Anne Applebaum i Oxford Kaczyński może by przyklepał, ale nie Tusk!


Niewiele jest w życiu rzeczy pewnych, sporo jest natomiast takich rzeczy, które są niemal pewne. Pozwolę sobie zaryzykować nagłośnienie takiej niemal pewnej decyzji. Bronisław Komorowski niemal na pewno będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich, które jak wiemy od 2010 roku są wyborami próżniaka na urzędzie, żeby sobie pomieszkał w pałacu i pogapił się na kryształowy żyrandol. Wiemy to od 2010 roku, bo jeszcze w roku 2005, Donald Tusk, który właśnie w ten sposób zdefiniował urząd prezydenta Najjaśniejszej, bił się o urząd jak lew i po przegranej niemal płakał, w każdym razie dwa lata i chyba do dziś nie może się pozbierać. Z tego wnioskuję, że Donald Tusk nie mógł się pogodzić, że jako walet nie zamieszka w pałacu i płakał za kryształowym żyrandolem. Ale to nie istotne, istotne jest to, że odkąd Donald Tusk uznał urząd prezydencki za gówno warty, na taki urząd można konsekwentnie delegować byle gówniarza. I to by się nawet zgadzało, bo jak wiadomo drugi najważniejszy w PO, odradzający się Grzegorz Schetyna, w wyborach nie stratuje. Nieco mylący jest fakt, że nie startuje również poseł Palikot i Niesiołowski, ale powiedzmy, że granice niedojrzałości mają swoje szlabany. 


PO pozostaje do wyboru dwóch polityków, których nie szkoda poświęcić do tak podłego zajęcia, wręcz szkodzącego Polsce, jakim jest urzędowanie w Belwederze. Jednym jest minister spraw zagranicznych, drugim marszałek sejmu. Jak to się stało, że politycy tych ważnych urzędów biorą udział w eliminacjach do urzędu gównianego, trzeba chyba sobie wytłumaczyć. Tłumaczenia są tylko dwa. Ci politycy beznadziejnie wypełniali swoje funkcje i za karę mają iść tam gdzie żadnej szkody nie wyrządzą. Tłumaczenie drugie jest takie, że ci politycy sprawują swój urząd tak dobrze, że Donald Tusk poczuł się zagrożony jako samotny wódz, dlatego postanowił powiedzieć narodowi, że ci dwaj gówniarze do niczego innego się nie nadają, jeno do liczenia błysków na kryształach uwieszonych do sufitu. Innych wytłumaczeń nie ma, a ja mimo wszystko żadnego nie przyjmuję do widomości, jako wyjaśnienia pełnego, ponieważ ja nie wierzę w jedno słowa Tuska siłą rzeczy nie wierzę też w to, że prezydentura w Polsce jest gówno warta. 


W związku niedowierzaniem będę patrzył na to co nas czeka z innej perspektywy, dalekiej od perspektywy demagoga Tuska, moja perspektywa będzie rozumem wyznaczana. Polski ustrój jest taki jaki jest i prezydent w Polsce może wiele, poza pałacem. Może wiele w Polsce i na świecie, dlatego wybór prezydenta jest ważny, ważne aby na tym urzędzie nie siedział byle gówniarz z błogosławieństwem od lidera partii, który urzędem nagle zaczął gardzić. Wiadomo jak to jest, kiedy się coś robi na siłę, trzeba mieć w sobie wolę robienia tego co się robi, trzeba mieć chęć walki o to co się chce robić. Z niewolnika nie masz pracownika. Oddelegowanie takich dwóch co zajmują poważne urzędy i zamiast walczyć na poważnych urzędach o dobro Polski, idą się pobyczyć na salonach, z oczywistych względów nie może mnie jako wyborcy przekonać. Proszę tylko przez chwilę pomyśleć, oto sprzedawca mówi do klienta. Proszę szanownego pana, ja tam generalnie uważam, że taki stolarz to nygus i nierób, ale jak już pan przyszedłeś, to mogę łaskawcy sprzedać hebel, z góry uprzedzając, że narzędzie tandetne, bo z Chin pochodzi. Bierzesz pan? 


Tak pan Tusk potraktował swój elektorat. Wiecie taki prezydent to darmozjad, ale jak już trzeba no to ja wam daję do wyboru dwóch nygusów i wybierajcie, mnie to wisi, ja tam mam poważniejsze zajęcia. Przy tym wyborze zatrzymam się na chwile, wszak od tego zacząłem cały przewód analityczny. Wszystko wskazuje, że Sikorski przegra z Komorowskim, ponieważ Tusk deleguje na urząd takiego, co będzie miał większe szanse. Przyjrzyjmy się obu kandydatom pod kątem kompetencji. 


1)    Wykształcenie. Z całym szacunkiem dla polskich uczelni, pan Sikorski ukończył Oxford, a ponieważ obaj panowie mają tytuły magistrów, punkt dla Sikorskiego za uczelnię. 


2)    Znajomość języków obcych. Pewności nie mam, ale z tego co mi wiadomo, pan Komorowski, podobnie jak i ja, niestety poza „hałarju” nie wychodzi. Sikorski jest w tej chwili politykiem, który chyba najlepiej posługuje się angielskim. 2 do zera dla Sikorskiego. 


3)    Kontakty zagraniczne, doświadczenie międzynarodowe. Nie ma czego porównywać, 3 do jaja dla Sikorskiego. 


4)    Prezencja, poglądy, garnitury, elokwencja, staż w polityce. Staż w polityce niemal identyczny, Komorowski i Sikorski zaczynali na początku lat 90. Pozostałe sprawy delikatne i chociaż mógłbym bez trudu wykazać, że i tu Sikorski wygrałby z Komorowskim, powiedzmy, że jest remis. Obaj konserwatyści, obaj żarliwi katolicy, obaj narodowcy, obaj prezentują się nieźle. Remis, czyli 1 do jednego, a końcowy wynik 4 do 1 dla Sikorskiego.


Tak by to wyglądało, gdyby oceniać kompetencje i aparycję kandydatów, ale przecież nie to decyduje o kandydacie. Pan Donald Tusk niemal na pewno wybierze Komorowskiego i to z dwóch, kompletnie nieistotnych dla jakości urzędu, powodów. Powód pierwszy jest taki, że pan Bronek ma znacznie dłuższy staż partyjny, ale to jeszcze nie takie zabawne. Powód drugi to jest dopiero beczka śmiechu. Drugim powodem jest pani Anne Applebaum, czyli małżonka pana Radka i ewentualna polska Pierwsza Dama. Pan Tusk wrzucił w media hasło i zebrał już informację zwrotną, że Anne Applebaum nie przejdzie, Anne Applebaum gorsza od dziadka z Wehrmachtu i niech ja skonam, jeśli się nie popłakałem ze śmiechu po tej akcji. Pan Donald Kurski, przepraszam, Tusk oczywiście, nie wiem skąd mi się wziął ten Kurski, wyczyścił sobie przedpole, zaglądając w stosowne dokumentu panu Sikorskiemu. W efekcie kolega Radosław nie pobyczy się w pałacu, ponieważ jako kandydat PO ma wprawdzie wszystkie najważniejsze atuty jakie prezydent mieć powinien, ale te plusy zostały przysłonięte przez dwa minusy. 


Minus pierwszy to za mało w partii składek, minus drugi żona amerykańska Żydówka, która sprofanowałby reprezentacyjną rolę Pierwszej Damy w Polsce. No tak, ale ja coś wspominałem, że to śmieszne. Z czego tu się śmiać? Pytanie źle postawione. Nie z czego tylko z kogo? Śmiać się należy i to do rozpuku z ewentualnych wyborców pana Komorowskiego, bo przecież ci biedni ludzie, nie tylko wybiorą gówniarza na gówniany urząd, ale jeszcze zrobią to według najpodlejszych wzorców znienawidzonej partii PiS. Wyborcy Komorowskiego jak ten ciemny lud będą głosowali na kandydata, który jest prawdziwy Polak, z rodziny Akowskiej, żonę ma Polkę i piątkę dzieci jak na katolika przystało i przede wszystkim żadnych obcych w rodzinie, żadnych niemieckich dziadków i żydowskich żon. Dlaczego tak uważam? Dlaczego wyciągam takie wnioski, czy one nie pochopne zbyt? Nie da się wyciągnąć innych wniosków, przecież gdyby to wszystko nie było prawdą, pan Tusk powinien wstać i w swoim stylu przez 5 godzin perorować, że będziemy europejscy i światli, nie zapyziali jak Kaczyńscy, daltego wybierzemy prezydenta Radka z niepolskiej uczelni i prezydentową Żydówkę, aby pokazać światu, że większość Polaków to nie żadne antysemickie bydło zaściankowe ze skrzydła wschodniego, ale światła, wykształcona młodzież. 


Nic podobnego się nie stało i nie stanie, owszem pan Tusk może coś tam okrągłego powiedzieć, tak jaj pieprzy trzy po trzy przy każdej okazji, tak powiedzieć, żeby skin poczuł się dowartościowany i pacyfista skakał z radości, ale żadnej zmiany „polskiej mentalności” nie będzie. Kaczyński wyznaczył standardy, a Pan Tusk poza chodzenie na smyczy Kaczyńskiego się nie wychyli. Pozostaje jeszcze jedna rzecz, mianowicie „wszystko byle nie Kaczyński”, dla tej sprawy można przełknąć i sponiewieranie Żydówki. Tak, to jest myśl, żeby wygrać z Kaczyńskim prawdziwy światły Polak jest gotów przejąć wszystkie jego cechy i jeszcze coś od siebie dorzucić. Pytam grzecznie, skoro jest tak, że 56% popiera PO, a ci co popierają PO są otwarci, kochający świat i ludzi, fantastyczni nowocześni Polacy, to czego tu się bać? Jednej Żydówki? Otóż jest się czego bać, bo niech ja po wodzie chodzę i pić proszę, jeśli rudy demagog nie zlecił badań pod kątem Żydówki Anne Applebaum. Gdyby nie zlecił byłby większym ignorantem niż jest, musiał zlecić i w tych badaniach nie mogło mu wyjść nic innego jak problem z taką Pierwszą Damą. Co z tym problemem robi Tusk? Jedzie Kaczyńskim, a nawet gorzej, bo Kaczyński akurat z Żydówką z oczywistych powodów rodzinnych, by nie wyjechał. Nie zmieni Tusk polskiej mentalności, chociaż on sam i jego kompani chodzą od szkła do szkła i krzyczą, że z Kaczyńskim to nawet pasikonik Filip wygra. 


Skoro tak, to dlaczego nie Żydówka Anne Applebaum? Pasikonik tak, ale nie Żydówka i to jeszcze nie koniec. Matematyka jest taka, że tu się wszystko musi zgadzać, a Tusk jest taki, że jak widzi 60% za to on i z Aborygenki by zrobił Pierwszą Damę. Zatem musiało wyjść, że 60% na nie, przynajmniej tyle, aby dać sobie spokój ze zmienianiem zaściankowych Polaków. Jeśli co najmniej 56%, popiera światłość i europejskość zwaną PO, a 60 nie widzi Żydówki w polskim pałacu, no to według moich obliczeń co najmniej 16% elektoratu PO, to mentalny PiS i to ten w najgorszym wydaniu. Pytanie czy ta 40% światła i Europy obrazi się na Donalda Tuska i jego chłopca na posyłki, który idzie byczyć się do pałacu i zagłosuje chociaż na Olechowskiego? Nie sądzę, te 40% będzie dalej udawać światłość, ponieważ „wszystko, byle nie Kaczyński” i wszystko dla PO. Jeśli trzeba, to światli staną się kołtunami i będą udawać, że to nie Anne Applebaum zdecydowała, ale kompetencje, jeśli trzeba będzie, to światli staną się antysemitami i będą dalej popierać parady równości, dla ukojenia sumienia, ale zagłosują grzecznie na jedyną w sercu partię PO. 


Stawiam rzeczy na głowie i hiperbolizuję? Tak, ale nie ja. Nie ja stawiam rzeczy na głowie, polska polityka i bezmyślność wyborcy sięgnęła hiperboli absurdu stojącej na głowie. Wystarczy pozbyć się przyzwyczajeń do nazwisk i szyldów, a widać jak na dłoni, że w Polsce Kaczyński Panem Najjaśniejszym. Kandydat partii PO na prezydenta RP, to jest wypisz wymaluj betonowe marzenie PiS. Prawdziwy Polak herbu Komorowski, kaleki romantyzm, jak się zwykło nazywać patriotyczne tradycje bojowe, ojciec pięciorga dzieci, patriarchalny katolik, twórca ustawy aborcyjnej, kontestowanej przez nowoczesnych i w końcu rzecz najważniejsza, prawdziwy Polak i żadnych Żydów w rodzinie. Zabawne? Jak cholera, ale to jeszcze nie wszystko. Kołtuńskie przeświadczenie, że wybierając Komorowskiego, nie Kaczyńskiego zmieniamy Polskę z zadupia na nowoczesność, to jest dopiero śmiech na sali. Ci dwaj jeśli za kryteria przyjąć definicje polityczne, niczym się od siebie nie różnią, różni ich tylko fanklub konserwatywno – katolicko - narodowy. Rózni ich to, że jeden mlaska, a drugi nie wie jeszcze czy zostać pod wąsem. 


Ot pokłóciły się dwie Oazy i inne śpiewają, na tę samą nutę, piosenki. Niczego wyborca PO poza pustą satysfakcją, że to nie Kaczyński nie uzyska, bo nie dość, że to nie będzie nikt różny od Kaczyńskiego, to jeszcze będzie to ktoś wybierany według kryteriów narzuconych przez Kaczyńskiego. „Byle nie Kaczyńskiego” wybierze wyborcom Kaczyński. I właściwie koniec śmiechu w beczce i na sali, ale jeszcze coś dorzucę gratis. Prezydent Komorowski, przecież musi mieć jeszcze jeden atut, on powinien być prezydentem wszystkich Polaków. Naiwni, prezydent Komorowski nie będzie prezydentem wszystkich Polaków, on nawet nie będzie prezydentem partyjnym, on będzie osobistym prezydentem lidera partii PO, Donalda Tuska, wybranym Tuskowi przez Kaczyńskiego. Partyjnym prezydentem byłby Tusk, bo w PO zostałby Schetyna, Komorowski będzie pachołkiem Tuska, takim pachołkiem, którego Tusk będzie poniewierał i odsuwał w cień, bardziej niż Kaczyńskiego, bo gwiazda w PO może być tylko jedna. Przy takim kandydacie PO, Lech Kaczyński wydaje się oryginalną, nie podrabianą gwiazdą i do tego przynajmniej w paru aspektach uczciwy w tym co robi. On chce jak cholera być prezydentem, jest przekonany, że to ważny, nie gówniany urząd, no i Sikorskiemu nigdy nie wypomniał Anne Applebaum, on ma szacunek dla przodków i jest pod wrażeniem narodu wybranego. Coraz bliżej jestem głosu oddanego na Kaczyńskiego, nieporównanie lepszy kandydat od Komorowskiego i tylko z jednego względu. Kaczyński będzie jedyną realną opozycją dla monopolu PO, bo o tym też trzeba pamiętać, że Tusk czy to kogo śmieszy czy nie, krok po kroku realizuję wizję putinowskiej demokracji. 


Należy to rozumieć inaczej niż się dzieje w Rosji, niemniej skutki ustrojowe są dokładnie te same, skutkiem jest monopol władzy i niezdolna do niczego istotnego opozycja. Rzecz niemożliwa do uzyskania w dojrzałych demokracjach, Polska ma szansę stać się drugim krajem w Europie, gdzie metodami demokratycznymi wybiera się system monopartyjny. Nie chce nikogo martwić, ale taki wizerunek Polski to jest o niebo większy obciach niż wkładanie kwiatków korzonkami do góry na ręce kanclerz Merkel. Jeśli my po 20 latach od pogonienia PZPR, w demokratycznej większość piejemy z zachwytu, że będzie KC PO na wszelkich szczeblach władzy, to świadczy, że po pierwsze niczego się nie nauczyliśmy i wracamy do czasów niepiśmiennych, po drugie stare nawyki nie rdzewieją. W Polsce tylko zamordyzm ma poważanie, jeśli zamordysta Jaruzelski przez połowę narodu jest uważany za bohatera i patriotę, to gdzie tu miejsce dla Anne Applebaum? Żartowałem, to nie jest śmieszne, to jest bezszelestna tragedia narodowa i wstyd na cały świat, nie wyłączając Jamajki. Mówi to ciemny antysemita i coraz większy przeciwnik Unii Europejskiej, mówi głównie do światłych wyborców zamordystycznej partii kołtunów pod wodzą jednego kacyka rozstawiającego swoich pachołków po fasadowych urzędach. 


PS Dziadek z Wehrmachtu nie dożył tych pięknych czasów, żona Sikorskiego, Anne Applebaum żyje, pora na detronizację Kurskiego. Głosowanie na Sikorskiego byłoby jeszcze możliwe i odważne, na Komorowskiego nie zagłosuję na pewno, to tchórzliwy wybór pod dyktando dwóch kołtuńskich wodzów Kaczyńskiego i Tuska.


 

MatkaKurka - pozostałe wpisy



Subskrybuj zawartość