Za PRL wynosiło się z zakładu ścinki, za PRL II wynosi się z Polski Polskę

Prześlij dalej:

Mam 43 lata i widziałem w życiu sporo, głównie dlatego, że połowę żywota spędziłem w PRL, a takich doświadczeń nie zastąpi najlepszy scenariusz. Wychowywałem się w robotniczo-chłopskiej rodzinie, takiej tradycyjnej, pierwszy rower i zegarek na „Komunię”, pralka „Frania”, telewizor „Rubin”, chińska gumka do mazania i trampki, które kopały „gumiaka”. Skłamałbym strasznie i nagrzeszył, gdybym powiedział, że chodziłem głodny albo z łatami na półdupkach. Tak źle nie było, ale pierwszy magnetofon to ósma klasa podstawówki, a porządne dżinsy dopiero w późnym wieku licealnym. Za to na brak skórzanych krawatów nie mogłem narzekać. Mama pracowała w szwalni odzieży skórzanej i tam przedsiębiorczy brygadziści stworzyli prywatną inicjatywę. Przy garbowaniu i krojeniu skór powstawały ścinki, które peerelowski zarządca nakazywał… wyrzucać do śmieci. Nakaz był tak surowy i idiotyczny, że przewidywał surowe kary dla pracowników, którzy sobie te resztki skóry brali i szyli jakieś sakiewki, czy inne gadżety. Wyrzucić tak, wynosić nie. Oczywiście w PRL-u nie dało się przetrwać bez wynoszenia i bez „dawania sobie rady”, pracownicy olali zakazy i szyli swoje. Dzięki temu w czasach „Papa dance” miałem całą kolekcję różnokolorowych „śledzi”. W butiku takie cudo kosztowało niezłą sumkę, trzeba było zostawić kawałek wypłaty. Dla mnie to nie był żaden luksus, tylko przetworzony surowiec wtórny. Rozdawałem nadwyżkę kolegom i koleżankom, zresztą sam nie chodziłem w tym dodatku nigdzie poza zakończeniem podstawówki, bo gdyby mnie ktoś w czymś takim zobaczył na co dzień wyleciałbym ze wszystkich składów piłkarskich.

Strony

27748 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

39 (liczba komentarzy)

  1. Kilka lat czekałam, aby być pierwszym w odsłonie. Nie pamiętam kolacji bez zajrzenia na kontrowersje. Zaraziłem panem, Panie Piotrze więcej ludzi niż grypa w najgorszej wersji. Najcenniejsze, że dwóch moich synów jest Pana zagorzałymi fanami, rozpylajacych Pana felietony po fejsbukach i innych twiterach.To cieszy. Pozdrawiam i życzę zdrowia i wytrwałości.

  2. avatar

    Doskonale Pana pamiętam, z dwóch powodów. "Moralność Pani Dulskiej" będzie za mną chodzić do końca życia. I powód pierwszy, napisał Pan, w przeciwieństwie do Dulskiego, kilka komentarzy o górnictwie, które pamiętam do dziś dlatego, że sam się wymądrzałem (w dobrej wierze), a Pan wiedział.

  3. Kiedy namowilem ...nastu moich znajomych na przeczytanie notki MK ... A.Sciosa i... Sewolfa, (ktory juz nie pisze, bo nie ma Go wsrod nas) to od tego czasu stali sie oni czytelnikami ...obu Panow.

    Ja, jako "kaczysta" bylem dlugo na cenzurowanym u pana Piotra...pozwalal mi tylko czytac.;))

    Pozdrawiam, MK i Jego gosci - Janusz z Toronto.

    Ps.Bardzo dobra notka (jak zawsze) i komentarze do niej.  

  4. avatar

    literka K..oznacza takze doktorową1metrodszpadla...czy ktos od niej osiagnal wiekszą immanentną perwersję emocjonalną??kobieta ktora uzyla rządowej limuzyny by zawiezc niepelnoletnią na przymusowa aborcję..swoje SUMIENIE ZOSTAWIA POZA DZRZWIAMI..gabinetu KPRM...podobno tez widziala wspolna prace patomorfologów..wprowadzenie zwierzecej (a wlasciwie procedure wymyslona do tworzenia nowych RAS TRZODY CHLEWNEJ..) nazywa wyborem sumienia...dzis jak zapowiedziala BEDZIE walczyc o katolicką Polskę!!!!!!!!..
    czy to ja zaczynam tracic rozum..??
    czy moze nie??jest jakies REMEDIUM??..ani slowem nie zajaknela sie ta bl.. o czyms co nie mialo do tej pory miejsca w polityce swiatowej..pogrózki pana bylego wlasciciela ksiegarni..SĄ NICZYM??czy moze dlatego ze pan szulc nie jest ani premerem;ani prezydentem..i moze nie warto na nie odpowiadac??a moze zabraklo pani doktorowej1metrodszpadla odwagi lub pufnej instrukcji co z tym fantem zrobic??a moze pani doktorowa1metrodszpadla jako doktorowa zadzwoni w moim imieniu do jednej z klinik uniwersyteckich i przyspieszy moja pelną KRANIOTOMIĘ??..ja moge czekac..az do smierci..
    a moze??ktos by jej w koncu WYŁĄCZYŁ MIKROFON??a moze w koncu ja osobiscie dowiem sie o czym rozmawiala jego najwspanialsza-arabska ekscelencja w knajpie w smolensku??mam na co liczyc??

  5. avatar

    A tak a'propos.....
    DZIS ROCZNICA WIKTORII WIEDEŃSKIEJ!!!!!!!!!

  6. "Polsce potrzeba porządku administracyjnego, czyli w ludzkim języku pogonienia złodziei wynoszących z Polski Polskę".

    I niczego więcej!
    A wtedy Polska będzie mogła być po prostu sobą!

  7. Wiadomo, że ryba psuje się od głowy (inne żyjące pewnie też - Żółw jak zajrzy dziś, to może potwierdzi). Czyli na głowę wybieramy najzdrowszych ze zdrowych - mogą nie mieć konta w banku ani auta, mogą mieć kota Alika lub innego. Kilka milimetrów niżej Pan Prezydent i Pani Premier. I liczę na bardzo ciężką ręką Prezesa i podobnie Prezydenta i Premier - ukradłeś - siedzisz, dokonałeś malwersacji - jesteś rozstrzelany. I nie ważne, czy jesteś spoza drużyny, czy nawet z własnej drużyny (wtedy jeszcze bardziej trzeba przyp...ć). Kurwy i złodzieje niech się zapisują gdzie indziej.

  8. słowa klucze to: dojścia, plecy i skombinować. W wiek "produkcyjny" wszedłem w 1971 roku, jestem z Trójmiasta, na własne oczy widziałem pierwszy dzień zajść w Gdańsku, pod komitetem PZPR. Matula wymusiła na mnie zdawanie egzaminów do Wyższej Szkoły Oficerskiej, egzaminy na swoje nieszczęście zdałem. Nie minęły trzy miesiące i byłem w domu. Wybrałem półtora na spocznij, zamiast cztery na baczność. Potem wyjechałem na saksy do Szwecji w 1977 roku i od powrotu miałem już bardzo wyrobiony stosunek do PRL, dwa słowa: jebać komune!
    Mimo wszystko PRL był państwem, w którym dało się żyć, zwłaszcza po dojściu do władzy Gierka, potem to już były konwulsje.
    Dzień dzisiejszy, teraźniejszość jest w sumie obojętna, mam mieszkanie, emerryturę, nie mam konta w banku, używam starej Noki, tylko komputer mam wypasiony (włożyłem 5 000 zeta). Mimo to interesuję się życiem politycznym, poglądy też mam cały czas te same: jebać komune!

  9. zdjęcie

  10. Zapomnieli obiecać jeszcze każdemu po mercedesie. To było na kolejnej kartce, ale Ewce się skleiły podczas przemówienia

  11. Strony