Zastąpienie systemu partyjnego "ruchami obywatelskimi" to bajka dla idiotów i projekt dla republiki bananowej

Prześlij dalej:

Mamy to, co mamy, ponieważ rozpaczliwie brakuje rzeczywistych decyzji obywatelskich, nie zakłóconych fasadami medialnym, ornamentami produkowanymi przez „autorytety” i sztukaterią pustosłowia udającego „obywatelskość”. Jednym z kłamstw monopolu władzy wywodzącej się z porozumienia pomiędzy peerelowskimi złodziejami, a złodziejami, którzy tajnie z PRL współpracowali, jest złoty napis: „mamy wolność i demokrację”. Aby uwiarygodnić tę blagę władza strategicznie pozwoliła posmakować paru zakazanych owoców, miedzy innymi każdy może sobie założyć partię i rządzić, jak mu się podoba. Każdy może też wydawać gazetę, tworzyć telewizję, pisać książki, kręcić filmy i w ogóle wszystko, co mu się zamarzy. Jest tylko jedna mała niespodzianka w tej zabawie, otóż to władza posiada wszystkie środki, żeby poustawiać każdy klocek w narodowej układance. Władza wyrosła z PRL bez wysiłku ustawia opozycję, kariery i nastroje społeczne, ponieważ dysponuje taką przewagą medialną i finansową, które otwiera wszystkie drzwi. Nie partie, ALE PARTIA jest przekleństwem i kajdanami Polski. Jedna partia, jeden naród, jedna myśl, od 1945 roku pod tym względem nic się nie zmieniło. PZPR pierwszy raz poważnie narobiła w gacie, gdy powstała „Solidarność”, ale nie w postaci jakiegoś tam ruchu robotniczego. Solidarność była strukturą polityczną, ze wszystkimi atrybutami partii politycznej, dlatego też na jej czele natychmiast postawiono kontrolowanych przez władzę ludzi, a gdy to nie powstrzymało obywateli, na ulicę wyjechały czołgi.

Czego władza boi się najbardziej zawsze rozpoznaje się po jednym zachowaniu władzy, po propagandzie, która czyni z przeciwników „jedności narodu” awanturników, faszystów, bumelantów i tak dalej. Wystarczy ustalić, kogo władza chce zgnoić i wyplenić, aby poznać najskrytsze lęki i tajemnice władzy. Próba rozmontowania systemu partyjnego jest marzeniem monopolu władzy, bo to nic innego jak powrót do czasów PRL właściwego z przewodniczką PZPR, zwalczaną przez pojedynczych, czy też grupki „szaleńców”. Jesteśmy znów w momencie zwrotnym, do wyrugowania największych złodziei brakuje niewiele, to już nie horyzont, czy perspektywa, ale kwestia paru kroków. Przerażona władza podniosła kurtynę i krzyczy wprost: żadnej poważnej partii, poza nami, żadnego faszyzmu, co najwyżej róbcie sobie obywatelskie jaja z politycznymi amatorami i śpiewajcie zbuntowane piosenki tęskniące za: monarchią, legalizacją zioła, JOW-ami i demokracją bezpośrednią. Zamachem na moją wolność osobistą i nawet obywatelską nie jest system partyjny. Permanentne ograniczenie wolności to monopol patologicznej władzy zakłócający i fałszujący rzeczywiste wybory obywatelskie. Ten beton utwardza się na wiele sposobów, między innymi poprzez zastępowanie poważnych narzędzi demokratycznych i profesjonalnie zorganizowanej partyjnej opozycji, zabawkami dla smarkatych rewolucjonistów.

Strony

31533 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

36 (liczba komentarzy)

  1. To jest pomijana przez Gospodarza przyczyna rozkwitu ruchów obywatelskich.
    Skoro aparat partyjny zwalcza ludzi aktywnych - a moje doświadczenia potwierdzają opisaną powyżej historię - to efekt może być tylko jeden. Będziemy działać w ruchach obywatelskich, związkach zawodowych, itede itepe. Będziemy takim tłumem z pochodniami, widłami, smołą i pierzem, którego mają się bać politycy. Żeby się żaden nie odważył na nasze mienie i wolność ręki podnieść.
    A partie będziemy traktować tak jak na to zasługują. Potrzebne nam są do tego referenda i możliwość odwoływania posłów.
    Co broni Dudzie obiecać nam referenda wiążące posłów? Nie chce naszych głosów? Nie to nie.

  2. skąd pewność ,że bez Kukiza Komorowski nie wygrałby w I rundzie? Mnie wychodzi ,że wygrałby spokojnie,

  3. Wojciech Józwiak wymyślił bardzo dobry system demokratyczny.
    „Poseł osobisty czyli sejm bez partii, okresowych wyborów i okręgów wyborczych” oraz "Państwo oddolne".
    W dużym skrócie: wyborca głosuje kiedy chce i na kogo chce, i w każdej chwili może wycofać głos. Poseł po nadmiernej utracie głosów wylatuje automatycznie z Sejmu.
    http://www.tara...

  4. Abstrachując od tego komu Kukiz zabiera, a komu daje, biorąc na poważnie idę JOW, to to jest budowanie domu poczawszy od dachu. W tej kolejności to się nie może dobrze skończyć. Wprowadzenie JOW powoduje zawsze, iż duża grupa głosujących wyborców nie ma swoich reprezentantów, bo zwyciezca bierze wszystko. W ugruntowanych demokracjach to jakoś przechodzi. Przy naszym chybotliwym systemie politycznym i anachronicznym systemie wyborczym gdzie kupony promocyjne z Biedronki są lepiej zabezpieczone przed sfałszowaniem lub unieważnieniem, w porównaniu z kartami do glosowania to wprowadzenie JOW spowodowałoby, iż każda, jaka by ona nie była czerwona, zielona, niebieska czy pomarańczowa, wybrana w wyborach władza miałaby jeszcze mniejszą legitymizację niż ma obecnie. Chcą zwolennicy JOW ich wprowadzenia, OK, ale najpierw może niech zbudują do ich wprowadzenia solidne fundamentu w postaci dobrze funkcjonujacego systemu wyborczego z kartami uniemożliwiającymi ich unieważnianie przez Panią Krysię z Komisji Wyborczej jednym machnięciem długopiu, gdzie wydane każdej komisji karty do głosowania są drukami ścisłego zarachowania możliwymi do zweryfikowania co do jednego głosu ile osób zagłosowało, ile oddało głosy czyste, ile oddało głosy z namalowanym jelonkiem bambi. TO JEST REWOLUCJA, a nie jakieś bajdurzenie Kukiza i jego zwolenników o wprowadzeniu panaceum na całe zło...stalowoszary.

  5. parę lat temu. Powiedział mniej więcej coś takiego: rozważyłby ideę JOW-ów, ale ten sposób, że połowa posłów pochodziłaby z JOW-ów, a druga połowa z jednej listy krajowej. Tak więc uzurpowanie sobie prawa do bycia tym, który wymyslił JOW-y jest zwykłym kłamstwem. Kiedy jeszcze nie było Kukiza, parę miesięcy temu, to właśnie PiS był przedstawiany w mediach, jako partia antysystemowa, ba faszystowska. Tyle będzie pana Kukiza ile do 10 maja, potem wszystko wróci w stare koleiny - antysystemowy PiS i nowoczesna, proeuropejska PO. Dramat polega na tym, że ludzie dają sobie wciskać kit, co gorsza sami zaczynają wciskać go innym.

  6. i organizację wyborów (przynajmniej na dziś). Nic tak nie pogoni do roboty tego towarzystwa od polityki, jak likwidacja "jedynek" (dwójek, trójek, etc) na listach kandydatów. Kolejność awansów wyborczych tylko według ilości uzyskanych głosów. ONI mają się starać o nasze głosy, a nie usadawiać na jedynkach! To nie jest demokracja, że ja głosuję, a ktoś inny decyduje, na kogo tak faktycznie głosowałem!

  7. Strony