35 lat temu i dzisiaj…

Prześlij dalej:

Spoglądając na karuzelę międzynarodowej sceny politycznej możemy zaobserwować, że Historia lubi i potrafi się jednak powtarzać, niestety czasami, jako farsa. Na początku lat 80-tych mieliśmy do czynienia z tandemem światowych liderów Janem Pawłem II i Ronaldem W. Reaganem natchnionymi ideami godności i wolności jednostki. Ich przeciwnikiem był ideologiczny ustrój silnego państwa otwarcie gardzącego jednostką ludzką. Tandem ten poprzez swoją pracę i wizję szczęśliwym zrządzeniem losu był w stanie wyzwolić z totalitarnej szczęśliwości sowieckiej wielu narodów, w tym i naszą Polskę. Odrębnym zagadnieniem pozostaje, co my Polacy z tą daną nam szansą uczyniliśmy…

Dzisiaj, w pewnym sensie mamy odwrócenie sytuacji na scenie międzynarodowej karuzeli w układzie sił Rosja – USA z okresem z początku lat 80 – tych. Wtedy na amerykańskiej scenie politycznej pojawił się patriotyczny kaznodzieja Ronald Reagan twierdzący, że wszystkiemu winne jest silne zbiurokratyzowane państwo nakładające coraz to wyższe podatki na przedsiębiorczych obywateli.  Po upokorzeniach USA w Wietnamie jak i za prezydenta Cartera w Teheranie (religijna rewolucja i amerykańscy zakładnicy), nastąpił wybuch patriotycznego entuzjazmu i ekonomicznej prosperity.

Z drugiej strony widzieliśmy słabnącą sowiecką gospodarkę, słabnące czerwone imperium Breżniewa upokorzone w Afganistanie i narastającą rewolucję robotniczo-religijną w Polsce.  W Teheranie tsunami fundamentalizmu szyickiego, w Polsce również bunt, bez pierwiastka absolutnego, bo bliżej, w cieniu Moskwy, jednak naruszający status quo w imperium. Polski bunt oczywiście zakwitł rozpalony iskrą nadziei Jana Pawła II, która przepaliła tkane krwią pęta strachu i niemocy, pobudzając narodziny odnowionego polskiego ducha samoorganizacji.

Dziś takim Reaganem dla Rosji próbuje być Putin, działający oczywiście w innych warunkach i zmieniający swój kraj w innym kierunku, którego popularność przekracza w Rosji nawet 80%.  Oczywiście w tym zakresie obserwowania zjawiska odrodzenia narodowego entuzjazmu kończy się możliwość dalszego porównania Putina z Reaganem, a szkoda….

Putin to twardy, zakompleksiony (rozpad ZSSR to największe nieszczęście XX wieku) i bezwzględny (trudno w Rosji spotkać jego przeciwników, bo już przenieśli się do innego świata) pułkownik KGB z łbem zanurzonym w imperialnym rosyjskim micie. Umiejętnie zarządzający Rosją przez ciągłe tworzenie i rozgrywanie ryzykownych sytuacji kryzysowych (Czeczenia, Gruzja, Ukraina), które przysparzają mu dużo nacjonalistycznego kapitału. Przypadek zdobycia Krymu, przypominał sytuację Adolfa Hitlera i huczne nacjonalistyczne wesele po przyłączeniu Austrii.

W obecnym dziejowym rozdaniu Amerykę, zmęczoną wyjazdowymi wojnami z islamem, reprezentuje wychowany w komunizującym środowisku na marksistowskich ideach naiwny, pozbawiony doświadczenia marzyciel Barack Hussein Obama. Tak na marginesie, poczynając od Jałty (koniec 1943 r.), sprawa polska została zamieciona pod sowiecki dywan przez prezydenta FDR, którego administrację swoimi ludźmi naszpikował szpiegami i ludźmi wpływu Stalin. Czego dobrego możemy się spodziewać dzisiaj po prezydencie USA wychowanym właśnie na marksistowskich ideach?

Strony

3386 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    :)^:)

  2. Jakbym na odludziu wylądował.

  3. Strony