"...w demokracji nie ma świętych krów” – Pytania do kandydata Bronisława Komorowskiego; cz. I – 50 pytań Aleksandra Ściosa

Prześlij dalej:

Trudno doszukać się w polskim życiu politycznym ostatniego ćwierćwiecza postaci, co do której życiorysu nagromadziłoby się tyle pytań i wątpliwości co w stosunku do Bronisława Komorowskiego. Nie rozwiewa wątpliwości sam bohater tego artykułu ponieważ z uporem maniaka unika odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące jego biografii politycznej.

Nie pomagają w tym i media sprzyjające obecnie rządzącym, które roztoczyły nad obecnym prezydentem szczególny parasol dzięki czemu opinia publiczna (w tym i jego wyborcy) w ogromnej większości nie wiedzą kim jest ich kandydat i ich prezydent. „Rubaszny gajowy”, „konserwatysta” to pierwsze skojarzenia nt. człowieka, który właśnie kończy pierwszą kadencję na stanowisku prezydenta RP a więc średniej wielkości kraju w Europie.

Tymczasem nielicznym tylko znane są takie wątki z jego życiorysu jak związki z nieistniejącymi już Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, na temat działalności których kompleksowe opracowanie historyczne (pomijając Raport z likwidacji WSI oraz uzupełnienie nr 1 czyli tzw aneks) dopiero przed nami. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że historia WSI to historia III RP - historia aferalna, raczej negatywna. Nie ukrywali tego nawet szefowie tej formacji jak np. gen Tadeusz Rusak. Formacji, dodajmy, która w zwartym i nienaruszonym niemal szyku przeszła z PRL do III RP powstając z połączenia Wojskowej Służby Wewnętrznej (kontrwywiad wojskowy, wojskowa policja wenętrzna) oraz Zarządu II Sztabu Generalnego LWP (wywiad wojskowy).

Do dziś obecny prezydent nie rozliczył się przed opinią publiczną ze swoich kontaktów z tą formacją, z pewnych działań które mogły ułatwić tej formacji (i organizacjom z nią powiązanym lub z niej się wywodzącym) działanie na niekorzyść państwa polskiego.

Tak jak nie rozliczył się ze swojej roli w tzw. aferze marszałkowej gdzie zarzuca mu się chęć uzyskania drogą bezprawną dostępu do tzw Aneksu do Raportu z likwidacji WSI będącego dokumentem tajnym. Co ciekawe sam Bronisław Komorowski uważał, nie wiedzieć dlaczego, że dokument ten jest wymierzony bezpośrednio w jego osobę.

5 lat temu, przed wyborami prezydenckimi 2010 roku znany bloger Aleksander Ścios, który na salonie24 oraz swoim blogu opisywał działalność i powiązania obecnego prezydenta z WSI zadał wówczas kandydatowi Bronisławowi Komorowskiemu 50 pytań, które zapewne trafiły do adresata i drogą elektroniczną i zostały mu wręczone osobiście. Pytania te nie doczekały się odpowiedzi z jego strony, jednakże, co jeszcze ciekawsze, pytania te nie wywołały należytego zainteresowania w mediach prawicowych oraz w sztabie wyborczym kandydata opozycji na urząd prezydenta RP Jarosława Kaczyńskiego.

Jeżeli można zrozumieć Bronisława Komorowskiego, który niechętnie chciał odpowiadać na niewygodne sobie pytania to już trudno zrozumieć jego kontrkandydata. Jeszcze trudniej zrozumieć dlaczego po wyborach 2010 roku opozycja nie podjęła „tropu” wskazanego przez Ściosa i nie uświadamiała Polakom kim jest ich prezydent. Pogrążyła tym samym w letargu nie tylko swoich wyborców ale generalnie społeczeństwo, które ma dość mgliste wyobrażenie o drodze politycznej obecnego prezydenta RP.

Strony

17456 liczba odsłon
Obrazek użytkownika STACH

Autor artykułu: STACH

13 (liczba komentarzy)

  1. bo za trudne dla osób, które stanowią "suszi tej ziemi".

  2. avatar

    Moje będą jeszcze trudniejsze i będzie ich więcej...

  3. dokładnie...

  4. te pytania to wskazanie zawartosci aneksu WSI...

  5. avatar

    Co do aneksu...
    Naturalnym jest, że jest on problemem Komorowskiego ale z tego co mi wiadomo podobny problem z aneksem miałaby PO jako całość...

  6. avatar

    Odniosę się do jednego z komentarzy, że trudno przez to przebrnąć w domyśle: flaki z olejem...
    Same gafy żyrandolowego, jego skakanie po meblach, grzebanie w spodniach, dłubanie w nosie cielęcia itp. nie spowoduje, że Polacy się od niego odwrócą...
    Trzeba te pytania koportować pzrede wszystkim kandydatom, i generalnie ludziom w sieci...

    Można też czekac aż BK wizytując oborę u jakiegoś rządowego rolnika wlezie w gówno...
    Ale przez to nie przegra wyborów... Nie łudźmy się, że memami i śmiechem będzie można usunąć tego człowieka z Belwederu...

  7. No cóż, życzyłabym sobie, aby te pytania stały się powszechną wiedzą Polaków, niestety jesteśmy mniejszością, nie dlatego, że wiemy i chcemy wiedzieć jak najwięcej i nie mamy z tym problemu a tej pozostałej reszcie współziomków z lenistwa się po prostu nie chce, ale przede wszystkim  dlatego, że ta całkiem pokaźna reszta  naiwnie wierzy, że żyją w suwerennym państwie demokratycznym należącym do Łunii i NATO z cywilizowanymi procedurami. Kulejącymi? Nieważne. Taka wiedza spowodowałaby u lemingów zwarcie na zwojach mózgowych a następnie wyparcie lub przekonanie samych siebie o kolejnej spiskowej teorii wrednych oszołomów. Do tej reszty naiwniaków można dotrzeć tylko przez byt, innej drogi nie ma. Im można i 1000 pytań do Komorowskiego przedstawić a oni i tak nie wiele skumają jaki pan L. jaki pan T, jakie mieli powiązania, itd i itp. Smutne to, ale tylko po przez tzw. przysłowiową kiełbasę można tej reszcie kształtować świadomość i zapodować wiedzę, ale i tu trzeba uważać, co by w pacjencie nie wywołać wstrząsu anafilaktycznego.

  8. Gratuluję udanego debiutu!

    Taka smutna konstatacja do mnie dociera, że to zbyt trudne pytania, by zmusiły ludzi do myślenia.

    Po lekturze samych pytań nasuwa się pytanie: Kto sie kryje za tajemniczym pseudonimem? Widać, że to nie żaden leszczu. Precyzyjnie sforumowane pytania z dbałością o właściwie użyty żargon prawniczy i stawiane z zachowaniem ostrożności procesowej.
    Pachnie mi tu jakąś grubszą akcją stałego monitorowania poczynań BK i ludzi, których interesy mógłby reprezentować lub realizować (o czym poniżej).

    W opcji "reprezentować" mamy roboczą hipotezę, że tak bezczelnie łamiący wielokrotnie prawo BK musiał mieć parasol ochronny albo gwarancje miękkiego lądowania i należałoby wysnuć wniosek, że powtarzanie pytań w tej formie nic nie da lub powinno iść za nimi kompendium w formie z pozoru niewinnych sugestii (nie wiem jak tutaj z ostrożnością procesową)

    W opcji "realizować" mamy z kolei roboczą hipotezę, że BK jest kompletnie pozbawiony umiejętności refleksji nad własnym postępowaniem i sam do końca nie wie o co w tej zabawie chodzi? Są znane przypadki, że olbrzymie ego jest w stanie przesłonić na tyle rzeczywistość, że dany kandydat nie przyjmuje pewnych faktów do wiadomości. Dzięki inteligencji, którą BK  niewątpliwie posiada łatwo dorabiać ideologię i konfabulować.
    Rozbijają go wtedy pytania o przyziemne tzw. ludzkie sprawy np. z czego śmiał się podczas przylotu trumien z ciałami katastrofy smoleńskiej do Polski? albo dlaczego czyta życzenia dla żony z kartki?

    Prezydent prezydentem, ale dlaczego ów nie zdradza ludzkich odruchów? Razi mnie swoją sztucznością, dlatego taką czysto teoretyczną opcję "realizować" też dopuszczam.

    PS. Warto w sprawie demaskacji BK nawiązać do kontrowersji.net na twitter'owym profilu pod linkiem:
    https://twitter.com/maskibk

  9. Patrząc i słuchając Bronka, mam wątpliwości by on sam był w stanie na te pytania odpowiedzieć. A co dopiero wymagać od przeciętnego przeżuwacza informacji. Dla przykladu, jaki procent społeczeństwa wie o co chodzi w aferze marszałkowej? Będzie 0,1%?

  10. avatar

    Bronek na nie nie odpowie... Bo musiłaby zrezygnować  zkandydowania gdyby powiedział prawdę...
    Problem polega na tym, że nikt mu ich nie zadaje...
    Cenny byłby widok robiącego w gacie żyrandolowego...

  11. Strony