wolna. Przytaczanie przykładu Polaków, którzy uzyskali schronienie w czasie II WŚ w Iranie (czy gdzie tam jeszcze) jest na tym tle idiotyczne - Polska cała była okupowana, nie było skrawka terytorium, gdzie można by się schronić, a na dodatek mężowie, ojcowie, bracia i synowie polskich uchodźców podjęli walkę zbrojną z hitlerią na wszystkich możliwych frontach - nie szukali w krajach schronienia posad "lekarzy i adwokatów".

    Tak więc zero islamskiej dziczy, i w tej sprawie nawet Kaczyński nie namówi mnie na zmianę mojego stanowiska.

  6. gorzej, że państwa europy środkowej zaczęły się zastanawiać, czy nie traktowac nas jako jednego z liderów europy, a rząd przygotowuje biały podkoszulek na flagę. Ale jeśli poza Macierwiczem i Waszykowskim nie ma chęci działania na budowanie wokól Polski pierścienia sojuszy, to może faktycznie dajcie sobie spokój.

  7. Widać Kornel na stare lata zaczyna odpadać od pionu - chyba wzorem Staniszkis i Romaszewskiej (choć te dwie to już całkiem leżą). To, że Mateuszowi wyciął numer, to ich sprawa rodzinna. Ale to, że chce wyciąć numer społeczeństwu - to już jest sabotaż.

  8. Albo mamy do czynienia z jakąś kaleką próbą sondowania nastrojów społecznych,
    bo gdzieś się zrodziła koncepcja poszukiwania kompromisu z UE.
    Taki scenariusz byłby katastrofą i wręcz niewyobrażalną głupotą,
    której cofnąć się nie da.
    -----------------
    Chyba właśnie o to chodzi.
    O szukanie kompromisu, kompromisu "dupy z batem"
    To się jeszcze nikomu nie udało !!!

  9. Owszem, Kaczyński zamiast budować nasza pozycją zostawia projekt w pół kroku, a właściwie cofamy się.

    Dziś Napoleon Laubnauer ogłosił że będzie popierać rząd w sprawach zagranicznych i wojskowych, jeśli Morawiecki wyrzuci ministrów i przyjmie takich których polubi nowoczesna. Czemu się zatrzymywać w pół kroku, Morawiecki wymieni wszystkich ministrów na wskazanych przez Napoleona i nowoczesna będzie popierać cały rząd.

  10. Nie robiłbym z wypowiedzi KM jakiejś katastrofy w sensie resetu z eurokołchozem.

    Pan Kornel, przy całym szacunku do jego osoby i dokonań, zwyczajnie chlapnął coś dennie głupiego i bez zastanowienia. Tak sądzę.

    Myślę, że krótko po tym, zaczął żałować tego co powiedział i jeszcze sprostuje "sens" swojej lekkomyślnej wypowiedzi.

  11. Strony