Prześlij dalej:

Jak to się wszystko skończy? Co będzie dalej z administracyjnym, czyli siłowym leczeniem kompleksów ludzi pozbawionych kompetencji? Co jeszcze wymyślą społeczni inżynierowie? Detale są trudne do przewidzenia. Ale na pewno do niczego dobrego nas to nie zaprowadzi. Akcje afirmatywne w USA kończą paskudnie. Oto studenci prestiżowego Harvarda pozywają swoją uczelnię. Okazuje się bowiem, że przez dekady proces rekrutacyjny dyskryminował Azjatów. Ponieważ skądinąd wiadomo, że właśnie tą grupę cechuje bardzo wysoki średni iloraz inteligencji, władze uczelni podwyższyły poprzeczkę tylko dla niej, tak aby, mówiąc obrazowo, kampus tego renomowanego uniwersytetu nie zaczął przypominać ulic Pekinu czy Tokio. Uznano, że kandydaci ze środowisk azjatyckich muszą zdać trudniejszy egzamin niż wszyscy inni. Czyż potrzeba lepszego dowodu na to, że prym na świecie wiodą idioci bez wyobraźni? Ta sprawa to absolutny skandal. I jednocześnie katastrofalna porażka wszystkich tych, którym wydaje się, że decyzjami administracyjnymi da się wprowadzić równość, różnorodność, czy inne utopijne wizje. Powtarzam: równe szanse dla wszystkich to podstawowa wartość współczesnego społeczeństwa, bez względu z jakich pozycji politycznych na to spojrzymy. Ale decydującym kryterium, zawsze i wszędzie, muszą być kompetencje. Inaczej mamy do czynienia z dyktaturą ciemniaków, niesprawiedliwym równaniem w dół, które w efekcie prowadzi do poważnych problemów społecznych.

Nie bez powodu we wstępie napisałem o Rewolucji Francuskiej. Na jej przykładzie najlepiej widać jak walka z domniemaną tyranią przemienia się w terror. Każdy kto w jakikolwiek sposób kontestuje, sprzeciwia się, bądź protestuje przeciwko akcjom afirmatywnym i innym wynalazkom z zakresu inżynierii społecznej jest automatycznie nazywany rasistą lub jest mu przypisywana inna brzydka przypadłość, w zależności od tego czego dana sprawa dotyczy. Wspomniałem wcześniej też o tym jak traktuje się badania naukowe, które nie pasują do z góry założonej tezy. Weźmy choćby przykład amerykańskiego naukowca Charlesa Murray’a, który w 1994 roku razem z Richardem Herrnsteinem napisał książkę pt. “The Bell Curve”, a zobaczymy dokąd to wszystko zmierza. Po jej opublikowaniu wybuchł skandal związanym z rozdziałem, który dotyczy korelacji między inteligencją a rasą. Nie muszę chyba wyjaśniać co stało się z Murray’em? Rasista, faszysta, ksenofob i nazista – facet został odsądzony od czci i wiary tylko za… prezentację badań naukowych. A teraz czytajcie uważnie, bo to jest najlepszy kąsek. W zeszłym roku Allison Stanger, wykładowca Middlebury College (Vermont), zaprosiła na wykład Ch. Murray’a. W sieci można znaleźć nagranie, na którym słychać w tle jak protestujący studenci próbują zakłócić rozmowę naukowców. Kiedy po spotkaniu Stanger eskortowała z kampusu Murray’a, została napadnięta i wytargana za włosy (dosłownie). Efekt: wstrząśnienie mózgu. Tak wygląda “tolerancja”, “wolność słowa” i “równość” w lewackiej praktyce. Przypominam, że chodziło jedynie o naukową dyskusję. Warto tu zaznaczyć, że konkluzje do których doszedł Murray – wyniki badań dotyczących korelacji ras i inteligencji – traktowane są bardzo wybiórczo, dyplomatycznie mówiąc. Walczący o administracyjną równość lewacy zarzucają wszystkim powołującym się na te badania rasizm. Ale już władze Harvarda uznały, że jeśli chodzi o Azjatów, to jednak coś jest na rzeczy.

Strony

Źródło foto: 
7505 liczba odsłon

Autor artykułu: nurniflowenola

4 (liczba komentarzy)

  1. Nie wiem czy długo przyjdzie nam czekać na to, by jakieś coś nieokreślonej płci (z tych wykrzykujących na manifestacjach spod znaku tęczowej flagi) zakapuje Polskę, że nie realizuje najnowszych postępackich rekomendacji co do właściwego traktowania sto czterdziestej trzeciej płci i TSUE nakaże Polsce wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, gagatków naruszających poczucie godności i dostojności sto czterdziestej trzeciej płci posadzić do ciurmy, a min. Czaputowicz i reszta naszego rządu (sic!) grzecznie temu przytakną i nakaz TSUE z rękami na szwach spodni zrealizują.

  2. avatar

    Nie trzeba sięgać do USA, wystarczy sobie przypomnieć historię dr Ratajczaka z Opola.

    To już tu jest, tyle że jeszcze się aż tak nie rozrosło. Ćwierć miliona uczestników marszu (czyli - wg ichniej nomenklatury - faszystów) pozwala jeszcze mieć nadzieję że może aż tak nie urośnie.

  3. stawiam na krwawą powtórkę - Ewangielna w/g św Jana Księga Apokalipsy

  4. ...i oczywiście PiS nam to wprowadza pod hasłami patriotyzmu i wstawania z kolan.A w przyszłym roku Polacy będą mieli szansę na udział w kastingu na nadzorcę niewolników: albo sługusa niemieckiego pana (PO) albo pachołki żydowskiego władcy (PiS). Dla wielu Polaków PiS miał być polskim Fideszem a okazał się CDU...

  5. Strony