Reklama

Jest taka pokusa wśród blogerów, którzy naśladują skłonności rozmaitych liderów opinii poczuwających się do zabrania głosu na każdy temat, ale wszyscy bogowie i ludzie przebywający w moim pobliżu zaświadczą, że w sprawie sesji zdjęciowej Agnieszki Radwańskiej nie zamierzałem się odzywać. Wybrałem milczenie z bardzo prostego powodu – kompletnie mnie nie interesuje jaką decyzję, w kwestii swojego prywatnego życia, podejmuje dorosła i świadoma swoich wyborów kobieta. Zmieniłem zdanie i otwieram dziób, sprowokowany głupotą małomiasteczkowych moralistów, rzucających się na wybitną Polkę, której niegodni są skarpetek prać. Dostało mi się nieraz i nie dwa ciężkim feministycznym słowem, o ile dobrze pamiętam „mizoginem” i choć nie wiem na czym miałaby się opierać moja nienawiść do kobiet, raczej przejawiam przeciwne uczucia, dziś nadszarpnę swój wypielęgnowany wizerunek. Staję w obronie czci niewieściej atakowanej przez…jak im tam… „mizoginów”. Zwykle takie napięte kwestie moralne rozstrzyga się przy pomocy głupich pytań. A pozwoliłbyś swojej żonie albo córce zrobić zdjęcia z gołą pupą? Odpowiem pierwszy i ostatni raz na durne pytanie, a potem przejdę do rzeczy. Nie, nie pozwoliłbym i na szczęście nie musiałbym zabraniać, ponieważ połówki pomarańczy dobierają się do siebie na zasadzie pasuje – nie pasuje. Mnie nie pasuje upublicznianie osobistego życia i tym bardziej intymności, ale nie wszyscy mają żony, mężów, córki i synów, są też tacy, którzy dobierają się na zasadzie innych niż moje podobieństwa. Monotonne wywoływanie wolności sprowadza się w karykaturalnej formie do narzucania podobieństw połówkom pomarańczy. 1000 razy oświadczałem, chociaż nie mam żadnego obowiązku, że mnie nie interesuje co Stefan robi Michałowi od tyłu, byle obaj nie opowiadali mi swoich rozterek i wrażeń związanych z aktem intymnym, który usiłują wpisać w ustawę. Tak samo widzę decyzje Jadwigi, Kazimierza, Józefa, Teresy, póki nie używają mojego życia do wypełniania własnych deficytów, jesteśmy wolni.

Agnieszka Radwańska nie powinna mieć większych pretensji do tego, że ludzie komentują Jej upublicznioną decyzję, takie są koszta podobnych wyborów, których chyba nie była do końca świadoma. Z mnogości wypowiedzi da się wybrać cześć mądrych, część niejednoznacznych opinii i całe morze kretyńskich równoważników zdań. Przyjmuję do wiadomości wszelkie argumenty z worka: komercja, seksualizacja, popkultura, przedmiotowe traktowanie ciała, a zatem samego siebie. Rzeczywiście czasy mamy takie, że więcej da się załatwić dupą niż głową. Rozumiem wykluczenie Agnieszki Radwańskiej z akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, ponieważ trzeba po prostu sobie zdawać sprawę, że bez bikini nie wchodzi się do żadnej świątyni, poza świątyniami rozkoszy. Najzwyczajniej w świecie nie da się połączyć prezentowanej przez głęboko wierzących chrześcijan ascezy, z nagością, która nigdy synonimem powściągliwości nie była. Stowarzyszenie organizujące akcję „Nie wstydzę się Jezusa” nie mogło postąpić inaczej, ponieważ członkowie stowarzyszenia zaprzeczyliby swojej tożsamości i ponieśliby koszta, które nie były wynikiem ich decyzji. Konflikt formy i treści widać na pierwszy rzut oka, w jednym z „memów”, który wkleiłem na początku felietonu. O ile nie przepadam za cała tą modą „memową”, to nie ma co udawać głupio świętoszkowatego, rzecz śmieszy i skojarzenie nasuwa się niemal automatycznie. Z oczywistych powodów twórców akcji rozgrzeszam, nie dziwi mnie również fundamentalizm Terlikowskiego, zdziwiłbym się przeciwną reakcją, ma chłop swojego fioła i jest w tym konsekwentny. Dotąd jeszcze daję radę, nie rusza mnie, ale gdy nagle zobaczyłem lawinę kołtunerii i dewocji zwalającą się na głowę inteligentnej, pracowitej i odważnej kobiety, to jakbym Michników widział walczących z faszyzmem.

Reklama

Na miły Bóg, Agnieszka Radwańska nie zrobiła kariery gołym tyłkiem, ale ciężką harówą, która najprawdopodobniej odbiła się na jej życiu osobistym, nagą sesją co najwyżej odebrała sobie urlop. Zdjęcia zamieszone w jakimś tam piśmie nie mają nic wspólnego z „pornosem”, nawet z odważną erotyką. Chyba popełnię gafę na pograniczu „mizoginii”, ale naprawdę nie widzę w tych obrazach rozbuchanego seksualizmu, to nie jest dziewczyna z plakatu, którą się wiesza w „warstacie”, ani reklama mydła w płynie. Zdjęcia przypominają raczej dyskobola w wersji kobiecej, piękną rzeźbę ciała, pokazaną w sportowej estetyce. Trzeba mieć solidne wyboje pod deklem, żeby z powodu tej sesji rzucać się na kobietę i przekreślać cały Jej dorobek sportowy, jak i nietuzinkowe zachowania w tych okolicznościach, które większość zmusiły do podkulenia ogonka. Jeśli Radwańska nie mieści się „obozie patriotycznym”, to i ja niegodny jestem w nim przebywać. Opamiętania! Opamiętania! Po trzykroć opamiętania się domagam! Dziewczyna widząc, co ją czeka przeszła Krakowskim Przedmieściem miedzy trollami szczającymi na znicze. Klasę pokazała izraelskim pismakom i dziczy na trybunach ciskającej „katolicką suką” zwiesiła puste łby.

Kto z poukładanymi szarymi komórkami będzie wymagał od Radwańskiej takiej postawy życiowej i religijnej, która się sprowadza do korzonków i źródlanej wody? Ma być Matką Teresą, żeby zasłużyła na miano godnej katoliczki? Puknijcie się w zakute łby, radykałowie i fundamentaliści, bo właśnie takim pieprzeniem ludzi odstrasza się od alternatywy dla „europejskości”. Radwańska zrobiła więcej dla Polski i „Smoleńska” niż wszyscy blogerzy i „niepokorni” razem wzięci, zatem łaskawie pozamykajcie klawiatury w ciup i nie dołączajcie do nagle nawróconych bigotek z TVN. To wybór Radwańskiej, do którego miała prawo, być może potrzebowała, żeby ktoś w Niej, a najlepiej wielu, w końcu zobaczyło kobietę, nie dzielną Polkę katoliczkę, nie fenomenalną tenisistkę, ale kobietę. Nie znam się na zakamarkach kobiecej duszy, ale zdaje się, że takie potwierdzenia kobiecości, w różnych formach, są kobiecie potrzebne. Głupie pytania czasami zawierają ciekawe wątki i część odpowiedzi. Może właśnie dlatego, że brakuje męża, który zabroniłby Agnieszce nagich sesji, a z Ojcem układa się różnie, Agnieszka przełamała swoje lęki związane z relacjami damsko-męskimi. Psychologizować nie zamierzam, ale szczucie kobiety, która nie zrobiła niczego niegodziwego, co najwyżej gdzieś się w środku pogubiła, choć i to jest nadinterpretacją, śmierdzi małomiasteczkowym maczyzmem. Agnieszka Radwańska wysłała jakiś ważny dla siebie komunikat, czegoś potrzebowała, czegoś wymykającego się oczekiwaniom, jakie się wobec Niej nieustannie stawia. W żadnej mierze nie umniejsza to Jej wybitnych osiągnięć i odważnych postaw, a kto nie rozumie tych oczywistości ten feministyczny mizogin, czyli po męsku kiep.

Reklama

28 KOMENTARZE

  1. Popieram wszystko co zostało napisane z jednym wyjątkiem
    "Krucjata Młodych" mogła sobie odpuścić to publiczne odebranie jej tytułu ambasadora akcji "Nie wstydzę się Jezusa". To i właściwie tylko to zostało wychwycone przez "fanów" Agnieszki w TVN.
    Na pytanie: czy chciałbym żeby moja córka…, mógłbym odrzec: jeżeli byłaby finalistką i półfinalistką Wimbledonu i na koncie miała tyle wygranych turniejów co ona, to czemu nie?
    Ci młodzi szczycą się sprzedaniem miliona breloczków po 5 złotych sztuka. Czy ktoś może mi powiedzieć o ile wzrosła im sprzedaż w związku z tym, że to Aga miała taki, a ile rzeczywiście dla Jezusa?
    Poza tym oni ją osądzili zanim te zdjęcia ujrzały światło dzienne. Nadgorliwcy.

  2. Popieram wszystko co zostało napisane z jednym wyjątkiem
    "Krucjata Młodych" mogła sobie odpuścić to publiczne odebranie jej tytułu ambasadora akcji "Nie wstydzę się Jezusa". To i właściwie tylko to zostało wychwycone przez "fanów" Agnieszki w TVN.
    Na pytanie: czy chciałbym żeby moja córka…, mógłbym odrzec: jeżeli byłaby finalistką i półfinalistką Wimbledonu i na koncie miała tyle wygranych turniejów co ona, to czemu nie?
    Ci młodzi szczycą się sprzedaniem miliona breloczków po 5 złotych sztuka. Czy ktoś może mi powiedzieć o ile wzrosła im sprzedaż w związku z tym, że to Aga miała taki, a ile rzeczywiście dla Jezusa?
    Poza tym oni ją osądzili zanim te zdjęcia ujrzały światło dzienne. Nadgorliwcy.

  3. Osobą publiczną…
    by była jakby wystąpiła w jakimś Tańcu. Ona tylko gra a, że dzięki grze stała się sławna…
    Janowicz ostatnio powiedział dziennikarzom, że nie gra po to by za nim biegali i go pokazywali.
    Radwańskiej nikt do tv nie zaprasza by wypowiedziała się o ciąży Kate czy uboju rytualnym jak to się robi z osobami publicznymi.

  4. Osobą publiczną…
    by była jakby wystąpiła w jakimś Tańcu. Ona tylko gra a, że dzięki grze stała się sławna…
    Janowicz ostatnio powiedział dziennikarzom, że nie gra po to by za nim biegali i go pokazywali.
    Radwańskiej nikt do tv nie zaprasza by wypowiedziała się o ciąży Kate czy uboju rytualnym jak to się robi z osobami publicznymi.

  5. ojciec ją spierze?
    Myślę,  że w znacznym stopniu Radwańska była zmuszana przez ojca do demonstrowania katolicyzmu i patriotyzmu. Ona jest normalna, powyższe upodobania rzecz jasna posiada, ale w stopniu, że tak powiem "zwykłym".
    Chciała pokazać tacie, że jest nie tylko tenisistką i zapaloną patriotką, a te zdjęcia wydawały się jej nieszkodliwe, i słusznie kombinowała,  lecz nie doceniła niektórych krajowych, nabuzowanych osobników.

  6. ojciec ją spierze?
    Myślę,  że w znacznym stopniu Radwańska była zmuszana przez ojca do demonstrowania katolicyzmu i patriotyzmu. Ona jest normalna, powyższe upodobania rzecz jasna posiada, ale w stopniu, że tak powiem "zwykłym".
    Chciała pokazać tacie, że jest nie tylko tenisistką i zapaloną patriotką, a te zdjęcia wydawały się jej nieszkodliwe, i słusznie kombinowała,  lecz nie doceniła niektórych krajowych, nabuzowanych osobników.

  7. Ręce opadają
    ręce opadają jak się słucha Janowicza,

    ona nie zrobiła nic złego, poza tym ma ładne ciało.

    Zgoda, Radwańska nie pytała mnie o zdanie i jest dorosła, więc naturalnie nie będę się wypowiadał. I nie tego tyczyły zarzuty zainteresowanych. Radwańska jest profesjonalną tenisistką i ciężko pracowała żeby być dobra, ale jednocześnie zdecydowała się zostać twarzą akcji "nie wstydzę się Jezusa". Ale miała ochotę pokazać nagie ciało, nie będę ekspertem czy to hard porno czy soft erotyka, było to sprzeczne z jej zobowiązaniami wobec organizatorów akcji. A Janowicz w imieniu organiztorów akcji tłumaczy że to nie było nic złego. Albo ktoś wie na czym polega zachowanie uczciwości, albo nie. Powtórzę jeszcze raz – nieważne ile procent nagiej **** pokazała, przyjęła zobowiązanie, trzeba było zadzwonić do krucjaty i grzecznie,w odpowiednim czasie poinformować że się wychodzi a nie małpować kreta.

    • Wszystko fajnie, ale
      Wszystko fajnie, ale poszedłem za linkiem tej “akcji” i trochę mnie wygięło. To jest jakiś sklepik z dewocjonaliami, a nie “Nie wstydzę się Jezusa”. Ku…a kup brelok będziesz zbawiony? Na 5 zł. wyceniona bezwstydność? Byłem przekonany, że to jest coś spontanicznego, związanego z przełamaniem propagandy “europejskiej”, a to jest jakiś gówniany stragan odpustowy, który Chrystus wywracał przy świątyniach.

  8. Ręce opadają
    ręce opadają jak się słucha Janowicza,

    ona nie zrobiła nic złego, poza tym ma ładne ciało.

    Zgoda, Radwańska nie pytała mnie o zdanie i jest dorosła, więc naturalnie nie będę się wypowiadał. I nie tego tyczyły zarzuty zainteresowanych. Radwańska jest profesjonalną tenisistką i ciężko pracowała żeby być dobra, ale jednocześnie zdecydowała się zostać twarzą akcji "nie wstydzę się Jezusa". Ale miała ochotę pokazać nagie ciało, nie będę ekspertem czy to hard porno czy soft erotyka, było to sprzeczne z jej zobowiązaniami wobec organizatorów akcji. A Janowicz w imieniu organiztorów akcji tłumaczy że to nie było nic złego. Albo ktoś wie na czym polega zachowanie uczciwości, albo nie. Powtórzę jeszcze raz – nieważne ile procent nagiej **** pokazała, przyjęła zobowiązanie, trzeba było zadzwonić do krucjaty i grzecznie,w odpowiednim czasie poinformować że się wychodzi a nie małpować kreta.

    • Wszystko fajnie, ale
      Wszystko fajnie, ale poszedłem za linkiem tej “akcji” i trochę mnie wygięło. To jest jakiś sklepik z dewocjonaliami, a nie “Nie wstydzę się Jezusa”. Ku…a kup brelok będziesz zbawiony? Na 5 zł. wyceniona bezwstydność? Byłem przekonany, że to jest coś spontanicznego, związanego z przełamaniem propagandy “europejskiej”, a to jest jakiś gówniany stragan odpustowy, który Chrystus wywracał przy świątyniach.