Prześlij dalej:

Ekshumację Lecha i Marii Kaczyńskich przeprowadzono w nocy z poniedziałku na wtorek, czyli z 14 na 15 listopada 2016 roku. Przecieki o wstępnych wynikach sekcji poszły do prasy już w czwartek, 17 listopada. Jako pierwszy podał informacje RMF FM i były to bardzo ogólne, charakterystyczne dla tego typu tragedii ustalenia – przyczyną śmierci wielonarządowe uszkodzenie ciała. Od piątku funkcjonuje w przestrzeni medialnej inne „przełomowe ustalenie” przeprowadzone przez Gazetę Polską i redaktora Tomasza Sakiewicza. Do wiadomości publicznej podano nie hipotezę, ale kategoryczne stwierdzenie, że na podstawie wstępnych wyników badań dwóch ciał, ustalono ponad wszelką wątpliwość w jaki sposób spadał samolot.

W takich okolicznościach narodził się nowy nakład i nowa promocja nakładu Gazety Polskiej, a na okładce tytuł „Tupolew uderzył kołami w ziemię”. Przywołałem tę krótką chronologię zdarzeń, która sama w sobie wyklucza poważne dziennikarstwo i co gorsze, odpowiedzialne i obdarzone należytym szacunkiem traktowanie Smoleńska. Na podstawie przecieków ze wstępnych wyników badań, których to przecieków nie potwierdziły żadne inne media, a krytyczne uwagi wygłosiła nawet Ewa Stankiewicz, wciska się publice tandetne sensacje. Jak to zwykle w tych przypadkach bywa, natychmiast pojawiają się domorośli patomorfolodzy i zapraszają na swoje wykłady. Całe konsylium z pełnym przekonaniem, „analizuje” przemieszczenie kręgów kręgosłupa, którego nie widzieli i orzekają jednoznacznie, że kręgi się przemieszczały od dołu w górę. Potrzeba innych dowodów na to, że samolot uderzył kołami w ziemię? Gawiedzi na pewno wystarczy, ale dla mnie komentowanie tego typu wywodów jest poniżej cierpliwości i poczucia smaku. Dość powiedzieć, że taki sam efekt przemieszczania kręgów da uderzenie człowieka stojącego na nogach i walącego głową w mur, jak skok na główkę do płytkiej wody.

Wystarczy podrzucić publice atrakcyjną i na poły logiczną teorię i zaraz znajdą się tysiące wyznawców, nawiasem mówiąc tych samych, którzy dotąd twierdzili, że samolot rozpadł się w powietrzu i jego części spadały oddzielnie w różnych oddalonych od siebie miejscach. Obie te teorie zostały błyskawicznie połączone, bo przecież, co przeszkadza rozerwać się samolotowi w powietrzu i upaść kołami w dół? Absolutnie nic i tak musiało być ze wszystkim pozostałymi częściami samolotu, wszystkie upadły na ziemię podwoziem, nie nadwoziem, do czasu, gdy Gazeta Polska poda kolejne „przełomowe ustalenia”. W taki sposób można się „bawić” przez długie lata, pragnę jedynie zauważyć, że podobnym zabawom oddawała się inna gazeta. W Gazecie Wyborczej samolot na 6 metrach zabił się o brzozę, następnie wystrzelił w górę zrobił beczkę i spadł kilkaset metrów dalej do góry nogami. Schemat dokładnie ten sam, nie ma takiej bzdury, której nie dałoby się „naukowo” udowodnić.

Strony

18166 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Warto wysłuchać ... by powiedzieć, że Michalkiewicz mija się z prawdą i logiką (swoją drogą on jest dobrym kumplem Korwina-Mikke). Skoro sam twierdzi, że Lech Kaczyński był w posiadaniu aneksu czy innej formy wiedzy nt agentury, i to ruskiej agentury, za pomocą której ruscy realizowali swoje interesy "gospodarcze" i polityczne - dość wspomnieć o tym, o czym napisał W.Sumliński - ile miliardów wyprowadzono na Cypr a potem do Rosji przez działalność przestępczą WSI, to Lech Kaczyński, mimo "resetu Obamy" ciągle był wstanie pokrzyżować plany ruskim - chociażby wykorzystywać swoje stanowisko do przekazywania prawdy o kontrakcie gazowym Pawlaka.

  2. Jednym z głównych powodów, dla których od kilku lat zrezygnowałem z Gazety Polskiej były sążniste, wielostronicowe artykuły na temat Smoleńska, z których absolutnie nic nie wynikało za to były potwornie nudne. Sakiewicz strzela sobie w stopę. Jego pismo dołuje, jest coraz nudniejsze, wręcz nie do czytania. O co mu chodzi?

  3. Media narodowe nie powinny propagować dewianckich idei i zapraszać do publicystycznych programów dewiantów politycznych... oni już mają swoje miejsce w innych stacjach.
    Oczekuję poważnych rozmów na istotne tematy. Zaproszenie do rozmowy dewianta jest głupotą zapraszającego, a nie dążeniem do zachowania pluralizmu w dyskusji.

  4. Racja święta.

  5. Strony