W końcu „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” doczekały się promocji!

Prześlij dalej:

Swego czasu dostałem sygnały od paru osób, że Warszawka popuściła ze śmiechu w gacie, gdy zobaczyła podstarzałą gwiazdę Kasię Figurę, jak w programie Lisa opowiada o przemocy w rodzinie. Dowcip miał polegać na tym, że Lis zna się na rzeczy praktycznie, a poprzednia żona nieraz musiała ratować się grubszą warstwą pudru. Pojęcia nie mam ile prawdy jest w tych sygnałach, ale było ich sporo i to od osób z samej Warszawki. Podobnych scen widziałem w swoim życiu setki, na przykład złodziejka cudzych tekstów, niejaka Eliza Michalik, swobodnie rozmawiała z zaproszonymi gośćmi o plagiatach i etyce zawodowej dziennikarza. Hołowczyc cisnący 200 km/h przez teren zabudowany, występował w spotach, które namawiały „zwolnij”. Mój ulubieniec rzucający mięsem na lewo i prawo, gnojący ludzi i ścigający po sądach dzieci, paradował z koszulką „Nie mam focha”. Agent ubecki Lech Wałęsa wygłaszał tyrady na temat ubeckich metod. Durczok „biorący od tyłu” poprowadził kilkadziesiąt pogadanek o parytecie, równouprawnieniu kobiet, seksizmie, mobbingu i poszanowaniu wzajemnym. Pedofil Samson przez lata uchodził za modelowego obrońcę dzieci i przeciwnika „klapsów” i tak dalej i tak bez końca. Wszystkim członkom lepszego towarzycha latami się udaje eksponować swoją bezczelność i włos im z głowy w zasadzie nie spada chyba, że jeden lepszy zaatakuje drugiego lepszego, wtedy kończy jak Durczok. Poza takimi nielicznymi wyjątkami, nie ma żadnych granic, co najwyżej za kulisami się ktoś ubawi z Lisa wysłuchującego w skupieniu, jak to stary Kasię Figurę okładał.

Całkiem inaczej sprawy się przedstawiają przy obrabianiu zwykłych śmiertelników, dajmy na to Wielguckiego albo Sumlińskiego. Żeby nie popaść w nadmierną megalomanię opiszę przypadek Sumlińskiego. Prze całe lata proces Sumlińskiego, który w „normalnym kraju” byłby hitem i wypełniał wszystkie serwisy niczym usta Moniki Lewinsky rozporek Billa Clintona, toczył się w absolutnej ciszy. Ostatnio nawet funkcjonariuszka Wielowieyska zażartowała sobie, że tego Sumlińskiego nikt nie zna i sprawa w ogóle jest nudna. Aż tu nagle cuda Panie! Wojciech Sumliński trafił na czołówki z to z powodu swojej „kontrowersyjnej” ksiązki. Newsweek opublikował obszerny materiał i udowadnia, że doszło do plagiatu. Autor „Niebezpiecznych związków Bronisława Komorowskiego” miał zżynać z klasyków: Chandlera i MacLeana. Przejrzałem zestawienie fragmentów książki Sumlińskiego z klasyką sensacji i ponieważ też przydarzyło mi się popełnić „Berka”, nie mam najmniejszych wątpliwości. Wojciech Sumliński rzeczywiście i to wyjątkowo prymitywnie zrzynał. Po co to robił? Nie umiem powiedzieć, może chciał się poczuć pisarzem, którym z całą pewnością nie jest, może w ten sposób odreagował wszystko, co go spotkało. Tak czy siak fakt pozostaje bezspornym faktem, ale co dalej? Dziwnie bym się poczuł widząc Sumlińskiego w takich rolach, jakie wyżej opisałem i wcale nie oczekuję „kalizmu”, ale jednego pojąć nie mogę.

Strony

49702 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. Zrobili Sumlińskiemu przysługę. Sięgną po książkę miłośnicy kryminałów.

  2. avatar

    kryminał jak kryminał...ale "CIĘŻARÓWKI ze żwirem" stale są obecne na naszych drogach...

  3. Dla mnie wazniejszym problem w ksiazkach Sumlinskiego sa powtorzenia typu copy-paste. Z mocy bezprawia, Z mocy nadziei, Niebezpieczne zwiazki to w 30-40% ksiazki o tym samym, a wlasciwie ta sama ksiazka. To jest nieuczciwe wobec czytelnika. Nie umniejszam zaslug autora, ale takie praktyki mi sie nie podobaja. 

  4. Te powtórzenia są po to, żeby kogoś, kto przeczyta tylko jedną z tych książek, nie ominęły inne tematy.
    Nie robił tego z chęci zwiększenia objętości (czyli - w domyśle - honorarium), bo powtórzenia stosował też na swoich spotkaniach.  

  5. avatar

    posiadaczem Pulitzera.

  6. Jakies 50 lat temu pewno tak , ale obecnie zostalby rozmyty podobnie jak w Polsce. Ameryka pod rzadami murzyna , bardzo niewiele rozni sie od TENKRAJU ! Pierwszy z brzegu przyklad to dzialalnosc "Planned Parnthood" ! Sprawa haniebna i barbarzynska , a jednak pieknie wyciszona , i interesik kwitnie dalej ! A takich przykladow jest setki , wlacznie z miejscem urodzenia obecnego prezydenta !!!

  7. sprzedałeś za kasę:)
    Nasz niuniek dokonał tego "pokojowym głosem pełnym miłości" w TV Info przed godziną 19.00 w rozmowie z dziennikarką z którą spijali sobie z dziubków, oczywiście po imieniu.
    Próbowała owa dziennikarka zachować pozory bezstronności, co zaoowocowało pytaniami właśnie o ciebie. Cud, że jej Jurek O. z "laczka nie pociągnął" i  nie kazał wyprowadzić ze studia.
    Zamiast tego oświadczył, że ci wysłał pozew sądowy przed Finałem i ma nadzieję, "że dziś go dostałeś i straciłeś humor". Oczywiście nie wytrzymał i pomimo zmian tematu, powrócił raz z podziękowaniami dla hejterów za pomoc w "rekordzie", a nastepnie stwierdził, że musi walczyć z hejtem i rozwijając wprost powiedział, że jesteś przypadkiem hejtera który " pisze na zamówienie".

    Dla mnie z kontekstu wynikało, że to PiS cię dwa lata temu wynajął (zasugerował, że piszesz dla tego kto da Ci więcej kasy) do atakowania biednego Jurka który przechodzi co chwilę z sukcesem wszelkie kontrole z ZUS na czele. A jedyna bolączka to te polskie Sądy które hejterstwa nie kumają i dlatego jakieś dziwne wyroki wydają zamiast mu do puszki wrzucać.

    Jak dla mnie masz postawy do pozwu o zniesławienie: zarzucił ci że jesteś najemnikiem.
    Bardzo jestem ciekawy jak to w Sądzie udowodni.

    Masz pierwszą relację z niezależnej, zapewne też ktoś to nagrał i się za chwilę pojawi:
    http://niezalez...

  8. Mam pytanie i prosiłbym o poważną odpowiedź.Czy "awans" Tuska do Brukseli mógł być swoistą :próbą generalną",a jeśli tak to Waszym zdaniem czyjego autorstwa?

  9. Ten wpis jak i niedawny wpis na tt Matki Kurka n/t wyjątkowo mi się nie podoba. I mam mieszane uczucia.
    Po pierwsze: Marka Kurka udaje chyba naiwnego dziwiąc się, że Bronisław jeszcze chodzi na wolności. Przecież  choćby taka "płotka" jak Bury pokazał, po czyjej jeszcze stronie stoi wymiar "sprawiedliwości".
    Po drugie: Nie rozumiem skupiania się na tym plagiacie, który de facto nie dotyczy meritum a samej oprawy  Skrzystał z tej oprawy Newsweek, żeby odciągnąć od meritum, ośmieszyć autora, zniwelować treść. My raczej powinnismy murem stać z Sumlinskim a nie skupiać się na wątpliwych lotów formie.
    Po trzecie: wystarczy posłuchać jedego dłuższego wywiadu Sumilińskiego na temat calego procesu, jego przebiegu i ilości trupów-niedoszłych świadków, żeby włos się zjeżył i żeby doszło do głowy jak gruba to sprawa. No a z drugiej strony jednak ciężarówki ze żwirem cięgle jeżdzą.

  10. Rewelacji - chocby takich jak smiech tych dwoch nad trumnami smolenskimi , sie nie spodziewam , ale przeczytac mozna .

  11. Strony