Prześlij dalej:

Hasłowość debaty publicznej to jest coś, co tę debatę kompletnie zabija. Najczęściej wygląda to tak, że zwolennicy konkretnych rozwiązań, czy sympatycy wybranych obozów politycznych powtarzają mantry. Jest tego tyle, że nie sposób nawet 1/10 wymienić, ale pierwsze z brzegu slogany same cisną się na usta: „prowadzimy wojnę ze wszystkimi”, „nie mamy sojuszników”, „siedzimy na końcu unijnego stołu” i po drugiej stronie: „Polską rządzi Bruksela”, „Polska utraciła suwerenność”.

Żyjemy wśród takich właśnie frazesów, które zazwyczaj są hiperbolami opisującymi konkretne epizody polityczne, a nie ogólną diagnozę stanu rzeczy. Po zmianie ustawy o Sądzie Najwyższym, co było ruchem mądrym i koniecznym, bo wygasiło najbardziej krwawy front, na którym Polska wygrać nie mogła, hasłem dnia stał się jeszcze jeden truizm: „Jak się ustępuje to się pokazuje słabość i po palcu wezmą rękę”. Za tą ostatnią frazą przeważnie idzie jeszcze jedna: „Orban pokazał, jak się z UE postępuje”. Cóż, jeśli się oratorzy i stratedzy skupiają na klepaniu mantr, to nie mogą wiedzieć, że w sprawie wieku emerytalnego Orban postąpił dokładnie tak samo i pod presją KE oraz TSUE wycofał się pomysłu. Na Węgrzech wiek emerytalny sędziów wprowadzono, ale dopiero zmianą konstytucji na co Polska nie ma praktycznie żadnych szans. Mrzonki o większości konstytucyjnej dla PiS w następnej kadencji są głupią i szkodliwą paplaniną.

W każdej grze i strategii defensywa jest nieodzowna, ktoś kto prze na ślepo do przodu i nie ogląda się za siebie albo jest idiotą, albo samobójcą, ewentualnie mieszanką tych dwóch „osobowości”. Ustępstwo w sprawie Sądu Najwyższego uspokoiło atmosferę w Polsce, mamy do czynienia z zupełnie innym porządkiem topowych informacji, niż to miało miejsce przed nowelizacją ustawy. Pomimo histerycznych głosów, w Brukseli ten temat też jest przygaszony, jedynie Timmermans buduje sobie na grillowaniu Polski socjalistyczną kampanię. Człowiek myślący kategoriami odpowiedzialności za państwo i przyjmujący do wiadomości, że nawet najwięksi wodzowie musieli ustępować pola bitwy, nie będzie bredził o zdradzie, uniżoności i polityce na kolanach. Gołym okiem widać, że ta decyzja była po pierwsze niezbędna, po drugie wygasiła wiele punktów zapalnych.

Pytanie co dalej i tutaj znów wracamy do mantry. Polska pokazała słabość, to będą kolejne naciski i wymuszanie decyzji. Jak się zgodziliśmy na zmiany w SN, będziemy płacić zmianami w KRS i w Trybunale Konstytucyjnym. Rozbierzmy tę bzdurę na czynniki pierwsze. Mam rozumieć, że gdyby zapadł wyrok TSUE w sprawie Sądu Najwyższego, którego treść dla wszystkich była jasna, to Polska urosłaby w siłę, „leśne dziadki” i Gersdorf wyszłyby ze swoich gabinetów, gdzie dotąd siedzieli i wpisywali się na wokandy, pomimo ustawy? Czy może ten wyrok wywołałby prawdziwą euforię wiadomych sił i dał mocarne podstawy do kwestionowania całej reformy, a przede wszystkim byłby punktem centralnym kampanii pod hasłem „polexit”. Oczywiście, że ten drugi wariant jest pewny.

Strony

Źródło foto: 
14316 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Ależ PiS przygotowuje. Kolejne ustępstwo.

  2. To, co się teraz dzieje na styku Polski i UE to wojna cywilizacji. Bezwzględna i na wyniszczenie. Jest to wojna pomiędzy lewackim marksizmem-spinellizmem a chrześcijaństwem. W tego typu wojnach nie stosuje się zasad prowadzenia polityki, jakie opisuje MK. Nie stosuje  się żadnych zasad. Dominuje brutalna siła i wykorzystywanie swojej pozycji strategicznej. Jest to gra o sumie zerowej, gdzie ustępstwo jest przegraną. Chyba tego PiS nie rozumie i przegrywa, mimo że większość atutów jest po jego stronie.

    Wydaje się że przeciwnicy są silniejsi a opcja chrześcijańska jest bez szans. Na szczęście toczy ich rak, i niedługo zaczną przegrywać na wszystkich frontach. Rzymianie też pozornie byli silniejsi od pierwszych chrześcijan.

  3. "To, co się teraz dzieje na styku Polski i UE to wojna cywilizacji."

    Podzielam tą opinię - z tym, że to nie tyle wojna cywilizacji co wojna z lewacką barbarią i antycywilizacją. Coś jak rok 1920 tylko na wspak, bo dzisiaj główna nawała dla odmiany idzie od zachodu. Na to nakłada się oczywiście jeszcze wiele innych konfliktów - polityczne, ekonomiczne itd., ale konfliktem podstawowym jest pole cywilizacyjne. Tego PiS albo nie pojmuje, albo jest w rzeczywistości po innej stronie niż się wydawało.

    Natomiast kwestia czy i kiedy to czerwone szaleństwo doprowadzi do załamania się systemu to bardzo istotne pytanie. Trudno powiedzieć jak długo może się utrzymać względna stabilność przy systematycznej i już wręcz lawinowej degenaracji kolejnych pokoleń - tutaj bardzo by sie przydały poważne fachowe analizy i prognozy. Można natomiast przewidzieć, że w miarę załamywania się będzie wzrastał poziom zamordyzmu bo to jedyny sposób uniknięcia szybkiego rozpadu, właściwie to już to obserwujemy.

     

  4. Nie czarujmy się, rząd ma spory wybór działania. Środkami ideologicznymi wymuszają na nas podległość ekonomiczną.  Można udawać, że nic się nie dzieje, że to tylko gra polityczna, ale można też temu się przeciwstawić. Przed drugą wojną światową miano podobne dylematy. Poprawność polityczna zawsze źle się kończyła. Obecnie mamy dwóch wrogów, którzy połączyli siły - ideologiczny i kapitałowy. Rząd podwinął ogon,  ale w naszej historii rządzący niczym nie ryzykowali. To wyłącznie my ponosiliśmy przykre konsekwencje rządzenia.

  5. a propos sf...Zajdel to stara dobra szkoła sf... to może teraz ja zarekomenduję Adam Wiśniewski Snerg; Robot i Według Łotra... niektórzy sądzą, że pierwowzorem Sneera był właśnie Adam Wiśniewski Snerg...

  6. Problem w tym, że przeciętny wyborca PiS_u nie ma takiego intelektu i wiedzy jak Piotr Wielgucki, nie odwiedza portalu kontrowersje.net  i w związku z tym nie rozumie czy działania PiS_u są  wymuszone koniecznością czy tchórzostwem, lekceważeniem, lenistwem.

    Trzy lata temu coś Polakom obiecano i nie dotrzymano słowa w wielu, wielu ważnych tematach...  a przy tym nie dano jasnych, przekonywujących wyjaśnień dlaczego robione są uniki i zaniechania, ani nie sprecyzowano celów i kierunków dalszych działań...

    Hasłowość, frazesowość i ogólnikowość wyborcza PiS_u okazuje się równie szkodliwa co dzisiejsza hasłowość debaty publicznej, o której pisze Gospodarz.

    Może czas to zmienić i nawiązać lepszy, nie pozorowany kontakt z własnymi wyborcami?

     

     

  7. W ramach tej zmiany PiS właśnie zrezygnował z pani Pawłowicz, która za bardzo interesowała się tematem imigrantów. Mało kto wie, że w samym tylko 2017r Polska przyjęła ich najwięcej w całej Europie, ponad 680 tysięcy. Więcej niż Niemcy czy Wielka Brytania...

  8. To kłamstwo! Imigrant to osoba, która przyjeżdża do danego kraju w celu osiedlenia się w nim. Natomiast te 680 tys. rzekomych "imigrantów" w Polsce to w rzeczywistości Ukraińcy przyjeżdżający na tymczasową, kilkumiesięczną wizę DO ROBOTY. Nierozróżnianie Murzynów przybywających do Niemiec wyłącznie w celu osiedlenia się, od Ukraińców przyjeżdżających na zaproszenie polskich firm, na kilka miesięcy do pracy, to jednak wielkie nadużycie. Wielkie kłamstwo.

     

  9. Jeśli już mowa o kłamstwach to kłamstwem jest przede wszystkim przedstawianie przez PiS programów typu 500+ jako "wsparcie polskich rodzin". Tymczasem są one tak przemyślane aby skłaniać te ukraińskie masy, o których wyżej, do osiedlania się w Polsce.

    W ten sposób PiS gładko kontynuuje politykę zmiany składu etnicznego Polski tylko że hasełko "relokacja" sprytnie zmienił na "brak rąk do pracy" (nawiasem mówiąc też ciekawa sprawa - przy najniższej aktywności zawodowej Polaków i celowym odsysaniu pracowników do szaleńczo rosnącej rosnącej biurokracji).

     

  10. Odpowiedziałeś tak, jakbym w ogóle nie napisał tekstu, do którego napisałeś odpowiedź... Nie odniosłeś się do ani jednego argumentu... To jakiś żart w stylu kafkowskim, czy raczej zdarzenie z kategorii "gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu"? Nie jestem w stanie tego odgadnąć, więc pozostaje mi tylko powtórzyć co napisałem:

    "To kłamstwo! Imigrant to osoba, która przyjeżdża do danego kraju w celu osiedlenia się w nim. Natomiast te 680 tys. rzekomych "imigrantów" w Polsce to w rzeczywistości Ukraińcy przyjeżdżający na tymczasową, kilkumiesięczną wizę DO ROBOTY. Nierozróżnianie Murzynów przybywających do Niemiec wyłącznie w celu osiedlenia się, od Ukraińców przyjeżdżających na zaproszenie polskich firm, NA KILKA MIESIĘCY DO PRACY, to jednak wielkie nadużycie. Wielkie kłamstwo."

     

     

     

  11. Strony