Ukraina demaskuje marionetkową Polskę, ale też pokazuję jak niewiele trzeba do Polski wielkiej

Prześlij dalej:

Dwie marionetki, Komorowski i Tusk, w kwestii Ukrainy mają mniej więcej taką swobodę decyzyjną i pole manewru jak mucha zatopiona w smole i chyba dawno nie było tak dobitnego przykładu na to kto nami rządzi. Śmichy chichy z kondominium, które torpedowano wolną Polską, demokracją i członkostwem w UE, dziś są jeszcze bardziej cienkie i pozbawione dowcipu. Współcześnie nie potrzeba armaty, ani nawet stawiania ultimatum, wystarczy w wybranej kolonii postawić dyspozycyjnego kacyka i jest po sprawie. Z co najmniej czterech powodów Komorowski i Tusk nie są w stanie kiwnąć palcem w tak podstawowej dla Polski sprawie, jak relacje z Ukrainą. Obojętnie jak będziemy rozumieć rację stanu, obojętnie, w którą stronę należałoby zwrócić polskie działania, ci dwaj są kompletnie sparaliżowani. Pierwszą barierą nie do pokonania jest sytuacja wewnętrzna Polski, ludzie sprawujący władzę pocą się w dzień i w nocy, gdy w sąsiednim kraju, tak zwana demokratyczna władza spotyka się z ostrym oporem ludu i nikt nie śmie protestów nazywać faszyzmem, chociaż flag ukraińskich nacjonalistów na Majdanie nie brakuje. Jakikolwiek wyraźny gest solidarności z wolą narodu ukraińskiego oznaczałby dla Tuska i Komorowskiego połowę samobójstwa. Całymi latami mówiło się „idziemy po was”, bo podpalenie opony w ramach protestów związkowych, to początek procesu, który miał miejsce w latach 30 przed Reichstagiem. Teraz nie ma sposobu, żeby nagle i otwarcie przyznać demokracji prawa do sprzeciwu wobec władzy wyrażanego również na ulicy. Zamiast zdecydowanego stanowiska słyszymy cienko piskliwy bełkot o tym i o tamtym, byle nie o istocie rzeczy.

Drugą barierę stanowi Putin, który zarówno Komorowskiego, jak i Tuska może w dowolnej chwili wysadzić w powietrze i to w taki sposób, że nikt na świecie nie zająknie się nad zewnętrzną interwencją. Zupełnie nieistotna w tym kontekście jest „prawda o Smoleńsku”, można sobie mówić i pisać co się chce, od zamachu, przez najmniej prawdopodobną wersję Lisickiego, aż po świętą brzozę i sprowadzanie samolotu telefonem Kaczyńskiego. Nic nie ma znaczenia, liczy się tylko to, że Putin w każdej chwili zrobi ze Smoleńskiem, co mu się żywnie spodoba, a Tusk z Komorowskim nie zdążą jęknąć. Trzecia bariera nazywa się Niemcy, bo o Unii Europejskiej szkoda niemieckim kontekście mówić. Tusk nie postawi się Merkel w żadnej kwestii, bo taką ma poddańczą mentalność, bo tak się pozycjonuje w Europie, przy spódnicy enerdowskiej kanclerz i wreszcie w desperackim planie C ciągle liczy już nie na stołek szefa KE, ale na jakąś posadkę realnie osiągalną. Niemcy siedzą cicho w sprawie Ukrainy z bardzo prostego powodu – nie mają interesu we wciąganiu Ukrainy do UE. Potężny konkurencyjny rynek rolniczy i potężna kasa, której nie ma, musieliby wyłożyć przede wszystkim Niemcy i zanim by się na Ukrainie odkuły, Merkel za taką inwestycję zapłaciłaby polityczną degradacją. Czwarta i ostatnia istotna bariera odnosi się do relacji bezpośrednich z Ukrainą i każdym innym krajem sąsiedzkim. Najzwyczajniej w świecie nie istnieje żadna polityka zagraniczna, Polska nie ma polityki zagranicznej, która nie opierałaby się na strachu wobec Rosji i Niemiec, a gdyby tych lęków było mało można dorzucić Brukselę i pomimo pyskowania przez ocean również USA.

Strony

11994 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. avatar

    jeden, niestety.

  3. "co też zmieni taki Kaczor, to jest to samo, taki sam Tusk. Bzdura!"
    I co my mamy teraz zrobić z Ziemkiewiczem po jego wypowiedzi, że Tusk i Kaczyński to dwie strony tej samej monety? Bo choć jego nazwisko ani razu tu nie padło, to ... jest to mocna polemika (czytaj: skasowanie tego pana na amen).

  4. nasza moneta to orzeł i reszka i taki jest też podział polityczny ... 

  5. 5 grudnia odbyła się w gmachu węgierskiego parlamentu uroczystość, podczas której premier Viktor Orbán przyznał obywatelstwo węgierskie 500-tysięcznej osobie, aplikującej o nie na podstawie uproszczonej procedury, obowiązującej od stycznia 2011 roku. Korzystają z niej przede wszystkim Węgrzy z państw sąsiednich, zamieszkujący tereny odłączone od Węgier na mocy traktatu z Trianon z 1920 roku. Rząd nie ujawnia kraju pochodzenia aplikantów, jednak gdy portal hvg.hu wystąpił o te informacje na drodze sądowej, w kwietniu 2013 roku jednorazowo opublikowano dane, z których wynikało, że z ówczesnych 423 tys. aplikacji najwięcej napłynęło od obywateli Rumunii (284 tys.), Serbii (77 tys.) i Ukrainy (51 tys.). Liczba odrzuconych podań jest niewielka.

    http://osw.salon24.pl/554391,wegry-maja-pol-miliona-nowych-wyborcow

  6. nadawanie obywatelstwa przez wojewodów po dość krótkim pobycie w Polsce. Grupa docelowa: Niemcy.

  7. Szkoda że Polska jest znacznie mocniej pilnowana niż Węgry. Kaczyński dostanie zgodę na ubieganie się o przejęcie władzy jeśli przekona międzynarodówkę że jest bardziej proeuropejski niż Tusk i rumpuje brukselskie.
    Co też sprytnie zrobił jadąc do Kijowa. 
    U nas nawet od opozycji nie da się usłyszeć slów o "złodziejach z MFW", aktyw PiS przeprasza za szarganie świętej flagi unijnej.
    Ostatnio jednak sam Prezes poważył się nazwać OFE przekrętem.
    To wszystko wskazuje, że możemy liczyć na mały kroczek do przodu po zmianie władzy. Chciałoby się więcej, ale widać nie wolno.

  8. Z MFW ====
    nie wiem czy czas na takie mocne słowa ... Kaczyński ma jeszcze parę rzeczy do zrobienia a poza tym po co złodziei ostrzegać? 
    Od chlapania ozorem jest Radzio ... Pożal się Boże, polski oksfordczyk, któremu strach nawet kury do szczania prowadzać powierzyć...
    I ta jego żona ... na PR2 jest u Gizy audycja na temat żelaznej kurtyny, w której to pani Anne mówi, że o Polsce to już teraz nie ma co pisać bo "fszissko jeest ołkej".
    Jak jasna cholera"ołkej".

  9. W Moskwie są bardzo zadowoleni, że w czasie zadymy na Ukrainie, Tusk i Bul wleźli do szafy, a "mudżahedin" błaźni się na twitterze - dowodem potwierdzenie dziś, że Ławrow zawita do Priwislanskiego Kraju 19 grudnia.

  10. Strony