U źródeł matematyki

Prześlij dalej:

Jeden z blogerów Frondy, niejaki BJZ, udostępnił swojego czasu doskonałą pracę Romana Dmowskiego o początkach starożytnej Grecji. Z uwagi na wagę tejże w kształtowaniu się naszej europejskiej cywilizacji pozwalam sobie go tu podlinkować:

 

http://www.fronda.pl/blogi/czytanki-dawne-i-nie-tylko/grecja-i-narodziny-europejczyka,35641.html

Nieprzypadkowo też ze starożytnej Grecji pochodzą imiona najstarszych matematyków, jakich znamy. Bo tak naprawdę matematyka narodziła się właśnie w Grecji. I proszę mnie tu nie poprawiać, że wielokrotnie starsze cywilizacje także czyniły z niej użytek. Owszem czyniły, bo to była właśnie wiedza użytkowa, a nie matematyka!

Narodziła się ona z praktycznej konieczności - trzeba było zmierzyć lub policzyć coś czasem. A w miarę rozwoju cywilizacji coraz częściej i rzeczy coraz bardziej skomplikowane. Więc Sumerowie i Babilończycy obliczali powierzchnie lub rozwiązywali równania, a w ślad za nimi również Egipcjanie. Któs wynalazł działającą metodę na to i przez wieki była ona przekazywana. A Grecy? Grecy poszli o wiele dalej...

Zaczęło się właśnie od tego, o czym mówi artykuł, który podlinkowałam. Narodziła się filozofia, jaką znamy. W Grecji nie przyjmowano na wiarę i bezkrytycznie poglądów nauczyciela, ale dyskutowano i zadawano pytania.

I tę samą metodę zastosowano do znanych od tysiącleci metod obliczeniowych, nad którymi aż dotąd nikt raczej się nie zastanawiał. Dla każdego było najważniejsze, że to działa. Grecy zaczęli jednak pytać: dlaczego działa?

Dlaczego znane od pokoleń metody rozwiązywania równań dają prawidłowe wyniki? Dlaczego pole powierzchni mierzymy tak, a nie inaczej? Dlaczego odmierzając dane długości otrzymujemy kąt prosty? I dlaczego te długości muszą być właśnie takie?

Dokładnie takie same pytania, jakie zaczęto zadawać wobec każdej innej dziedziny życia. I tak jak w reszcie filozofii, jeśli ktoś znalazł odpowiedź, musiał jeszcze przekonać do niej innych. Coś nam to mówi? Ależ tak! Taka jest przecież istota dowodu w pracy matematyka...

Zamiast bezmyślnie podstawiać dane wielkości do wzoru, Grecy zaczęli formułować i dowodzić twierdzenia matematyczne. Mówili: ten starożytny sposób działa, ponieważ jest tak i tak. Liczbami i odległościami rządzą określone prawa.

Przez stulecia to krytyczne myślenie w Grecji rozwijano. Aż wreszcie w IV w. p.n.e. w Atenach narodził się Euklides, który mieszkając przez większą część życia w Aleksandrii tę wiedzę uporządkował, twórczo rozwinął i napisał podręcznik, którego używamy już od tysięcy lat. Nadal każdy go może czytać, nie zdezaktualizował się. Do XIX wieku nawet w szkołach go używano.

Właśnie od tego podręcznika najstarsza i najbardziej intuicyjna geometria do dziś nosi imię Euklidesa.

A z wcześniejszego stulecia przetrwało jeszcze imię pitagorejczyków - greckiej sekty religijnej z V w. p.n.e. Oddawali oni szczególną cześć liczbom. Dlatego też je badali, co im raczej na zdrowie nie wyszło - odkrywca niewymierności pierwiastka kwadratowego z dwójki Hippazos z Metapontu został w ferworze dyskusji wyrzucony przez towarzyszy z łodzi i utonął. Lecz jego dowód przetrwał, przyprawiając pitagorejczyków o szok, kiedy zrozumieli go wreszcie. Więc dla uczczenia odkrycia złożyli w świątyni Zeusa tak zwaną hekatombę, czyli uroczystą ofiarę aż ze stu wołów.

 

Strony

6608 liczba odsłon

Autor artykułu: Pliszka

6 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    a nawet pójdę dalej.
    Humaniści powiadają : Jestem humanistą, ponieważ nie umiem matematyki.

  2. avatar

    ZAPOMNIANA REWOLUCJA. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna
    Autor: Lucio Russo
    Tłum.: Ireneusz Kania
    Rok wydania: 2005
    ISBN: 83-242-0451-2
    Liczba stron: 455
    Format: B5
    Okładka: miękka

    nakład wyczerpany

  3. Zwykła matematyka na średnio wyższym poziomie jest dosć prosta, ale dalej makabra. Jakieś operatory, wronksjany, laplasjany, potrójne całki z granicą dolną równą minus 2i.
    Bywało że siedziałem na wykładzie o cieczach czy strumieniach gazów i tylko patrzyłem jak pozornie mało bystre koleżanki pilnie notowały.
    Ja nic nie notowałem, bo z tego co człowiek mówił rozumiałem tylko spójniki.
    Tylko jeden kolega rozumiał  jeszcze mniej niż ja, więc został naddyrektorem zespołu elektrowni.
    Koszmar.

  4. Naprawdę trudne rzeczy są przede mną, bo jestem dopiero na drugim roku licencjatu. Ale jakoś nie przerażają mnie. Przekonałam się, że grunt to znaleźć dobry podręcznik - czasem trzeba trochę poszukać, ale istnieją takie. Są Autorzy mający dar pisania ciekawie nawet o rzeczach trudnych!

  5. avatar

    Ja pamiętam macierze.  Okropnie jest przyznać, to było  prawie pół wieku temu. Uczelnia  to była SGGW ,  techniczna . Dyplom mg inż. Matematykę traktowałam jako coś surrealistycznego, acz miłego. (Ciekawe, czy wiecie o co chodzi)  Zdałam dobrze. Ale zawsze wolałam fizykę. Filozofia też była, z nazwy marksistowska. Ale Profesor wykładał grecką, Tomizm i Aleksandra.  Poza tym był psiarzem, rozumiem to. Lubię psy i koty. Koty zwłaszcza. Nie notowałam.

  6. Czytałam ten artykuł we frondzie i jest bardzo szczegółowy i jak opisuje powstanie europejczyków jak teraz możemy oglądać powolny upadek. Godny polecenia jest też film Agoda. Grecy swoim podejściem nie wierząc ślepo w co nauczyciel mówi a woleli zadawąc pytania i kwestionować odpowiedzi daleko dzęki temu zaszli przez co stowrzyli ciekawe źródła do nauki matematyki http://nauka.studentnews.pl/s/3915/76454-Matematyka-i-statystyka/4071116-8-ciekawych-zrodel-do-nauki-matematyki.htm?c1=26019

  7. Strony