Reklama

Spokojnie nie będzie o CO2 chociaż komprom

Spokojnie nie będzie o CO2 chociaż kompromitacja w Kopenhadze, a zwłaszcza to jak się ośmieszył „naukowiec” Al Gore, z topniejącymi na 75% lodowcami cieszy mnie dziko. Cały dziki jestem również po informacji, że Niemcy i Włosi szukają leszcza na szczepionki przeciw morowemu świńskiemu powietrzu. Powodzenia nie życzę, ponieważ nikomu znachorstwa nie życzę. O szczepionkach też nie będzie. Dziś będzie o tym co zrobić, żeby nie być katolicko-narodowym, nie dostawać ciarek na grzbiecie na dźwięk mazurków, widok sztandarów i pocztu Piastów, a mimo wszystko nie dać sobie w kaszę dmuchać. Odpowiedź jest oczywista – myśleć, tylko z myśleniem już nie jest tak prosto. Najczęściej na internetowych stronach można spotkać dwie opinie, że Doda nie umie śpiewać i krytykować najłatwiej. Obie opinie są krzywdzące, ale Dodą się zajmował nie będę, zajmę się krytyką. Teoretycznie najłatwiej krytykować, w praktyce krytyka to jest zajęcie dla wybitnych i odważnych i nie ma nic wspólnego z łatwością. Kawał ciężkiego chleba, wymagający konsekwencji i ryzyka.

Krytykować jest łatwo, to co się powszechnie krytykuje, na przykład krytykowanie krytykowania, to najbanalniejsze zadanie na świecie, nie wymaga ani myślenia, ani odwagi, wymaga klawiatury i neostrady. Krytykować to co jest tabu, to co jest wielkie, bo znane, namaszczone, popularne, medialne, nie jest łatwo, to droga przez mękę. Dlatego dziś chciałbym odpocząć od krytykowania wymagającego myślenia i odwagi i napisać parę słów pochwały dla… Donalda Tuska. Mnie takie pochwały w gardle stają, do tego się przyznaję od razu, ale trzeba też powiedzieć rzecz niezmiernie ważną – Tuskowi pochwały się należę. Inaczej krytykuję ja, inaczej Donald Tusk. Ta różnica związana jest nie tylko z tym, że Donald Tusk nie ma ze mną szans w pojedynku na myślenie i odwagę, dostałby w piernicz jak Gołota od górala, ale wynika stąd, że Tuskowi trudniej i więcej ma do stracenia. Polityk, żeby być skutecznym w świecie pozorów, który sam tworzy musi być dyplomatą i do tego odważnym dyplomatą.

Wiadomym jest, że Tusk na 100 przypadków w 98 jest tchórzem, zrobi wszystko co mu pracownia badań sondażowych podpowie, ale są takie momenty kiedy Tusk zachowuje się tak, że trzeba go pochwalić. Donald Tusk zachował się dwukrotnie tak, jak oczekiwałby tego ktoś tak ważny jak ja. Zanim powiem jak się zachował i co takiego zrobił, powiem czego oczekuję od takich jak Tusk. Oczekuję troski o nasze wspólne interesy nie w tym rozumieniu jakim się zwykło epatować, czyli Bóg Honor Ojczyzna, defilady, ułan pod okienkiem, ale w znaczeniu troski takiej jak się troszczy dobra głowa rodziny o swoich bliskich. Polityk w świecie ma walczyć o nasz wspólny interes i naprawdę proszę mi tu nie wyjeżdżać z ksenofobią, prywatą, patriotyzmem i małostkowością. Wszystkie te gładkie słówka o wspólnocie ideowej i ekologii wypowiadane przez mocarzy, którzy potem kasują za słówka ciężkie miliardy, aby dotować swój narodowy przemysł, znam i mam w poważaniu. Interes, dobrze pojęty interes i walka o tenże interes pozbawiona bogoojczyźnianej retoryki, która po prostu przeszkadza w skutecznym zadawaniu cisów i ustawianiu gardy. Za darmo nikt nam nic nie da, co najwyżej wciśnie bubla, a to kosztuje więcej niż się na początku darowizny wydaje. Walczyć o interes brzmi agresywnie, ale takie jest życie i świat współczesny, który nie tylko nie jest mniej brutalny od świata historycznego, ale jest zdecydowanie bardziej bezwzględny, bo zabija w białych rękawiczkach. Musimy się tej walki nauczyć, nie możemy machać toporem chociaż ręce świerzbią, nie możemy nazywać rzeczy po imieniu, to znaczy nie możemy tego robić jeśli jesteśmy politykami, jako obywatele musimy nazywać po imieniu. Z grubsza byłoby tyle, czego oczekuję, pora na pochwałę za konkrety i dopiero teraz sobie uświadamiam, że jednak słowa nie dotrzymam, będzie o CO2 i szczepionkach.

Chwalę Donalda Tuska za CO2, Donald Tusk nie jest aż tak głupi, żeby nie wiedzieć o co w tym chodzi, ma pod bokiem wybitnych polskich naukowców, którzy mu już dawno powiedzieli o wielkim kancie. Problem polega na tym, że Donald Tusk nie może w szanownym, poprawnie politycznym gronie, przypieprzyć prosto z mostu jak nasz kochany Matka Kurka. Nie może tak zrobić, ponieważ skończyłby jak Jarosław i Lech Kaczyńscy, Europa śmiałby się z niego i niewiele by załatwił. Donaldowi Tuskowi przyszedł na pomoc jego największy talent, talent do ściemniania i jałowych obietnic. Donald Tusk powiedział Europie i światu, że zrobi wszystko co jego mocy i tak dalej, projekty ustaw już są, za pół roku będzie elektrownia atomowa i Polska będzie super zielona nie tylko z drzewkami PKB, tylko Donald Tusk potrzebuje na to czasu. Uparł się Donald Tusk tak bardzo przy tym negocjowaniu CO2, że dostał tytuł największego śmierdziela roku, czy jakoś tak. Oznacza to tyle, że prasa i establishment światowy jest bezsilny wobec tej strategii, pozostaje światu pluć jadem i inwektywami, zamiast merytorycznej dyskusji – lecz się świecie!

Tusk nie przeląkł się inwektyw i bronią cwaniaków, którzy pięknymi słówkami chcą wyciągnąć ciężką kasę od rozwijających się krajów, stawia konsekwentnie na swoim, broni naszego wspólnego interesu. Naraził się tym okrutnie i to wcale nie ideowo, Tusk spieprzył genialny interes największym krajom Europy, będzie mu to zapewne pamiętane, niemniej Tusk nie miał wyjścia jeśli chciał doczekać się ode mnie pochwał. Za CO2 Tuskowi wielkie dzięki, nie spodziewałem się, że jest do tego zdolny, ale zrobił w tej materii więcej niż się można było spodziewać. Nie dał się, wytrzymał napór, puścił oko do rozumnych Polaków. Druga pochwała oczywiście za skopanie jaj bandytom korporacyjnym z Glaxo i innych Baxterów. Chwalę za to Tuska, chociaż i Kopacz należą się pochwały wielkie, tyle że Kopacz nie miałaby nic do powiedzenia, gdy Tusk kazał kupować badziewie ukręcone z maści na szczury. Pochwała dla Tuska za wypuszczenie na ring Kopacz, a minister Kopacz za skopanie jaj gigantom, to musi boleć podwójnie, gdy polska baba kopie w obrzezane jaja. Obie pochwały są za wielką odwagę i myślenie, bo obie postawy wymagały myślenia i odwagi. Rzeczy niby małe, ale tak naprawdę wielkie, mnie serce jako Polakowi roście. Jesteśmy jedynym krajem w UE, który nie dał się wykiwać ani na „szczepionkach”, ani na CO2 bez ułańskiej Bogurodzicy na ustach, ale rozsądnie, bronią samych mistrzów w kręceniu lodów na ideach i naiwnościach.

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. Obawiam się, że rachunek już
    Obawiam się, że rachunek już nam piszą możni Unii Europejskie. Tusk całkiem zgrabnie wymyślił, że my ten nasz skromny wkład opłacimy ze sprzedaży limitów CO2. Niestety nasza pierwsza propozycja tychże została przez UE wrzucona do kosza. Chyba jednak strzelą nas w poroże i będziemy musieli głebiej sięgnąć do kieszeni.

  2. Obawiam się, że rachunek już
    Obawiam się, że rachunek już nam piszą możni Unii Europejskie. Tusk całkiem zgrabnie wymyślił, że my ten nasz skromny wkład opłacimy ze sprzedaży limitów CO2. Niestety nasza pierwsza propozycja tychże została przez UE wrzucona do kosza. Chyba jednak strzelą nas w poroże i będziemy musieli głebiej sięgnąć do kieszeni.

  3. zobaczymy co z tego wyjdzie
    No tak, Tusk zastosował taką samą taktykę jaka w kraju się sprawdziła, tyle że teraz ma groźniejszego i znającego takie numery przeciwnika.
    Szajka cieplarniana to jednak nie to samo co lokalne przypadkowe społeczeństwo.

    Czy Tusk zrobił wszystko co się dało zrobić i jaka taktyka lepsza: zgadzać się na wszystko a i tak robić swoje, czy twardo stanąć okoniem i demaskować przekręt, tego niestety nie wiadomo.

    Możliwe, że demaskowanie nic by nie dało, główni macherzy i tak wiedzą jaka jest prawda, a kampania wyjaśniająca trafiała by nie pod właściwy adres, czyli jedynie do opinii publicznej i społeczeństw – targetu nie mającego nic do gadania w takich sprawach, z uwagi na ciekawą ewolucję pojęcia demokracji w dzisiejszych czasach.

    Rola jaką wyznaczono Polsce jest niezbyt atrakcyjna. Z jednej strony ma ona odciążyć kraje bogate w dotacjach dla trwale najbiedniejszych krajów świata, z drugiej nie zostanie dopuszczona do koryta zarezerwowanego dla bogaczy.

  4. zobaczymy co z tego wyjdzie
    No tak, Tusk zastosował taką samą taktykę jaka w kraju się sprawdziła, tyle że teraz ma groźniejszego i znającego takie numery przeciwnika.
    Szajka cieplarniana to jednak nie to samo co lokalne przypadkowe społeczeństwo.

    Czy Tusk zrobił wszystko co się dało zrobić i jaka taktyka lepsza: zgadzać się na wszystko a i tak robić swoje, czy twardo stanąć okoniem i demaskować przekręt, tego niestety nie wiadomo.

    Możliwe, że demaskowanie nic by nie dało, główni macherzy i tak wiedzą jaka jest prawda, a kampania wyjaśniająca trafiała by nie pod właściwy adres, czyli jedynie do opinii publicznej i społeczeństw – targetu nie mającego nic do gadania w takich sprawach, z uwagi na ciekawą ewolucję pojęcia demokracji w dzisiejszych czasach.

    Rola jaką wyznaczono Polsce jest niezbyt atrakcyjna. Z jednej strony ma ona odciążyć kraje bogate w dotacjach dla trwale najbiedniejszych krajów świata, z drugiej nie zostanie dopuszczona do koryta zarezerwowanego dla bogaczy.

  5. W kwestii CO2 pełna zgoda,ale historia szczepionek
    jest tak banalna jak pieniądze.Jak pieniądze których nie ma, więc problem rozwiązał się ,,sam”. A dokładnie pan Waldek – wicepremier od straży pożarnych i dopłat do zniecierpliwionego elektoratu,zwanego czasem rolnikami.Bo ,choćbyśmy pozdychali wszyscy,to nie zabraknie na KRUS i dopłaty dla /swoich/chłopów.Dlatego tak bardzo podziwiam fenomen pana Waldka i pana Struzika.

  6. W kwestii CO2 pełna zgoda,ale historia szczepionek
    jest tak banalna jak pieniądze.Jak pieniądze których nie ma, więc problem rozwiązał się ,,sam”. A dokładnie pan Waldek – wicepremier od straży pożarnych i dopłat do zniecierpliwionego elektoratu,zwanego czasem rolnikami.Bo ,choćbyśmy pozdychali wszyscy,to nie zabraknie na KRUS i dopłaty dla /swoich/chłopów.Dlatego tak bardzo podziwiam fenomen pana Waldka i pana Struzika.