Prześlij dalej:

Muszę się przyznać, iż zaskoczył mnie brak reakcji nadwiślańskich środowisk feministycznych na poradnik makijażu dla bitych żon nadany w katarskiej telewizji. Specjalnie w tym celu przeglądnąłem strony feministyczne i… cisza. Podobno zagraniczne się tym wszystkim oburzają ale chyba tylko na program w telewizyjny a nie na samo bicie. Może lektura serii o Grey’u wyprasowała im mózgi?

Ja tymczasem spieszę z wyjaśnieniem. Taka audycja w katarskiej telewizji powstała ponieważ…  ponieważ było na nią zapotrzebowanie. Jest popyt zatem jest i podaż. Najwidoczniej nie wszystkie kobiety chcą wyglądać na co dzień niczym po walce z zawodowym bokserem. Swoją drogą teraz łatwiej możemy zrozumieć popularność ubrań zakrywających szczelnie twarz typu burka czy nikab gdyż pozwalają one zasłonić efekty wczorajszego “upadku ze schodów”.

Na to nikt nie zwrócił uwagę a jest tu fundamentalne. I, o czym także warto pamiętać, Maroko jest krajem muzułmańskim zaliczanym jednakże do tych mniej fundamentalistycznych (w przeciwieństwie np. do Pakistanu czy Arabii Saudyjskiej). To pokazuje nie tylko skalę problemu a jednocześnie pozwala się domyśleć o ile gorsza jest sytuacja kobiet w krajach o większym fundamentalizmie.

To dość daleko od nas, ale przypomnijmy sobie - przecież nie kto inny jak właśnie nasze polskojęzyczne feministki o niczym innym nie marzą jak o młodym, śniadym księciu. Oni to przecież (w przeciwieństwie do polskich mężczyzn z  “karkami z kartoflanymi nosami i ze świńskimi głowami na kiju”) są chodzącymi ideałami. Zatem feministki chcą nam tu ich importować tonami a kobiety molestują do wychodzenia za nich. Kto jeszcze pamięta słynny tekst naczelnej feministki RP, pani Kingi Dunin sprzed roku? Tak, tej od afery z molestowaniem pewnego pisarza, któremu to pożyczyła pieniądze a on nie dość, że nie oddał, to ponoć okazał się być homo (bęc!). Sprawa dość głośna - nawet “Pudelek” się o tym rozpisywał. Nic dziwnego zatem, że trauma po takich może być ogromna stąd tak odlotowe teksty przestają dziwić.

Wracając do meritum - może nasze polskojęzyczne feministki zaczną prowadzić takie właśnie kursy dość specyficznego makijażu? Mam nawet tytuł kursu - “Makijaż żony pobożnego muzułmanina”. Można go prowadzić równolegle z kursem dla przyszłego pana młodego o właściwym postępowaniu wobec kobiet, którego skuteczności łatwo się domyśleć. Albo bon na taki kurs mógłby być prezentem dla panny młodej wychodzącej za muzułmanina? U nas niewiele takich ale może nasze feministki odważą się pojechać za granicę aby tam rozpowszecjniać tak cenna wiedzę? Może np. do Niemiec, gdzie mogłyby przy okazji spędzić niezapomnianego Sylwestra w Kolonii?   

 

7396 liczba odsłon
Obrazek użytkownika piana_pl

Autor artykułu: piana_pl

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    To również wyjaśnia, czemu nakrycie głowy (skromność) idzie często w parze z nieskromnie ciężkim makijażem... Dlaczego w kulturze, w której nacisk kładzie się na skromność, dopuszczalne są bardzo ciężkie makijaże...

  2. avatar

    Może a propos czarnych feministek przytoczę kawał stary, ryzykowny, ale dobry : W pochodzie pierwszomajowym defilują prostytutki pod transparentem : "Kroczem do socjalizmu"
    (w znaczeniu : kroczem = kroczymy, objaśnienie na wypadek, gdyby staropolszczyzna była nie zrozumiała, bo często obecnie jest za trudna)
    Można to uaktualnić wstawiając zamiast socjalizmu demokrację.