W dupie mu się poprzewracało, bo dawno chłopa nie widział

Prześlij dalej:

Życie pisze najbardziej nieprawdopodobne, ale też najśmieszniejsze scenariusze i dialogi. Niby banał, jednak zawsze się sprawdza, czego na własnej skórze doświadczył aktor Olgierd Łukaszewicz. Wytrawni kinomani będą kojarzyć aktora z wielu ambitnych ról w epickich dziełach, jak choćby: „Noce i dnie”, „Lalka”, „Wesele”, „Wierna rzeka”. Zwykli oglądacze, obudzeni przez Łukaszewicza w środku nocy, odruchowo krzykną: „Jezus Maria! Pan Albercik!”.

Tak, ten sam Albercik z „Seksmisji”, który walczył z babskim światem postawionym na głowie i seksistowsko zmieniał płeć „społeczną” dzieci, w dodatku z dziewczynek na chłopców, dziś gra najnowszą rolę życia. Albercik Łukaszewicz został Jej Ekscelencją, cycki sobie oszust przyprawił i wystartował z tęczowej „Wiosny” Biedronia. Będzie Łukaszewicz krzewił nowe wartości i przekonywał, że Einstein była kobietą, bo płeć jest kwestią wyboru i społecznej potrzeby, a nie biologii.

Łukaszewicz przyjął tę drugoplanową rolę i musi się jakoś odnaleźć w towarzystwie koleżanki „Esta, esta!” Marty Lempert. Nie wykluczone, że pięterko zwiedzi z Biedroniem, by śniadanie zjeść ze Śmiszkiem, ponieważ w tym towarzystwie gramy systemem każdy z każdym. I tylko jedno rodzi się pytanie. Co się z człowiekiem stało, przecież natury nie oszukasz? Prócz zwyczajowych przyczyn, z których aktorzy są znani, cnota nie mydło, nie wymydli się, dla kasy i kariery wszystko, trzeba wskazać na jeszcze jedną okoliczność. W dupie mu się od „Wiosny” poprzewracało i dawno normalnego chłopa nie widział!

Źródło foto: 
10455 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

2 (liczba komentarzy)

  1. Majstersztyk!

  2. Pamiętam jak obejrzałem ten film pierwszy raz. W kinie Stolica, ech to były czasy. Po wyjściu człowiek zastanawiał się nad szaleństwem jakie oglądał. Już wtedy wyglądało to mocno niepokojąco. W końcu mieliśmy tę swoją Ligę Kobiet (istnieje do dziś). No i trochę takich egzotycznych imporowanych, zachodniego sznytu feministek. I wprowadzały ona wiele elementów marksizmu w nasza życie. Liga Kobiet był to kolejny pas transmisyjny partii do mas. Aby ułatwić jej działalność była ona systemowo wspawana w media (RSW Ruch). I wklejona w ławy przesądu rodzinnego, gdzie do dziś siedzą odpowiednio zorientowane na solidarnośc jajników panie (Tak to było celwe działanie!). Liga nadal zresztą tam działa. W necie można było znaleźć relacje z zorganizoanej przez nią dla dzieci wycieczki do sądu. Sędzia po skończeniu kariery może pracować doradzając z jej ramienia o czym jawnie pisano na stronie jednego z oddziałów (mocno prowincjonalnego). Ciekawe jak ministerstwo sprawiedliwości godzi sobie w swojej głowie, fakt podpisania deklaracji członkowskiej Ligii Kobiet (tekst mówi jasno o pracy na rzecz kobiet przede wszystkim), z  postulatem neutralności światopogladowej ławników. Ale skoro sędziowie mogą to czemu by ławnicy mieli być inni? A Ławnicy z tej ligii nadal działają. Tak jak i funkcjonariuszki "trzeźwościowe". Bo walka z alkoholizmem też była funcjonalnie wpisana w zadania tego pasa. Te funkcjonariuszki nadal pracują w stworzonych dla nich przez komunę niszach. Powstały nowe przywleczone z zachodu mutacje tej marksistowskiej gangreny. W wielu gminach, sądach i redakcjach pojawiło się 2-gie albo i trzecie pokolenie "resortowych" feministycznych funkcjonariuszek. wszystkie co pewien czas zlatują się na sabat zwany kongresem kobiet. A to min, i za moje podatki. Od lat ktoś nam stara się zrobić niezły "siostrzany burdel". A my nadal udajemy, że tego podziemnego rycia nie ma. Coraz wyraźniej widać, jak nasz świat osuwa się w koszmar rodem z Seksmisji. Czy mamy jeszcze prawo śmiać się z tego filmu? Jak dla mnie to chyba nie bardzo! Warstwa komediowa tego filmu, niestety skutecznie zaciemnia niektórym podstawowe jego przesłanie. Sprawia, że kretyńskim rechotem zbywają oni naprawdę realne zagrożenie. Dyktatura kobiet naprawdę zapowiada się jako niezłe piekło. To piekło już istniało w Sowietach gdzie "baby" pomagały tworzyć komunizm. Tak istniała sowiecka gałąź feminizmu której one teraz się wypierają. W latach 20 kobiety współrządziły sowietami i są współodpowiedzialne za zbrodnie komunistów w których miały swój udział. Zachodni nurt feminizmu dla odmiany stworzył swoisty feministyczny "main kampf". "Scum manifesto" postuluje zniewolenie "wybrakowanej" męskiej płci i w końcu jej eksterminację metodami które stosował narodowy socjalizm. Nadal się uśmiechacie z kpiną . . . zupełnie tak jak ci którzy w początku lat 30-tych śmiali się z bredni pewnego malarza z Monachium. Przecież tego nikt normalny nie może brać na poważnie. Historia jakoś nic nas nie uczy?