Prześlij dalej:

Powinienem zrobić solidne rozeznanie kto stoi za strajkiem KILKUNASTU lekarzy rezydentów, bo nie mam wątpliwości, że narodziła się nowa, przestrzelona rewolucja społeczna pod wiadomym kierownictwem, ale wystarczyło mi kilka profili na Facabooku, aby dać sobie spokój z tą jałową robotą. Niejaki Krzysztof Hałabuz, jeden z liderów lekarskiego ciamajdanu, na swoim profilu „lajkuje” i podaje wpisy Bartosza Arłukowicza, tak tego Bartosza, byłego posła SLD i ministra zdrowia w rządzie PO.

 rezydent.JPG

https://www.fac...

Możliwości są dwie albo pan Hałabuz powinien się zgłosić do kolegi innej specjalności i poskarżyć się na dziwne dolegliwości mózgu albo pan Hałabuz doskonale wie, gdzie szukać politycznych kontaktów i konfitur. Jak mawiali starożytni tertium non datur. Tak przy okazji polecam też sprawdzenie w Google frazy: Nina Hałabuz (dziennikarka GW) i Stanisław Hałabuz (KOD) i zapytanie pana Krzysztofa, czy to przypadek? Nieważne, jak napisałem wcześniej nie będę się bawił w monografię następnego ciamajdanu, ważne jest coś zupełnie innego. Jeśli spytać przeciętnego Polaka, która grupa zawodowa w Polsce jest szczególnie poszkodowana, to usłyszymy wiele odpowiedzi, ale na pewno nie znajdą się na liście: politycy-urzędnicy, prawnicy i lekarze. Kolejność nieprzypadkowa. Trzy kategorie społeczne, które cieszą jak najgorszą sławą i nie ma tutaj przypadku.

Przyjmując do wiadomości zwyczajowe argumenty, że ktoś tam zna fantastycznego lekarza, ktoś ma cudownego adwokata w rodzinie, a jeszcze inny osobiście widział uczciwego polityka, nie ulega wątpliwości, że in gremio zwykły Kowalski za polityka, prawnika i lekarza umierał nie będzie. Bronię zawsze szlachetnych wyjątków i mniejszości, co jest obowiązkiem przyzwoitego człowieka i tacy politycy, prawnicy i lekarze rzeczywiście istnieją, za co tym bardziej należy się im szacunek, bo pokus schodzenia na łatwą drogę jest mnóstwo. Niemniej zwykły śmiertelnik czuje się bezbronny wobec przedstawicieli półboskich zawodów, które decydują, dosłownie, o życiu i śmierci śmiertelnika. Kto choć raz siedział w przychodni lub leżał w szpitalu ten wie, że jak przychodzi Pani/Pan doktór to niebo się rozstępuje. W tym czasie skuleni na korytarzu pacjenci patrzą na boskie oblicze w nadziei, że przyjmie, przypisze receptę i wyleczy.

Rzadko wizyta w lekarskim gabinecie wiąże się z poczuciem, że trafiło się pod opiekuńcze skrzydła, z reguł jest to pasmo upokorzeń i poczucia niższości. Po wyjściu z przychodni i szpitala pacjenci odreagowują upokorzenie i stąd taki, a nie inny obraz grupy zawodowej. Może mam pecha, ale w życiu spotkałem dwie, słownie DWIE lekarki, które autentycznie przejmowały się losem pacjenta, oczywiście obie świadczyły usługi w ramach wizyt prywatnych. Cała reszta „moich” lekarzy to znudzeni cynicy, materialiści od koszyków z jajkami i białych kopert, z empatią na poziomie pani z okienka ZUS. Normą na dyżurze jest „Pan doktor śpi”, bez dodania, że śpi na państwowym, bo prywatnie przyjmował w gabinecie. Lekarze mogą się obrażać albo nie, specjalnie mnie to nie zajmuje, w każdym razie takich i jeszcze gorszych opinii dostaliby, lekko licząc, od 70% pacjentów. Mówię rzecz jasna o opiniach wyrażanych poza gabinetami i placówkami służby zdrowia.

Strony

74980 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Panie Piotrze
    Pisze Pan to co myśli większość normalnych ludzi.
    Im się po prostu w dupach poprzewracało.
    ---------------
    "Marzenia polskich lekarzy o raju na Zachodzie zaczynają się i kończą na: „ile oni tam zarabiają”. Przy tym marzyciele zapominają, że w Polsce to te babcie poniewierane w przychodniach składały się na ich studia, a na „Zachodzie” za studia płaci się wartością jednorodzinnego domku."
    ----------------
    "Mamy do czynienia z politycznym cyrkiem gogusiów, którym się wydaje, że zasiadają na Olimpie i poznali zagadkę życia i śmierci. Do lekarzy, którzy coś w życiu osiągnęli i uprawiają swój zawód uczciwie mam głęboki szacunek, jak do każdego człowieka ciężkiej pracy. Do gówniarzy w kitlu, czy bez, żadnego szacunku nie mam. Nic się wam nie należy, na wszystko musicie zapracować i wcześniej podziękować za to, co dostaliście za darmo !"
    ------
    Bardzo mądre słowa !!!
    Pozdrawiam Pana

  2. Powtórzę swój komentarz, który w tej sprawie zamieściłem na wPolityce.pl:

    "NIech rząd skorzysta z projektów jakie koalicja PO-PSL przygotowała dla rezydentów, a później wdrażała."

    To jest w nawiązaniu, do tego, że coraz to jacyś Totalni przy pomocy swoich otworów gębowych wyznają, że oni wszystko PiSowi przygotowali, i dostatnią gospodarkę zostawili itd.

    Nie znałem wtedy jeszcze bliskich kontaktów tych, którzy jeszcze nie zawsze mają pokazać, co mają w garażu z Arłukowiczem, kodomitami & Co., ale lata przeżyte u tych rządów, co to tak lud kochają wyostrzyły mi węch - i jak widzę nie spudłowałem.

     

  3. A jakby zbudować elektrownie geotermalne na głębokość 4-5 kilometrów, to jak się ma koszt, moc do elektrowni jądrowej? 

    Przez dłuższy czas byłem na oddziałach pediatrycznych, i znam odchyły od normy jakie tam występują.

  4. avatar

    "a jeszcze inny osobiście widział uczciwego polityka"

    Może nie przesadzaj w publicystycznym amoku, dobrze?

  5. cmss

    zapominasz że polityką kręcą pieniądze i do szebelka wojewódzkiego ich tylko jeszcze nie widać

    co piszą inni?

    https://www.salon24.pl/u/wszolek/815001,rezydenci-postawili-szydlo-trudny-warunek-o-nim-jednak-nie-mowia

     

  6. Zastanawiałem się czy zabierać głos. Jestem członkiem tej, jak nazywacie, kasty. Czytam Matkę Kurkę, popieram PIS, protest rezydentów mam w dupie. Ale będąc lekarzem, zwykle czuję sie wywołany do wypowiedzi, więc się  wypowiadam. W punktach.

    1. Nie tylko ja, ale większość  "dorosłych" lekarzy protest rezydentów ma w dupie. Jest to z mojego punktu widzenia wydarzenie dość marginalne, w pewnym sensie przeźroczyste  i media niepotrzebnie to rozbuchały: Można było ich zostawić- niech głodują, aż umrą. Wczasie "rozmów" z rządem pewnie się nażarli, a potem ponownie podjęli protest. Ja, jako dość tęgi mężczyzna, wprawdzie rozważałem przyłączenie się do tej głodówki, ale żona nie pozwoliła jechać, pewnie z zazdrości.   

    2. Pieniądze w życiu zawodowym są ważne, jeśli kogoś to dziwi to rżnie głupa.

    3. Chamstwo w placówkach głównie wynika z tego,że są publiczne. Na prywacie wszyscy mili. Jeśli kogoś to dziwi, to rżnie... itd. Ale nie chcecie 100 proc prywatyzacji szpitali, prawda? Ci grzeczni lekarze w USA pracują w szpitalach prywatnych.

    4. Przekonanie prawników o wyjątkowości kasty obalił m.in. Matka Kurka, który dość skutecznie reprezentuje siebie i nie potrzebuje prawnika w sądzie.  Pewnie niedługo zoperuje własną żonę i tym samym obali mit o wyjątkowości konowałów.

    5. W odróżnieniu od II RP, gdzie wśród lekarzy dominowali Fenicjanie, dziś mamy sytuację klarowną o tyle,  że w więlkszości jesteśmy Polakami. Rodacy- my z was! Nie ma osobnego narodu lekarzy. Jesteśmy tylko tacy jak wy! Czego wy kurwa oczekujecie?? Czy naród buraków porodzi lekarzy aniołów?? Jeżeli okazujesz komuś chamstwo w sklepie, czy autobusie, to czego oczekujesz w szpitalu?

     

  7. Podpisuję się pod tym obiema rękami.

  8. @marvald. Z całym szacunkiem, ale nie chcemy prywatyzacji szpitali, ponieważ impertynecka obsługa pacjenta ma miejsce przeważnie w przychodniach, ambulatoriach, gabinetach specjalistycznych i innych POZ., a te są niemal w 100% prywatne. Chyba tylko przy szpitalach resortowych są jeszcze "państwowe" przychodnie. Tak więc problem impertyneckiego podejścia do pacjenta nie ma związku z tym, czy przychodnia jest prywatna na kontrakcie z NFZ, czy państwowa, tylko problem leży w mentalności większośc lekarzy, w tej wspomnianej przez MK 'mania grandiosa'. Prywatyzacja już nastąpiła, zmiana mentalności nie nadążyła.

  9. avatar

    Jeżeli rozwiązanie problemu grzeczności metodą "100 batów w słabiznę" nie wchodzi w grę wypada zastanowić się nad przepływem forsy, od czego rzeczony przepływ  zależy. 

  10. Mieszkam w USA i pracuję w tzw. służbie zdrowia. Odwiedziłem dziesiątki szpitali. Stosuje sie tu takie same procedury, używa sie tego samego sprzetu i i lekarstw co w Polsce. Nie spotkałem jednego chamskiego czy rozmawiającego z pacjentem czy jego rodziną z pogardą lekarza czy pielegniarki (leniwe pielegniarki spotkałem). Byłem z wizyta w Polsce i żone rozbolał brzuch. Poszlismy na izbe przyjęć do Szpitala Kolejowego we Wrocławiu. Tam nam kazali czekac w jakimś ciemnym pokoju. Po jakimś czasie przyszedł lekarz ok 50-tki i krzyknął do mnie: co pan tu robi, prosze stąd wyjść. Wyglądał na takiego który własnie dupczył jakąś rezydentkę albo rezydenta w dupę. Chciałęm mu zajabac ale było podejrzenie slepej kiszki u mojej żony i grzecznie wyszedłem. Skierowali na do innego szpitala, nazwy zapomniałem, ale był dość nowoczesny i młoda lekarka była bardzo miła i rzeczowa. Wycieli mojej żonie szybko ślepą kiszkę ale później sie okazało, że to było coś innego a konkretnie tzw. helikobakter. Nie chce was zanudzać. Za chamstwo w Stanach (prawie) zaraz wylatuje się z pracy w służbie zdrowia. Za duże pieniądze wchodzą w grę, że by ten czy inny chuj albo pedał wyżywał sie na pacjentach, z których (bardzo dobrze) zyje cały system. Pilnuje tego tabun prawników na etacie każdego szpitala. Tabun innych  cwanych i agresywnych prawników jest do dyspozycji pacjenta, którego zdrowie szpital spierdolił ( zdarza sie dość często) I wtedy zaczyna sie poważna i bardzo droga walka między gangami prawników. Dlatego słuzba zdrowia w USA jest STRASZNIE droga.

  11. Strony