Prześlij dalej:

Nie wiem, który to już raz jesteśmy świadkami skrajnie obrzydliwego relatywizmu połączonego z pełną ignorancją, tego chyba nikt nie policzył i nie policzy. Wiadomo natomiast, że za każdym razem widzimy praktycznie ten sam zestaw uczestników obrzydliwego spektaklu. Na szpicy obrońcy praw wszelakich, którym dzielnie towarzyszą „obiektywni”, czytaj rozkraczeni celebryci „prawicy”. Powinienem się tandetnie unieść moralnie i zarobić parę złotych na odsłonach reklam, ale jak zwykle odniosę się do nudnych kwestii prawnych i faktów, bo o tym żaden z uczestników spektaklu nie ma bladego pojęcia.

Co się takiego wydarzyło we wczorajszych „Wiadomościach”? Nic, w sensie prawnym i społecznym, zupełnie nic. Prawdą jest jedynie to, że opublikowanie wizerunków, imion i nazwisk ulicznych zadymiarzy, rzeczywiście wymaga odpowiednich decyzji ze strony właściwych organów. O tym nawet dziennikarze wiedzą, że umieszczenie w Internecie lub w miejscu publicznym twarzy i danych osobowych bandziora, jest naruszeniem prawa. Natomiast w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z dwoma faktami. Na pierwszym miejscu widzimy zadymiarzy, ale zapominamy albo nie wiemy, że to zadymiarze szczególnego rodzaju. Wszyscy pokazani w TVP mają status osoby publicznej! Ba! Niektórzy mają status funkcjonariusza publicznego, co wiąże się z całkowitą jawnością danych.

O tych faktach państwo dziennikarstwo i celebryctwo ma niewielkie pojęcie i to najłagodniejsza wersja stanu wiedzy. Prawda jest bardziej brutalna – nie mają żadnego pojęcia, ale gdyby nawet mieli pisaliby takie same idiotyzmy. Wystarczy jednak zajrzeć do prawa, gdzie mamy jasno wyłożone zasady.

Art. 81. Prawo autorskie

1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

Wszyscy przedstawieni w „Wiadomościach” zadymiarze, są osobami publicznymi, oni sami setki razy upubliczniali swoje działania, mało tego chwalili się nimi na portalach społecznościowych. Wszyscy stercząc przed TVP pełnią funkcje publiczne, w dodatku te wyróżnione przez ustawodawcę: polityczne, społeczne. TVP nie potrzebowała żadnego „pozwolenia” od sądu, czy innego organu, aby „upublicznić” osoby publiczne w związku z ich działalnością społeczno-polityczną. Czy TVN i Gazeta Wyborcza dopuściły się złamania prawa pisząc o Piotrze Rybaku i pokazując jego wizerunek? Oczywiście nie! A profesor Chazan, zlinczowany przez media, ze wskazaniem miejsca pracy? Też nie było tu żadnego złamania prawa, analogicznie do funkcjonariusza publicznego, czyli pani, która z wyraźnym kuku na muniu, jest terapeutką w publicznym szpitalu.

Strony

Źródło foto: 
19971 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. W tej całej sprawie Art. 81 punkt 1 jest szczególnie interesujący. Mianowicie nie wymaga zezwolenia publikacja wizerunku osoby, gdy osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Warto było by sprawdzić czy osoby te taką zapłatę otrzymały np. od jakiegoś demiurga. Jeżeli tak, to oprócz oczywistych ich zobowiązań z tytułu podatku dochodowego, mogłoby dojść do naruszenia jakiś praw podmiotu finansującego demonstrację.

    A na poważnie cały ten ryk i kwik bierze się stąd że zostało naruszone prawo totalnych do bezkarności. Mam nadzieję że będzie odtąd tak zawsze.

  2. Cieszy działanie podjęte przez TVP, - oby odwagi wystarczyło na dłużej! Póki co, wybory w Gdańsku, jako idealny papierek lakmusowy demokracji, praworządności i wiarygodności mediów, nie napawają otymizmem.

     https://www.you...

  3. avatar

    Czy starczy odwagi? To zależy, czy ktoś się za nimi ujmie. Unia, Żydzi, lub nasi wypróbowani przyjaciele USA w postaci Żorżety Mosbacher

  4. Przekonamy się;-) Tymczasem, pełnomocnik G. Brauna złożył dzisiaj w Sądzie Najwyższym skargę na wczorajszą uchwałę PKW. Jakże znamienne jest solidarne milczenie mediów w obliczu ewidentnego bezprawia.

    https://www.you...

  5. Media i dziennikarze są między innymi po to, abym wiedział wszystko o osobach publicznych. Jest jednak taka Ministra, Jadwiga Emilewicz, której to się nie podoba. Skąd takie cudo, przesiąknięte lewacką ideologią poprawności,  znalazło się w rządzie Morawieckiego?

  6. Z Platformy Obywatelskiej. Desantowała do PiS wraz z Gowinem. Zasłynęła też z tego, że propaguje w miastach strefy zamknięte dla samochodów. W sumie lepiej, by jej w rządzie nie było.

  7. avatar

    A gdy piszę o "zakazie cenzury w konstytucji zapisanym" to blubrania o się pojawiają. OK, rozumiem, pojęcie cenzury wymaga wyjaśnienia. 

    "Wielka Księga Cenzury PRL" Tomasza Strzyżewskiego wymaga reklamy?

  8. Problemem nie jest cenzura, lecz autocenzura. Ministra Emilewicz opowiada bzdety, bo w to święcie wierzy - głowa pakowana przez całe lata idiotyczną ideologią nie da się szybko przepakować.

  9. avatar

    Przyczyna i skutek znaczy cenzura pierwszą autocenzura za nią biegnie, eksperymenty Ascha  potwierdzają oczywistość.

  10. Niemiecki rząd będzie nacjonalizował niemieckie firmy, żeby nadal pozostały w niemieckich rękach. Dopóki to Niemcy przejmowali firmy, to było kapitał nie ma narodowości. Kiedy to niemieckie są przejmone... 

  11. Strony