Moja frustracja wywołana sukcesem Romka Giertycha

Prześlij dalej:

Zauważyłem u siebie tak manierę, często zaczynam lub w jakimś miejscu felietonu umieszczam sakramentalne zdanie: „Widzę co najmniej dwie rzeczy”. Niechętnie się spoufalam, ale tym razem spytam niczym agent ubezpieczeniowy. Was też, to wkurza Kochani? Domyślam się, że co najmniej rzuca się w oczy, ale niestety mam dwie informacje i obie bardzo złe. Pierwsza zła. W tym felietonie będę wkurzał i Was i siebie moją zmanierowaną frazą. Druga zła. Będę wkurzał bardziej niż zwykle. Widzę co najmniej dwie rzeczy, dwa zjawiska, dwie tendencje, dwa fenomeny, które jakoś tam wyróżniają sukces Romka i pogłębiają moją frustrację, z awansem Romka związaną. Przede wszystkim ten „Romek”. Zauważyliście, Kochani, że Roman Giertych przestał być Romanem i nagle stał się Romkiem? Niby taka pierdoła, oczywiście mam na myśli zdrobnienie, broń Bóg samego mecenasa Romana, a jednak fundament. Warunkiem jakiegokolwiek awansu społecznego w kraju pełnym spektakularnych awansów jest zdrobnienie imienia własnego: „Drogi Leszku”, „Romek pisze pozwy”, „Kuba przesadził z Ukrainkami”. Znów przepraszam za tę formułę „stand up ", niemniej nie bądźcie tacy, Kochani, i przyznajcie rację, że fruwa w przestrzeni Kazia Szczuka, Henia Krzywonos, Zbyszek Hołdys, czy Krzysiek Ibisz.. Pozostali, czyli ci poza salonami mają takie oficjalnie nadęte pełnią oficjalnej sztuczności imiona: Jarosław, Tadeusz i co najwyżej śp. Alik łagodził obyczaje. :Proszę, Kochani, nie komplikujcie i tak skomplikowanej procedury awansu, przyznajcie mi rację i dajcie odpocząć sobie. Po przyznaniu racji w kwestii Romka, będziecie musieli, Kochani, konsekwentnie przyznać rację w kwestii drugiej. Nie znam i chyba świat nie zna takiego przeskoku jaki wykonał Roman nim stał się Romkiem. Zdarzało się, że Kamiński, czy Kluzik stawali się fajnymi Polakami po jednym wystąpieniu przeciw i deklaracji za, ale czegoś takiego jak zaliczył Romek, próżno szukać w annałach awansu salonowego. Z nieba lunęła złota manna, ludzie zaczęli się do siebie uśmiechać, wilki przeszły na wegetarianizm, odkąd ponury, katolicki „neonazista” stał się Romkiem. Dziś nie znać Romka, znaczy nie szanować siebie i towarzycha, na przykład taki Rysiek Kalisz może dumnie iść w miasto i chwalić się, że jadł u Romka grillową z grilla i dopiero jak kamery zgasną dodaje, że chodziło o cielęcinę. Nie bywać u Romka, nie być przez Romka bronionym to niezła beza zjadana bez łyżeczki, no zwyczajnie trzeba być „kurwa ostrym jak brzytwa”, żeby się do Romka na grill załapać. Tak widzę, tak się frustruję i jednocześnie zastanawiam, co tu wykombinować? Idąc szlakiem wydeptanym przez niezliczone kariery, należałoby zacząć od punktu pierwszego. Jaka Matka Kurka? Mamusia Kureczka, równy chłop (chłopak?), zaprasza na sushi z grilla. I jak, Kochani, załapuję się na awans? Mówcie mi Mamuśka, siadajcie, jedźcie i pijcie ile fabryka dała. Żarty, nie żarty, maniery manierami, w każdym razie i pozornie nie jest tak trudno jak się frustratom wydaje. Widzę co najmniej dwie rzeczy. Kompletnie nie jest ważne jak się nazywasz i co robiłeś wcześniej, ważne jest, żebyś się dał zdrobnić i przerobić. Jesteś Józef? Nie ma sprawy Józek, witaj na salonach i jak masz ochotę zamów sobie pięć piw, byle w naszym barze. Włos ci z głowy Józek nie spadnie, pełna tolerancja, co tam słychać u was „antysemitów”, niezłe jaja, co? Opowiedz jak to było z tym dziadkiem z Wehrmachtu, nie daj się prosić, Henia uwielbia tę historię.

Strony

8143 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    A bo u nas już tak jest:
    - chwilowa przemiana pewnego nielubianego pana, który mówił o polityku z SLD: polityk lewicowy średnio-starszego pokolenia
    - duża przemiana i zwroty kilku panów, którzy wyszli z ZChN (np. Marcinkiewicz, Niesiołowski)
    - przemiana w 1989/90 i później wielu co zapomnieli, że wcześniej mieli czerwoną książeczkę członkowską
    - a jak należy traktować obecnie Kurskich, Kamińskich...
    - ucywilizowany ś.p. Lepper (co prawda za sprawką Tymochowicza)
    - cham z Biłgoraja od konserwatywnego wydawcy prawicowej gazetki do antyklerykalnego idioty wymachującego kutasami

    To wszystko jest koniunkturalne, a może lepiej powiedziane: to jest kasa.
    Poza tym mam nieodparte wrażenie, że Romuś szykuje sobie powrót może nie za 2-3 lata, ale może gdzieś później. Młody jeszcze, a kto raz wejdzie w to bagno to ma chęć tam wrócić. Może na początek nawet jako ambasador. Teraz w dyplomacji rozdają na lewo i prawo np. nowym konsulem w Finlandii został młody 28-letni Marcinkiewicz (zbieżność nazwisk przypadkowa) co został wylany za falstart wyborczy w Szczecinie. Za 3 lata pewno dużo tych nominacji się wydarzy, gdy jak szczury będą uciekać z tonącego okrętu.
    No i trzeba pamiętać, ze Giertych na pewno będzie chciał się jeszcze odegrać na Kaczyńskim...

  2. Uwielbiam Twoje czary. Wszystkie możliwe wyniki - diagnozy /sprawdzone w liczbie 3/, są ŚWIETNE!!!
    Chyba już tylko w taki sposób można przełamać głupotę gawiedzi. Pozdrawiam i czekam na kolejne czary w wydaniu Pana, powiem po mojemu: "Zaczarowanego ołówka".

  3. Dzięki ale wyniki są cztery:)

  4. W takim razie spróbuję jeszcze raz w wersji z Komorowskim.
    Poproszę jednak o małą podpowiedź. Czy odpowiedź na ostatnie pytanie jest ważniejsza od tej z pytania pierwszego, a zatem - przesądzająca ?!
    Osobiście uważam, że wartości powinny być zróżnicowane, na korzyść Pana 'zaczarowany_olowek oczywiście!

  5. Podpowiedź. Odpowiedz na 4 pytania jako leming, a na resztę jak normalny Polak:) Tak, ostania odpowiedź determinuje wynik, ale tylko w stosunku do autora testu(czyli mnie),; w innych przypadkach liczy się suma punktów za odpowiedź:) W skrypcie jest warunek, od którego zależy treść komunikatu końcowego podzielony na trzy kategorie plus czwarta uzależniona od ostatniej odpowiedzi:)

  6. Matematyka górą! Rachunek prawdopodobieństwa i podobieństwa tyż... Pzdr.

  7. nie poradziły sobie z Amber i Mafią dlatego, że były zajęte ściganiem legitymacji szkolnej Antykomora?

  8. Akurat w tym przypadku sukces jest połowiczny. "Romek" uzyskał prawo świadczenia usług władzy, wolno mu płacić za wyżerkę, ale do prawdziwego żłobu dojścia nie ma.
    Jest spalony dzięki swojej faszystowsko-nacjonalistycznej przeszłości.
    Nawet jakby odlał się publicznie na jakieś ważne sanktuarium, to nic mu nie pomoże.
    Będą sarkać, że to nie było szczere odlanie, a wymuszone nadmiarem piwa, albo co.

  9. resztę dowie się na rozprawie. Chyba nikt nie będzie tak blisko Tusków jak Romek. A rodzinne sekrety to prawdziwe srebra.

  10. Strony