Reklama

Super Kubak chciał mieć zwierzątko. Tak, tak – miał Kota. Zgadza się, ale – co to za zwierzątko?! Żadne – właściwie.

Super Kubak chciał mieć zwierzątko. Tak, tak – miał Kota. Zgadza się, ale – co to za zwierzątko?! Żadne – właściwie. A na dodatek Kot Super Kubaka dużo się wymądrzał i zawsze, jak robiło się coś głupiego – patrzył karcąco.
Super Kubak chciał mieć prawdziwe zwierzątko. Takie – co to się nim trzeba zająć, ale nie za bardzo. Takie, co to mało wie o świecie, ale miło na nie popatrzeć. Takie, że znajomi będą mówić: Łał, ale świetne zwierzątko. A dzieci znajomych będą mówić: Łał! Mamo! Kup mi takie zwierzątko!
Rybki się nie nadawały. Są nudne. Nikt się rybkami nie zachwyci. Super Bohater musi mieć coś wyjątkowego. Zupełnie wyjątkowego! I Super Kubak wiedział, co to będzie.
Zamarzył mu się Krokodyl.
Jeden znajomy akurat (całkowitym przypadkiem) wracał znad Nilu. Obiecał, że jednego małego Krokodylka – może przewieźć. Wiózł już bowiem kilka innych ciekawych okazów oraz jedną mumię, ale maleńką.
Nie wiadomo, jak to wszystko przetransportował przez granicę. Może mieć to związek z tym, że córka celnika dostała na urodziny urocze lwiątko. Zresztą – czy to ważne? Najważniejsze, że w środowy poranek na dywanie w salonie Super Kubaka wylądował Krokodyl.
Był zielony i spał. Ale żył, bo Super Kubak przystawił mu pod nos lusterko, które zaparowało.
Kubak wyskoczył szybciutko do zoologicznego za rogiem i kupił smycz i miseczkę. Zastanawiał się nad kuwetką, ale uznał, że jak smycz – to kuwetka zbędna. Kiedy wrócił, Krokodyl był zupełnie obudzony i kończył jeść Jego sofę.
Sofa nie była bardzo cenna, więc mu wybaczył. Rozczulił się nawet – że taki rezolutny. Kot natomiast siedział na szafie i prychał.
-Nie znasz się – powiedział Kubak do Kota – bardzo miły gość, ten Krokodyl. Zobaczysz, że zmienisz zdanie.
Rozłożył miseczkę i nalał mleka. Krokodyl nie wydawał się zainteresowany. Kubak wylał mleko i nałożył Whiskas z wątróbką. Krokodyl się wzdrygnął. Dziwnie łakomie spoglądał na szafę. Kot prychnął głośniej.
Kubak zastanawiał się, gdzie zrobić nowemu legowisko, ale przypomniało mu się w porę, że Krokodyl potrzebuje wody. Nalał więc pełną wannę, włożył tam kilka roślinek – akurat nie miał w domu wodnych, ale jutro kupi – na razie niech będą paprotki.
Umieścił Krokodyla w wannie, ale kiedy nachylił się, żeby sprawdzić, czy korek jest szczelny zdał sobie sprawę, że jego głowa utknęła w paszczy, a wielkie zęby niebezpiecznie zaciskają mu się za uchem. Poczuł niepokój. Zapewne była to jakaś zabawa, ale średnio się mu podobała. Próba uwolnienia się spowodowała mocniejsze zaciśnięcie się szczęki. Nie było dobrze. Nagle jednak paszcza otworzyła się. Krokodyl miał oczy pełne łez, a na nosie – ślady pazurów.
No, na coś się ten Kot przydaje. Kubak zatrzasnął na wszelki wypadek drzwi do łazienki. Kot siedział już z powrotem na szafie. Super Kubak miał wrażenie, że gdyby nie wiadomego rodzaju przeszkody natury anatomicznej – Kot popukałby się w czoło.
Zajrzał w Internet i okazały się straszne rzeczy. Krokodyl pływający sobie w jego wannie, na pierwszym piętrze bloku w bardzo spokojnej okolicy, był – ciężko w to uwierzyć – ludojadem. Nie było raczej szans namówić go na wegetarianizm.
Póki co, trzeba mu zapewnić jakieś jedzenie, którym nie byłby Kubak, ani Jego Kot.
Super Kubak ubrał pelerynkę, wskoczył w podmiejski i w niedalekiej wsi kupił od Gospodyni stado kur. Krokodylowi starczyło na lekką kolację. A pierza wystarczyło na dwie kołdry.
Krokodyl nie dawał się głaskać. Nie chciał słyszeć o spacerach. Znajomych nie można było zapraszać ze względu na niebezpieczeństwo. Z łazienki trzeba było korzystać u sąsiadów. A ta bestia tylko żarła kury. Kubak miał dość.
Nie wiedział co zrobić. Krokodyl nie dał się namówić na powrót do Nilu. Wisła okazała się dla niego zbyt zimna. Super Kubak był w sytuacji bez wyjścia.
Ale, ale, ale! Od czego jest się Super Bohaterem!? Założył czerwoną pelerynkę i – pomyślał (swoją drogą, gdyby zrobił to wcześniej nie byłoby tylu problemów; ale przygody także by nie było).
Wymyślił!
Sięgnął po telefon. 5 minut – i załatwione.
Krakowskie zoo szalenie ucieszyło się, z nowego Krokodyla. Był wyjątkowo zdrowy, duży – i – dobrze odżywiony. W nagrodę za swą wspaniałomyślność Super Kubak otrzymał od Dyrektora Zoo Rybkę w małej, szklanej kuli.
Przyniósł ją do domu, zastanawiając się, co powie Kot. Pewnie znów będzie prychał.
Ale Kot nie prychał. Mlasnął. Włożył do kuli łapkę, potem pysk. A potem Super Kubak znów miał tylko Kota. A może to i lepiej?

Reklama
Poprzedni artykułNajdzielniejszy żołnierz elitarnej jednostki
Następny artykułWinny jest Polański

4 KOMENTARZE