Reklama

Nasi starsi bracia w wierze wyznaczyli pewien starotestamentowy standard, chociaż akurat ten standard wykuwał się niemal współcześnie. Co i rusz prasa, telewizja radio i Internet całego świata podaje, że Izrael złowił dziadka z SS, babcię z gestapo albo prawie nieboszczyka pod respiratorem, który w Auschwitz strzelał do żydowskich ojców, matek i dzieci. Za każdym razem zwierzyna jest dumnie układana pokotem, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby upolowanie nie oznaczało wyroku. Niemieccy zbrodniarze łowieni przez żydowskich myśliwych odnajdują się w tysiącu zakątkach na ziemi, wielu z nich na parę chwil przed oddaniem ostatniego tchnienia słyszy wyrok skazujący. Być może kiepsko szukam, być może nie jestem solidnie poinformowany, ale nie słyszałem w Izraelu, ani w żadnej diasporze donośnego głosu sprzeciwu, że niby tak się nie godzi. Stary niemiecki zbrodniarz jest dla Żydów zbrodniarzem pozbawionym przymiotników, za to epitetów nigdy się pojmanym Niemcom nie szczędzi. Na oczach całego świata, z pełną premedytacją, odbywa się spektakl starotestamentowy: „Oko i zęby Niemca za jeden włos Żyda”. Wszystko w tej sztuce budowania potęgi plemiennej dokładnie zaplanowano i z żelazną konsekwencją realizuje się do samego końca. Dopóki będzie żył ostatni 99 letni Niemiec z SS dzieci i wnuki 100 letniego Żyda, który przeżył Auschwitz będą ścigać mordercę narodu. Imponująco przygotowali się do szacunku dla samych siebie, nasi starsi bracia w wierze, ale jeszcze bardziej imponujące wydaje się coś innego. Na mnie największe wrażenie robi to, że te wydawałoby się nieludzki, oszalały akt zemsty, w odbiorze światowym wcale nie budzi większych kontrowersji. Świat i Żydzi tym bardziej nie dyskutują nad sensem i humanizmem, ponieważ mają jeden jedyny argument, który znosi wszystkie pozostałe – ścigamy morderców, osądzamy zbrodniarzy, nie interesuje nas w jakim są wieku i zdrowiu, starotestamentowe prawo jest starym prawem.

Ruskiemu generałowi z okazji urodzin życzę 100 lat, trzykrotnie wypowiadając zaklęcie, do leciwych życzeń dokładam „dużo zdrowia”, a wszystko przechodzi mi przez klawiaturę z jednego powodu. Ciągle wierzę, że wraz ze zbrodniarzem Jaruzelskim dożyję czasu, w którym na sali sądowej zapadnie wyrok: „Członek przestępczej organizacji zbrojnej uznany za winnego, sąd nie uwzględnił okoliczności łagodzących”. Zapewne moje marzenia mogą wywołać schematyczne reakcje, z tą naczelną, że przecież nie można porównywać zbrodniarzy „nazistowskich” z Jaruzelskim. Podobnie jak Żydzi nie zaprzątają sobie głowy kondycją zbrodniarza, ja nie zamierzam sobie dupy zwracać przynależnością ideologiczną. Jest mi absolutnie obojętnie, czy bandyta był członkiem NSDAP, NKWD, PZPR, a i episkopat nie zrobiłby na mnie wrażenia, gdyby się znalazł ksiądz „patriota” strzelający do Polaków. Po wtóre jeśli już się dopatrywać różnic i niuansów, to lepiej się zająć generaliami. Otóż zasadnicza odmienność miedzy zachowaniem Żydów i Polaków polega na tym, że Żydzi ścigają zbrodniarzy, a ci się ukrywają, natomiast spora grupa Polaków pomaga zbrodniarzowi nie tylko przetrwać, ale zająć miejsce na cokole. Oprawcy Żydów są przez Żydów potępiani z pełną surowością i ze strachu kryją się na obrzezkach Afryki oraz Ameryki Południowej.

Morderca Polaków żyje sobie spokojnie w Polsce, przed nikim nie ucieka, niczego się nie boi, a w ramach bonusu ma wyprawiane urodziny na łamach i ekranach. Tej różnicy należy się doczepić, zamiast rozdwajać włosy na 100 i doszukiwać się alibi w postaci cech drugorzędnych zbrodniarza. Chętnie też odpowiem na głupie pytanie, co to da? Co nam da, że zostanie skazany jakiś staruszek z jedną nogą w grobie? Da nam dokładnie tyle, ile daje Żydom i przed czym przestrzega Niemców. Osądzenie starca z krwią na rękach powie Polsce i kawałkowi świata, że każdy kto morduje Polaków zostanie pojmany i przykładnie skazany za zbrodnię, aby potencjalni bandyci mieli świadomość co ich czeka. Zemsta jest wpisana w naturę wszystkich szanujących się narodów. Niemcy i Żydzi nigdy nie odpuszczali swoim wrogom,. Naiwna litość i relatywizm, to cechy dzikich plemion, pogubionych w szacunku dla samych siebie. Dopóki nie wykujemy na blachę reguł starotestamentowych, dotąd będziemy brać w dupę na każdym froncie i nawet we własnym domu i nie bohaterom, ale zbrodniarzom będziemy stawiać cokoły.

Reklama
Poprzedni artykułKtoś napisał w damskiej ubikacji „głupi kaowiec” – ostateczne rozwiązanie kwestii faszystowskiej
Następny artykułOpakowań szklanych po winie nie przyjmuje się
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

26 KOMENTARZE

  1. prawa plemienne
    Można doszukiwać się różnic technicznych, np w tym że Jaruzelski prawdopodobnie nie mordował własnoręcznie, ale głowny problem istotnie leży w różnicy pomiędzy prawem żydowskim a łacińskim.
    Zresztą nawet prawo międzynarodowe staneło na gruncie Talmudu uznając nie przedawnienie zbrodni hitlerowskich. Zbrodnie komunistyczne rzecz jasna nie mogły się załapać pod taki paragraf.

          • Grząsko się robi zawsze
            gdy się zaczyna relatywizowanie ofiar.
            Przyjmowane kryteria w literaturze to statystyka (liczba ofiar) i poziom sprawności zorganizowania zbrodni przeciw ludności cywilnej, niezwiązanych z działaniami wojennymi.
            Tymczasem wiadomo, że Stalin ogrodził kordonem NKWD Ukrainę pozwalając zdechnąć z głodu 3-6/7 mln ludzi. W Gettcie warszawskim z głodu zmarło  w latach 1940-1942 około 100 tyś. Żydów. 
            Mechanizację zbrodni w Katyniu i jej wydajność, mierzoną liczbą trupów w czasie, można chyba porównywać z Auschwitz.
            Statystyka i sprawność mechnizmu zbrodni więc wysiadają jako kryteria przyznawania zbrodni statusu "przeciw ludzkości". Pozostaje więc czysta uznaniowość.

          • ofiary muszą być zaradne i zaprogramowane na sukces
            Chyba tak, trzeba się załapać. Ślimak może być owocem, ryba bananem. Sprawa zupełnie dowolna.

          • Trzeba się załapać
            Rzekłabym raczej zmonopolizować. Wszak pozbywanie się konkurencji leży głęboko w ludzkiej naturze. Od rywalizacji plemników poczynając, przez rywalizację o samicę (samca), działaność gospodarczą, po miejsce na cmentarzu skończywszy.
            Nawet współpraca dwóch ma zawsze na celu eliminację trzeciego.

  2. prawa plemienne
    Można doszukiwać się różnic technicznych, np w tym że Jaruzelski prawdopodobnie nie mordował własnoręcznie, ale głowny problem istotnie leży w różnicy pomiędzy prawem żydowskim a łacińskim.
    Zresztą nawet prawo międzynarodowe staneło na gruncie Talmudu uznając nie przedawnienie zbrodni hitlerowskich. Zbrodnie komunistyczne rzecz jasna nie mogły się załapać pod taki paragraf.

          • Grząsko się robi zawsze
            gdy się zaczyna relatywizowanie ofiar.
            Przyjmowane kryteria w literaturze to statystyka (liczba ofiar) i poziom sprawności zorganizowania zbrodni przeciw ludności cywilnej, niezwiązanych z działaniami wojennymi.
            Tymczasem wiadomo, że Stalin ogrodził kordonem NKWD Ukrainę pozwalając zdechnąć z głodu 3-6/7 mln ludzi. W Gettcie warszawskim z głodu zmarło  w latach 1940-1942 około 100 tyś. Żydów. 
            Mechanizację zbrodni w Katyniu i jej wydajność, mierzoną liczbą trupów w czasie, można chyba porównywać z Auschwitz.
            Statystyka i sprawność mechnizmu zbrodni więc wysiadają jako kryteria przyznawania zbrodni statusu "przeciw ludzkości". Pozostaje więc czysta uznaniowość.

          • ofiary muszą być zaradne i zaprogramowane na sukces
            Chyba tak, trzeba się załapać. Ślimak może być owocem, ryba bananem. Sprawa zupełnie dowolna.

          • Trzeba się załapać
            Rzekłabym raczej zmonopolizować. Wszak pozbywanie się konkurencji leży głęboko w ludzkiej naturze. Od rywalizacji plemników poczynając, przez rywalizację o samicę (samca), działaność gospodarczą, po miejsce na cmentarzu skończywszy.
            Nawet współpraca dwóch ma zawsze na celu eliminację trzeciego.

  3. Darwinizm nie dotyczy tylko gatunków.
    On dotyczy także narodów, a już szczególnie od czasu kiedy wynaleziono demokrację. Mądre narody przeżyją, głupie nie. Zanim wszędzie wprowadzono demokrację, mądry i dobry król mógł jeszcze skompensować idiotyzm swoich podwładnych, ale od czasu gdy władze wybiera większość, darwinizm działa w 100%.
    Polska ma dodatkowo ten problem, że ludzie zamieszkujący jej terytorium składają się w nierównych proporcjach z narodu polskiego oraz postsowieckiej mierzwy, która ma Polskę w dupie, dla której najważniejsze żeby na grillu leżała kiełbaska, a obok grila stała krata piwa.

  4. Darwinizm nie dotyczy tylko gatunków.
    On dotyczy także narodów, a już szczególnie od czasu kiedy wynaleziono demokrację. Mądre narody przeżyją, głupie nie. Zanim wszędzie wprowadzono demokrację, mądry i dobry król mógł jeszcze skompensować idiotyzm swoich podwładnych, ale od czasu gdy władze wybiera większość, darwinizm działa w 100%.
    Polska ma dodatkowo ten problem, że ludzie zamieszkujący jej terytorium składają się w nierównych proporcjach z narodu polskiego oraz postsowieckiej mierzwy, która ma Polskę w dupie, dla której najważniejsze żeby na grillu leżała kiełbaska, a obok grila stała krata piwa.

  5. Coś mnie MK dzisiaj rozeźlił.
    Rozeźlliłem się już przy pierwszym zdaniu, bo cóż to za "starsi bracia", po co powielać to propagandowe przekłamanie? Ks.prof. Chrostowski bardzo precyzyjnie objaśnił tę kwestię (patrz http://www.youtube.com/watch?v=8rzGH4IJmyg), zatem, tak naprawdę, powinno być: młodsi bracia i to posługujący się talmudem. To był początek, ale i dalej nie było lepiej, a może wręcz gorzej. Drogi MK napisał odezwę, kierując ją do całej Polski, tak jakby to cała Polska entuzjastycznie fetowała wspaniałe urodziny ulubionego generała. Nie wiem, może mam zły dzień i jakiejś subtelnej drwiny nie wyczułem. Jeśli tych podtekstów nie było, to, do licha, o co tu chodzi? Przecież sprawa jest jasna, urodziny generała są instrumentalnie wykorzystywane do ugruntowania pomagdalenkowego układu. Cóż tu więcej dodawać, można obficie rozbudowywać. A przecież z drugiej strony organizatorzy tej fety trochę pękli, nie ma zapowiadanych uroczystości w sejmie, czyli czują jakiś brak entuzjazmu.
    Drogi MK, rozliczne kordony towarzyszy generała bronią mu dostępu do sądu i nawet jeśli uda się utorować mu drogę do tego przybytku, to za stołem sędziowskim też jego towarzysze.

  6. Coś mnie MK dzisiaj rozeźlił.
    Rozeźlliłem się już przy pierwszym zdaniu, bo cóż to za "starsi bracia", po co powielać to propagandowe przekłamanie? Ks.prof. Chrostowski bardzo precyzyjnie objaśnił tę kwestię (patrz http://www.youtube.com/watch?v=8rzGH4IJmyg), zatem, tak naprawdę, powinno być: młodsi bracia i to posługujący się talmudem. To był początek, ale i dalej nie było lepiej, a może wręcz gorzej. Drogi MK napisał odezwę, kierując ją do całej Polski, tak jakby to cała Polska entuzjastycznie fetowała wspaniałe urodziny ulubionego generała. Nie wiem, może mam zły dzień i jakiejś subtelnej drwiny nie wyczułem. Jeśli tych podtekstów nie było, to, do licha, o co tu chodzi? Przecież sprawa jest jasna, urodziny generała są instrumentalnie wykorzystywane do ugruntowania pomagdalenkowego układu. Cóż tu więcej dodawać, można obficie rozbudowywać. A przecież z drugiej strony organizatorzy tej fety trochę pękli, nie ma zapowiadanych uroczystości w sejmie, czyli czują jakiś brak entuzjazmu.
    Drogi MK, rozliczne kordony towarzyszy generała bronią mu dostępu do sądu i nawet jeśli uda się utorować mu drogę do tego przybytku, to za stołem sędziowskim też jego towarzysze.

  7. natomiast spora grupa Polaków pomaga zbrodniarzowi nie tylko
    przetrwać, ale zająć miejsce na cokole.
    Akurat za to , że jest  to grupa Polaków nie dałbym ziarnka brudu zza paznokcia małego palca.
    Ciekawe czy żydzi równie zajadle tropią i osądzają swoich braci morderców którzy służyli w Armii Hitlera?
    Jakoś tak się dziwnie składa , że w europie tylko ten "podły polski naród" nie tworzył  satelickich rządów z faszystami w czasie wojny.
    http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=artykuly&id=904

  8. natomiast spora grupa Polaków pomaga zbrodniarzowi nie tylko
    przetrwać, ale zająć miejsce na cokole.
    Akurat za to , że jest  to grupa Polaków nie dałbym ziarnka brudu zza paznokcia małego palca.
    Ciekawe czy żydzi równie zajadle tropią i osądzają swoich braci morderców którzy służyli w Armii Hitlera?
    Jakoś tak się dziwnie składa , że w europie tylko ten "podły polski naród" nie tworzył  satelickich rządów z faszystami w czasie wojny.
    http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=artykuly&id=904

  9. Problem w tym,
    że w Polsce rządy sprawują nie Polacy, tylko potomkowie Chazarów – bez względu na to czy trzymają w ręku "zewnętrzne znamiona władzy" czy nie. Im jest wszystko jedno, kto i kiedy mordował czy katował Polaków, bo oni nie czują się Polakami. Jeżeli w świecie będzie głośno o zbrodniach popełnianych na Polakach, to może wzbudzić współczucie dla Polski. Trudniej wtedy głosić opinię, że źle jest w "tym kraju" pedałom, pedofilom  i innym zboczeńcom, a co za tym idzie europejskie dotacje dla lewackich organizacji mogą ulec znacznemu uszczupleniu. Tzw. salon uzależniony  przez "ubeckie kwity" czy uwikłany w raty za dom, ze strachu szczeka na każdego uczciwego patriotę.
    Właśnie przeczytałem Dolinę Nicości (wiem, że dosyć późno, ale lepiej późno niż wcale), stanowi ona w pewnym sensie uzupełnienie Berka napisanego przez MK. Otwiera oczy jeszcze szerzej.

  10. Problem w tym,
    że w Polsce rządy sprawują nie Polacy, tylko potomkowie Chazarów – bez względu na to czy trzymają w ręku "zewnętrzne znamiona władzy" czy nie. Im jest wszystko jedno, kto i kiedy mordował czy katował Polaków, bo oni nie czują się Polakami. Jeżeli w świecie będzie głośno o zbrodniach popełnianych na Polakach, to może wzbudzić współczucie dla Polski. Trudniej wtedy głosić opinię, że źle jest w "tym kraju" pedałom, pedofilom  i innym zboczeńcom, a co za tym idzie europejskie dotacje dla lewackich organizacji mogą ulec znacznemu uszczupleniu. Tzw. salon uzależniony  przez "ubeckie kwity" czy uwikłany w raty za dom, ze strachu szczeka na każdego uczciwego patriotę.
    Właśnie przeczytałem Dolinę Nicości (wiem, że dosyć późno, ale lepiej późno niż wcale), stanowi ona w pewnym sensie uzupełnienie Berka napisanego przez MK. Otwiera oczy jeszcze szerzej.