USA. Nowy Prezydent już we wtorek...

Prześlij dalej:

Ameryka jest dziś poważnie chora, zarażona wirusem globalnej korupcji i oligarchicznym stwardnieniem rozsianym ubankowionych elit, gardzących fundamentami założonej prawie 250 lat temu konstytucyjnej republiki przez kochających wolność przybyszów z Europy. W najbliższy wtorek odbędzie się swoisty przetarg: wiedzione na pokuszenie zgromadzenie obywateli wyda orzeczenie na temat perspektyw i prognoz dalszego leczenia pacjenta, którym samo jest.  Konkurują dwa zespoły rzeczoznawców z propozycjami różnych terapii. Opinia tylko jednego z nich zyska aprobatę mocno zaniepokojonych wyborców, którzy i tak są ustawowo zobowiązani pokryć wszelkie koszty leczenia.

Dał dobry Bóg Ameryce dużą część kontynentu odgradzając ją oceanami od potencjalnych nieprzyjaciół, aby mogła dzięki kontraktowej tolerancji, indywidualizmowi i różnorodności zawiniętej w federalizm, dojrzewać, rozwijać się i bogacić służąc za przykład reszcie świata. Jednak nic nie trwa wiecznie, systemy, cywilizacje, starzeją się jak ludzie, ulegają rozmaitym deformacjom i pokusom, biorą udział w nieodpowiednich zabawach, czasem kosztem innych. Historia uczy nas, że o wolność musi walczyć każde pokolenie, a wygodni, czy błądzący zapominalscy w każdej chwili mogą tę wolność utracić.

Amerykanie tyle razy i przez tyle lat pomagali i pouczali innych, a teraz ujrzeli w lustrze WikiLeaks, że ich własna demokracja, społeczność, państwo znalazło się w poważnych kłopotach i wymaga interwencji. Jak zachowają się Amerykanie w tych prezydenckich wyborach?  Czy mają rozeznanie, że zbłądzili?  Czy zechcą ratować konstytucyjne wolności, jeśli nie dla siebie, to nawet dla swoich dzieci?  Mówią, że pycha kroczy zawsze przed upadkiem. Nadszedł dzień, kiedy Amerykanie muszą spojrzeć w lustro i pomóc sobie samym.

Strony

2083 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.