upupianie



share

Masowe ośrodki propagandowe nie mają łatwego życia i kompletnie nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Macherzy od prymitywnej nagonki przywykli do sztampowych zaklęć, tak zwanych słów „kluczy”. Przez osiem lat żaden z płatnych utrzymanków władzy nie wysilał się, co najwyżej ścigał z innym wyrobnikiem o premię. Jeśli ktoś ma w sobie tyle samozaparcia i potrafi pokonać obrzydzenie może wziąć dowolny tekst dowolnego Żakowskiego albo innej Olejnik i zobaczy w nich mieszankę pracy domowej dla szkoły podstawowej z napisami w szalecie. Śledzę na bieżąco te wyścigi szczurów i dlatego w niczym nie przesadzam. Mamy do czynienia z gówniarzami pozbawionymi talentu, którzy piszą paszkwile językiem niedouczonych wyrostków. Skąd się wzięły te wszystkie: „nie ma prawa jazdy”, „mieszka z kotem”, „kurdupel bez zębów”? Przecież z nieba to łajno nie spadło, ale właśnie gwiazdy medialne produkowały niczym mały Kazio z VIC kolejne przezwiska i wyzwiska.



share

Najkrótszy opis upadku obyczajów? Drzewiej człowiek dyscyplinował chama, dziś cham poniewiera człowiekiem. Poważni profesorowie ów proces, który zamierzam szerzej opisać, wbrew oczekiwanej krytyce „nie schodź do tego poziomu”, nazywają „pedagogiką wstydu”. Gombrowicz, ulubiony pisarz snobów, którzy zazwyczaj niczego z gombrowiczowskiego pisania nie rozumieją, nazywał to po porostu „upupianiem” i w żadnym razie nie należy „upupiania” mylić z „przyprawianiem gęby”. Upadek obyczaju ma swój początek i koniec w gombrowiczowskiej pupie i gębie, ale nim narodził się Gombrowicz po świecie przez wiele wieków krążyło dosadne słowo „cham”, którym pogardliwie określano chłopów. Stosunek panów do chłopów najlepiej oddaje taki oto cytat: „Cham powinien słuchać swojego pana, bo po to się urodził!”. Historyczna pogarda wyższych stanów, do stanu najniższego z całą pewnością ma zupełnie inne źródła, niż współczesna etymologia chama.