799 aborcji nie wzbudziło żadnych emocji, Chazan miał pecha i trafił na Alicję Tysiąc II

Prześlij dalej:

W kwestii aborcji od lat zajmuję niezmienne stanowisko – nie wchodzę w żadne ideologiczne dysputy, mam swoje zdanie, czysto ludzkie i tego się trzymam. Oceniając po ludzku kolejne zawody w ideologicznym kisielu widać wyraźnie, że wszystko i wszystkim się w głowach kotłuje. Co do zasady zabijanie człowieka w każdej fazie rozwoju i z każdym stopniem upośledzenia jest po prostu zabijaniem, nie żadnym „zabiegiem”, ale przy każdej zasadzie powstają wyjątki. Kobiety, które decydują się na poród w sytuacji, gdy dziecko ma poważną, nierzadko śmiertelną, wadę genetyczną, są święte. Nie oznacza to jednak, że świętość ma być normą prawną. Ludzie zabijają się „legalnie” na dziesiątki sposobów, giną na bzdurnych wojnach, zapijają się na śmierć, popełniają samobójstwa lub działają w ramach wyższej konieczności. Życie to nie jest paciorek wyklepany wieczorem, ani lewacka ulotka, życie potrafi człowieka zabić, co jest największym paradoksem naszego jestestwa. Przy odrobinie dobrej woli myślący osobnik jest w stanie zrozumieć i oddzielić tragedię kobiety, która ze świadomością stanu rzeczy ma przed sobą wiele miesięcy traumy, od bezmyślnych pogadanek rozmaitych świeckich i religijnych kaznodziejów. Kiedyś już przytaczałem ludowe powiedzenie, które towarzyszyło mi od dziecka: „dobrze, że go Pan Bóg zabrał, bo to tylko dla niego i dla tej matki cierpienie”. Cała prawda zawiera się w tych drastycznych, ale szczerych słowach. Być może kiepski ze mnie człowiek, mąż i ojciec, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której zmusiłbym Żonę do urodzenia dziecka ze śmiertelną wadą genetyczną, siebie może tak, chociaż niewielkie daję sobie szanse. Jeśli tylko ma się przed oczami człowieka, a nie katechizm, czy Gazetę Wyborczą, to trudno klepać w klawiaturę te wszystkie osłuchane i zgrane na śmierć argumenty. Problem w tym, że Pan Bóg ma swoje kompetencje i nikt Pana Boga z podjętych decyzji nie rozlicza, jak choćby z naturalnego poronienia, które wbrew histeriom wokół „zabiegów” jest najczęstszą przyczyną śmierci dziecka. My musimy sobie jakoś radzić, w ramach wolnej woli, bo oczekiwanie na łaskę bożą często kończy się większą tragedią.

Strony

42637 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

49 (liczba komentarzy)

  1. Mam prośbę. Wyjaśnij mi jaka jest konkretnie różnica między przerwaniem życia dziecka 3.5 miesiąca przed urodzeniem a 3.5 miesiąca po urodzeniu? Jakaś musi być skoro jedno jest warunkowo dozwolone, a drugie bezwarunkowo zabronione. Jakieś pomysły w stylu "mój brzuch - moja decyzja"? No ale po porodzie mogłoby być "moje mieszkanie - moja decyzja"? Też dobry argument. Bo w niby dlaczego decyzję podejmować nie wiedząc w ogóle jak to jest mieć dziecko. Lepiej ją podjąć jak się gówniarza poniańczy trochę i zorientuje czy jest ciężko czy nie. Czyż to nie logiczne?

  2. Juz wyjasniam. 3,5 miesiaca przed urodzeniem dziecko bedzie zylo wtedy i tylko wtedy, jesli inny czlowiek, kobieta, odda mu do dyspozycji swoj organizm. To troche jak czlowiek podlaczony do respiratora. Jezeli respirator przestanie dzialac- czlowiek umrze. 

    Z drugiej strony to sytuacja- jak napisalam powyzej - czlowieka czekajacego na dawce szpiku np. jezeli ktos sie nie zgodzi go oddac- on umrze. Jezeli kobieta nie zgodzi sie ryzykowac swoim zdrowiem/dyskomfortem/organizmemm - dziecko umrze. 
    reszta powyzej. 
     
    Dopoki nie karzemy ludzi nie bedacych w banku szpiku - dopoty nie mamy prawa karac kobiet. 

  3. To okrucieństwo... zapisać się do banku szpiku i nie oddać go potrzebującemu. Jeżeli ktoś zmienił zdanie i zapomniał się wypisać to wszystko w porządku, ale w innym wypadku? Często takie coś się zdarza?

  4. nie chodzi mi  o ocene moralna, ale o penalizacje. Wlasciwie- dlaczego nie karac wszystkich, ktorzy nie sa w banku? Nigdy nie wiadomo kiedy i kto moze uratowac czyjes  zycie. 

  5. avatar

    z bardzo prostej przyczyny - otoz jest pewna roznica miedzy niechecia do uzyczania wlasnego szpiku a zabiciem czlowieka poprzez abrocje. W przypadku koniecznosci przeszczepu szpiku czynnikiem sprawczym ewentualnej smierci jest choroba (a to na panstwie a nie na obywatelu spoczywa obowiazek zapewnienia leczenia wiec nie mozna zmusic obywatela do udostepnienia potencjalnego leku). W drugim przypadku czynnikiem sprawczym smierci jest drugi czlowiek (zarowno ten, ktory przeprowadza aborcje jak i ten, ktory poddaje mu ofiare aborcji).

  6. avatar

    z logicznego punktu widzenia takie rozumowanie nie ma sensu. Jeszcze nie widzialem noworodka, ktoremu jakis inny czlowiek nie musi uzyczyc swojego czasu, troski, srodkow itd. aby ow noworodek przezyl. Fakt jest taki, ze czlowiek jest bezwzglednie uzalezniony od innych ludzi przynajmniej przez pierwsze 5 lat swojego zycia i nie ma zadnego sensu podzial na to, kto jest tym ¨uzyczajacym¨ - bo niby dlaczego mielibysmy faworyzowac biologiczna matke (i nadawac jej prawo do odbierania komus zycia) a nie opiekuna, ktory po prostu zmienil zdanie co do wymogu opieki nad malym czlowiekiem. Otoz w gatunku homo sapiens (i innych rowniez) tak juz jest, ze przez pierwsze kilka miesiecy ontogenezy potomstwo rozwija sie w srodowisku jajawodu / macicy osobnika plci zenskiej. Jesli ktos ma o to pretensje to ... zawsze moze zmienic plec (wszak to wolny i swiadomy a ostatnio nawet popularny wybor) zamiast proklamowac swoje prawo do wladania zyciem dziecka, ktore dziala (tzw. rozwija sie) niejako z powodu ¨wyzszej koniecznosci¨.

  7. avatar

    Co więcej jeśli mówimy o prawie, to dziecko, które wypadnie z łóżeczka zbiegiem okoliczności oraz siłą grawitacji i umrze, a nieświadoma faktu urobiona po łokcie mama, w tym czasie odreaguje i wypije lampkę wina - idzie siedzieć. Porównanie szpiku, czyli części człowieka, do człowieka, to też naukowość bez podpierania cycków stanikiem. To nie są żadne chłodne i logiczne argumenty, przecież te bzdety roznoszone są po forach od kilkunastu lat, praktycznie w niezmienionej formie, "to feministyczny Hitler". Charakterystyczne jest, że te wszystkie wyzwolone baby, jak Czubaszek na przykład, mają za sobą po kilka skrobanek i żadna nie dokonała inwazji szpiku, czy przeszczepu nerki, ani nawet obniżenia leukocytów. Umówmy się, że tutaj jesteśmy poważni. Mnie nic do cudzej dupy, ale jak mi zaczynają robić wykłady siostry zakonne z kościoła Tomka z sufrażystkami na zmianę, to staję się muzułmaninem albo Cyganem.

  8. "czas troske i srodki", abstrahujac nawet od tego, ze to nie do konca co organizm  i zdrowie- moze poswiecic kazdy, nawet odplatnie. 
    Tak, jesli nikt taki sie nie znajdzie, dziecko umrze. 

    Kurko, cycki bez stanika- to tak srednio naukowe, ale jezeli lubisz ;) 
    Etyka - to taka nauka, np o tym, czy przerywanie ciazy jest dobre czy zle. 
    Logika to tez taka nauka. A pytanie jest z kategorii:  
    Jezeli uwazam ze X z to ze zrobil abc - nie nalezy karac
    to czy nalezy karac Y  za to ze zrobil abc. 

    mozna zadac pytanie czy to co zrobil x to to samo co zrobil Y. 

    Kurko, nie wiem o czym dyskutuja na forum Srody, bo nigdy tam nie bylam. 
    No ale - jezeli Tys tam bywal- to masz odpowiedzi przecwiczone, wiec wytlumacz, gdzie jest blad w moim rozumowaniu. Twoje metafory- sa co prawda bardzo obrazowe, a epitety kwieciste, ale moze sprobuj tak prosto, tak na  moj maly rozum.

  9. avatar

    no i co ma niy wynikac z tego, ze ¨czas, zdrowie i srodki¨ to nie to samo, co zdrowie i organizm? Jak juz wspomnialem, cykl rozwojowy czlowieka przewiduje rozwoj w organizmie matki a nastepnie mozliwosc zastapienia matki przez inne osoby. Czy z faktu, ze ktos jest na danym etapie niezastapiony, mozna wyprowadzac prawo do zabijania podopiecznego?

    To rowniez kwestia hierarchii wartosci. W przypadku bezposredniego zagrozenia zycia matki przez ciaze ZAWSZE ratuje sie matke a juz szczegolnie w sytuacji, kiedy plod nie jest w stanie przezyc poza jej organizmem wiec mamy prosta kalkulacje: dzialanie (nawet to drastyczne) = 1 trup + 1 zywy; brak dzialania = dwa trupy. W kazdym innym przypadku nie widze zadnego logicznego uzasadnienia, aby przedkladac zdrowie (bo o zyciu juz nie mowimy) matki ponad zycie dziecka, o ile ktos uznaje zycie ludzie (a szczegolnie niewinnego czlowieka) za wartosc nadrzedna.

  10. Pokaż mi jedno 3,5 miesięczne dziecko, które jest w stanie samodzielnie egzystować, mówię o podstawowych ludzkic funkcjach nie jeżdzeniu autem i zarabianiu na taśmie. Pomijając "I kto to mówi".

  11. Strony