to mówicie misie drogie, że było 27:1???

Prześlij dalej:

Kolejne punkty w grafiku KE są dla Tuska jeszcze bardziej ponure z punktu widzenia jego ewnetualnego powrotu do PL oraz z punktu widzenia całej formacji, z której się wywodzi. Sondaż przeprowadzony w maju, gdzie zapytano respondentów o stosunek do uchodźców pokazywał jasno, że ponad 70% ogółu Polaków (a nie elektoratu danej partii) nie życzy sobie w Polsce żadnych gości ze strefy podzwrotnikowej. Ale ciekawsze było jeszcze jedno pytanie dodatkowe - otóż połowa z tych 70% odpowiedziała, że lepiej byłoby nawet zapłacić Polsce proponowane przez KE kary 250 tys Euro od łba niż przyjąć narzucone kwoty migrantów. O ile wobec takich a nie innych wyników partia rodzimych konformistów zaczęła bawić się w wygibasy słowno-intelektualne i do dziś nie można ustalić jej spójnego stanowiska w kwestii przyjmować / nie przyjmować (a nic tak nie deprecjonuje polityka jak utrata wiarygodności), o tyle Tusk już nie miał wyboru i musiał śpiewać tak, jak trzymająca jego krótki postronek Frau Merkel. Oświadczył więc chcąc nie chcąc, że Polska musi się liczyć z konsekwencjami jeśli "uchodźców" nie przyjmie. Odbiór takiego komunikatu w PL jest oczywisty i odnoszę wrażenie, że sympatia nawet tzw. euroentuzjastów może zacząć się przechylać w stronę Jacka Saryusza-Wolskiego, który w ostatnim wywiadzie był łaskaw powiedzieć dosadnie o tym, co pomyślał słysząc słowa Tuska o sankcjach na Polskę (a było to słowo niecenzuralne). Kanclerz Merkel walczy o zachowanie twarzy i próbuje wyjść po cichu z błędnych decyzji ale nie może przecież pozwolić sobie na to, aby rolę męża opatrznościowego odgrywał na jej podwórku Donald Tusk. Komisja Europejska z jej członkami oderwanymi od realnego świata próbuje z kolei iść na zwarcie i straszy sankcjami (wróbelki twitterowe ćwierkają, że to oficjalnie już jutro), co jest .... doskonałą wiadomością dla prezesa PIS. Ludzie mają to do siebie że w czasach prosperity mogą się bawić w idee politpoprawności i innych lewackich wynalazków ale w obliczu realnego zagrożenia nagle wraca im zdrowy rozsądek. I owszem, Polska przyjmie uchodźców ale będą to uchodźcy nie z Bliskiego Wschodu czy Afryki ale rodowici Niemcy, Holendrzy, Francuzi czy Szwedzi, którzy już teraz jeszcze nie masowo ale przyjeżdzają do Polski razem ze swoją niemałą kasą jako do bezpiecznego kraju. Komisja nie tylko stanie się wrogiem racjonalnego wyborcy, który nie ma zamiaru pojść za radą "elit" i przyzwyczaić się do zamachów ale dodatkowo KE zbłaźni się bo całość rozbije się o Trybunał Sprawiedliwości który stwierdzi po pierwsze brak podstawy prawnej w traktatach a po drugie uzna, że człowieka nie można osiedlać w danym kraju wbrew jego woli. Ze zbłaźnioną KE będzie kojarzony ....Donald Tusk, za męża opatrznościowego będzie zaś uchodził ten, z którego jeszcze nie dawno rechotali gdy mówił o zagrożeniu, epidemiach czy strefach no-go. Jedyną korzyścią Donalda będzie 100 tys wynagrodzenia kasowane co miesiąc ale i to może okazać się planem krótkowzrocznym bo pozbawiony ostatecznie wsparcia Kanclerz oraz parasola medialnego może zaliczyć bliskie spotkanie z prokuraturą i tym razem nie będzie to event typu triumfalny wjazd Pendolino do Warszawy. 

Taki stan gry widzę na chwilę obecną ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że kilka czynników może pokrzyżować scenariusz. Jednym z takich właśnie byłoby to, że Komisja Europejska przestanie blefować prędzej niż zakładam lub Kanclerz stwierdzi, że nie da rady dłużej forsować projektu ubogaconej kulturowo Europy dwóch prędkości, co nie zmieni nijak faktu, że .... the winner is.....(guess who)???

Strony

6681 liczba odsłon
Obrazek użytkownika marcin30006

Autor artykułu: marcin30006