Urodziła się i przeżyła aborcję „zygota” – triumf pierwotnego człowieka

Prześlij dalej:

W dyskusji na wiadomy temat z reguły nie uczestniczę, ponieważ mam swoje zdanie, które chcę zachować dla siebie, ale jest okazja napisać coś innego niż się zwykle miele się na forach i w telewizjach. Na początku informacja wydawała mi się tak istotna, jak cykl artykułów: „Jaki był ostatni posiłek skazanych na śmierć seryjnych zabójców”. Z odrazy i definicji nie idę za tytułami rodem z kolorowych pisemek, jednak coś mnie tknęło i wyjątkowo poszedłem…lekko zażenowany. Nie żałuję, bo poznałem wyjątkową historię, która jest doskonałemu materiałem do obalenia paru idiotyzmów. Chwaliłem się nieraz, że korzenie mam w połowie wiejskie, w połowie robotnicze, to też a propos tego, który się wychował na podwórku, ale na pewno nie na takim podwórku, gdzie przetrwać to za mało, żeby przeżyć. Od dziecka słyszałem dość proste recepty na życie i wśród nich znalazła się ludowa eugenika. Nie pamiętam ile, ale sądzę, że co najmniej kilkaset razy usłyszałem: „dobrze, że go Pan Bóg zabrał, bo co to za życie, co to z niego było”. Takie podziękowanie słały kumy, gdy we wsi umierało ciężko chore lub kalekie dziecko, podobnie zachowywali się ludzie na wieść o śmierci niedołężnego starca. Kto się wychowywał w bardziej cywilizowanych warunkach gotów złapać się za głowę i krzyczeć o barbarzyństwie. Być może tak jest, wcale nie zamierzam bronić surowych realiów z życia gminu, niemniej podobne proste prawdy życiowe mają jedną zaletę. Widzimy tu autentyczność, a kto wie, czy nie pierwotny instynkt, zwierzęcy atawizm, który pozwala przetrwać stadu. Pamiętam doskonale opowieści swojego dziadka z czasów międzywojennych. Nikt tam się specjalnie w wielopokoleniowej rodzinie nie przejmował, że siódme dziecko zmarło. Słabe było, to i poszło do ziemi, będzie więcej jedzenia dla innych. Przyznam się, że mnie fascynuje takie pojmowanie świata i taka aksjologia użytkowa, jakkolwiek zdaje sobie sprawę, że moje słowa dla wielu mogą być dowodem wyjątkowego prymitywizmu i moralnego upadku.

Strony

38207 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

55 (liczba komentarzy)

  1. nie udało się załatwić go zastrzykiem z soli jak próbowano na Giannie Jessen albo zagłodzić jak to mają w zwyczaju w Kanadzie? Podobno rekordzista umierał 26 dni.
    Jest przepaść między chłopskim  niebem dla kalekich dzieci i chorych starców a cywilizowaną nirwaną, którą się serwuje na prawo i na lewo ... Bo następne się da zrobić zdrowe wg zamówienia.
    A ciemnogród, do którego i ja należę, modli się ciągle o śmierć lekką acz spodziewaną w asyście samych Ńajświętszych :) I w otoczeniu rodziny :)

  2. Przepraszam za źródło YT z wczoraj....oczywiście o ten zabawny moment chodziło :) 


    Do czego warto wracac i sobie przypominać:

    Wychowanie młodych pokoleń w czasach przedjahwistycznych u Słowian obejmowało przez wieki wpajanie im:

    - szacunku wobec Matki Ziemi i Przyrody,

    - szacunku i przywiązania do własnych Bogów, tradycji i kultury,

    - szacunku okazywanego przodkom i kultywowanie pamięci o nich,

    – uczciwości, prawdomówności i lojalności wobec własnej wspólnoty,

    - solidarności wspólnotowej i troski o wspólne dobro.

    Jak widzimy, chrześcijaństwo nic nam nie wniosło wybitnego, czego bysmy sami nie posiadali. 

  3. Życie pogan nie zależało od nich tylko od tysiąca bożków (tylu mieli np na Litwie) i od skrupulatności w wypełnianiu obrzędów.
    Coś jak dzisiaj w Afryce.
    Chrześcijaństwo postawiło w centrum wolnego człowieka co jednak dało pewien impuls rozwojowy.
    Zwyczajów "naszych" pogan nie znamy. Wiadomo coś o wierzeniach Połabian i Bałtów, stąd wiedzę naciągnięto na ludy umownie zwane Polanami, o których nie wiadomo prawie nic.
    Jedno na pewno było warte kontynuacji - niechęć Słowian do władzy centralnej i sprawny system demokracji bezpośredniej.

  4. Chciałeś napisać że Ty nie znasz. :) Wiele wiadomo, a o chrześcijaństwie mi nie pisz, bo też nie wiesz nic na ten temat. 

  5. avatar

    Brückner też niewiele wyjaśnia. Który zaś był jedynym polskim specjalistą w sprawach religii Słowian.

  6. Kto szuka ten wie. Nie znam tego człowieka. Historia Słowian jest bardzo uboga, własnie dzięki chrzescijaństwu, które paliło wszelkie dzieła, a było co palić. To dzięki zafałszowaniu naszej historii nic nie wiemy o naszych przodkach. A byli to ludzie zacni. Mozna poczytać niestety tylko chwalebne pochwały od przybyszów zachodnich, co sądzili o nas Słowianach. A wierz mi że mozna być z tego dumnym. :)

  7. http://slowiani... Tutaj troszkę poczytaj :) Oraz to: :) http://rodzimow...

  8. avatar

    Poczytam na pewno
    Co do  Aleksand\ear Brücknera :
    http://pl.wikip...
    ·        
    Mitologia słowiańska (1918; wznowienie: 1980)

    A co do roli chrzescijaństwa na ziemiach słowiańskich, to Karlheinz Heinrich Leopold Deschner i jego Kryminalna historia chrzescijaństwa, tom V.
    Pamiętam, że sam autor ma za złe Słowianom niechęć do Germanów. Hej

  9. "Sławił Światowida szczęk oręża, huk burzy i piorunów, a nie jękliwe zawodzenia litanii. Religia Słowian nie była religią cierpiętnictwa, strachu i przebaczania wrogom. Nie szczepiła kwietyzmu nauką o marnościach tego świata. Dusza dziecka słowiańskiego wolną była od kompleksów niższości, nie wpajano jej bowiem samopoczucia poczętego w grzechu skazańca za cudze winy.
    Religia naszych przodków była pogodna, słoneczna, budząca optymizm i radość życia, była tworem ludzi zdrowych na ciele i umyśle.
    Wyrosła na podłożu tej religii etyka i moralność Słowian, ich życie obyczajowe budzi w nas uczucie czci i dumy. Gdy w roku 1124 biskup niemiecki Otto wybrał się do Pomorzan ze światłem objawionych prawd, dostał taką odprawę: “Między chrześcijanami – rzekli przedniejsi obywatele Szczecina – spotykają się złodzieje i piraci. Jednych ludzi pozbawia się stopy, innych oczu; pełno w nich zbrodni i kar wszelkiego rodzaju; chrześcijanin nienawidzi chrześcijanina: zdala od nas z taką religią"
     

  10. No, no - obywatele pogańskiego Szczecina wrogami piractwa.
    A kto dwa razy spalił Kopenhagę?
    Nie żebym akurat o to ich się czepiał.

  11. Strony