Przez większość swojego życia polityką się brzydziłem i jednocześnie nie miałem pojęcia czym tak naprawdę ten zwierz jest. Dopiero po wielu latach bacznej obserwacji zacząłem pojmować, że polityka to nie są prasowe i telewizyjne newsy gazet i te wszystkie bzdury typu: krawacik, koszyczek z rąk, słówko w lewo, słówko w prawo. W Polsce przez ostatnie 25 lat na prawdziwych, krwistych, polityków wyrosło zaledwie kilku, może kilkunastu dawnych działaczy społecznych lub jak kto woli opozycjonistów. Zupełnie inaczej sprawy się przedstawiały w pezetpeerowskim obozie, tutaj polityków nie brakowało i tylko ktoś, kto nie rozumie istoty polityki będzie się pukał w czoło, czytając to zdanie. Kwaśniewski ograł Wałęsę właśnie dlatego, że był politykiem i miał polityczne zaplecze. Niestety bardzo dobrymi politykami byli też Geremek i Mazowiecki, Leszek Miller, a także Pawlak Waldemar, żeby było śmieszniej. O Polityce nie mieli i nadal nie mają pojęcia ani Donald Tusk, ani tym bardziej Ewka Kopacz. Jeśli już kogoś w PO wskazać to… proszę się trzymać krzesła: Komorowskiego, Sikorskiego i Schetynę, kiedyś Bieleckiego, Olechowskiego i Rokitę. Taka właśnie jest polityka, przewrotna i kpiąca z ludzi, którzy patrzą na fasadę i nie widzą, co się dzieje w środku. Wszystko to jednak jest podniecające dla koneserów, przeciętny wyborca nigdy się tak głęboko w politykę nie zapuści, tym bardziej, że żyje w przekonaniu własnej świadomości i dostatecznej wiedzy o polityce. Gdyby zrobić audiotele albo inną Familiadę i zapytać o nazwisko wymień polityka, to gros głosów dostałaby Magda Ogórek, Paweł Kukiz, tudzież inna świeżo opisywana w mediach kompletnie apolityczna postać. I tego się niestety nie zmieni, ale da się zapobiec jałowym wyborom politycznym. Kaczyńskiemu bardzo długo zajęło zrozumienie, że przedstawianiem realnej polityki nie wygra i to był wynik nie tyle braku rozeznania, co walki z wiatrakami.

Dzięki Bogu Kaczor zrozumiał, że trzeba połączyć nowe ze starym i tak narodził się Andrzej Duda. Parę miesięcy temu na spotkaniu autorskim w Łodzi powiedziałem, że idealnym kandydatem na prezydenta byłaby powtórka z Marcinkiewicza, ale z dwoma poważnymi wzmocnieniami: inteligencja i lojalność. Sala jęknęła i sporo osób złapało się za głowę, zresztą podobnie było, gdy uznałem kandydaturę Andrzeja Dudy za optymalny wybór. Dziś zamiast jęków są okrzyki radości i zamiast łapania za głowę ręce uniesione w górę. Ten sukces był możliwy tylko dzięki politycznej wiedzy Kaczyńskiego i poprawce wziętej na brak politycznej wiedzy ze strony elektoratu. Andrzej Duda jest tak lubiany, jak Marcinkiewicz w pierwszych miesiącach rządów PiS, jednocześnie nie ma żadnej wady Marcinkiewicza, która z polityka czyni błazna. Kaczyński śmiesznego Kazka spacyfikował przy pierwszej próbie kombinowania na lewo i prawo. Z Andrzejem Dudą manewr polityczny wygląda zupełnie inaczej. Nie będę szczędził komplementów i powiem, że uczynienie z Prezydenta elekta polityka numer jeden w Polsce, to więcej niż genialny ruch Kaczyńskiego, to klasa polityczna, którą Kaczor bije na głowę swoich przeciwników. Andrzej Duda jest skazany na sympatię wyborców, ma do tego naturalne predyspozycje, jest najzwyczajniej w świecie normalnym, miłym, mądrym, pracowitym, wykształconym, niebrzydkim facetem. Kobiety, które mu towarzyszą dopełniają obraz, jaki widzowie lubią najbardziej – jest pięknie i miło, do tego bez wiochy i „wstydu za Polskę”. To musi procentować i da solidną osłonę dla rzeczywistych działań politycznych. Kaczyński ustawiając Dudę wyżej od siebie po pierwsze pokazuje, że ma duży cel polityczny, po drugie, że ufa człowiekowi, którego odkrył i dał mu szansę, po trzecie, że nie jest próżnym prezesem, tylko myślącym strategiem politycznym.

Takie manewry wydają się proste, ale dopiero wówczas gdy stają się faktem, no i nie ma też nic za darmo. Przesunięcie z Kaczyńskiego na Dudę całego ognia medialnego i zmasowanej krytyki przerażonych beneficjantów starego układu można odczytać jako brutalny zabieg ze strony prezesa PiS, ale to też immanentna cześć polityki. Brak czasu i miejsca na sentymenty, Andrzej Duda musi wziąć na siebie jesienne wybory z oczywistego powodu, bo Jarosław Kaczyński przy takim podziale mediów i stratach wizerunkowych nie do odrobienia w realiach RPIII, nie jest w stanie osiągnąć politycznego celu, który jest w zasięgu nowego Prezydenta. Lepszej strategii nie ma i nie będzie, ale to nie znaczy, że musi się udać. Może się nie udać, o ile wspólne działania nie będą oparte na wzajemnym zaufaniu i szacunku Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy. Póki co nie widzę takiego niebezpieczeństwa, Jarek i Andrzej dogadują się w pół słowa i widzą o co grają. Niemniej jestem pewien, że polityczni przeciwnicy dysponujący medialną artylerią i służbami zrobią wszystko, aby skłócić najgroźniejszych przeciwników, bo to jedyna szansa na utrzymanie władzy. Spodziewam się setki klinów, plotek, sensacji, niedomówień i przecieków, które będą wbijane między Kaczyńskiego i Dudę. Jeśli obaj Panowie temu się oprą, a w moim przekonaniu tak się stanie, to zdobędą dużą przewagę i przybliżą się do wspólnego politycznego celu. Andrzej Duda Mocny i Jarosław Kaczyński Mądry, tylko pod takim dowództwem możliwe jest zwycięstwo. Czas zweryfikuje wszystkie projekty, ale stawiam litr porządnej polskiej wódki pierwszemu, kto na tym etapie wskaże mądrzejsze posunięcie.

46 KOMENTARZE

  1. Plan
    Jest jeszcze możliwa inna opcja, która dodatkowo wykorzysta przekornie ewentualne kliny wbijane między Jarka a Dude. Udawać ze któryś z nich zadziałał i wyprowadzić z PiS siebie (jk) wraz z nazwijmy ich tradycjonalistami jak Macierewicz czy Dera do pisbis żeby tam trzymać elektorat tradycyjny a pozostałością (Duda, Gowin, szydlo) zagospodarować centrum i ludzi których od PiS odstrasza np stosunek do niektórych spraw. Siła rzeczy media typu tvn będą musiały wartościować wiec Pisbis będzie zbierał ataki ale elektorat w nim jest na to nieczuly, a nowa formacja będzie miała otwartą drogę do powiększenia bazy elektoratu. Divide et impera

    • TAK! To jest właśnie klucz do
      TAK! To jest właśnie klucz do zdobycia władzy w Polsce przez PiS.

      scenariuszem idealnym, ale w kategoriach science fiction jest wytłumaczenie Kukizowi, o co biega i wciągniecie go do już w miarę zorganizowanego PiSu bis z młodymi twarzami i mniej prawicowymi poglądami na różne słowa klucze (aborcja, homoseksualizm itd.). Niech ten nieszczęsny Kukiz nawet będzie przedstawiany na każdym kroku jako "pan wicepremier"

      PiS nie zdobędzie władzy samo, a jak Kukiz nie zostanie zagospadarowany (oficjalnie lub nie) przez Jaro, to zostanie zagospodarowany przez kogoś innego.

  2. Plan
    Jest jeszcze możliwa inna opcja, która dodatkowo wykorzysta przekornie ewentualne kliny wbijane między Jarka a Dude. Udawać ze któryś z nich zadziałał i wyprowadzić z PiS siebie (jk) wraz z nazwijmy ich tradycjonalistami jak Macierewicz czy Dera do pisbis żeby tam trzymać elektorat tradycyjny a pozostałością (Duda, Gowin, szydlo) zagospodarować centrum i ludzi których od PiS odstrasza np stosunek do niektórych spraw. Siła rzeczy media typu tvn będą musiały wartościować wiec Pisbis będzie zbierał ataki ale elektorat w nim jest na to nieczuly, a nowa formacja będzie miała otwartą drogę do powiększenia bazy elektoratu. Divide et impera

    • TAK! To jest właśnie klucz do
      TAK! To jest właśnie klucz do zdobycia władzy w Polsce przez PiS.

      scenariuszem idealnym, ale w kategoriach science fiction jest wytłumaczenie Kukizowi, o co biega i wciągniecie go do już w miarę zorganizowanego PiSu bis z młodymi twarzami i mniej prawicowymi poglądami na różne słowa klucze (aborcja, homoseksualizm itd.). Niech ten nieszczęsny Kukiz nawet będzie przedstawiany na każdym kroku jako "pan wicepremier"

      PiS nie zdobędzie władzy samo, a jak Kukiz nie zostanie zagospadarowany (oficjalnie lub nie) przez Jaro, to zostanie zagospodarowany przez kogoś innego.

  3. Polecam artykuł
    w sumie wynika z niego, nawiązując do tezy gospodarza blogu kontrowersje, że w 25-leciu było tak naprawdę dwóch kluczowych polityków – Kaczyński i Michnik. I teraz Michnik jest już na najlepszej drodze do przegrania tej wojny 25-letniej. Oby ją przegrał już w tym roku.
    http://wpolityce.pl/polityka/254451-las-birnam-ruszyl-w-strone-iii-rp-za-sprawa-jaroslawa-kaczynskiego-to-moze-byc-poczatek-konca

  4. Polecam artykuł
    w sumie wynika z niego, nawiązując do tezy gospodarza blogu kontrowersje, że w 25-leciu było tak naprawdę dwóch kluczowych polityków – Kaczyński i Michnik. I teraz Michnik jest już na najlepszej drodze do przegrania tej wojny 25-letniej. Oby ją przegrał już w tym roku.
    http://wpolityce.pl/polityka/254451-las-birnam-ruszyl-w-strone-iii-rp-za-sprawa-jaroslawa-kaczynskiego-to-moze-byc-poczatek-konca

  5. Czarzasty o dziennikarzach maistreamu – wiceprzewodniczący PO
    … ciekawe na ile może to być skuteczną amunicją polityczną by w sytuacjach praktycznych, w studiach telewizyjnych, hamować co bardziej haniebne zachowania dziennikarzy – bo jednak przy rozmowie trzech osób w studio (z dziennikarzem włącznie) można u takiego Morozowskiego, Olejnik, Marciniaka, Kraśki, Tadli odnieść wrażenie, że dwóch polityków PO dyskutuje z jednym politykiem PIS. Tak zapytuję …, pewnie naiwnie …. czy to już ewidentne odsłonięcie jakie miało miejsce w kampanii, i nazwanie tego po imieniu (i to już po raz kolejny) szczególnie mocno przez polityka przecież nie z PIS, coś da, i coś jakoś może zmienić w zachowaniu tych ludzi. I czy w istocie ma to jakieś znaczenie; wielu twierdzi, że to internet wygrał z tradycyjnymi mediami, a także, że to co działo się w tychże mediach otworzyło ludziom wielu oczy, i tym bardziej skłaniało do głosowania, a nawet innego wysiłku obywatelskiego, na przekór tej nachalnej propagandzie…

  6. Czarzasty o dziennikarzach maistreamu – wiceprzewodniczący PO
    … ciekawe na ile może to być skuteczną amunicją polityczną by w sytuacjach praktycznych, w studiach telewizyjnych, hamować co bardziej haniebne zachowania dziennikarzy – bo jednak przy rozmowie trzech osób w studio (z dziennikarzem włącznie) można u takiego Morozowskiego, Olejnik, Marciniaka, Kraśki, Tadli odnieść wrażenie, że dwóch polityków PO dyskutuje z jednym politykiem PIS. Tak zapytuję …, pewnie naiwnie …. czy to już ewidentne odsłonięcie jakie miało miejsce w kampanii, i nazwanie tego po imieniu (i to już po raz kolejny) szczególnie mocno przez polityka przecież nie z PIS, coś da, i coś jakoś może zmienić w zachowaniu tych ludzi. I czy w istocie ma to jakieś znaczenie; wielu twierdzi, że to internet wygrał z tradycyjnymi mediami, a także, że to co działo się w tychże mediach otworzyło ludziom wielu oczy, i tym bardziej skłaniało do głosowania, a nawet innego wysiłku obywatelskiego, na przekór tej nachalnej propagandzie…