Prześlij dalej:

Jeśli ktoś myśli, że akcje afirmatywne to czas przeszły dokonany, jest, cytując klasyka, “w mylnym błędzie”. Ten mecz doczekał się dogrywek, które rozgrywane są na stadionach całego świata. I tak na przykład Brytyjski The Telegraph przed wakacjami donosił, że prawie połowa (45%) brytyjskich firm zajmujących się rekrutacją absolwentów w swoich ankietach pyta studentów ubiegających się o staż m. in. o to czy ich rodzice mają wyższe wykształcenie. Co w tym złego, ktoś naiwny gotów pomyśleć? Ok, ale z drugiej strony zupełnie naturalnie pojawia się pytanie: po co? Jakie znaczenie ma to czy rodzice studenta ukończyli studia? Dwuzdaniowej odpowiedzi udzielił Chartered Management Institute (CMI), akredytowana instytucja, która działa w UK od 1947 roku. Na Twitterowym koncie CMI napisano: “To pozytywne, że pracodawcy dokonują zmian i zachęcają absolwentów z różnorodnych środowisk do ubiegania się o staż. Dzięki temu przedsiębiorcy zyskują szeroką gamę możliwości.

“It’s positive to see employers making changes to encourage graduates from diverse backgrounds to apply. Businesses with diverse employees benefit by drawing on a range of perspectives.”

W innych okolicznościach można byłoby się nawet uśmiechnąć, np. jeśli takie zdania wygłosiłby jakiś komik podczas nocy kabaretowej. Ale The Telegraph traktuje sprawę śmiertelnie poważnie i doskonale zdaje sobie sprawę z tego co te ankiety de facto oznaczają. Jeśli takie ciało jak CMI mówi o “różnorodnych środowiskach” (diverse background) i chwali zadawanie pytań o status socjo-ekonomiczny rodziców aplikantów, oznacza to, że ci którzy mają “starych” po studiach będą po prostu mieli mniejsze szanse. No bo kogo zatrudni w takich okolicznościach nowoczesny pracodawca, dbający o różnorodność, równość i inne politycznie poprawne banialuki, zadający podobne pytania w procesie rekrutacji? Studenta, którego rodzice pokończyli wyższe uczelnie, czy raczej tego, którego “wapno” nie skorzystało z takiego “przywileju”? To wszystko odbywa się w ramach walki o równość, rzecz jasna. I w kontekście nomenklatury, której używają współcześni lewacy jest to poniekąd zabawne. Oto dzieci rodziców, którzy wykorzystali “wyrównywanie szans” i będąc “ofiarami opresyjnego systemu” ukończyli wyższą uczelnie dzięki dodatkowym punktom, teraz będą pokutować za to, że ich rodzice, wbrew własnej woli (i zapewne bezwiednie), stali się “prześladowcami”. Rewolucja pożera swoje dzieci, to banał. Ale czyż podobnie nie skończył niejaki Robespierre? Tak w skrócie wygląda nowy pomysł na “ulepszanie” społeczeństwa i “wyrównywanie” szans. Oba słowa wziąłem specjalnie w cudzysłów, bo to ani nie prowadzi do niczego dobrego, ani niczego nie wyrównuje. Te ankiety nie są niczym “pozytywnym”. Ta “różnorodność” to dyskryminacja w czystej postaci. Jedynym kryterium decydującym o miejscu na uczelni, czy mającym wpływ na decyzję o zatrudnieniu kogoś na staż są kompetencje. Reszta to ideologia.

Strony

Źródło foto: 
7771 liczba odsłon

Autor artykułu: nurniflowenola

4 (liczba komentarzy)

  1. Nie wiem czy długo przyjdzie nam czekać na to, by jakieś coś nieokreślonej płci (z tych wykrzykujących na manifestacjach spod znaku tęczowej flagi) zakapuje Polskę, że nie realizuje najnowszych postępackich rekomendacji co do właściwego traktowania sto czterdziestej trzeciej płci i TSUE nakaże Polsce wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, gagatków naruszających poczucie godności i dostojności sto czterdziestej trzeciej płci posadzić do ciurmy, a min. Czaputowicz i reszta naszego rządu (sic!) grzecznie temu przytakną i nakaz TSUE z rękami na szwach spodni zrealizują.

  2. avatar

    Nie trzeba sięgać do USA, wystarczy sobie przypomnieć historię dr Ratajczaka z Opola.

    To już tu jest, tyle że jeszcze się aż tak nie rozrosło. Ćwierć miliona uczestników marszu (czyli - wg ichniej nomenklatury - faszystów) pozwala jeszcze mieć nadzieję że może aż tak nie urośnie.

  3. stawiam na krwawą powtórkę - Ewangielna w/g św Jana Księga Apokalipsy

  4. ...i oczywiście PiS nam to wprowadza pod hasłami patriotyzmu i wstawania z kolan.A w przyszłym roku Polacy będą mieli szansę na udział w kastingu na nadzorcę niewolników: albo sługusa niemieckiego pana (PO) albo pachołki żydowskiego władcy (PiS). Dla wielu Polaków PiS miał być polskim Fideszem a okazał się CDU...

  5. Strony