Prześlij dalej:

Gest w polityce to powinna być oddzielna dziedzina paranauki zwanej politologią. Generalnie unikam jak ognia analizowania tego typu bzdur, bo chociaż w życiu zachowanie człowieka mówi bardzo wiele o człowieku, to w wydaniu politycznym te analizy stały się farsą. Grono ekspertów potrafi godzinami rozprawiać o krawacie w grochy tego, czy tamtego polityka i rozbierać na czynniki pierwsze owal, kolor i rozmieszczenie grochów. W naszym krajowym wydaniu mieliśmy kilka takich speców wychowanych przez resort, jednym z nich był niejaki Tymochowicz, zwykły prostaczek, z którego wrzeźbiono fachowca od mowy ciała. W 95 na 100 przypadków nie warto się podobnymi głupotami przejmować i zajmować, ale ostatnia podnieta „salonów”, z kilku powodów jest warta uwagi.

Od wczoraj lepsze towarzystwo czuje się zbulwersowane zachowaniem Trumpa, który ostentacyjnie nie podał ręki Merkel. Mało tego, nie dość, że ostentacyjnie to jeszcze zignorował prośby samej Merkel i podpowiedzi reporterów. Mamy w związku z tym pierwszy powód i zasadniczą różnicę w relacji do rozmieszczenia grochów na krawacie, aby się temu na poważnie przyjrzeć. Nie ma mowy o jakiejś tam subtelności, Trump najzwyczajniej w świecie pokazał Merkel wała, czyli prawdziwy, nie wydumany gest. Takie zachowanie można uznać za chamskie, było nie było to gospodarz, mężczyzna i najwyższej rangi polityk, zignorował, żeby nie powiedzieć upokorzył: kobietę, gościa i równie istotnego polityka. Wszystkie wymienione zarzuty w mojej ocenie są całkowicie uzasadnione i rzeczywiście miały miejsce. Istnieją jednak takie okoliczności, w których jestem za pełnym równouprawnieniem.

Żaden człowiek, z wyłączeniem marginesu i chorych psychicznie, nie zachowa się w taki sposób i to na oczach całego świata. Coś musiało się stać na parę chwil przed tym incydentem, że do incydentu doszło. Co? Taki mądry to ja już nie jestem i zdolności wróżbiarskie też mam marne, w każdym razie w ciemno można założyć, że nie chodziło o zajęte miejsce na parkingu. Musiało między Trumpem i Merkel dojść do niemałego spięcia o niebagatelną rzecz. Jeśli miałbym zgadywać o co poszło, to znając niemiecką pewność siebie, gość Merkel próbowała na amerykańskiej ziemi rozmawiać z amerykańskim przywódcą, jakby innemu Donaldowi kazała skoczyć po piwo i tutaj pojawiają się okoliczności, o których wspomniałem. Czy to kobieta, czy gość, czy nawet święty Hieronim, nie ma znaczenia, gdy „osoba” zachowuje się poniżej dopuszczalnej normy, powina otrzymać adekwatną ripostę.

Pewnie każdy z nas widział klasyczną scenkę rodzajową. Do sklepu, windy, czy tramwaju wparowuje rozjuszona baba, wali łokciami po nerach i wątrobie wszystkich dokoła, wygłasza chamskie uwagi i w końcu zostaje grzecznie poproszona o normalne zachowanie. Wówczas następuje finałowa scena: „Ty chamie, ja jestem kobietą, jak ze mną rozmawiasz chamie! – i torebką po głowie i torebką po głowie”. Oczywiście wykluczam, aby do czegoś podobnego doszło w Białym Domu, ale sens i skutek prawdopodobnie były identyczne. Przyjechała wielka frau z Niemiec i usiłowała poustawiać po kątach jakiegoś tam Donalda, a że Donald wyłącznie z tym jej się kojarzy, to zapewne poczuła się nazbyt swobodnie. Pojęcia nie mam, czy chodziło o wielkie interesy gospodarcze, finansowanie NATO, czy może próbę wychowywania Donalda w związku z jego nienowoczesnymi poglądami. Tak, czy siak Merkel zobaczyła wała.

Strony

24691 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

29 (liczba komentarzy)

  1. Może być jeszcze jeden powód, całkiem banalny. Merkel nie zna angielskiego - wedle wszelkich oznak nawet Tusk-English to dla niej poziom nieosiągalny. Żałosne, ale prawdziwe. Wczoraj na stronie welt.de można było obejrzeć na nagraniu z konferencji DJ Angelę z gigantycznymi, bardzo mało subtelnymi słuchawkami, bez których nie miałaby, zapewne, najbledszego pojęcia, o co się właśnie rozchodzi.

    Możliwe, że Trump wśród wrzasków dziennikarzy najzwyczajniej w świecie albo jej nie usłyszał, albo nie zrozumiał, co też zażenowana dedeerówka tam pod nosem bełkocze.

  2. To też możliwe, nie mniej fakt że Trump żadnej przyjacielskiej inicjatywy nie chciał "sam z siebie" wycisnać też znaczy. Do tej pory amerykanie uważali że Europa Wschodnia to obszar przetargowy dla Rosji i Niemiec, pod zarządem raczej niemieckim, stąd Niemcy były dla USA ważne jako istotny dzierżawca kawałka świata. Teraz w oczach USA ranga Niemiec spadła, a na pierwszy plan wyszła Anglia i Rosja.

  3. A to inna sprawa, oczywiście.

    Zakładam, że Trump wciąż pamięta "miłe" komentarze cesarzowej po jego zwycięstwie w listopadzie. Dużo wtedy wygrażała paluszkiem i nawet nie siliła się na dyplomację. Mając to w pamięci też bym na jego miejscu udawała, że nie słyszę babsztyla.

  4. Niestety ranga Polski jest taka sama jak za Tuska. Zasób siły żywej, narzędzie do uprawiania geopolityki, teren do zagranicznej działalności gospodarczej. Ranga Czech czy Węgier jest na razie nie osiągalna.

  5. A Polski wzrosła?

  6. avatar

    Tak to wyglada, frau Merkel zapomniala ze to USA, a nie Bundestag, EU, Junkers, Tusk, gdzie bylo 27:1, w USA bylo 1:0 dla prezydenta Trump.

  7. avatar

    " że Trump to naturszczyk" 

    Nie, stanowczo nie, a po wyborach to już absolutnie nie.

  8. Niemcy nie tylko wywołali i przegrali IIWŚ, ale popelnili straszliwe zbrodnie. Potem był plan Marshalla, amerykańska obrona przed CCCP itd. Znów Niemcy są potęgą i znów ciągnie ich do panowania nad

    Teraz Niemcy wypinają sie na to i dogadują się z Putinem kosztem USA. 

    Ciekawe tylko po co im tyle "uchodźcow" w wieku poborowym?

  9. @sa - nie bredź,"uchodźcy w wieku poborowym " to cukierek dla USA bo tam nawet czarna biedota spier.. od ulicznych rekruterów obiecujących złote góry za zaciąg.
    W dodatku pomyśl : Dałbyś BROŃ tumanowi  mogącemu być nie tylko upionym terrorystą a być może facetem przeszkolonym by rozwalać armię twojego kraju od wewnątrz?
    Cisną mi się pewne słowa ale odpuszczę.
     

  10. Oczywiście że tak. Makrela przed wyjazdem wyraźnie powiedziała że jedzie do Trumpa jako reprezentant wszystkich rządów eu- zamierzała mu pomachać pięścią przed oczami. Wygląda na to że obecna kanclerz Niemiec niedługo będzie rozmawiała tylko ze swoimi pracownikami. Prezydentowi USA wygarnęła, Wielką Brytanię pożegnała kopniakiem, Putinowi działa na nerwy, Erdogan powiedział co myśli o rządzie Niemiec, premier Polski też jej ręki nie poda i nie uśmiechnie się. Wielka Pani strateg ma coraz mniej opcji do wyboru. Jeszcze tylko przerobi Francję na Grecję II i zostanie ucieczka do Ameryki południowej.

    Ciekawe czy Premier Polski dzwoniła już spytać się, co kanclerz w imieniu m in Polski powiedziała prezydentowi USA. Mała dziewczynka tupie nóżkami i będzie robić to na co ma ochotę. Dobrze Waszczykowski zauważył, że MSZ Niemiec z SPD był życzliwie nastawiony do działañ Polski w wyborach prezydenta Europy.

  11. Strony