Ani w PKW nie siedzą kompletni durnie, ani „blamaż” nie jest „bałaganem”

Prześlij dalej:

Ludzie, którzy zarządzają kryzysem i przez kryzys mają tę przewagę nad swoimi ofiarami, że doskonale znają wszystkie fakty i dobierają odpowiednie narzędzia, które z faktów czynią propagandę. Ofiary manipulacji nie są bezbronne, ale prawie zawsze są skazane na snucie hipotez i domysłów, o co tym razem może chodzić. Najczęściej pojawiającą się opinią jest krytyka „leśnych dziadków” z PKW i to w wersji, którą nazwałbym daleko posuniętą naiwnością. Dziwnie brzmi diagnoza, która z jednej strony zakłada pełna kontrolę władzy umiłowanej nad PKW, a z drugiej uznaje, że PKW jest państwem w państwie, nad którym nikt nie panuje, bo zasiadają tam kompletni idioci. Pomyślmy chwilę na poważnie, a szybko się okaże, że jest to dokładnie taki rodzaj myślenia, czy raczej bezmyślności, na którym władzy bardzo zależy. Wiedzą powszechną jest to, że nie tylko same wybory, ale wyniki wyborów stanowią o życiu lub śmierci partii rządzącej. W zastanych okolicznościach jedynie szaleniec lub ktoś kompletnie pozbawiony wyobraźni może zakładać, że PO pozostawiła PKW samej sobie i pozwoliła na urządzanie podobnych cyrków, jakie obserwujemy od trzech dni. Naturalnym porządkiem rzeczy PO musi mieć nad PKW pełną kontrolę, jeśli chce być spokojna o swój polityczny byt i z całą pewnością taką kontrolę sprawuje. Dlaczego zatem wszystko dookoła się sypie i sprawia wrażenie kompletnego chaosu, nad którym nikt nie panuje. Czy nie lepiej było stworzyć precyzyjny, skomplikowany system liczący głosy według takiego algorytmu, który da pewne zwycięstwo twórcy, czy też zleceniodawcy systemu. Otóż to! Bardzo dobre pytanie i pora na jeszcze doskonalszą odpowiedź.

Na początek kolejny raz powtórzę bardzo niepopularne, zwłaszcza wśród wyborców PiS, zdanie. System liczenia głosów w Polsce wyklucza jakąkolwiek manipulację na poziomie informatycznym, ponieważ poziom informatyczny jest niczym innym, jak spisem protokołów, które wywiesza się na drzwiach komisji. Fałszerstwa możliwe są tylko i wyłącznie w trakcie fizycznego liczenia głosów i tam są potrzebni mężowie zaufania, którzy podobnym przekrętom zapobiegają. Popularne określenie „ruskie serwery”, to populizm z jednej strony i prowokacja z drugiej. Gdy ludzie załapali, że każdy może sobie wejść na stronę PKW i sprawdzić jak wyglądają wyniki w komisji, w której oddali głos, stało się jasne, że zabawa w wirtualne wyniki byłaby szaleństwem ze strony władzy i PKW. Ruskie serwery są faktem, ale mają służyć zupełnie innym celom, mianowicie prowokowaniu, a następnie wyśmiewaniu wszystkich „teorii spiskowych”. Mówiąc krótko przy pomocy ruskich serwerów nie fałszuje się wyborów, ale robi wariatów z przeciwników politycznych, co oczywiście jest w jakimś sensie wypaczaniem wyników wyborów, jednak nie na zasadzie czystego fałszerstwa, tylko manipulacji emocjami wyborców. W przeciwieństwie do powszechnej krytyki wyborczej szopki, nie zakładam, że przyczyna tkwi w kadrach, bo w PKW siedzą robiące pod siebie dziadki, które boją się komputerów. Co więcej nawet mogą robić pod siebie i rzeczywiście się nie znać na komputerach, to nie ma znaczenia, bo oni są tylko fasadą, gadają do kamery, przybijają pieczątki i piją koniak w gabinetach. Na miły Bóg przecież to nie dziadki decydują, co się w PKW dzieje, przeciwnie oni o niczym nie decydują. Żaden dziadek z PKW nie będzie się narażał władzy, która go na stołku posadziła i daje jeść.

Strony

42650 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

40 (liczba komentarzy)

  1. Klasyczna gra w dupniaka. Scena z rejsu.
    mnie ciekawi wynik do sejmiku w Świętokrzyskim.... Jak niezalżna pisze prawdę to będzie jazda....

  2. głosuje na PSL, chociaż na wsi już nie głosują na PSL. Schetyna powiedział - nie liczcie że wygracie jakiekolwiek wybory w Polsce. I fakt, nawet gdyby 90% poszło głosować na PiS....

  3. avatar

    co racja to racja..najwieksza partia opozycyjna nie jest w stanie dotrzymac kroku platfusom.na dzien dzisiejszy nie ma wynikow..ciekawe kto z reszty ugrupowan bedzie najglosniej krzyczal o powtorzeniu glosowania..chyba ze szykuje sie cos na ksztalt kryzysu belgijskiego gdzie po wyborach nie doszlo tam do formacji rzadu..u nas innaczej..za duzo fruktow do rozdzialu w tak malym czasie do nastepnych wyborow..

  4. Śledzę sobie to co się dzieje w ostatnich godzinach i mam wrażenie, że platfusy idą ostrym kursem na zadymę, te sondaże CBOS-u, te przedziwne wyniki PSL-u,  dość butna i bezczelna wypowiedź Grupińskiego - huśtają emocjami jak mogą, ale jesli chcą mieć ludzi na ulicy to ja wśród nich będę, mnie system nie wystraszy, mogą mi naskoczyć.

  5. Fałszowanie najprawdopodobniej odbywa sie na kilku poziomach - bo tak jest najpewniej. Tu dziadki dorysują krzyżyk, tam serwer pomyli przecinek. Przeciazenie czy inna awaria serwerow- jest nieziemska bujda, bo do dodawania wystarczy tabelka exel a nawet zwykły kalkulator i nic mu się z nadmiaru zer nie przegrzeje. Glosuje sie długopisem, wiec na liczeniu na piechotę tak i tak się kończy. Wg mnie - awaria - to panika reżimu spowodowana wynikami exit poll. Wyniki ustalone, artykuły przygotowane, a tu taka wtopa. Najwidoczniej ktos gdzieś stracił kontrole. Albo przewaga PiS byla znacznie wieksza i mamy stopniowe przygotowywanie, do "remisu z minimalna przewaga PIS". . W nastepnych wyborach - albo takie sondaze zostana zakazane, albo bede mialy bardzo rozbiezne wyniki. No chyba - ze prawdziwy jest wariant drugi, wtedy wszystko sie powtorzy (taka sama szopka miala zreszta miejsce w wyborach do EU - parlamentu, ale pamiec ludu krotka jest). PiS musi - i mam nadzieje ze w prezydenckich takoz i bedzie - liczyc kalkulatorkiem samodzielnie i podawac wyniki o 2:43 - bo tyle mniej wiecej czasu podliacznie glosow zajmuje. Amen. 

  6. Czytam od jakiegoś czasu Pana blog i wczoraj postanowiłem się zarejestrować, by coś napisać, na inny temat, ale mi się jakoś wątki z głowy rozeszły, może wrócą.
    Chciałem też, wyrazić uznanie, za sprawę Owsiaka, jak również pogratulować, że przyznał się Pan do błędu w ocenie sytuacji sprzed tych kilku lat, czy więcej. To się liczy!
    Gdy się dowiedziałem, że ten cały system, ledwo przed chwilą został uruchomiony, to już wiedziałem, że nie będzie działał. I to się układa w taki ciąg, że patrzcie ludzie, znowu polski bałagan, bo przecież przed chwilą to włączyli, to działać nie może. O co się czepiać, to bałagan, a nie żadne spiski pisiorskich oszołomów.
    Gdy rozmawiam z ludźmi, to stawiam taką tezę, że PO gra o stawkę najwyższą, bo to nie tylko władza polityczna, nie tylko poddział zysków, ale i ryzyko, że literalnie pójdą siedzieć i stracą jeśli nie wszytko, to bardzo dużo, bo PiS, elektorat PiSu chce pomsty za wszystko, za złodziejstwo, za Smoleńsk, za krzyż na Krakowskim Przedmieściu.
    Na przełomie lat 80 i 90 zawarto deal, który przecież był respektowany. Komuna wzywała wszystkie świętości humanizmu i humanitaryzmu, przeciwko lustracyjnym oszołomom, uznała IPN za klęskę, ale w istocie nie czuła się zagrożona REALNYM rozliczeniem.
    Teraz o ile mi się wydaje, już takiego dealu nie ma (co nie znaczy, że prace nie trwają). Jedyne co może ochronić PO (jako pewną grupę ludzi, grupę interesów), przed upadkiem i jakimś tam rozliczeniem, poza rozbiciem opozycji, jej marginalizacją (co czyni się od początku), to ocena użyteczności, poszczególnych osób, klik w oczach tzw: wajchowych. A tutaj, to nie wiadomo, bo może się okazać, że większa radość w piekle z jednego zdeprawowanego (Giertychy et consortes), niż stu starych diabłów ubabranych w smole brudnych układów. Pamięć Sawickiej, Kaczmarka budzi w Partii Oszustów lęki, które wydaje mi się, są bardzo silne i mocno przeżywane. Nie chcę przesadzać, ale to może zakrawać na panikę, histerię, gdyż ONI wiedzą co robili i ze sprawą Smoleńska i kamieni kupą. W chwilach przełomu, po prostu poświęca się jednostki, grupki, by całość trwała, by upasieni, nie ucierpieli. Kto może wiedzieć, jak wysoko i szeroko sięgnie, jeśli nie naprawa państwa, skala rozliczeń, to choćby kolejna "odnowa", która i w PRL zbierała pewne żniwko - te złote klamki, ten straszny prezes od telewizji, ten Gierek w internacie...
    I z tego punktu widzenia, ograniczanie strat wyborczych WSZELKIMI dostępnymi metodami, jest jak najbardziej taktyką zrozumiałą i pożądaną. Jeśli się sami nie obronią, to ich wajchowi, mogą nie chcieć ochronić, jako całość. Po co im tabun Chlebowskich, Sawickich, nawet Kopaczy i nawet Schetyn i Tusków? Oni potrzebują sieci, szkieletu dla swoich działań w biznesie i polityce. Kto się nie nadaje niech ginie. Wielu już poginęło i w polityce i biznesie i w robocie kulturalnej.
    Dodam jeszcze, że marząc o poważnym sukcesie PiS, boję się, że ich od razu skorumpują, bo na szkielet, to się każda partia, każdy ruch nada, byle wypreparować ją z jednostek ideowych i uczciwych.

  7. Kaczynskiemu zabili brata, wiec poki jego, poty jakas pewnosc jest, chociaz rozne Giertychy bis pojawic sie w kazdej chwili moga.

    > Dodam jeszcze, że marząc o poważnym sukcesie PiS, boję się, że ich od razu skorumpują, bo na szkielet, to się każda partia, każdy ruch nada, byle wypreparować ją z jednostek ideowych i uczciwych.<

  8. Tak, jest Kaczyński, jest Macierewicz z jeszcze gorszą opinią, jest Kamiński i iluś tam patriotów z łbem na karku, których nazwisk nie znamy. Ale też jest iluś Hofmanów? Ja wciąż mam nadzieję.

  9. Też zawsze to powtarzałam. Natomiast w bałaganie dwudniowym, kiedy niektóre komisje rozeszły się do domów, zostawiając karty i projekty protokołów pod nie wiadomo czyją opieką (co jest niezgodne z prawem, ale ludzie przecież muszą spać i jeść), w innych ludzie drzemali na krzesełkach w oczekiwaniu na wprowadzenie danych, część mężów zaufania zapewne rozeszła się, możliwości dosypywania kart, unieważniania głosów, zmieniania protokołów itp. są tak ogromne, że wynik 50% dla PSL przy 55% frekwencji (znacznie wyższej, niż w innych województwach, co może sugerować dosypywanie kart) może się potwierdzić. I co wtedy? Będziemy wiedzieli, że nas bezczelnie i jawnie zrobiono w balona i tyle. PKW uzna, że wszystko było ekstra, Sąd Najwyższy klepnie i gra muzyka.
    Już pojawiają się informacje, że wyborcy w Malborku oddali ok. 25% głosów nieważnych, stawiając więcej niż jeden krzyżyk, gdzieś indziej komisja musi jeszcze raz przeliczyć głosy, bo po wprowadzeniu wyników wreszcie do systemu coś się nie zgadza. A kto w międzyczasie zajmował się tymi kartami? Czy był przy nich jakiś członek komisji? A mąż zaufania? Wątpię.
    Moim zdaniem w wielu gminach, jeśli nawet nie w całej Polsce, wybory powinny być unieważnione, bo ilość nieprawidłowości jest szokująca. Nawet w pozornie drobnych sprawach, np. karty położone na urnach, a nie wrzucone z braku miejsca nie powinny być zgodnie z prawem policzone. Tak naprawdę najłatwiej fałszować wybory w takich okolicznościach.
    Przeraża mnie to wszystko i czuję taką bezradność, jakiej nie czułam chyba od katastrofy smoleńskiej. Nasze państwo znowu jest upokorzone, upokorzeni są wyborcy, kandydaci, wszyscy obywatele.

  10. Co wtedy? Chyba jeszcze nic. Na razie zbiera się masa krytyczna, która jeśli nie zadziała w rozstrzygnięciu wyborczym, to odłoży się na później, na ulicy. Palenie komitetów, być może zbliża się wielkimi krokami. Nie znaczy to oczywiście, że Polska wygra, bo może nam nowy komitet założą, zamiast wszystkie wypalić na popiół? Ludzie nie są jeszcze na tyle zdeterminowani, wściekli, pozbawieni nadziei, zainteresowani, upokorzeni jako społeczeństwo, jako naród, by wyjść masowo na ulicę. Poza tym to jest inny naród niż w roku 44, 56, 70 i 80. Nowy, chyba właśnie się wykuwa. Mam nadzieję...

  11. Strony