Yes, yes, yes, co za cierpienie, jaki ból, lol-żałoba!

Prześlij dalej:

Ostatnimi czasy bawię się trochę Twitterem, dostosowując się do narzędzia, czyli po prostu plotkuję. Jest to o tyle ciekawe medium, że doskonale się nadaje do zabawy, a potem te żarty często są śmiertelnie poważnie cytowane w różnych źródłach, przekraczających ćwierkający limit znaków. Od wczoraj na Twitterze plotkuje się o zdjęciu „Wsieci”, przedstawiającym Tuska i Putina w niedwuznacznych pozach. Jedni mówią, że prawdziwe, inni, że fałszywka, sam pisałem, co mi ślina na język przyniesie, bo najważniejsze są warianty społecznej reakcji. Poplotkowałem i „przeszłem” się po znanych adresach, aby nie urazić uczuć wszystkich urażonych i tych, którym „chce się krzyczeć i dłużej nie mogą tego wszystkiego znieść”. Pod adresami wesoło jest, jak to na pogrzebach. Wyłowiłem sobie i od razu pokochałem taką jedną najweselszą klepsydrę online. Pewna oburzona, której chciało się krzyczeć, napisała, że też była na pogrzebie, w dodatku swojej mamy i w pewnym momencie do konduktu dołączyła dawno niewidziana ciocia. Opłakująca, na widok cioci, szeroko się uśmiechnęła i wtedy, chyba zły, sąsiad pstryknął żałobnicy zdjęcie. Taka sytuacja. No, ale co z tego? Tyle z tego, że to straszne, okrutne, nieludzkie, zwyrodniałe, gdy ludzie widząc uśmiechniętych żałobników, wyciągają niestosownie pochopne wnioski. Wymyśliłem tę historię pełniącą funkcję komentarza do „żółwika” Tuska i Putina? Jeśli ktokolwiek sobie w ten sposób pomyślał, bardzo dziękuję za nadzwyczajny komplement, ale ja niestety niczego nie wymyśliłem, tylko żywcem zerżnąłem z jednego adresu. W pewnych kręgach ciągle obowiązuje zasada, że nie ma takiej granicy, której nie da się komizmem i cynizmem przeskoczyć. Spodziewam się, że wszędzie tam, gdzie nie chodzi o precyzyjną analizę przypisującą mikroskopijne ślady do konkretnego miejsca na mapie, odezwie się mnóstwo ekspertów, którzy wyjaśnią, co i jak trzeba.

Strony

21368 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. to ma być Magda Fitas, żona Dukaczewskiego. Garść informacji:

    "Jedynym, który odważył się zrezygnować z usług żony (wtedy jeszcze przyjaciółki) generała Dukaczewskiego był prezydent Lech Kaczyński. Dlatego trzy lata później Marta Fitas nie poleciała z nim 10.IV do Katynia. Była tam natomiast trzy dni wcześniej, z Donaldem Tuskiem który z jej usług korzysta do dziś. Tłumaczyła tam zapewne rozmowy premiera RP z Władimirem Putinem… I ona też wie o czym rozmawiali… Dużo musi wiedzieć. Bardzo dużo. Ale czy aby na pewno więcej niż sam Marek Dukaczewski?

    W końcu jak ktoś w sieci jakiś czas potem napisał: „Magda Fitas (ta od twitta o Iwińskim) zginęłaby w katastrofie Smoleńskiej gdyby nie WSI”.
    http://www.bibula.com/?p=52330

    Mam nadzieję, że Karnowscy mają pewność, że to było robione 10.04.2010.

    Mnie to zdjęcie nie dziwi, musiałbym być debilem żeby uwierzyć w tuskowe chlipy. Ten sukinsyn i ten drugi ruski cwel nie potrafili ukryć radości. Specjalnie się z tym nie kryli.

  2. "zdrowej częsci" na takie "fotki"?

    PO skoczyła z 20% na 40% poparcia. Jest aż tak źle że muszą pompować? http://www.rp.pl/artykul/16,1060176.html

  3. Takich niefortunnych fotek pstryka się wiele, pokazuje się natomiast te właściwe. Jeżeli ta fotka jest z  ruskich archiwów to nie ukazała się przypadkiem. 
    Moja osobista spiskowa teoria  brzmi, że zamach wymyślili wykonali nasi, no może z niewielką pomocą rozyjskich przyjaciół.  Putin zaś musiałby być ostatnim kretynem aby taką okazję przepuścić. Trzyma Tuska za jaja i jak podskakuje to puszcza różne bąki. 
    Jakoś tak mi się to łączy z  manewrami NATO mającymi odbyć się w Polsce. 

  4. Pokłony bije rab boży michałowski, prawa ręka ruskiej budy.

  5. Tusk jechał tam jak na typową nudną gospodarską wizytę w miejscu katastrofy typu powódż, pożar.  Zjawiska osobiście go nieinteresujące, ale trzeba być i jakoś odwalić obowiązek. Najpierw należało przywitać gospodarza, więc podbiegł do Putina. A ten z uśmiechem spytał: "No jak ci się jechało po naszej Rasiji?".
    Tusk grzecznie, ale też by się wyluzować, załapał podany klimat i pokazał gestem jak jego kierowca szalał na zakrętach.
    Potem poszli na pobojowisko, i tu faktycznie Tuskiem mocno wstrząsneło, nie spodziewał się że aż tak źle  będzie wszystko wyglądać, nawet poczuł pewien dyskomfort sumienia,. Nie, żeby zaraz jego wina, ale jakoś w sumie nieprzyjemnie wyszło z tą delegacją.
    W tym dyskomforcie i żalu, glownie nad swoją skomplikowaną nagle sytuacją, dokonał owego braterskiego pojednania pokazywanego w Dzienniku.
    Chyba było coś w tym stylu. Niesamowicie wymowne są miny Putina i tego zimnego bystrego czekisty obok niego.

  6. avatar

    Dobra interpretacja, ale ja to widzę prościej. Putin złapał Tuska na trzepaniu konia i oczami mówi,że chyba nie powie mamie.

  7. przed podpisaniem kapitulacji Francji. Szukam foty, póki co daję:

  8. Dobre. Hitler tańczy z jakimś prosiaczkiem.

  9. avatar

    Dla sportu :)^:) przeanalizuj, na poważnie, KOMOROWSKI ŚMIEJE SIĘ W OCZEKIWANIU NA PRZYLOT TRUMIEN

    Jeżeli mogę coś sugerować, odrzuć proste interpretacje. :)^:)

    PS to nie jest pojedyńcze zdjęcie, gdy interpretacje są dowolne :)

  10. Strony