Tylko nieodpowiedzialni albo sabotażyści krzyczą, że na ciałach ofiar na pewno jest TNT

Prześlij dalej:

Gdybym był Laskiem albo Tuskiem dziś robiłbym dokładnie to, co robi spora część ich śmiertelnych wrogów. Ze wszystkich sił głosiłbym teorię, że jedynym potwierdzeniem wybuchu może być jednoznaczne stwierdzenie materiałów wybuchowych na ciałach ofiar. Dziwię się, że nikt w PiS nie pomyślał o tym i nie tylko nie rozbroił tej miny, ale chętnie przy niej majdruje. Sekcja zwłok odbywa się po 6 latach, jest to czas tak długi, że ogranicza do minimum możliwość stwierdzenia przyczyn zgonu. Na mój prosty łeb, badania oprą się o subtelności, poszlaki, wskazówki i podpowiedzi, a prawdopodobieństwo tej, czy innej przyczyny śmierci określi liczba przesłanek, wskazująca na jedną wersję wydarzeń. Im więcej detali będzie wskazywać na tak zwany udział osób trzecich, tym więcej pewności, że nie doszło do tragedii, ale do zbrodni.

Dobrze by było, aby wszyscy ludzie, którzy jak najlepiej życzą rodzinom, ekspertom i nowej komisji, wzięli sobie te serca tych klika oczywistości. Nie budujmy niepotrzebnego i fałszywego napięcia, które na tacy podaje argumenty najgorszemu sortowi. O tym, co było przyczyną śmierci 96 osób zdecyduje kompleksowe badanie, a nie proste i mało prawdopodobne odnalezienie cząstek materiałów wybuchowych. Poza wszystkim jest jeszcze jedna fundamentalna rzecz, otóż ekshumacja ma przywrócić szacunek ofiarom i dać rodzinom poczucie, że składają kwiaty i palą znicze na grobach, w których rzeczywiście spoczywają ich bliscy. Ponowna sekcja zwłok z dwóch powodów jest niezbędna, pierwszym jest powaga śledztwa, drugim zwrócenie godności ofiarom i rodzinom. Mamy do czynienia z wyjątkowo poważnym i delikatnym procesem i tak też do tego podchodźmy.

Strony

16856 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Nie wiem dlaczego ktoś kiedyś zaczał gadać o trotylu, i jego ślady pozostały w myśleniu do dziś. To jest materiał wyjątkowo nie przydatny do zamachów mających nie pozostawić śladów. Raczej środki wybuchowe dające po rozpadzie wyłącznie azot, który sobie swobodnie ulatuje. Choćby ta mieszanka od poduszek powietrznych w samochodach.

  2. avatar

    Potwierdzeniem eksplozji mogą być też nity lub inne małe metalowe części wbite głęboko w ciało. W czesie jednej z bodajże Humbura widział jak patolodzy wyciągnęli z ciała nit i wyrzucli do śmietnika całkowicie ignorując. Więc może się okazać że jednak coś się z tych trumien wyciągnąć uda. 

  3. Prawda w konfrontacji z hipokryzją jest prawie bezbronna, gdyż jej amunicją są wyłącznie fakty, a hipokryzja ma nieograniczone możliwości.
    Bolek niczego nie pisał, bo nie umiał, Uwielbiał natomiast podpisywać, co jest typowe dla analfabety.
    Po sześciu latach indolencji poznawczej, dotyczącej tragedii smoleńskiej, trudno będzie o fakty, gdyż te zostały w dużym stopniu zniszczone.
    Wpis @Obserwatora jest typową reakcją hipokryty, ale dobrze, że się pojawił.

    [edit]
    Grafolodzy mają chyba kłopot ze znalezieniem materiału porównawczego.
    Ten facet nie napisał odręcznie nawet linijki tekstu. Zawsze wyręczał się innymi.

  4. avatar

    Medycyna sądowa dużo może... część przypadków przerabianych na zajęciach była tylko dla wybranych studentów, i była pod przysięgą.
    O tym, że jest czego szukać, świadczą też skowyty przeciwników, czy też płatnych pisatieli. Na Interii wyrzut pisatieli na hasło Smoleńsk jest zawsze ogromny. Wszystkie ręce na pokład.

    To, jak szukają i co znajdują, to jest materiał dla prokuratury a nie dla prasy. Prasa powinna być z tego zupełnie, absolutnie wyłączona! Na oświadczenia przyjdzie czas, teraz nie jest ten czas. Żadnych przecieków ani nieoficjalnych informacji, cisza powinna być grobowa. Grobowa.

  5. Niestety, istnieje jeden dosyć prosty myk, uniemożliwiający wyciągnięcie wniosków na temat ewentualnej eksplozji na pokładzie na podstawie odkrycia śladów TNT na zwłokach 

    Otóż, jeśłi spryskać ciała przed włożeniem do trumien słabym roztworem TNT, to ślady materiału wybuchowego, w z grubsza tym samym natężeniu, będą się znajdować na wszystkich ciałach, bez względu na ich lokalizację w samolocie a następnie na wrakowisku. Tym samym ślady TNT - takie same na wszystkich zwłokach - będą bezużyteczne jako dowód, ponieważ rzeczywiste mikroślady powstałe w wyniku wybuchu na pokładzie  musiałyby się różnić między sobą, zależnie od dystansu ofiary od miejsca eksplozji.

    Odnoszę wrażenie, że ten właśnie myk mógł zostać użyty przez Rosjan kiedy polska ekipa dokonała badania wraku detektorami spektrometrycznymi - spektrometry wykazały TNT właściwie na wszystkim, wewnątrz i na zewnątrz samolotu, a nie da się odróżnić prawdziwych mikrośladów TNT od fałszywych

    Analogia:  jeśli ktoś pragnie uniemożliwić wykrywanie heroiny w bagażu NIEKTÓRYCH pasażerów przybywających na jakieś lotnisko, powinien spryskać przenośniki bagażowe, podłogę i ściany terminalu przylotowego słabym roztworem heroiny. Od czasu takiej akcji, psy wywąchujące narkotyki i detektory spektrometryczne będą meldować heroinę w KAŻDEJ walizce, a straż graniczna będzie dostawać szału otwierając setki waliz, w których heroiny nigdy nie było. W takim scenariuszu, skażenie instalacji bagażowych heroiną utrzyma się aż do czasu rozbiórki terminalu i wybudowania nowego...

    Ukłony.

  6. Strony