Amerykanie trzeźwieją, czyli konsekwencje wyborów...

Prześlij dalej:

W prezydenckich wyborach 2012 roku komentatorzy sceny politycznej USA z wyraźnym zdziwieniem nie mogąc zrozumieć fenomenu zniknięcia ze sceny politycznej wcześniej wpływowej i dynamicznej Tea Party, przystając na wykładnię Partii Demokratycznej, że była ona tylko sztucznym zjawiskiem sfinansowanym przez bogatych konserwatystów, a głównie przez braci Koch, którzy stali się przysłowiowym synonimem diabła w polityce na rzecz cywilizacyjnego postępu.
 
Jednak prawda wyglądała nieco inaczej. Otóż nieruchawość polityczna Tea Party między wyborami 2010 i 2012, jak wyszło na jaw, była spowodowana brutalnym atakiem Obamy z użyciem policji podatkowej i innych agend regulacyjnych rządu przeciwko świeżo wyłonionym liderom Tea Party. Właśnie tu leży pogrzebana cała tajemnica wytrącenia oręża z ręki samorodnej Tea Party w prezydenckich wyborach 2012 roku. 
 
Przypomnijmy, że w osławionych wyborach 1994 roku Republikanie rozjeżdżając Demokratów ówczesnego prezydenta Clintona wystąpili pod przywództwem Newta Gingricha z atrakcyjnym programem „Kontrakt z Ameryką”. We wtorkowych wyborach Amerykanie nie głosowali tak na Republikanów, jak przeciwko Obamie.  Republikanie otrzymali jedynie szansę na powstrzymanie dalszego osłabienia pozycji USA, więc na zaufanie muszą sobie dopiero zapracować.
 
Kiedy mówimy o polityce Obamy, to rzeczywiście jest, co odkręcać. Wymownym jest, że nawet demokratyczni kandydaci ubiegający się o stanowiska i pozycje w kampaniach jak trądu unikali samego prezydenta Obamy jakby go wcale nie znali. Niestety dziś dorobek 6 lat prezydentury Obamy źle kojarzy się Amerykanom. 
 
W polityce zagranicznej zaczął od słynnego resetu z Rosją i Putinem, więc dziś chyba lepiej nie pytać o rezultaty tej próby zrozumienia interesów Putina, pamiętamy choćby losy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, czy dzisiejszą Ukrainę.  Podobne rezultaty ten marksistowski ideolog osiągnął na Bliskim Wschodzie kokietując uparcie Iran ( ostatnio ujawniono jego czwarty list, zawzięcie koresponduje z ajatollahami) i wycofując kompletnie wojsko z Iraku, co zaowocowało powstaniem i krwawymi poczynaniami Islamskiego Państwa w Syrii i Iraku.  W Syrii gdzie USA prowadziły zastępczą wojnę z Putinem powstał diabelski galimatias. USA wspomagało „umiarkowane” ugrupowania islamskie zwalczające prezydenta Assada m.in. przerzucając dżihadistów z Libii. Niestety w swojej taktyce kierowania z tylnego siedzenia Obama wylądował w nowych kłopotach. Dostarczana broń trafiła częściowo w ręce wściekłych bojowników-rzeźników sunnickich ekstremistów ISIS, którzy sądząc po raportach na śniadanie zamiast kawy piją krew swoich wrogów. Dodajmy, że to sunnici byli i jeszcze są dotychczasowymi sojusznikami USA na Bliskim Wschodzie.
 
Globalistyczne gremia, które wylansowały Obamę i na tym etapie korzystają z czynionych przez jego administrację zmian w relacji obywatel-państwo-wolność-kontrola, w polityce zagranicznej sponsorują zbliżenie na osi USA-Iran, aby stworzyć nowy biegun sił na Bliskim Wschodzie i przeciwstawić go Rosji, oczywiście destabilizują jak tylko mogą kolejne państwa na Bliskim Wschodzie.

Strony

2541 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.