Matka Kurka - blog



share

Potrzeba kawałka wyobraźni, bez większej wiedzy politycznej, by wiedzieć, że z chwilą gdy Kaczyński wygłosił swoją ostateczną deklarację odnośnie drugiej kadencji Tuska, zabawa się kończy. Nie, nie dlatego, że słowo Jarosława jest święte, ale dlatego, że Jarosław to nie jakiś Rysiek i doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji politycznych takiego stanowiska. Powinna się zacząć jatka i jakoś się nie zaczęła, nastąpiła błoga cisza. Takie cuda nie biorą się znikąd. Gdyby Kaczyński nie był pewien swoich słów łatwo wystawiłby się na tacy. Wystarczy, żeby teraz Merkel powiedziała rzecz odwrotną i jest pozamiatane. Komunikat do ludzi idzie jasny, nie Kaczyński, ale Andżela z NRD tu rządzi. Wytrawny, a nawet tylko doświadczony polityk w życiu nie rzuci tak ważkich słów na wiatr.



share

Dziwnie się toczą losu koleje i tak cholernie nieproporcjonalnie. Zbrodnią numer jeden w tym tygodniu był „tłit” podany dalej przez ministra Mariusza Błaszczaka, w którym autorka napisała oczywistą rzecz. Chodziło o wyrok Sądu Rejonowego w Suwałkach uniewinniający zadymiarzy z KOD. Sąd uniewinnił ludzi specjalnej troski* w imię europejskiej demokracji (dosłownie), a obywatelka wyciągnęła z tego faktu jak najbardziej właściwe wnioski. Napisała, że po tym wyroku będzie można bezkarnie blokować spotkania partyjne PO i Nowoczesnej. Minister przekazał obywatelską interpretację dalej i długo nie musiał czekać, żeby usłyszeć o latach 30-tych i rodzącym się faszyzmie. Nie ma tu żadnej nadinterpretacji, o faszyzmie mówił Rysiek Petru, o latach trzydziestych jego błyskotliwa blond koleżanka, której nazwiska nie da się powtórzyć.



share

Nastąpiło niesamowite i długo oczekiwane zjednoczeni Polaków. W tym samym czasie redaktorzy z Czerskiej i dziennikarze prawicowi pisali w taki sam sposób o tym samym zjawisku. Nie koniec cudów, sam też dołączyłem do tego grona, chociaż z nikim mi nie po drodze. Co się stało, że nagle wszyscy przemówili jednym głosem? Chodzi o inauguracyjne przemówienie Donalda Trumpa, które zostało ocenione jako kopia przemówień Jarosława Kaczyńskiego. Teoretycznie tak właśnie było, w formie i przede wszystkim w treści. Wszystkie główne tezy Kaczyńskiego w mowie Trumpa się znalazły, ale czy to jest dla Polski błogosławiona nowina i naprawdę jest się z czego cieszyć? Sadzę, że wątpię.

Strony