Prześlij dalej:

Marzenia polskich lekarzy o raju na Zachodzie zaczynają się i kończą na: „ile oni tam zarabiają”. Przy tym marzyciele zapominają, że w Polsce to te babcie poniewierane w przychodniach składały się na ich studia, a na „Zachodzie” za studia płaci się wartością jednorodzinnego domku. Na „Zachodzie” lekarz musi wysłuchać z pokorą każdej hipochondryczki i gdyby się odezwał tak, jak się odzywają lekarze w Polsce, poszedłby na zmywak. Żyjemy w Polsce, nie na Zachodzie i na przykład moja Żona, która ma magisterskie studia polonistyczne, 2-letnie studia podyplomowe, dwie specjalizacje i dwie kolejne robi, zarabia 2000 zł na rękę jako logopeda, dojeżdżająca ZA WŁASNE PIENIĄDZE do trzech szkół. Z tego powodu nie rozbiliśmy w Biskupinie białego miasteczka i nie wywiesiliśmy transparentu „Po tylu latach nauki, takie grosze”.

Realia są takie, jakie są, nie wyciągnie się miliardów złotych z kapelusza i nie dostarczy młodocianej kaście lekarskiej, która naprawdę powinna skorzystać z okazji do milczenia zwłaszcza, że nikt nigdy biednego i głodującego lekarza w IIIRP nie widział. Lekarze jako ludzie wykształceni powinni też wiedzieć, że mają tysiące możliwości, aby zarabiać tyle ile im się marzy, wszystko jest kwestią chęci i czasu. Jeśli ktoś oczekuje, że po 5 latach studiów medycznych zostanie bogiem w białym kitlu, to cierpi na chorobę, prawie nieuleczalną – mania grandiosa. Mamy do czynienia z politycznym cyrkiem gogusiów, którym się wydaje, że zasiadają na Olimpie i poznali zagadkę życia i śmierci. Do lekarzy, którzy coś w życiu osiągnęli i uprawiają swój zawód uczciwie mam głęboki szacunek, jak do każdego człowieka ciężkiej pracy. Do gówniarzy w kitlu, czy bez, żadnego szacunku nie mam. Nic się wam nie należy, na wszystko musicie zapracować i wcześniej podziękować za to, co dostaliście za darmo!

Strony

77363 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

18 (liczba komentarzy)

  1. Rzeczywiście, ten protest lekarzy rezydentów jest popierany (albo nawet inspirowany) przez Ciamajdan. Jednak jest to również sygnał o realnych i poważnych problemach środowiska medycznego. Motto większości komentarzy na tej stronie wyraził "poligraf" pisząc: Im się po prostu w dupach poprzewracało. Można oczywiście poprzestać na tak dogłębnej i błyskotliwej analizie, która podwyższa nastrój piszącego, ale średnio dotyka istoty sprawy. W Podstawowej Opiece Zdrowotnej (POZ), gdzie ja pracuję jako lekarz, brakuje zdaje się ok. 40% obsady etatów w skali kraju. A zarobki są tu znacznie wyższe niż te rezydenckie. Powiem Wam jaksprawy wyglądają ze strony lekarzy: poziom studiów kiepski, zależności fachowe feudalne, samorząd zawodowy upierdliwy tylko wobec lekarzy płacacych składki , a bardzo uprzejmy wobec koncernów i ministerstwa, monopolizacja i komercjalizacja większości szkoleń, brak wykonania podstawowych obowiazków ze strony Min. Zdr. , NFZ itp w zakresie działań organizacyjnych i informacyjnych, brak standardów wydawniczych (np. w świecie bialego czlowieka kazdy podręcznik od 30 lat jest dostępny jako pdf, w Polsce to niepotrzebne), bak spójnego systemu zaleceń i wskazań (jak np. NICE w Wlk. Bryt., albo AAFM w USA), brak kanałów komunikacji między specjalistami, brak jasnych kryteriów oceny jakości, panoszenie się samowoli NFZ, itd. Krótko mówiąc, prawie jakbysmy rozmawiali o sędziach. I tak to jest faktycznie: to środowisko, podobnie jak sedziowskie, naukowe, a może jeszcze wiele innych, nie potrafi, albo nie chce sensownie się zreformować. A efekt jest taki, że młody człowiek chcacy dobrze wykonywać ten piekny i trudny zawód - ma to znacznie utrudnione. I dlatego wielu wyjeżdza.I jeszcze jedno. Każda branża ma swoją specyfikę. Jak chcecie wyceniać troske o pacjenta, ciężar podejmowanych decyzji ? To naprawdę bywa trudne. Czy znacie inną branżę, gdzie jest taki brak sensownych ludzi? a Dlaczego ten brak? A czy to przypadek, że w "normalnych" krajach lekarze zarabiają dobrze? To tyle na razie, jakby ktoś miał coś do powiedzenia ponad odkrywcze "w dupach sie poprzewracało", to chetnie przeczytam.

    I jeszcze kopia listy "nastrojów" rezydenta (sorrry,nie pamiętam autora) moim zdaniem trafne zestawienie.Dla zainteresowanych.

    1. Kupujesz od kumpla seicento. Czujesz się królem życia.
    2. Robisz pierwszą gastroskopię/zakładasz cewnik do dializ/diagnozujesz dystrofię mięśniową/przerywasz napad migotania przedsionków. Czujesz się królem życia.
    3. Nie udaje ci się zrobić pierwszej gastroskopii/założyć cewnika do dializ/rozpoznać dystrofii mięśniowej/odróżnić migotania od trzepotania przedsionków. Uważasz, że nie nadajesz się do tego zawodu.
    4. Nie umiesz niczego innego.
    5. Pospałbyś.
    6. Bardzo późnym wieczorem albo bardzo wczesnym rankiem ze zmęczenia odburkujesz albo pokrzykujesz na pacjentów. Nie lubisz się za to. Trzy lata temu obiecałeś sobie, że nigdy nie będziesz jednym z tych grubiańskich gnojków, którzy na izbach przyjęć drą się na Bogu ducha winnych chorych.
    7. Do perfekcji opanowałeś sztukę mówienia do pacjenta i pisania jednocześnie.
    9. Nabyłeś kompetencje w zakresie polubownego rozwiązywania sporów kolejkowych za drzwiami twojego gabinetu.
    10. Niespodziewanie umiera ci pacjent. Przez dwa kolejne popołudnia leżysz na tapczanie i patrzysz w sufit zastanawiając się, czy dało się zrobić coś inaczej.
    11. Może się dało, a może się nie dało. Nikt z tobą o tym nie gada (oprócz żony, która jednak jest klarnecistką albo politolożką i nie do końca umie wesprzeć cię merytorycznie).
    12. Raz na pół roku idziecie z rezydentami na piwo. Po trzecim zaczynacie opowiadać sobie historie o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    13. Dwie i pół godziny później wciąż opowiadacie sobie historie o o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    14. Popracowałbyś mniej.
    15. Popatrzyłbyś na zdrowych ludzi.
    16. Z rozrzewnieniem wspominasz czasy, kiedy twój rytm dobowy nie był jeszcze rozregulowany.
    17. Masz jeden wolny weekend w miesiącu. W piątek wieczorem dzwoni do ciebie koleżanka, która ma jutro mieć dyżur. Jest chora i ma chore dziecko. Ty jesteś zdrowy. Nie masz dzieci. Lubisz tę koleżankę. Kiedyś ci pomogła. W tym miesiącu znów nie masz żadnego wolnego weekendu.
    18. Pracujesz na bloku operacyjnym, gdzie kręcili ten film o początkach kariery Religi. Na potrzeby filmu blok trzeba było nieco zmodernizować.
    19. W robocie jest brzydko. Odpada tynk. Grzyb zjada sufit. W komputerze zepsuł się wentylator i głośno szumi. Na bloku operacyjnym buty są tylko w rozmiarze 37 albo 44. Klimatyzacja działa w lutym. Klimatyzacja nie działa w lipcu.
    20. Już trochę nie robi na tobie wrażenia noszenie stetoskopu na szyi.
    21. Wciąż robi na tobie wrażenie, że w aptece wydają leki na receptę, pod którą się podbiłeś.
    22. Wciąż bardzo lubisz, kiedy pacjent powie do ciebie „dziękuję za pomoc”.
    23. Zaskakująco dużo czasu pochłania ci obsługa następujących urządzeń: dziurkacz, zszywacz, spinacz biurowy, klej, drukarka, długopis, pieczęć. Drukarka ciągle wciąga papier.
    24. Czasem dostajesz do ręki koagulację, ssak albo laryngoskop. To miły czas, takie święto. Koagulacja nie działa. Ssak nie ssie. Laryngoskop mruga zamiast świecić.
    25. Rozwiązujesz trzydzieści problemów zdrowotnych w ciągu czterech godzin.
    26. O trzeciej trzydzieści znieczulasz do operacji kobietę z pękniętym wrzodem żołądka. Jesteś na nogach od siódmej rano. Od dziewiątej bez przerwy udzielasz świadczeń zdrowotnych. Odkręcasz tlen. Rozpoczynasz znieczulenie. Maska do wentylacji upada ci na ziemię. Za nią upada filtr antybakteryjny. Bardzo powoli schylasz się i podnosisz oba te przedmioty z ziemi. Wpatrujesz się w nie przez dobre trzydzieści sekund, żeby przypomnieć sobie, jak właściwie łączyło się je w jedną całość. W końcu się udaje. Czujesz się, jak byś był literalnie wypity.
    27. Nie - nie jesteś wypity. Kiedy niby miałbyś pić, skoro nie udało ci się nawet zjeść niczego oprócz dwóch snickersów?
    28. Jedzenie jest super, choć oczywiście nie tak super jak sen.
    29. Uświadamiasz sobie, jak wiele problemów sprzętowych można rozwiązać przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    30. Uświadamiasz sobie, że zajmujesz się w pracy rozwiązywaniem problemów sprzętowych przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    31. Bardzo umiesz spać na siedząco.
    32. Masz gorączkę. Kaszlesz. Bolą cię mięśnie. Leci ci z nosa. Dzwonisz do ordynatora i informujesz go, że nie przyjdziesz przez najbliższe trzy dni do pracy. Po rozłączeniu się masz poczucie winy. W pracy bowiem wciąż powtarza się, że nie ma kim robić.
    33. W znajomych na fejsie masz koleżankę, która specjalizację rozpoczęła w Szkocju. Zaskakująco często wrzuca zdjęcia z zagranicznych wakacji. Ukrywasz ją, żeby się nie denerwować.
    34. Powiedziałeś ostatnio przez pomyłkę do profesora „panie doktorze”. Od tamtego czasu profesor patrzy na ciebie spod oka.
    35. Patryk Vega twierdzi, że koncerny farmaceutyczne sponsorują twoje wyjazdy na safari.
    36. Po dyżurze pojechałeś drugą klasą TLK do Bydgoszczy na piętnaście godzin, żeby odwiedzić brata.
    37. Koncerny farmaceutyczne przestają przynosić długopisy, więc zaczynasz kupować własne.
    38. Jak masz chwilę, to wystarcza ci mocy intelektualnych na obejrzenie skrótu meczu Arka Gdynia - Piast Gliwice albo newsów na Pudelku. 18-letnia kuzynka Kardashianek walczy o popularność na Instagramie. Będzie gwiazdą?
    39. Bardzo chciałbyś przeczytać książkę. W liceum czytałeś książki.
    40. W ogóle to tak jakbyś nieco schamiał, przedstawicielu inteligenckiego zawodu.
    41. Nie bierzesz łapówek.
    42. Nikt nie chce ci dawać łapówek (i to jest ok).
    43. Wczoraj po raz pierwszy od trzech tygodni wstałeś bez budzika. O dziewiątej. Wyspany. Nieprzyzwyczajony do takiego zasobu sił poważnie rozważałeś przebiegnięcie maratonu (z marszu) lub zdobycie ośmiotysięcznika (bez tlenu).
    44. Krzysztof Ziemiec mówi w „Wiadomościach”, że chodzi ci o to, żeby zarabiać ponad dziewięć tysięcy.
    45. W telewizyjnych relacjach z głodówki lekarzy co chwilę miga znajoma twarz.
    46. Głodująca koleżanka wraca do pracy, bo ma dyżur. Pytasz koleżanki, czy podczas protestu podjadają na lewo kanapki w kiblu. Koleżanka zaprzecza.
    47. Oglądasz w telewizji Konstantego Radziwiłła. Pamiętasz go z czasów bycia prezesem NRL. Pamiętasz go z zajęć na uczelni. Pamiętasz go z kongresów naukowych. Bardzo rozsądny chłop. Był.
    48. Twoi starsi koledzy mówią „Młody musi zapierdalać”.
    49. Zapierdalasz.
    50. Popierasz protest głodowy lekarzy.

  2. avatar

    Angol, ja też twierdzę, że im się w dupach poprzewracało. Wiedzieli na jakie studia idą i ile czeka ich pracy, że to nie jest łatwe, a owoce przychodzą po wielu latach wysiłku. Za moich czasów marzyliśmy o tym, żeby mieć... pieczątki! Pieczątka to była wejściówka do świata. Chłopcy starannie się golili przed egzaminami, bo wielce-mądra broda u studenta była bardzo źle odbierana przez profesorów. Wtedy młodzież na studiach była nauczana i wychowywana, teraz jest tylko nauczana. Co do chodzenia na zajęcia, ci z pierwszego roku "lecieli na uczelnię", ci z ostaniego "szli do szkoły". Na ostanim roku nikt nikomu nie musiał niczego udowadniać, ale ci sami ludzie idąc potem do pracy znów spadali na koniec łańcucha, znów byli "pierwszoklasistami", i z tym faktem wielu posiadaczom pieczątek trudno było się pogodzić.

  3. W USA rezydentura w prestiżowym szpitalu tylko dla bardzo zdolnych i tylko po znajomości. Reszta musi robić rezydenture w szpitalu w getcie murzyńskim gdzie trzeba dojeżdżac samochodem pancernym albo w szpitalu na zadupiu np. w rezerwacie indiańskim na pustyni w Arizonie. W jednym chujowym szpitalu murzyńskim w którym byłem słuzbowo wszyscy rezydenci to byli Hindusi, Pakistańczycy albo Arabowie.

  4. Rząd nie może płacic tyle na ile wyceniona jest płaca lekarz, ponieważ z powodu małej liczby lekarz system by padł.Tylko niskie płace sprawiają, że lekarze są zmuszania do dodatkowego zarobkowania. To jest kwadratura koła.

  5. avatar

    W dyskusji na temat protestu rezydentów na fb, osoba typu leming mnie "uświadomiła", że PIS jest zły, bo nie chce dać podwyżek rezydentom, a PO była dobra, bo dała podwyżki lekarzom i lekarze zarabiają 20-30-40 tys. na miesiąc. I powiem Ci, że żaden z moich licznych znajomych lekarzy na brak kasy nie narzeka, ale narzeka na brak jeszcze większej kasy. Zasypują mnie zdjeciami z wojaży po całym świecie, i to jest OK, ale do cholery - nie narzekaj. Już 20 tys. na miesiąc to jest od groma pieniędzy, a 40 to jest tyle, ile zarabiają lekarze w Stanach. Owszem, chodzi o lekarzy pierwszego rzędu, wysocy specjaliści tłuką nawet miliony, ale większość lekarzy to nie są wysocy specjaliści w prywatnych klinikach dla bogatych, a obsługują ogólną populację. Z tych "40 tys" oni spłacają studia i utrzymują rodziny, żyjąc w swoim obszarze cenowym. Na przykład za funt (45 dag) kartofli płacą 2 $.

    Lekarze zarobkują dodatkowo nie dlatego, że mają mało pieniędzy, ale ponieważ chcą mieć ich więcej. I to jest OK, rozumiem - chcesz mieć więcej to pracuj więcej, ale oni tak oblatują kilka miejsc na dzień i gdzie jest w tym faktyczny czas na rzetelną pracę? Bo jeśli oni pracują wszędzie, to znaczy, że nie pracują nigdzie.

  6. Juz to gdzies napisalem, ze:

    Corka mojego amerykanskiego kolegi studiuje medycyne w Boston'ie i za******la na part time, a podczas wakacji full time, w rodzinnym Montauk, jako kelnerka! ...I nie ma "to tamto", musi za*******ac...i nie chwali sie, ze za rok zostanie lekarzem! (a $100 tys. dolcow trzeba zaplacic!...nie ma na krzywy ryj!);)

  7. " albo pan Hałabuz doskonale wie, gdzie szukać politycznych kontaktów i konfitur. Jak mawiali starożytni tertium non datur. Tak przy okazji polecam też sprawdzenie w Google frazy: Nina Hałabuz (dziennikarka GW) i Stanisław Hałabuz (KOD) i zapytanie pana Krzysztofa, czy to przypadek?"

    Pomoge nieco.Oczywiscie nie zaden przypadek,wczoraj u gozdyrki zajal poczesne miejsce razem (oczywiscie) z Radziszewska i omal nie poplakalem sie nad jego losem,otoz jak sam mowil 2 lata temu  pracowal po 435 godzin.,ale obudzil sie w pore bo powracal do domo 100 km i zatrzymywal sie na stacji,aby sie przespac...Hi,hi,hi,ale lekarzysko,dobrze ze nie bylem jego pacjentem,boby zasnal nad wycinaniem mi slepej kiszki.

    Ale zarty zartami,pomyslmy nieco i wezmy kalkulatorek; 435 podzielone przez 30 (miesiac) to 14.5 godziny codziennie razem z sobotami i niedzielami,A gdzie czas na dojazdy?,na spanie?,na jedzenie?Jakis mecz,tv czy tez bzykanie? Zapomnij! Gdybym tak charowal,to poduszka bylaby moim najlepszym przyjacielem nawet na stacji benzynowej,ale ktoz po TAKIEJ pracy moze przejechac ODPOWIEDZIALNIE 100km?

    Zauwazyl takze,ze oddawanie pieniedzy za studia to bylaby dyskryminacja.Obecnie "pracuje"350 godzin po 14/godz. netto,lzy same pchaly mi sie do oczu nad jego losem.

    Zapowiedzial tez,ze szybko zwroci sie do Kaczynskiego listownie w tej materii

    Owszem,czas rezydencji nie jest latwy,wymaga wielu poswiecen, wynagrodzenie jest symboliczne,ogolnie nie jest rozowo, to kilka lat wyrzeczen ale pozniej...zobacz co mam w garazu

    Ide spac....

     

  8. Resortowi Rezydenci domagają się 7 tysięcy na miesiąc i coś tam jeszcze, ale nie bardzo wiedzą co. Nie chcą współpracować - chcą protestować. Mają gęby pełne frazesów, parcie na szkło oraz wsparcie KODobrytów. Boję się takich ludzi.

  9. Strony